Teraz jest Cz, 9 kwietnia 2020, 03:18

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 390 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23 ... 26  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 12 stycznia 2014, 17:37 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
od nocy lało tak, że planowana trzydziestka to nie był dobry pomysł.
nic nie było dobrym pomysłem w tym deszczu, po chorobie.
ale przejaśniło się i można było wyleźć.
post factum, okazało się, że chyba ranne wyjście było by lepsze, bo owszem, padać przestało, ale wrócił xawery.
ja pierdzielę, ależ wiało.
a ja wciąż nie wiedziałem ile biegać, suma summarum, padło na 22 km
mam taka pętelkę po wioskach za miastem.
słuchawki na uszy i lecę, pierwsza "prosta" pod boczny wiatr w pysk, ale nie jest źle, biegnie się w miarę luźno i przyjemnie, tempo ciut żwawsze, ale luz tak mija 8km skręcam i wtedy dostaję wiatr w pysk, dosłownie stawia w miejscu, widzę, że 300 metrów przede mną stoi facet z rowerem i myśli.
jak mnie zobaczył, wsiadł, i pojechał, ale w sumie przez całe 6 km pod wiatr miałem go te 300-500 metrów przed sobą, nic mi nie uciekł. mi tempo nie spadło, za to wzrosło tętno, zostałem dosłownie zniszczony przez ten wiatr. ale obiecałem coś sobie i postanowiłem nie odpuszczać.
na 14 km znów kolejna prosta (biegłem po trójkącie) i już w sumie z wiatrem, tyle, że ja nie miałem sił na nic, ale jedna myśl, kłębiła mi się w głowie nieustannie, i dla tej, mocno prywatnej myśli biegłem, dawno się tak nie złachałem, oj dawno, tym bardziej, że na 21 km wyszło 150 m UP wiec i płasko nie było też wcale. ale górki to nic w porównaniu z tym wiatrem, normalnie jeziora widziałem przelatujące wyrwane wraz z okolicznymi drzewami z lasu :)
niemniej, jak na dwa dni po chorobie, i wczorajszą siłę, jestem zadowolony.
gdyby nie pogoda, byłby to inny bieg...ale zawsze jest jakieś gdyby..zawsze...
tydzień 3 treningi 50 km :)
a półmaraton dziś wyszedł w 1:36:47

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pn, 13 stycznia 2014, 21:33 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
w sumie, tylko po to pobiegłem, żebym zdjęcia kota dać, bo i tak nikt, po nic innego, tu nie zagląda :)
także kogo to interesuje, że dziś 12km z nogi na nogę.
i że dziki w lesie widziałem.
grunt, że kota dawno nie było:

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 14 stycznia 2014, 22:31 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
dzik się znalazł.
leżał w rowie. duże bydle, na moje piwne oko 100-120 kg
może tylko spał, ale w sumie nie widziałem, żeby ktoś spał z nogami wyprostowanymi do góry.
inna sprawa, że widziałem w życiu bardzo niewiele.
za bardzo nie miałem czasu się przyglądać, bo biegałem tempówki.
5x5 min na jednominutowych przerwach.
czułem się jak ten dzik, nawet chciałem wracając położyć się koło niego.
długo walczyłem z tą myślą.
tempo tęczowe, tętno odwrotnie.
na 25 minut treningu tempowego - 8;30 min w strefie 173-179 i 8;50 179-186
co przy moim maksymalnym 194 znaczy tyle, że to był trening, luźno w trupa.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 15 stycznia 2014, 19:18 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
jak zwykle syndrom baby w ciąży, czyli gdzie biegać, na asfalt bo sucho czy teren bo mokro.
wygrała opcja teren bo będzie wolno, a na asfalcie zaraz się nakręcę.
no i faktycznie było spokojnie, tempo standardowo ciut poniżej sześciu minut na kilometr, tylko chugon wie skąd takie tętno wysokie.biegło mi się w miarę luźno i spokojnie, a tętno znów w kosmosie.
widać niedoleczony jestem chyba do końca jeszcze.
na szczęście znam dobrego ginekologa.
nawet dwóch. w sumie niby nie ta specjalność, ale doktor jest doktor, poleczyć zawsze się można.
aaaa zapomniałbym 16.5km na tętnie 159.
jakaś masakra.

kota dawno nie było, więc dam od razu trzy razy dwa.
koty przed praniem:
Obrazek
koty się piorą:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 16 stycznia 2014, 20:48 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
zamiast akcentu, luźna spokojna dyszka.
mus trochę odpocząć, nie można ciągle z zębami na wierzchu.
mimo, ze mżawka, wieje, zimnica, miałem wielką ochotę wyjść na trening, nie miałem ochoty się zarzynać wg tego co w planie.
i odpuściłem bez najmniejszego problemu.
fajnie, wciąż ja rządzę bieganiem, a nie na odwrót.
zarżnąć się zawsze zdążę jeszcze.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 18 stycznia 2014, 17:56 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
tak jak ptaki wracają z ciepłych krajów, tak do mnie przyleciała kuropatwa.
trochę jej pomogłem, noc bardzo źle przespana, do tego jako, że 1 lutego mam w planie ciut dłuższe wybieganie, postanowiłem poeksperymentować z żelami co to je mam zabrać ze sobą.
jako, że nie korzystam praktycznie z żeli, ot na rower kiedyś isostary z owocami brałem, polazłem do napieraj.pl i kupiłem Agisko. Wybór był spowodowany jednym, skoro był najdroższy, to chyba musi być najlepszy no nie ?
także rano kawa, 20 min przed treningiem żel i lecimy krosy.
generalnie spokojny czwartek, wczorajsze wolne i nogi prawie doszły do siebie, ale jak ruszyliśmy z
rozgrzewką, to jakiś taki kołowaty byłem, jakbym trzy piwa walną, a już nie pamiętam kiedy ten mezozoik był.
nic to myślę, zaraz przejdzie jak ruszę na krosa.
i przeszło od razu w widzenie tunelowe, mroczki przed oczyma, słabo jakoś, normalnie zjazd.
niemniej zmęczyłem pierwszego, ale to raczej było świniobicie a nie bieg.
jednym słowem słabym jak kuropatwa.
dwie minuty przerwy i rura drugie kółko.
i nagle hosanna, stała się jasność, po widzenia skotopowym zostały tylko wspomnienia, a ja jakbym trochę sił odzyskał.
i drugiego krosa zrobiłem najszybciej w życiu na tej trasie. 9:45 15 sekund od rekordu sprzed trzech tygodni, kiedy to byłem w zdecydowanie lepszej formie.
także może trzeba było żela prędzej zjeść ? a może bez żela w ogóle ?
ale stawiam głównie na nieprzespaną noc.
wyszło dziś tylko raptem 10km, ale trudno,wciąż po chorobie jestem.
kota dawno nie było:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 19 stycznia 2014, 17:13 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
kuropatwa się chyba zawstydziła trochę, że ją tak wczoraj obsmarowałem, i jakby gdzieś dziś się schowała. wyspałem się do tego, znaczy padłem wieczorem jak caffka, a rano jak budzik zadzwonił 0 6;30 ty nie mogłem się zwlec z łóżka.
no ale chciał, nie chciał, musiał.
za oknem piździawica totalne, ale ja na twardo, koszulka oddychająca, na to z krótkim rękawkiem i rękawki do kompletu. no czapeczkę też wziąłem.
minus pół stopnia, plus wiatr pędzący w tempie długu publicznego, nie jest dobrze.
tajemna broń, czyli wczorajszy żel, również się znalazł w kieszeni, bo rano to ja ino kawę pijam.
zimno ale lecimy, zero asfaltu czas do lasu, przyjemniej i mniej wieje. tempo zdecydowanie tęczowe, niemniej na 10tym kilometrze jeden koleś się kończy i wraca, my z Hubertem plumkamy sobie spokojnie dalej. Hubert się zastanawia czy biec ze mną, trochę go namawiam i lecimy razem.
koło 16stego minuta przerwy, dwa łyki ciepłej herbaty z hubciowego plecaczka i mój żel na pół.
niestety zataczamy powoli koło i wiatr coraz bardziej w pysk, niemniej biegnie się wciąż fajnie.
tak dobiegamy mniej więcej do 26km i tam wpadamy na genialny pomysł pobiegać 3 x podbieg pt pionowa ściana.
200metrów , pierwsze sto w miarę łatwo, kolejne 100 to 20m w pionie :-)
zbieg podbieg, zbieg podbieg, po drugim kumpel pada na pysk, a ja jak ten debil lecę trzeci, co sobie będę żałował. co ciekawe nakręciły mnie te podbiegi a nogi zrobiły się niezmęczone nagle.
albo po prostu, jak zwykle zacząłem się budzić po dwóch godzinach.
lecimy dalej w okolicach 28 hubert się kończy całkowicie, ale ma krócej do domu, więc ustalamy, że dojdzie a ja lecę.
jak raz zaczęło się pod górkę i idealnie wichura w pysk.
nu ale myślę, rozprostuje nogi - kilometr wyszedł w 4:27, drugi wybitnie odpoczynkowy 4:50 i ostatni wydawałoby się na spokojnie 4:31 jestem mocno zdziwiony bo biegnie się luźno i czuję, że parę km w tym tempie bez problemu by jeszcze poszło.
nawet zacząłem kombinować, gdzie tu jeszcze dokręcić parę kilosów, ale dałem se na luz.
bez przesady stwierdziłem, jutro też jest dzień.
także wyszło w sumie 31.8 km po 5:18 na tętnie 141. i nie było płasko, 320 m up, więc było co popylać pod górę.

jako, że kota dawno nie było, pozwolę sobie dać zdjęcie;
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 21 stycznia 2014, 22:03 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
ostatnio coraz lepiej mi się biega, a coraz mniej zwracam uwagę na czasy, tempa, wynik.
czyli w sumie mam to do czego dążę, mam coraz mniejsze ciśnienie, żeby było jak najlepiej.
bo dla kogo najlepiej ? dla mnie ? dla tego kto to czyta ? czy może dla globalnego ocieplenia ?
przecież nie żyję z biegania, nie muszę pokazywać wyników, kogo tak naprawdę to obchodzi, ile biegam, co biegam, jak biegam ?
powoli najważniejsze stają się dla mnie, tylko moje prywatne granice, i to granice nieprzekraczania tych granic.
nie chcę żeby bieganie było tylko presją na wynik, owszem chcę biegać lepiej, bo lubię widzieć,że to co robię przynosi jakieś efekty, ale czyż nie jest piękne to, że nawet jak efektów brak, to brak tychże jest własnie tym o co mi chodzi ?
nie wywalę zegarka bo lubię pooglądać jak się męczyłem, nie wywalę planów, bo lubię mieć cel,
nie będę biegał boso, jak mam tyle par butów, ale wiem, że w ciągu jednej chwili potrafiłbym zrezygnować, bez cienia żalu z tego wszystkiego.
biegając dziś dziesięciominutówki, uświadomiłem sobie, coś co wiedziałem chyba od zawsze, ale nie potrafiłem tego wyartykułować, że biegam po to, żeby się złachać i zarżnąć, że po to te wszelkie plany, tabelki, tempa, żeby te pierwotne uczucie zarąbania się miało jakiś sens.
tylko, że ja już nie chcę biegać z sensem.
okazuje się, że chyba pójdę inna drogą, czy też bezdrożem raczej, ale wciąż według planu,
bo inaczej musiałbym też zniknąć stąd, a tego nie chcę.
moje koty już się przyzwyczaiły do publiczności, chociaż, też potrafiłby by zrezygnować z tego wszystkiego w jednej chwili.

zima, wiec fotograficznie dam wspomnienia z tej niedzieli.

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 22 stycznia 2014, 19:18 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
ciekawe ile musi być w minusie, żebym biegał w rękawiczkach, dziś mimo wiatru i minus pięciu, po 600 metrach ściągnąłem, mimo, że i tak miałem cieniutkie jak papier i całą szestnastkę bez. a ręce cieplutkie. w twarz trochę zimno, od wiatru.
z ciekawszych rzeczy wywinąłem pięknego orła, jak raz trafił mi się z kilometr asfaltem, oblodzonym, chciałem zbiec przed przejeżdzającym samochodem i tak ze 20 metrów od niego...rympss, zebrałem się w sekundę, na lód nie ma mocnych. nawet nie wiedziałem kiedy lecę, uderzyłem biodrem o asfalt ale resztę zamortyzowałem przedramieniem w okolicach łokcia. czuje, że kość zbita, ale co tam, są plusy ręka przyjemnie drętwieje z lekka :)
bieg swobodny, udało się pomyśleć po drodze, rzadka to rzecz u mnie, jak ten kruk co biały jest, wiec skorzystałem jak się trafiło. na tyle się wyłączyłem, że nawet nie słyszałem o czym dziś było w słuchawkach.
o 20 zapisy na połówkę i cały, ciekawe czy się uda, limit 200 miejsc.
chciałbym polecieć cały, ale najpierw się zapisać trzeba.
kota dawno nie było.
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 23 stycznia 2014, 20:08 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
luźno, miło, bez zębów na wierzchu, a coś tam zawsze zrobione.
wyszedłem z kumplem jeszcze za dnia, fajowsko, tyle, że zimno, no ale jak jest zima to musi być zimno. ślisko jak cholera, niech ich szlag, dwa dni popadało, śniegu co kot napłakał, a drogi jakby zima stulecia przeszła. cieżkim słowem bym rzucił, ale co to da ? kiedyś widziałem na dworcu w poznaniu, przed laty, ale nie myślę, że coś się zmieniło, kolejka na trzy godziny a pani w okienku wyluzowana bez pośpiechu, i wyszedł taki bojowy z końca kolejki, ze zrobi porządek, poszedł popyszczył, popyszczył, przeszedł, stanął jak kościuszko na rynku i stwierdził:
- proszę państwa, awanturowanie się nic nie daje !!! i stanął z powrotem na końcu.
także to tyle w temacie śniegu,
ale pobiegałem jakieś delikatne bnp po polach, w sumie 6km lekkiego tempa, aczkolwiek końcówka ciut poniżej 4/km.
ale to ostatnie kilkaset metrów.
obiecałem się nie wywalić i słowa dotrzymałem.
dwanaście kilometrów zaliczone, a najlepszy z tego biegania, to był lodowaty prysznic po bieganiu.

kota dawno nie było:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 25 stycznia 2014, 13:54 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
w końcu jakieś normalne minus siedemnaście, człowiek wie że żyje, nawet rękawiczki trzeba było ubrać, nie na długo, ale zawsze :-)
3x10 min biegania po krosie weszło elegancko, ale com się umęczył po tym śniegu to moje, tym bardziej, że przerwy krótkie, 2 minuty i znów jazda. po pierwszym krosie rękawiczki do kieszeni a po drugim chciałem już kurtkę ściągać. ale jakoś rozsądek zwyciężył.
niemniej gołe łapska już do końca treningu miałem.
a i nogi miętkie teraz mam, jak z plasteliny.
w sumie z dobiegiem i odbiegiem 16km.
kota nie będzie bo śpiom.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 26 stycznia 2014, 12:50 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
niby dziś cieplej bo tylko minus 14 było jak wychodziłem przed ósmą biegać, ale zero słońca i silny wiatr nie były dziś moim przyjacielem.
w ogóle słabo mi się biegło, od samego początku, znów noc źle przespana i znów od razu widać tego efekty. niby nic mi nie było, ale było bardzo nijak i byle jak. od początku do samego końca było źle. fakt, że wszystko to było w terenie, ciężkim mocno momentami, podłoże fatalne, do tego nie wiedzieć czemu, wiatr ? oczy mi łzawiły, czy też raczej płakały i łzy leciały mi po policzkach marznąc i wychładzając twarz elegancko.
także dziś trening ewidentnie na psyche był.
ta chyba dobra, bo ostatnie cztery kilometry mocno szybsze były od całości, więc jednak można, jak się człowiek zmusi, ale kosztowało mnie to trochę oj kosztowało.
a może po prostu długie wybieganie, tylko na porannej kawie to jednak nie jest za dobry pomysł ?
ale za tydzień w sobotę jeszcze dłuższe wybieganie, więc się przyda.
prawie 28km na tętnie 142, tempo litościwie pominę milczeniem.

kota dawno nie było:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 28 stycznia 2014, 20:15 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
dziś trening , tak jak cały dzień.
fatalnie.
od rana wszystko nie tak i przez cały dzień nic nie lepiej.
gorzej.
miałem nie biegać, taki jestem wypluty ale wyszedłem.
12 km walki ze sobą.
mam dość wszystkiego, włącznie z pisaniem tutaj, ale nie..nie dam się.
więc piszę.
no w sumie to był nawet plus dzisiaj na bieganiu.
wbiegając do lasu, na drodze, gdzie koniec świata już jest nawet za dnia, stało bmw, zapalony silnik, zgaszone światła, w środku czterech karków, nie wyglądali na kółko różańcowe.
oj długo patrzyli za mną i kumplem, już myślałem, że będziemy sprint ćwiczyć, bo gości nie dość, że czterech, to raczej nie chodzili w mojej wadze :hej:
w każdym razie wygląda na to, że wieczorami raczej tam już nie pobiegam.
chyba.
dzień fatalny niemniej kota dawno nie było, ja dziś wyglądam identycznie:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 30 stycznia 2014, 21:09 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
10,5 km w terenie
słońca mi trzeba....

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 1 lutego 2014, 21:30 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4291
Lokalizacja: zzewszont
dłuższe wybieganie w terenie.
średnie tętno 132.
więc chyba luz.
nogi trochę bolą.
kota nie będzie bo jakiś zeszło dziś na treningu.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 390 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23 ... 26  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL