Teraz jest Wt, 23 lipca 2019, 16:11

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 367 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 25  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 19 stycznia 2013, 13:21 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
minus osiem i wiatrzycho od rana, bardzo przyjemna pogoda na bieganie, do tego szaruga co dobija mnie dokumentnie. ja to chyba jestem jak ten film fotograficzny, potrzebuję światła. taka coś mnie dobija. ale chciał nie chciał musiał, trzeba było wyleźć coś pobiegać. najsampierw 6 km rozgrzewki do lasu, chwila odpoczynku i 3x1,4 km krossss na 4 minutowych przerwach. podłoże mocno, ale to mocno niefajne w lesie jakieś liście, śnieg, lód , rozryte przez dziki + górki - no lekko nie było, niemniej poszło nawet nie najgorzej. biegając w 2010 roku w maju, w idealnych warunkach pogodowych podłogowych i na 5 minutowych przerwach, do tego w odwrotną stronę (łatwiejszą) najszybsza pętlę miałem w 5:50. dzisiaj najszybciej wyszła mi 6:35-ale nie była leciana na 100% raptem może na 95 :) a warunki nieporównywalnie gorsze, także jestem zadowolony :) po krosach ponad 5 km biegiem powrotu i wyszło nie wiadomo kiedy 15,7 km no i gitara. tym bardziej, że to był trzeci solidny akcent w tygodniu.
chciałem wybrać się na zdjęcia, ale dałem sobie spokój nic sensownego z tego nie będzie, za to popołudniu muszę iść odbębnić jakieś urodziny czy co tam, chce mi się pasjami, ale mus.
wypije piwo za wasze zdrowie.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 20 stycznia 2013, 18:04 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
długie spokojne wybieganie w lesie, czyli 24km po 5:33 na tętnie 135.
i tyle na dzisiaj :)
tydzień wyszedł jakieś 94 km

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pn, 21 stycznia 2013, 17:59 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
niebiegowy poniedziałek, postanowiłem zdecydowanie skrócić, do jakichś 50km ten tydzień. w sobotę start, pogoda pod psem, więc jak robić lekkie wyluzowanie to teraz. inna sprawa, że kompletnie nie czuję się zmęczony i tak trochę nie wiem, co zrobić z dzisiejszym popołudniem, no ale skoro nie wiem co z nim zrobić, to nie robię nic. małe wyluzowanie na pewno nie zaszkodzi, przyda się trochę odpoczynku, tylko wam nie dam odetchnąć od siebie :)
nie nastawiam się na żaden konkretny wynik w sobotę, ale chciałbym polecieć do zarzygu i wypruć z siebie żyły.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 22 stycznia 2013, 21:16 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
jakoż tak wyszło, że postanowiłem się przesiąść z lunuxa ubuntu na linuxa minta, więc za bardzo nie mam czasu na pisanie, bo cza bawić się w konfigurację systemu od nowa, oraz wgrywanie starych rzeczy. niemniej jednak dzisiaj postanowiłem się trochę złachać i trening był w stylu 4x4min/3 min przerwy. jakoś tak słabo mi się biegło, ale po namyślę stwierdziłem, ze może nie było tak źle jak mi się wydaje ? bo te czterominutówki jednak trochę przyłożyłem. pierwsza była ewidentnie pierwsza i do tego po mocno po górę więc wyszła 4:19min/km ale następne 4:07min/km 3:50 min/km i 4/05 także biorąc pod uwagę podłoże nie było tak źle, aczkolwiek nie czułem się jakoś specjalnie mocny. powiem więcej tempo 4:10 mnie przeraża, jak pomyślę, że mam chociaż srþbowac na sobotnich zawodach coś koło tego polecieć. znaczy mam- chciałbym, ale cienko to widzę. w sumie wyszło jakieś 11 km ze średnią 5:05 chyba. dałbym zdjęcie, ale nie wiem gdzie są aktualnie, znaczy zgrywają się z dysku na dysk.
także póki co się zgrywa a ja za wasze zdrowie, czerwone winko siorb siorb.
to mówiłem jak -doktor silent bob.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 24 stycznia 2013, 19:21 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
nie będę kwękał, to będzie wpis optymistyczny, na pohybel złym rzeczom i myślom . bardzo lubię biegać w śniegu, najlepiej jak ten śnieg ma postać śnieżnej brei, to noga tak fajnie sobie lata, lewo, prawo przód i tył. świetnie ćwiczy się wtedy siłę biegową i ruchomość stawów, to nic, że nogę nam wykrzywia i biegnie się w miejscu wtedy, najważniejsze, że jest śnieg-jest zabawa. niestety nie wszędzie jest taka fajna breja jak na chodnikach, ale wtedy na ratunek przychodzi nam droga po szczerym polu, czy też raczej rżysku, bo zgodnie z nowymi trendami w rolnictwie, oranie pola na zimę jest pase. dzięki temu biegnie się po przepięknie zmarzniętym brejo-zbożu i tu kolejny plus, jakkolwiek by się nie przyspieszyło to szybciej niż 5:40 na kilometr się nie da. za to tętno i owszem- rośnie idealnie - trochę co prawda przeczy to współczesnym trendom, bo im my wolniej-tym tętno mocniej, ale kto by się tam przejmował takimi drobiazgami, najważniejsze, że są takie piękne zmarznięte bruzdy w ziemi, niestety noga w te bruzdy nie chce wpadać głębiej niż do pół łydki i to trochę rozczarowuje, ale za to potrafi miło zaskoczyć, kawałek lodu pod spodem, który idealnie potrafi wrobić zmysł refleksu i równowagi. szkoda tylko, że co dobre kończy się szybko, i bieganie po ubitym śniegu, który jest tylko wyślizgany, nie przynosi żadnej radości, bo wtedy nawet z 5:10 można wyciągnąć na kilometr, a tętno spadam nam błyskawicznie w okolice drugiego zakresu, no po prostu nie do wytrzymania, taka łatwizna. na szczęście, dzielni ludkowie z rady miasta czy czego tam, dbają o naszą kondycję i po powrocie do miasta od razu wbiegamy na cudnie wprost nieodśnieżoną ścieżkę rowerową, na której to - tej skopanej brej leży już jakieś 10 cm. och co za rozkosz dla naszych stawów i ścięgien, jakże miło się wspomina przy tej okazji, osoby dzięki którym możemy przeprowadzić taki rewelacyjny trening. mam nadzieję, że te parę ciepłych słów dotrze prędzej czy później do nich i ucieszą ich te, jakże zasadne dowody wdzięczności z mojej strony. póki co tylko werbalnie i nieosobiście, ale liczę na to, że jeszcze spotkam osobę odpowiedzialną za ten genialny dzisiejszy trening i będę mógł przekazać te parę słów gorącej podzięki bezpośrednio. i tylko, żal że jeszcze z miesiąc, może dwa wyjdzie te niedobre słoneczko i popsuje cały ten misterny trud ludzi, którzy dbają o naszą formę fizyczną.
jakoś to przeżyję.
dziękuję i trzy wam w cztery ludkowie moi mili.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 26 stycznia 2013, 16:08 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
tak na szybko trzy słowa.
było bardzo fajnie - pozdrówka serdeczne dla Patrycji, oraz całej reszcie ekipy ślę :)
zimno jak w psiarni-rano -18 po biegu -14, aczkolwiek słonecznie :)
nie było pełnej dyszki, motoactv pokazał mi chyba 9.4km czas 39,15 , ale bardziej się liczy tempo / wyszło 4:09/km - nie jest źle.
zawody baaardzo kameralne, przynajmniej 10tka M , bo skora ja byłem 8smy w generalce a 3 w kategorii , to musiała być mocno lokalna impreza :)
co innego 10km Kobiet, tam było mocno obsadzone :)
to tak na szybko :)

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pn, 28 stycznia 2013, 19:34 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
biegowe michałki, czyli popołudniowy spacer.
10,2 km po średnio 5:49 czyli wolniej już się nie dało bo bym się przewrócił.
asfalt momentami suchy, za to cholernie ślisko.
ale bardzo takie spokojne truchtanie mi się dzisiaj przydało. także więcej niż zadowolonym.
:)

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 29 stycznia 2013, 20:18 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
mokro, chłodno, byle jak.
10km po 4:58 a jakoś tak bez życia szło i tętno wysokie. 154 średnio , dawno takiego wysokiego nie miałem przy tej szybkości.
niemniej asfalt praktycznie suchy, no może oprócz pierwszych 2 km gdzie po prostu była jedna wielka breja.
słabym jak kuropatwa.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 30 stycznia 2013, 19:05 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
śniegu zero !!! w końcu - i mam nadzieję, że już tak zostanie :)
ale lekko i tak nie było, w zamian pojawił się wiatr. a jakoż, iż biegałem dzisiaj wahadłowo to 7km miałem dokładnie w pysk.
nie wiem jak mocno wiało, pogoda pokazywała mi, że 33km/h i myślę, że tak było. to, że pierwsze trzy kilometry były praktycznie pod górę to już nie miało większego znaczenia. w założeniu miało być lekkie i spokojne ciut dłuższe rozbieganie.wiatr skorygował to założenie, a ja poprawiłem. ta siódemka pod wiatr wyszło circa 4:50/min powrót łatwiejszy więc szło od 4:45 do 4:35 na sam koniec. wyszło 14 km z tego 11 po jakieś 4:44. potraktuję to jako wybieganie z tempem maratońskim, chociaż te akurat powinno być po 4:30 robione więc może to po prostu takie żwawsze rozbieganie było ? w każdym razie, biegło się lepiej niż wczoraj. do tego ciepło u mnie plus 12scie, dobrze, że miałem tylko koszulkę z krótkim rękawkiem pod kurteczką, także już po piątym kilometrze biegłem na krótko z zawiązaną pałatką na tyłku :) niemniej fajnie, biorąc pod uwagę warunki to było naprawdę spokojne rozbieganie. całość -14 km wyszło po 4:48 na tętnie 158. chyba muszę zacząć biegać wybiegania poniżej 5 min na kilometr, dwa trzy tygodnie się pomęczę i będzie gut. wciąż nie wiem, jaki bieg potraktować na wiosnę jako docelowy, zapisany jestem na maniacką dziesiątkę, ale to już 16 marca więc raczej tylko kontrolnie będzie ona zrobiona, miałem 26 kwietnia dychę w burgu biegać, ale padło dzisiaj hasło żeby zrobić dubla w przytoku czyli 2o kwietnia połówkę -sobota-a w niedzielę 67 km rowerem czyli- piekło przytoku. 10 kółek po 6,7 km z tego ponad 3 km jest pod górę po bruku. w tamtym roku jechałem tylko rower i nieźle się złachałem. ale jest klasyfikacja łączona więc coraz bardziej mi to chodzi po głowie. póki co latam i myślę co biec docelowo na wiosnę.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 31 stycznia 2013, 20:42 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
się wybrałem , cholera, jak nie będę chory to normalnie piwa przez tydzień nie wypiję, tylko nie wiem w który :)
maiłem wyjść koło 15stęj, ale kumpel dusił, żeby z nim po 18stej, OK. po 15stej sms, że jednak nie da rady wyjść, a ja tyle co obiad zjadłem, no bez sensu, ale tak bywa, więc szybki telefon do drugiego kolesia i jacek na 18stą umówiony. fajno fajn, tyle, że jak wracałem z pracy o 14stej to był wiatr ale było ciepło, a ja nie spojrzałem co na dworze, i wylazłem bez czapki, a tam ulewa elegancka, tylko plus 4, i wiatr taki, że statki latają z nad morza. dodatkowo wyleźliśmy za miasto, na pola, więc wypiździło mnie tak po głowie, że jak wróciłem do domu, to patrzyłem czy nie mam pociętej, takie miałem wrażenie od tego deszczu z wiatrem . i może nie byłoby tak źle, gdyby ten gamoń jacek, nie wylazł biegać od razu po obiedzie a tak, nie dość, że wlekliśmy się z nogi na nogę w jedną stronę, to z powrotem chwyciło go nagle i zaczął krzaków szukać, co podbiegniemy ze 300metrów to 30 metrów marszu, bo ten zaraz w galoty się zrąbie.. a wiatr i deszcz swoje :) w końcu załatwił co miał załatwić, ale ja przemarzłem okrutnie, bo miałem tylko koszulkę z krótkim rękawkiem i kurtkę, jak to rubin kiedyś określiła, grubości materiału parasola. w domu od razu wskoczyłem do wanny, i lodowaty prysznic-toż nie będę jak ten ..no nieważne kto, ciepłą wodą się polewał, bo wtedy to już na pewno bym zachorował. nic to, przygoda musi być jak to mawiał adam borówczak, leżać w rowie z wodą z rowerem na plecach :)
wyszło 10km w tym biegu 9,5 po 5:30 za to na niskim tętnie bo 129 średnio.
styczeń zamknął mi się z jednym luźnym tygodniem co to zrobiłem w nim tylko 43 km, 368km.
nie jest więc źle.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pt, 1 lutego 2013, 15:54 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
piątek, czwartek poprzeplata, trochę zimy i słoniny.
chyba nie tak szło te przysłowie, ale co tam.
dziś wolne, cza trochę kultury łyknąć, ja już jedną kulturę łyknąłem, więc dam dyptyk fotograficzy pod tytułem:
poszli do galerii:
----
Obrazek
----
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 2 lutego 2013, 19:39 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
jakoś taki rozmemłany jestem w tym tygodniu, ewidentnie ani do tańca, ani do różańca. ale co zrobić, swoje pańszczyznę trzeba było odbębnić. w sumie w planach miałem lekka zabawę biegową na dzisiaj, ale jako, że poprzestawiało się w tym tygodniu to postanowiłem zrobić 5x1200 /3 minuty przerwy. co postanowiłem- to nie zrobiłem, zostałem co prawda zdemotywowany przez kumpla, który zaczął kwękać, ze kowalczyk by obejrzał, że tylko trzy robimy, to ja po strasznej walce wewnętrznej, która trwała całe ,02 sekundy stwierdziłem, że faktycznie, może tez bym obejrzał kowalczyk ? no, jak dzisiaj justyna skończyła to wiadomo, musi, ona chyba chciała obejrzeć nas :) niemniej jednak po 6 kilometrach rozgrzewki kilku rytmach pobiegałem te tysiącdwustumetrówki. teoretycznie miały być w tempie 3:55/km pierwsza kontrolna wyszła 3:52 następne już po 3:55. o ile te trzy poszły nawet nawet, to mam wrażenie, że męczyłbym się na dwóch kolejnych i chyba nie dałbym rady. teoretycznie powinienem kończyć jutro fazę II danielsa i wchodzić w trzecia, ale nie, zrobię raz jeszcze drugą, ewidentnie brakuje mi obieganych szybkości poniżej 4/km przez te śnigi i lód nie udało się zrobić większości szybkościowych treningów. koń to może ja jestem, bo tylko trochę zwalniam i lecę, ale ja nie chcę zwalniać. wciąż mam wrażenie, że teraz jestem dużo bardziej przygotowany do mocnej połówki niż do dychy, a ja chcę dychę nabiegać solidnie, nie połówkę.
póki co 1:27:15 mi wystarczy :) jak się uda coś szybciej to owszem, chętnie wezmę, ale nie to jest moim priorytetem. także wracam z powrotem to treningów fazy drugiej coby jednak sobie trochę tej prędkości wyrobić.

ale jako, że nuda w domu, postanowiłem sobie jeszcze po południu doklepać parę kilometrów w nowych butach, nowych znaczy nowoprzerobionych yacoolowska modą, czyli podeszwy zredukowane praktycznie do zera i inne udogodnienia.
o, TUTAJsą zdjęcia tego mojego cuda, teraz nawet lepiej wyglądają bo bardziej dopieszczone. także pierwsze 9km w nich zrobione, ale, oprócz tego, że faktycznie czuć każdą gałązkę i kamyczek to jakiś nie widzę specjalnej różnicy, te achy ochy
jak to się biega w tych przerobionych to jak na moje bleszczate oko, są wybitnie przesadzone. inna sprawa, ze po 9 wolnych kilometrach tez nie ma co robić za wyrocznię delficką, także może się coś jeszcze zmieni w temacie.
w każdym razie wyszło jeszcze po południu 9k po 5:35 na tętnie 136.

------
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 3 lutego 2013, 17:19 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
ot luźne spokojne bieganie, cieszą prędkości których praktycznie nie czułem. lekko wyższe tętno i tyle.
jednak czarny asfalt robi swoje i od razu się inaczej biega.
no i słońce !!!
pierwsze 11km wyszło po 4:59 na tętnie 143
następne 10km po 4:46 na tętnie 154
całość 21 po 4:53 na tętnie 148.
tydzień zamknął się 85cioma kilometrami, w sumie nie wiadomo kiedy nawet.
aby tylko śniegu nie było :)
jako że świnia ze mnie złośliwa-dam dziś autoportret

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 5 lutego 2013, 19:38 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
kto nie biega rano w słońcu, ten nie biega w burzy.
dzisiaj znów wszystko w plecy, z bieganiem włącznie.
rano nie chciało się wstać, a było takie piękne słoneczko - moja strata.
po południu zamiast wyjść bez jedzenia, to zachciało się zupy szczawiowej przed treningiem.
masakra, wszystko się bełtało w żołądku i już na rozbieganiu było tragicznie, ledwo powłóczyłem nogami, do tego zaczęło wiać, błyskać i grzmieć.
ale lecę twardo na stadion dziś w planie miało być 6x200/200+400/400.
parę rytmów, szczawiowa się bełta, żołądek-gardło, ale jakoś zaczynam.
ciężko, najgorzej, że zaczyna konkretnie wiać, momentami dosłownie stawia w miejscu. ale męczę jakoś po założone 44 sek 200m a potem 400 w 89sek. kolejne powtórzenie podobnie, ale zaczyna się regularna burza, wiatr, błyskawice, grzmi, tylko, że zamiast deszczu po twarzy siecze biały grad . normalnie masakra.
koleś przerywa ciągły, ja daję se luz se swoim treningiem i tak na tarczy wracamy do domu.
ewidentnie to nie był mój dzień.
5 km rozgrzewki + 2x200/200+400/400 i po treningu.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 6 lutego 2013, 19:24 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3899
Lokalizacja: zzewszont
i znów rano nie wstałem, ależ ja maślak jestem i cienizna do tego.
za to pierwsza myśl po przebudzeniu była, Anka pewnie by wyszła, a ja jestem cienias, chromolę to i kładę się spać.
także chciał nie chciał, dzisiaj od rana mnie Ania prześladowała, a raczej jej dzielność wstawania :)
ale po południu postanowiłem się trochę zrehabilitować, tym bardziej, że słoneczko piękne świeciło, więc aż żal byłoby nie wyjść.
dziś bez obiadu, rano tyko herbatka, potem dwie suche bułki sojowe, także nic się w żołądku nie przewracało.
stwierdziłem, że skoro mój motoactiv ma mp3kę ja zaś zanabyłem za jakąś absurdalną cenę słuchawki jabra sport( notabene warte swojej ceny) to może wartałoby posłuchać czegoś po drodze. i tu pojawił się mój talent do układania playlisty, na zmianę miałem gintrowskiego z led zepplin :) ale całkiem sympatycznie się tego słuchało. najbardziej śmiać mi się chciało w domu, gdy po przesłuchaniu ze 3 razy [urlhttp://www.youtube.com/watch?v=rrVDViSlsSM]tego kawałka[/url] włączam radio a tam kaczkowski, zgadnijcie co właśnie puszcza :)
na początek dwukilometrowy podbieg na rozgrzewkę, fajny wiaterek w pysk, a potem jako ze nie miałem żadnej koncepcji na bieganie, to biegłem aby się trochę złachać. pierwsza piątka po średnio 4:44, potem 3 km po 4:30, dwójka po 4:20 i ostatni ciut poniżej 4:15. brakowało mi takich biegów, nie było jakoś specjalnie ciężko, ot czułem, że uczciwie dziś biegam. fajnie, bo w końcu po treningu, nie czuję się jak ten miętki prawdziwek w oleju. jest konkret zrobiony.
także wyszło uczciwe 14 km po 4:39 na tętnie 162
i już.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 367 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 25  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], piotr.valczynski, sultangurde i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL