Teraz jest N, 19 sierpnia 2018, 05:47

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 240 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 16  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: 2018: napieram wreszcie na to cholerne 45/10, maraton wiosną
Nowy postNapisane: Śr, 30 kwietnia 2014, 16:59 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
Metryczka (po aktualizacji :) ),

Mam na imię Marcin, rocznik 1983, mam 185 cm wzrostu i 77km wagi (udało się trochę->trochę więcej zbić) biegam od 2012, niedługo stuknie mi 5000 km przebiegu, od założenia bloga już ponad 3500 minęło :) Kiedyś grałem w basket, amatorsko, ale prawie 15 lat się uzbierało. Jak większość, zacząłem biegać, żeby zrzucić oponkę - wyszło w miarę, mogło lepiej ;) , ale bieganie mnie wciągnęło. Oczywiście w końcu pojawił się pomysł debiutu w maratonie - który ukończyłem, ale mam zarówno trasie jak i dystansowi coś do udowodnienia (potem drugi i trzeci, i cały czas to coś do udowodnienia zostaje jeszcze nieudowodnione).

Życiówki bieżące i historyczne::
1. 42,2k: 3 starty
- pażdziernik 2016 Poznań: 4:45 cośtam (infekcja i popalone czworogłowe od połowy, na 26 pas i marszobieg do mety)
- 13 kwietnia 2014 w Łodzi. 4:00:26 netto
- 10 października 2014 w Poznaniu - 3:59:38 netto

2. 21,1k: 2 starty
- październik 2013: 2.04.46
- marzec 2014: 1.47.11

3. 10k: w ciul startów
- maj 2014: 50:11
- kwiecień 2015: 47:30
- maj 2015: 46:45
- sierpień 2015: 46:29
- 2016 walka z kontuzją i powrót do biegania

4. 5k: mniej wartościowych startów
- kwiecień 2014: 22:47
- kwiecień 2015: 22:24


Trening:
Sub 45 do 10k [url=ten plan]https://www.maratonypolskie.pl/mp_index.php?dzial=1&action=7&code=8992[/url], a dop maratonu na wiosnę (chyba) Daniels

Historia złego kuku
2015 i 2017 - Piotruś i Majka :bum: :bum: :bum:
2015 jesień - zmęczeniowe złamanie piszczela
2014/2015 - zapalenie okostnej i zgrubienie na prawym piszczelu - cały czas trwa
2014 zima - ITBS - prawe kolano - 2 tygodnie przerwy
2013 jesień - nadkręcona lewa kostka (i jak się później okazało - naderwane pojedyncze włókna ścięgna Achillesa)
2013 wiosna - ITBS lewe kolano - 2 miesiące przerwy, 1 miesiąc powrotu

Biegam z Garminem 310, super sprzęt, i dopóki nie padnie - zostanie ze mną. Asfalt + leśne i parkowe ścieżki.

I tyle.

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Ostatnio edytowano Śr, 8 sierpnia 2018, 09:04 przez sochers, łącznie edytowano 16 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nu pagadi maratoniec - Sochers: 42,2 <3.45 , 10k <48
Nowy postNapisane: Śr, 30 kwietnia 2014, 17:25 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
28.04 pierwsze bieganko po roztrenowaniu - link do Endo <klik> - 7km BSa (no, ciut szybciej), wyszło średnio 6 min/km.

Dystans: 7 km BS - Czas: 42m:02s - Tętno średnie: 153, Tętno max: 163 Średnie tempo: 6:00 min/km (min. 5:36, max. 6:18)

Korciło żeby przyspieszać (mój organizm nie toleruje wolnego biegania ;) ), ale dzielnie sie powstrzymywałem prawie cały czas, stąd trochę rwane tempo. Będę musiał popracować nad utrzymywaniem równego tempa (które trochę rwane na pierwszych kilometrach było jedną z przyczyn ściany na maratonie), bo co komu po rozpisce, która mówi, że najbliższe 11km lecieć po 5.32, jak na płaskim wychodzi 5.15-5.20 jak odpuszczę, i potem muszę zwalniać.

Plan na 1 fazę Danielsa - nauczyć sie biegać wolno i równo, pracować nad kadencją (teraz około 155), plus ćwiczenia ogólnorozwojowe i siła (podbiegi) oraz dokładniej popilnować tętna (ale biegam na tempo!). Zobaczymy co z tego wyjdzie :)

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Ostatnio edytowano So, 3 maja 2014, 19:42 przez sochers, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nu pagadi maratoniec - Sochers: 42,2 <3.45 , 10k <48
Nowy postNapisane: Pt, 2 maja 2014, 00:03 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
1.05 Spokojnego biegania ciąg dalszy. Dziś ciut więcej. Link do Endo <klik> 9,5km BSa, tym razem średnio po 6:05 min/km.

Nominalnie trening miał być wczoraj, ale późne wyjście z pracy i wieczorna biba tego nie ułatwiła :bum:

Dystans: 9.36 km BS - Czas: 56m:58s - Tętno średnie: 155, Tętno max: 168 Średnie tempo: 6:05 min/km (min. 5:53, max. 6:21, reszta między 6:01 i 6:13)

Trening ciut bardziej wymagający, bo w terenie, a nie po chodnikach - biegło się super, w miarę równo i kadencję łatwiej jakby było kontrolować, a poza tym to starałem się trzymać tempo i delektować okolicą, bo teren do biegania mam świetny :-)

Tetno trochę maratonskie, ale biorąc pod uwagę wczorajsze wu-jeet-su i powrót o 2 w nocy, ma prawo. Na trening zabrałem pas z wodą (2x200ml) bo było ciepło, a ja się ostro pocę, a dodatkowo wiem, że po alko bywa różnie, więc i żela co to go dostałem testowo na maratonie zapakowałem, a co ;) (ale temperatura nie przeszkadzała, bo pod wiatr większość czasu, a w połowie zaczęło delikatnie padać).

I tu uwaga - NIE KUPOWAĆ żelu firmy ALE o smaku coli :orany: jego smak i konsystencja przypominają napar z siemienia lnianego - kto widział/próbował, ten wie. Inne smaki przetestuję później, ale ten był DRAMATYCZNY.

Dzików nie napotkałem.

Kwestia dzików może się pojawiać, bo w mojej okolicy jest trochę lasów, i sporo dzików jest - co widać po połaciach zrytej trawy. Trochę regularnie straszyłem nimi na spacerach żonkę :hahaha: a ostatnio udało nam się na nie przypadkiem trafić - idziemy laskiem, nagle coś zaczyna się wiercić w krzakach. Żonka zamarła - pewnie dzik I kurwa, faktycznie był dzik o_O

A 10 metrów dalej w przecince było tych dzików jeszcze trochę, na oko 12-14 z młodymi, tak jakieś 1-15 metrów od nas, więc mogło być różnie. Korzeniowski by nam zazdrościł tempa dalszego spaceru :bum:

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Ostatnio edytowano So, 3 maja 2014, 19:44 przez sochers, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nu pagadi maratoniec - Sochers: 42,2 <3.45 , 10k <48
Nowy postNapisane: So, 3 maja 2014, 19:39 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
3.05 Trzeci trening w tym tygodniu - link do Endo <klik> - I'm on fire ;) Opłacało się przeczekać podany deszcz i wichurę, bo wyszedł bardzo przyjemny trening :)

Dystans: 10.07 km BS - Czas: 1g:01m:06s - Tętno średnie: 156, Tętno max: 164 Średnie tempo: 6:04 min/km (min. 5:55, max. 6:24, reszta między 6:02 i 6:13)

Dziś pierwsza dycha w ramach 24 tygodni planu - wszystko BS, z mocnymi próbami trzymania tempa (co w miare wychodzi) i dbania o poprawę kadencji - nie wiem jak ludzie robią 180 kroków/min, skoro mnie przy tej prędkości 160kr/min. wyszło RAZ, reszta na poziomie 150-155. Na razie to raczej niewykonalne, bo juz się czułem jakbym drepał stopa za stopą, i jakbym miał blokadę w biodrach ;)

Zastanawiam się, czy nie skorygować tempa BSa o 1 punkt VDOT w dół, bo aktualnie biegam na VDOT 42 na podstawie życiówki z połówki z marca, ale średnie tętno w okolicy 156-160 to ciut za dużo, tylko że biegam po terenie, więc może to ma wpływ. Jakby ktoś miał jakieś sugestie, chętnie przyjmę :)

Dzików brak :chrap:

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nu pagadi maratoniec - Sochers: 42,2 <3.45 , 10k <48
Nowy postNapisane: Wt, 6 maja 2014, 09:24 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
5.05 miało być 15km wybiegania w niedzielę, czasowo się nie spieło, to zaczynamy nowy tydzień od poniedziałku.

Dystans: 7,81 km BS - Czas: 48m:15s - Tętno średnie: 142 :nienie: , Tętno max: 155 Średnie tempo: 6:11 min/km (min. 5:59, max. 6:28, reszta między 6:09 i 6:18)

Nowy tydzień, nowe człapanie <Endo - klik> :) niecałe 8km BSa, dziś planowo ciut wolniej, zamierzone 6.10/6.15 min/km, w miarę wyszło, kadencja chwilami zbliżała się do 160, ale i tak cały czas walka o kroczki gejszy, puls za to sporo niższy :)

Cały czas mam w świadomości, że tym truchtaniem wzmacniam aparat ruchu. Może bym się ciskał, ale biegając po nierównym terenie czuję, które mięśnie mniej pracowały przy bieganiu po asfalcie i teraz nadrabiają, więc nie szaleję. Ważne, że wiem, że ogólnie to mógłbym >10km biegać, ale nie wszystkie mięśnie są na to gotowe, więc budujemy kondycję.
EDIT
----------
Z serii z pamiętnika młodego botanika - widziałem na polance zająca ;)
----------


A tak przy okazji, to dziś się okaże, czy na dłużej nie zawieszę aktywności fizycznej. Od jakiegoś czasu pobolewał mnie prawy piszczel na wysokości 1/3 :wrr: napis na skierowaniu - podejrzenie przeciążeniowego złamania kości podudzia prawego :wrrwrr:

Zdjęcie i wyniki odbieram dziś, zobaczymy co z tego wyjdzie. Stay tuned

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nu pagadi maratoniec - Sochers: 42,2 <3.45 , 10k <48
Nowy postNapisane: So, 10 maja 2014, 09:58 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
Zdanie które chciałem przeczytać na opisie zdjęcia RTG brzmi "widoczne części kostne podudzia prawego bez zmian w obrazie tyg" :) więc wracamy do biegania, a osobno muszę zadbać o to, żeby to zgrubienie i ból minęły, więc ortopeda asap ;)

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nu pagadi maratoniec - Sochers: 42,2 <3.45 , 10k <48
Nowy postNapisane: N, 11 maja 2014, 20:08 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
Tak jak napisałem wcześniej - podejrzenie przeciążeniowego złamania kości poszczelowej się nie potwierdziło :) więc wracamy do przygotowań do 15 Poznań Maraton :)

Dystans: 11,77 km BS - Czas: 1g:16m:07s - Tętno średnie: 147, Tętno max: 164 Średnie tempo: 6:28 min/km. link do endo <klik>.

Dziś plan był na jakieś 1,5h biegania, zakładałem 14-15km, mimo, że ostatnio biegałem w poniedziałek. Temperatura przyjemna, wiaterek idealny, nie przeszkadza, a chłodzi, więc zapakowałem w pas dwa bidony z wodą, i lecimy.

No i polecieliśmy - 2,5km ledwie przebiegłem, jak nie lunie z nieba. No nie powiem, że chmur nie było, ale optymistycznie przyjąłem, że przejdzie bokiem. Nie przeszło. No to po 5 minutach deszczu, kompletnie mokry biegłem dalej :) Wybrałem trochę inną trasę - i znalazłem sie na tranzytówce z Łodzi do Pabianic :hej: miny ludzi czekających na otwarcie przejazdu kolejowego, jak ich mijam poboczem w deszczu (a samochodów minąłem z 50) - bezcenne. W zumie dobiłem do prawie 12km, tempo się wahało, kadencja też, ogólnie trochę dokręconych km-ów, ale ważne, że pobiegałem.

Wracając jeszcze narwałem żonie bzu, bo lubi :) a co! We wtorek znów dycha, a w sobotę wieczorem www.LCJrun.pl - bieg na 5km po płycie łódzkiego lotniska :) będę atakował prawie z marszu >22 :spoczko: a co.

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nu pagadi maratoniec - Sochers: 42,2 <3.45 , 10k <48
Nowy postNapisane: Cz, 15 maja 2014, 09:40 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
14.05

Nowy tydzień, nowe kilometry. Dzisiaj świadomie szybciej niż tempo BSa, z podkręceniem na koniec, żeby trochę przepalić kotłownię ;) siła jest, wytrzymałość jest, stabilność tempa i puls do poprawy, ale to stopniowo przyjdzie :)

Dystans: 11,77 km BS - Czas: 1g:00m:22s - Tętno średnie: 156, Tętno max: 172 Średnie tempo: 5:56 min/km. link do endo <klik>.

Ze względów organizacyjnych zamiast wrócic do domu i biegać, skoczylismy do moich rodziców, więc wystartowałem dopiero jak wróciłem od nich, czyli po 20. Na początku chłodnawo było, ja w krótkich ledżinsach :oczko: i technicznej koszulce z dłługim rękawem (i tu uważam, że genialny pomysł organizatorów www.lodzmaraton.pl A.D. 2014 :taktak: ), ale po 2km zrobiło się "komfortowo pod względem termicznym". Ogólnie coraz więcej ludzi biega, dużo więcej patrząc na analogiczny okres 2013 i 2012, co bardzo mnie raduje.

Postanowiłem pobiec odwróconą pętelkę dookoła Retniki - dzięki czemu całe 10km przebiegłem bez jednego zatrzymania, a dodatkowo wiedziałem, że ostatnie 1,5km jest pod górkę - delikatnie, acz równomiernie, więc taki długi podbieg na zmęczeniu. Cały bieg, mimo że nie w 100% BSowy starałem się biec luźno, delikatnie poszerzając ruch wahadła, dbając o kadencję, zwłaszcza w końcówce, gdzie łatwo się spinać i wydłużać krok. Walki o 180 kroków/min na razie nie podejmowałem, ale chyba zacznę biegać z muzą wyznaczająca odpowiednią kadencję. Zobaczymy, najpierw muszę odgrzebać słuchawki :)

Dziś znów będzie dyszka, już spokojnie, jako że to drugi trening z rzędu, w sobotę szybka piątka a w niedzielę komunia chrzesniaka żony 0 11. Ciekawe jak ja tam 1,5h biegania upchnę :D

A jak tylko przyjdzie mi karta do rachunku walutowego - kupuję Garmina 310xt :) zobaczymy jak się toto sprawdzi.

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nu pagadi maratoniec - Sochers: 42,2 <3.45 , 10k <48
Nowy postNapisane: Pt, 16 maja 2014, 11:36 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
15.05

Trening dzień po dniu, I'm on fire! :bum:

7,5km BS + 2x200m podbieg przerwa w marszu + 1km BS schłodzenie + obowiązkowo rozciąganie (kolejna powtórka z ITBSu mnie nie kręci)

Łączny dystans: 10,2 km (w tym BS 8,5km) Czas: 1g:16m:07s - Tętno średnie: 155, Tętno max: 176 (podbiegi) Średnie tempo: 6:17 min/km. link do endo <klik>.

Dziś po wczorajszej dyszce miałem ochotę pobiegać wolno/-niej (bo wytrzymałości mięśni jeszcze nie odbudowałem) i pracować nad kadencją. I oba założenia zrealizowane. Co prawda najszybszy km (drugi) wyszedł 5.57, ale reszta między 6.01-6.14 - a teren nie całkiem płaski, więc całkiem zadowalająco. Z pracy nad krokami gejszy - wcześniej miałem kadencję 150-155 przy BSie, to teraz pracując nad nią wychodziło 160-165 kroków/min :spoczko: i to przez całe 8km, bo mierzyłem wyrywkowo co jakiś czas.

A na koniec postanowiłem zrobić trochę siły biegowej. Koło lotniska na Lublinku (1km od domu :bum: ) mam fajny podbieg, można go nazwać PNN - Podbieg z Narastającym Nachyleniem :) 200 metrów z końcówką (30-35m) podnoszącą się jeszcze bardziej w stosunku do całości, czuć to w nogach :) W piątek dzień przerwy, a w niedzielę o północy 5km po pasie startowym lotniska, raczej cudów się nie spodziewam, bo ostatnio nie biegałem nawet progów, ale czas <24 minut będzie mi miły, jak się uda lepiej, sam będę w szoku.

A teraz krótkie podsumowanie pierwszej połowy I Fazy treningu Danielsowskiego:
Początkowo podchodziłem do tego spokojnego biegania na zasadzie "Luz, przetruchtam to i przejdę do porzadnego biegania". i tak było przez pierwsze półtora tygodnia, natomiast jak zacząłem pracować nad kadencją, to się okazało, że to nie jest taki banalny temat i nie bez powodu on w tym planie jest i bieganie w moim przypadku 6.10 min/km z kadencją >160 kończy sie wzrostem pulsu znacznie >150 (ale nie wyobrażam sobie na razie biegania wolniej i utrzymania tej kadencji, więc zostaje zbijanie pulsu).

Wiem, że robiąc dłuższe kroki mógłbym zbić puls, ale to nie o to chodzi w dłuższej perspektywie, więc grzecznie będę dalej tłukł kilometry pilnując dugości kroku - liczę, że w ciągu tych 3 pozostałych tygodni I Fazy uda mi się wzmocnić mięśnie i przyzwyczaić organizm do drobniejszego kroku na tyle, że w II Fazie i kolejnych to zaprocentuje. Do tego planuję wprowadzic ćwiczenia na Core stability i siłowe na nogi. Co prawda planowałem też 3 tygodnie temu ;) więc zobaczymy jak z tym ostatnim wyjdzie.

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nu pagadi maratoniec - Sochers: 42,2 <3.45 , 10k <48
Nowy postNapisane: Pn, 19 maja 2014, 11:34 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
17.05 Z A W O D Y na 5km :taktak:

Wiedziałem, że w ten weekend będzie mało biegania. Z dwóch powodów:

1. Cała niedziela wypada na komunię chrześniaka żony - niby o 11 i trochę czasu na longa rano by było. Niby - bo trzeba liczyć 1,5 h dojazdu z Łodzi do Skierniewic wraz z szukaniem miejsca, więc tak do 9 musiałbym wrócić i już być ogarnięty do wyjścia. Jaasne, zwłaszcza, że moje treningi mają tendencję do przedłużania się w jakiś niesamowity sposób, o kwadrans, 20 minut czy pół godziny. Mission Impossible :bum: więc wolałem nie ryzykować i nie denerwować swojej kobiety (bo ma do mnie i mojego biegania sporo cierpliwości - o czym zaraz), zwłaszcza że jest typem stresującym się przed ważniejszymi eventami, a tu jako matka chrzestna spóźnić się nie mogła.

2. LCJrun - nocny bieg po pasie łódzkiego lotniska, którego oznaczeniem kodowym IATA jest własnie LCJ. Ze względu na to, że to lotnisko, trzeba było przejść normalną odprawę jak przed lotem, ze sprawdzeniem dokumentów, itp. Biuro zawodów otwarte od 20, moja grupa miała odprawę w godzinach 22-23. Ja byłem 23.10, ale zdążyłem odebrać pakiet, wrócić do domu (cały 1km :) ), przebrać się w ciuchy biegowe i z powrotem :) po odprawie jeszcze godzinka czekania w hali odlotów (widok 850 osób przebierających nogami niesamowity - biegacze obsiedli wszelkie wolne przestrzenie). Bieg zaczał się około 0.40 z soboty na niedzielę, a sama trasa wyglądała tak:

Obrazek
Obrazek
Atmosfera niesamowita, pas spowity mgłą, na płycie ciemność trochę rozświetlona reflektorami oraz światłami z terminalu, na pasie biegło się w ciemności wzdłuż pomarańczowych świateł sygnalizujących kierunek startu/lądowania - biegło się w otchłań, taki trochę klimat filmu z duuuuuuuuuuuużą ilością zombie podążających jednostajnie w tym samym kierunku. Magia.

A sam bieg? Szybkościowo się nie przygotowywałem od długiego czasu, węc sam byłem ciekaw jak mi pójdzie. Ponieważ były maty do mierzenia czasu netto, stwierdziłem, że zaczynam na końcu, i przebiegłem linię startu jako jeden z ostatnich, na 850 uczestników (organizator 2x zwiekszał pulę miejsc :) ). Minus był taki, że do klasyfikacji brano czas brutto (więc doskoczyło mi prawie 2 minuty), plus - że nie musiałem się obijać w tłumie, oraz wyprzedzałem setki ludzi mknąc jak strzała :)

Planowałem trzymać tempo poniżej 4.45/km, a co więcej - zobaczymy. Start - pierwsze co mi się rzuciło w oczy - praca nad kadencją zaczyna przynposić rezultaty, zauważalnie (dla mnie) więcej kroków robiłem, co uważam, że przydało się na 2 ostatnich kmach :) Czasy z endomondo:
1 km: 4:34
Euforia startowa (na 5km móże być :)), trochę slalomu i omijania tych najwolniejszych, tu stwierdziłem, ze moge powalczyć o niezły czas.
2 km: 4:20
Dalej mnie niosło, mniej slalomu i wyprzedzanie równoległe :)
3 km: 4:33 (i nawrotka o 180 stopni)
Zacząłem czuć zmęczenie, w końcu nie biegałem nawet (P)rogów, o (R)ytmach nie mówiąc, więc podbudowało mnie że już półmetek
4 km: 4:39
Zaczeło wchodzić zmęczenie i psycha - nie było oznaczeń co 1km i ciężko było się psychicznie nastawić, że jeszcze X (mnie na 5km potrzebne) - od 3,5km zacząłem trochę zwalniać, nawet do 5.10/km)
5 km: 4:34
Walka o czas - na początku piątego kma zacząłem przyspieszać, pary wystarczyło tak do 4,4km, potem znów brakło tchu i stabilizacja tempa i plan - ostatnie 100m lecę w trupa, ale stabilizacja tempa dała mi to, że mogłem przyspieszyć po 150m i ostatnie 250 leciałem z narastająca prędkością, nawet dochodząc do 3:30. I ciekawostka, wpadłem na metę i dojście do siebie zabało mi tylko chwilę, mimo, że dojechałem praktycznie do 99-100% HR max (puls 194, a HR max 197).

A teraz podsumowanie:

Łączny dystans: 5,04 km Czas: BRUTTO: 24m:13s, NETTO: 22m:46s - życiówka ze startu zatrzymanego pobita o 11s :), miejsce w OPEN (brutto): 284/747 (więc górna połówka :), netto pewnie jeszcze lepiej)Tętno średnie: 179, Tętno max: 194 Średnie tempo: 4:32 min/km. link do endo <klik>.

Realacja i filmik - tylko 2 minuty :)

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nu pagadi maratoniec - Sochers: 42,2 <3.45 , 10k <48
Nowy postNapisane: Pn, 19 maja 2014, 15:36 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
Aktualizacja VDOT o dwa punkty w górę (41->43)

Zapomniałem napisać o 1 przyjemnej rzeczy:

Zgodnie z zaleceniami Danielsa <klik> wcześniej biegałem według temp odpowiednich dla VDOT 41 (co prawda z połówki 1:47:11 wychodziło 41,6, czyli powinna być wartość wyższa, a więc 42 - ale po roztrenowaniu przyjąłem wartość niższą, czyli 41).

Sobotnie zawody traktuję jako cotrzytygodniowy sprawdzian kondycji - z wyniku netto na 5k (22:46) wychodzi 42,8, czyli przez następne 3 tygodnie biegam BSa pomiędzy 05:47 - 06:08 min/km, pewnie bliżej tej drugiej wartości :)

A w sobotę zawody na 10k :)

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nu pagadi maratoniec - Sochers: 42,2 <3.45 , 10k <48
Nowy postNapisane: Wt, 20 maja 2014, 22:43 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
20.05 druga połowa I fazy 24 tygodni planu A - czas start.

Łączny dystans: 11,04 km Czas: 1g:08m:19s Tętno średnie: 161, Tętno max: 177 Średnie tempo: 6.10 (ściema) min/km. link do endo <klik>. Takie małe BNP wyszło, początek 6:17 koniec 5:57

W teorii miał być bieg spokojny według nowych temp treningowych, 5:47-6.08 i chociaż początek chyba ciut za wolno, to z każdym km było lepiej i dalej było już całkiem ok. Trochę na początku zastrajkował pasek Polara, (chyba muszę przeprowadzić ponowne parowanie, zobaczymy), a na 6km uciekłem GPSowi :) w lesie znalazłem fajną crossową ścieżkę dla rowerzystów i po niej polatałem, za dużo zakrętów i się zgubił, bo w 6.46 nie wierzę - biegłem równym tempem cały czas (urywając sekundę-dwie co kilometr).

Tętno na początku ok (weryfikacja analogowa - luźne gadanie do siebie :hahaha: ), dalej mocny dryf, ale wynikający z dwóch rzeczy: pogoda (22 stopnie) i wilgotność, plus silna praca nad kadencją, widać poprawę w ilości kroków (155-160 bez problemu większego, mniejsze wciąż są :bleble: ), i łatwości ich utrzymania, ale to dopiero początek drogi do 180 :) na bieg zabrałem pas z wodą, 400 ml to niewiele, dałbym spokojnie radę bez, ale za wielu rzeczy naraz nie da się trenować, więc jak nie będę tak drobił kroków - nie wezmę wody :spoczko:

Najwyraźniej na początku z trójki tempo, tętno, kadencja można wybrać dowolne, ale tylko dwa :bum: No cóż, wybieram pierwsze i trzecie, tętno musi się dostosować :)

Aaaa, jednego spostrzeżenia bym zapomniał zanotować - walka o kadencję zaowocowała ciekawym (i pozytywnym) efektem ubocznym - podciągając mocniej piętę do pośladków i skracając krok - ląduję częściej na śródstopiu, zamiast na pięcie. Kurde, biegaczem minimalistycznym zostanę :hahaha:

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nu pagadi maratoniec - Sochers: 42,2 <3.45 , 10k <48
Nowy postNapisane: Cz, 22 maja 2014, 10:24 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
22.05 biegałem R A N O :)

Łączny dystans: 9,3 km Czas: 55m:27s Tętno średnie: 164, Tętno max: 182 Średnie tempo: 5:58 min/km. link do endo <klik>.

Wczorajszy plana na trening poszedł się ... przejść, dziś wieczorem impreza rodzinna, więc szans na bieganie nie będzie. Za to w sobotę www.biegpiotrkowska.pl i 10km o 18.30, więc mimo wszystko trzeba coś było pobiegać, w końcu I faza po to jest, żeby ubijac kilometry :bum: i ni mniej ni więcej taki trening sobie zaplanowałem.

Padło na poranek. 6.00 zadzwonił budzik, 6.05 wstałem, przywdziałem kostium superbohatera i ruszyłem na trasę. Słoneczko grzało mocno, mimo że wczesna godzina, więc bardzo przytomnie wziąłem ze sobą wodę. A i tak brakło, mimo, że daleko nie odbiegłem. Plan na następny zakup - camelback z Decathlonu na 2 litry.

Jeśli miałbym określić dzisiejsze bieganie dednym słowem, pewnie byłby to DRAMAT. Nogi ciężkie, oddech szybki, tętno stanowczo za wysokie, więc odpuściłem silniejsze próby walki o kadencję - zostało biec. Przy 3km zastanawiałem się, czy nie wrócić do domu, ale stwierdziłem rosządnie, że skoro już wstałem, to ten trening przeprowadzę. I biegłem dalej - trochę lepiej się zrobiło jak wbiegłem między drzewa, ale szału nie było do końca. Plus był taki, że w miarę równe tempo (nie licząc drugiego kilometra). Minus, ze biegło mi się ciężko. No cóż, tak też bywa.

W sobotę zawody. Z czasu na piątkę wychodzi 47:xx, ale zadowolę się wszystkim poniżej 50 minut :) Jeśli wezme w nich udział, bo w 100% pewne to nie jest.

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nu pagadi maratoniec - Sochers: 42,2 <3.45 , 10k <48
Nowy postNapisane: Pn, 26 maja 2014, 12:09 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
17.05 Z A W O D Y na 10km - 12 Bieg Ulicą Piotrkowską :taktak:

Znów mało biegania w weekend, long wypadł przez zaliczony "awansem" Dzień Matki, więc trzeba się ogarnąć, ale po kolei.

Jak pisałem wcześniej - szybkości nie robiłem żadnej, żadnych progów, nic, jedynym szybszym akcentem była życiówka na piątkę tydzień wcześniej - 22.46. Za to cały tydzień poprzedzający bieg, skwar, duchota, i treningi nie wchodziły, więc te zawody tak sobie widziałem, ale pobiec trzeba :)

No więc bieg - od samego rana skwar, ani jednej chmury, ja się wspomagałem izotonikami (przydatne tym bardziej, że dzień wcześniej wu-jeet-su zaliczyłem - w ogóle jakoś mam szczęście do posiadówek z alko w tle przed zawodami :bum: ). Big na szczęście po południu (18.30), więc była szansa, że upał osłabnie. No i osłabł, ale zrobiło się burzowo, więc lepko i wilgotno. Z deszczu pod rynnę, no ale wszyscy mieli warunki takie same.

Start, jak i cały bieg prowadził przez samo centrum Łodzi, wyremontowaną Pietrynką (nota bene uważam, że remont się udał, miasto zrobiło kawał dobrej roboty, a hejterom kotwica w plecy), więc trzeba było dumnie wypinać pierś :) Biegłem z dwoma znajomymi, jeden celował w czas podobny do mojego ca. 48 minut (optymiści cholerni ;) ), drugi leciał łamać 40 (szaleniec :) ). Ścisk potężny, bo centrum Łodzi do najbardziej rozłożystych nie należy, ale wystartować się dało. Trochę pomarudzę na współuczestników, bo ja ustawiłem się między strefami 45-50, a przez pierwsze 3km wyprzedzałem tabuny ludzi biegnących na moje oko na czas >1h. Chyba zgłoszę do Organizatorów, że za rok to muszą przez megafon obwieszczać, że to nie jest tabliczka z wiekiem biegacza, tylko z planowanym REALISTYCZNIE czasem :spoczko:

No więc wystrzał startera, wszyscy ruszyli, i jak to zazwyczaj bywa - zaraz się zatrzymali, bo korek sie nie rozładował :hej: no ale przy samym starcie było luźniej, więc zaczynamy biec, bez podpały, lecimy swoje. Znajomy który ze mną biegł miał w swoim Polarze Virtual Pacera, ustawił go na 48 minut i lecimy. Pierwszy kilometr - plan był na 5:00, Endo rzekło 5:13 - słabo, więc trza gonić, drugi trochę lepiej 4:54, ale i tak wciąż powyżej 5:00 średnio. Trzeci jeszcze lepiej, 4:36, ale już poczułem, że to tempo za duże na mnie i walka o 48 minut będzie bardzo trudna. Może pogoda, może wczorajsze alko, ale chyba nie, bo o ile wydolnościowo i oddechowo szło ok, to po protu czułem, że nogi nie do końca współpracują. No cóż, lecimy, ważne, żeby starać się trzymać tempo.

I tak sobie leciałem, to szybciej, to wolniej, zależnie od podbiegów, gdzieś na 6km mój znajomy zaczął mi odjeżdżać, a ja ze względu na to, że nie chciałem podkręcać, bo bałem się zejścia na koniec odpuściłem, i stwierdziłem, że będę celował w złamanie 50, bo widać on mocny i leciał na to 48. W ogóle to gadałem później z drugim kumplem, i obaj mieliśmy wrażenie, ze było cały czas pod górkę :bleble: . No cóż, gównianej baletnicy... (tzn. mnie - on swoje nabiegał).

No więc lecimy dalej, trasa bardzo fajna, miejska, dużo zakrętów, ale tłum i upał dają się we znaki. Gdzieś na 8km mijamy gościa który padł i go cucili, więc stwierdziłem,że ze mną tak źle nie jest. No ale tak znów zajebiście tez nie było :hej: Plan był przyspieszyć na 7km, ale jak do niego dobiegłem, stwierdziłem, ze może na 8km przyspieszę :hahaha: No finalnie przyspieszyłem PO 8km i po nawrotce o 180 stopni na Kościuszki - mocno w głowie siedziało, że będzie już cholernie ciężko złamać 50 minut, ale długa prosta dawała jakąś nadzieję.

Zacząłem przyspieszać, myślałem, że bardziej, ale ostatecznie 9km wyszedł 4:55, i wciąż goniłem, starając się lecieć luźno, nie spinać się żeby nie ograniczać ruchów ciała. No więc idzie ostatni km, organizatorzy GENIALNIE poustawiali znaki co 100m, każdy kolejny to motywacja, już 900, już 800, zostały 4 minuty wysiłkui, 3,5 minuty, przyspieszam jeszcze trochę, mijam kolejnych ludzi, i myślę - 500 metrów do mety, zaczynam sprint. No ale trafił się jeszcze jeden mały podbieg, który mnie trochę spowolnił, i mocno przyspieszam dopiero 100 metrów dalej niż planowałem, a 300 metrów przed metą lecę już sprintem, tak samo sprintem wpadam na metę, zatrzymuję Endomondo - 50:16 i 10,15km, jakiś czas później przychodzi SMS z wynikiem netto - 50:11.

Check points (oficjalnie mierzone)
1 km 3 km 3,5 km 5 km 6,5 km
0:05:11 / 1651 0:14:38 / 1538 0:17:54 / 1496 0:25:29 / 1388 0:32:40

Łączny dystans: 10,15 km Czas: NETTO: 50m:11s - oficjalna życiówka ze startu zatrzymanego pobita o 1m:40s :), miejsce w OPEN: 1223/2954 (więc znów górna połówka :), miejsce w M30: 446/827 (więc tu dolna połówka, do górnej brakło mi 33 sekund), Średnie tempo: 5:01 min/km.

link do endo <klik>.
W sumie licząc od pomiaru na 1km, do mety wyprzedziłem 428 osób :hej: , według poszczególnych międzyczasów było to odpowiednio 113, 42, 108 i między 5 a 10km - 263.

A mój kumpel poleciał 39:37, złamał 40 skubany, 112 w generalce na 3000 osób, SZACUN :) a jeszcze 1,5 roku temu twierdził, że bieganie nie dla niego :hahaha:

Podsumowanie?

Uczucia mieszane, bo z jednej strony jest nowa oficjalna życiówka na atestowanej trasie (zeszłoroczna na tej samej imprezie była 51:51, więc progres o 1:40 jest). Z drugiej zamierzałem oficjalnie złamać 50 minut, do czego brakło mi 11 sekund, może jakbym zaczął te 100-200 metrów wcześniej finisz, to by mi siły starczyło na <50, a może bym spuchł i wyszłoby 51?

Na to nie poznam odpowiedzi nigdy, natomiast cel na ten rok na dychę wciąż aktualny :) Będę biegał dalej I fazę Danielsa, zobaczymy jak pójdzie z formą w kolejnych tygodniach i miesiacach.

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nu pagadi maratoniec - Sochers: 42,2 <3.45 , 10k <48
Nowy postNapisane: Wt, 27 maja 2014, 08:22 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 1592
Lokalizacja: Woodge aka Uć
26.05 Trochę (bardzo trochę ale zawsze) ćwiczeń siłowych na góre i dół. Musze zwiększyć muskulaturę, bo mi waga podskoczyła o 2kg, a to niedobrze :/

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 46:29 (2015) sub45 training ongoing (2018-08-25)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 240 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 16  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL