Jestem niszczycielem pulsometrów z Polara - jakieś rady?
: 20 sty 2023, 21:41
Jak w tytule.
Zacząłem biegać w 2020, ale na tyle "poważnie" żeby czasem zakładać pas dopiero pod koniec tego roku.
Padło na H10 - był powszechnie polecany i podoba mi się charakter pasa, że zakładasz i zapominasz że go masz (nie trzeba włączać, sprawdzać baterii itp. - po prostu działa).
Po kilku miesiącach pas zaczął tracić połączenie (w trakcie biegu tętno nagle spadało do 90 na kilkadziesiąt sekund). Dokładne czyszczenie czy wymiana baterii nic nie dała.
Kupiłem więc nowy pasek (sam pasek, oryginalny). Działał świetnie przez kilka 4 miesiące, ale przy praniu przytrzasnąłem go o kołnierz pralki, biedak został zmasakrowany. Kupiłem więc kolejny - ten świrował już po 2 miesiącach (!!!). Uznałem że to niemożliwe żeby paski były tak wadliwe, zacząłem podejrzewać że to sama pastylka (czyli czujnik) świruje. Otwarłem więc Allegro.
24 października kupiłem Polar H9 i mam ochotę rzucić nim o ścianę, jest styczeń a czujnik już świruje - czasami na początku treningu wywala mi tętno do 170 (kiedy realnie jest ok. 130), czasem spada kiedy nie powinno spadać.
Wiem że to nie zegarek (Fenix 6 Pro) bo są momenty kiedy pulsometry działają absolutnie perfekcyjnie.
Przez 2 lata (z drobnym hakiem) przerobiłem 2 różne czujniki i 4 różne pasy do nich. Nie wieszam się na nich, nie nurkuję w szambie, nie noszę 20h dziennie, nie noszę luźno jak biżuterii. Po każdym treningu (podkreślam że zakładam 2-3 razy w tygodniu - tylko na quality workouts) jeżeli nie myję dokładnie to chociaż mocno przepłukuję pas, używam żelu do EKG.
Nie wiem czy mój pot ma pH Wolverine'a ale mam już dosyć wydawania kasy na coś co ma tak świetną renomę i recenzje.
Czy ktoś miał podobne jaja i przeszedł np. na optyczne czujniki? Wiem że Polar ma dobrego Verity Sense ale dawanie im kolejnych kilkuset złotych odbija mi się czkawką, jakieś dobre i sprawdzone alternatywy? (niekoniecznie tańsze)
PS. Jak ktoś nie wierzy że tak znany czujnik pieprzy się tak często, mogę wrzucić screeny z maili zakupowych.
Zacząłem biegać w 2020, ale na tyle "poważnie" żeby czasem zakładać pas dopiero pod koniec tego roku.
Padło na H10 - był powszechnie polecany i podoba mi się charakter pasa, że zakładasz i zapominasz że go masz (nie trzeba włączać, sprawdzać baterii itp. - po prostu działa).
Po kilku miesiącach pas zaczął tracić połączenie (w trakcie biegu tętno nagle spadało do 90 na kilkadziesiąt sekund). Dokładne czyszczenie czy wymiana baterii nic nie dała.
Kupiłem więc nowy pasek (sam pasek, oryginalny). Działał świetnie przez kilka 4 miesiące, ale przy praniu przytrzasnąłem go o kołnierz pralki, biedak został zmasakrowany. Kupiłem więc kolejny - ten świrował już po 2 miesiącach (!!!). Uznałem że to niemożliwe żeby paski były tak wadliwe, zacząłem podejrzewać że to sama pastylka (czyli czujnik) świruje. Otwarłem więc Allegro.
24 października kupiłem Polar H9 i mam ochotę rzucić nim o ścianę, jest styczeń a czujnik już świruje - czasami na początku treningu wywala mi tętno do 170 (kiedy realnie jest ok. 130), czasem spada kiedy nie powinno spadać.
Wiem że to nie zegarek (Fenix 6 Pro) bo są momenty kiedy pulsometry działają absolutnie perfekcyjnie.
Przez 2 lata (z drobnym hakiem) przerobiłem 2 różne czujniki i 4 różne pasy do nich. Nie wieszam się na nich, nie nurkuję w szambie, nie noszę 20h dziennie, nie noszę luźno jak biżuterii. Po każdym treningu (podkreślam że zakładam 2-3 razy w tygodniu - tylko na quality workouts) jeżeli nie myję dokładnie to chociaż mocno przepłukuję pas, używam żelu do EKG.
Nie wiem czy mój pot ma pH Wolverine'a ale mam już dosyć wydawania kasy na coś co ma tak świetną renomę i recenzje.
Czy ktoś miał podobne jaja i przeszedł np. na optyczne czujniki? Wiem że Polar ma dobrego Verity Sense ale dawanie im kolejnych kilkuset złotych odbija mi się czkawką, jakieś dobre i sprawdzone alternatywy? (niekoniecznie tańsze)
PS. Jak ktoś nie wierzy że tak znany czujnik pieprzy się tak często, mogę wrzucić screeny z maili zakupowych.