Bieganie.pl
https://bieganie.pl/forum/

suplementacja w bieganiu
https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=53&t=10414
Strona 5 z 16

Autor:  tompoz [ So, 19 stycznia 2008, 23:17 ]
Tytuł:  j/w

Ludzie dlaczego mam sie suplementy kojarzą z masa mieśniową tylko. A tobie Arti jak wiem z twojej strony startujesz też w biegach na 100 km to był ci polecił BCAAA i to bardzo.


pozdrawiam

Tompoz

P.S. powiem wam to jest tak jak z tym jka wy biegacze myslicie o pulsometrze to wam się od razy kojarzy Polar ( patrz Pan Ryszard główny delaer Polara na Polske z cenmai o niebo większymi niż ceny Polarów np. w sklepach rowerowych ) jak wam się mówi o sulementach to wam sie kojarzy koks masa mieśniowa itd.


nic dodać nic ująć
widzicie ja staram się myslec interdyscyplinarnie dlatego tu na waszym forum jestem od 4 lat a wy co
ani z wami nie pogada człowiek o wattach ani o suplementach ani EPO ani dużych dawkach B 12 ani o wyjechaniu

tylko to człapanie człpanie i człapnie


Tompoz

Autor:  Fist [ N, 20 stycznia 2008, 12:37 ]
Tytuł: 

Az tak źle z nami nie jest

Wiekszosc z nas miala do czynienia z suplementacja, ale najprawdopodobniej rezultaty poprawily sie niewiele lub wcale. Stad to zniechecenie.
Niewielu z nas robilo wiecej niz 100-140km na tydzien a dopiero przy tej i wyzej intensywnosci suplementy maja znaczenie

Autor:  beata [ N, 20 stycznia 2008, 19:19 ]
Tytuł: 

Arti napisał(a):
Nagor napisał(a):
Koleżanka Beata bez suplementacji pobiegła niezły wynik w maratonie, więc wie co mówi. Nie wiem natomiast nic o osiągnięciach kolegi Tompoza...


Rozumiem,że to żarcik? Czyż nie pobiegłaby lepiej gdyby zastosowała suplementację pozwalającą szybciej się regenerować po treningu, lepiej przyswajac wysiłek itp?

Jaki żarcik? Dlaczego, Arti, tak uważasz?
Ja nie uważam, że pobiegłabym lepiej, naprawdę.
Na wynik składa się wiele czynników - to, jak ktoś kiedyś napisał - jak z trabantem, do którego włoży się silnik od mercedesa. Nie pojedzie niewiadomo jak, bo karoseria nie wytrzyma.
Nie byłam przygotowana mięśniowo, siłowo, treningowo na to, żeby pobiec szybciej, i żadna suplementacja w tym momencie by mi nie pomogła.
I nadal twierdzę - 50% sukcesu tkwi w głowie, a tu, suplementacja, tylko może zaszkodzić (w przenośni).

Ale może proponuję już zejść z tego mojego przykładu, choć na poparcie swojego zdania mam kilka innych, może nie z autopsji, ale z obserwacji.

Autor:  Arti [ N, 20 stycznia 2008, 20:40 ]
Tytuł: 

Nie byłam przygotowana mięśniowo, siłowo, treningowo na to, żeby pobiec szybciej, i żadna suplementacja w tym momencie by mi nie pomogła.

Dziwne zdanie... to tak jakbyś się poddała. Czyż nie chodzi o to aby te cechy rozwijac a suplementacja pomogłaby chociażby lepiej znosić wysiłek kształtujący i rozwijający te cechu?

To jasne,że pobiegnie się na tyle na ile jest się przygotowanym. Ale kiedy już się to pobiegnie to stara się tak poprowadzić trenowanie by wzmocnić słabsze elementy.

To tak jakbym powiedział,że pobiegłem 2:50 i na 2:30 nie mogłem bo nie byłem przygotowany etc i żadna suplem. by nie pomogła... to oczywiste... ale czyż suplementacja nie może pomóc by w takim przypadku lepiej znieść trening pod 2:40-2:45? Ps. Podane wartości są tylko dla przykładu ;-)

Autor:  beata [ N, 20 stycznia 2008, 21:04 ]
Tytuł: 

Arti napisał(a):
Nie byłam przygotowana mięśniowo, siłowo, treningowo na to, żeby pobiec szybciej, i żadna suplementacja w tym momencie by mi nie pomogła.

Dziwne zdanie... to tak jakbyś się poddała. Czyż nie chodzi o to aby te cechy rozwijac a suplementacja pomogłaby chociażby lepiej znosić wysiłek kształtujący i rozwijający te cechu?

Ale się uczepiliście tego "przykładu".
Tak, w tym momencie poddałam się i zajęłam się czymś innym, niż wyczynowe bieganie. Teraz biegam amatorsko, choć dużo. Kropka.
Być może, żeby rozwijać te już nabyte cechy i posiadanie predyspozycje, trzeba by było wzmocnić trening. Ale czy potrzebna by była suplementacja, nie wiem - opieram się w tym twierdzeniu na przykładach tych, którzy się nie poddali i zawędrowali wyżej. Bez suplementacji.
Tu wracamy do punktu wyjścia - co rozumiemy przez suplementację ...

Autor:  wojtek [ N, 20 stycznia 2008, 22:53 ]
Tytuł: 

Nie sposob ograniczyc sie do suplementow .

Proces treningowy jest porownywalny do zjawiska mimikry - czlowiek adaptuje sie do niemal kazdych warunkow . .

Kiedys biegalem piecdziesiatki po Puszczy i to o suchym pysku , biegajac szybciej niz 4:40 .

Dzisiaj nie wyobrazam sobie bym tak pobiegl nawet polowe . A wtedy nikt nie pil na dlugich wybieganiach i jakos ludzie biegali ( nie mowie zeby nie pic dla poprawy wynikow )

Autor:  beata [ N, 20 stycznia 2008, 23:01 ]
Tytuł: 

Też nie piję na długich wybieganiach, a 30-tki zdarzają mi się nawet teraz. Po około 5 min. Takie przyzwyczajenie, bo kiedyś sie nie piło - nie było jak.
A teraz, plecaczki, camelbacki ... Nie twierdzę, że to źle, ale nie w tym upatrujmy ewentualnych sukcesów.
Na maratonie piłam tylko wodę. Nie było żadnych żelków, i temu podobnych "glutów". I jakoś biegali, nie gorzej - a może i lepiej, bo dobre wyniki robiła masa - niż teraz.

Autor:  Arti [ Pn, 21 stycznia 2008, 01:11 ]
Tytuł: 

Ale czyż nie wymyślono tych rzeczy aby nie wyniszczać organizmu?

Autor:  wojtek [ Pn, 21 stycznia 2008, 01:24 ]
Tytuł: 

Organizm ma niby lepiej ale psychika jakby kruszeje .

Autor:  wysek [ Pn, 21 stycznia 2008, 01:53 ]
Tytuł: 

wojtek napisał(a):
Organizm ma niby lepiej ale psychika jakby kruszeje .


Poniekad tak.

Autor:  tompoz [ Pn, 21 stycznia 2008, 14:27 ]
Tytuł:  j/w

Psychika kruszeje....................................... to ciekawe sportzerzenie

a od nowych butów do biegania za 500 zł to psychika nie kruszeje przecież ciało zyskuje



Tompoz


To piszcie jakie suple stosuwoliście i czy mam pomogło czy nie ?

Autor:  Arti [ Pn, 21 stycznia 2008, 15:09 ]
Tytuł: 

To ja zareklamuję ;-) Stosuję Vitargo. Oczywiście nie jestem w stanie stwierdzić czy pomaga bo na to musiałyby być przeprowadzone testy i badania indywidualne ale jedno jest pewne. Zwiększyłem kilometraż tygodniowy ze średniej 105-110 na 120-130 i czuję się dobrze i wypoczęty. A w Vitargo właśnie chodziło mi o szybką i solidną regenerację. Zatem działa i sprawdza się.

Bólem jest to ,że zaniedbuję sen...ale staram się nadrabiać w weekendy.

Do tego Maxivit firmy Naturell. A zimą duuuużo herbaty z cytryną i miodem ;-)

Autor:  Adam Klein [ Pn, 21 stycznia 2008, 17:50 ]
Tytuł: 

Tompoz
Wg mnie samo to, że Ty ciągle tyle mówisz o tych suplach potwierdza tylko to, że środowisko kolarskie jest na tym punkcie spaczone, tak samo jak kultyrystyczne.
Niestety - od czystych supli droga jest bliska do dopingu. Jak już jesteś w stanie przekonać się do łykania 20-tu tabletek dziennie to stosunkowo łatwo przyjdzie Ci wziąć jeszcze jedną, zwłaszcza, ze ma być przepustką do megawyników.

To nie przypadek, ze doping w dzisiejszym sporcie to przede wszystkim kolarstwo.

Z wieloma biegaczami, zawodnikami z wyższej półki rozmawiałem i nie przywiązują oni takiej wagi do tych "supli" w takim stopniu jak Ty.
Wysiłek biegowy to co innego i tutaj bez "supli" da sie przeżyć, między innymi dlatego bieganie jest fajne.

Wg mnie robisz środowisku kolarskiemu złą robotę, nie wiem czy oni chcą żeby ich w ten sposób postrzegano.

Autor:  wojtek [ Pn, 21 stycznia 2008, 18:26 ]
Tytuł: 

Moim koksem byl miod i bialy ser .

Dzisiaj w dobie roznych supli , butow z kosmosu , pulsatorow , moj wynik sprzed wielu lat nadal jest nie do pobicia przez wielu biegaczy .

Moze Ziemia bardziej przyciaga jak kiedys ?

Autor:  rybull [ Pn, 21 stycznia 2008, 18:30 ]
Tytuł: 

FREDZIO napisał(a):
Tompoz
Wg mnie samo to, że Ty ciągle tyle mówisz o tych suplach potwierdza tylko to, że środowisko kolarskie jest na tym punkcie spaczone, tak samo jak kultyrystyczne.

To nie przypadek, ze doping w dzisiejszym sporcie to przede wszystkim kolarstwo.

Wg mnie robisz środowisku kolarskiemu złą robotę, nie wiem czy oni chcą żeby ich w ten sposób postrzegano.


nie chca zeby ich w ten sposob postrzegano!

i to nie jest prawda, ze srodowisko kolarskie jest na tym punkcie spaczone (czy nikt nie zauwaza mojego glosu w tej dyskusji???). nie kazdy kolarz bierze przy sniadaniu garsc tabletek. mam kolegow ktorzy na wyscigach nie pija izotonikow tylko sama wode albo wode z cytryna i miodem i tez maja wyniki.

czy doping to w dzisiejszym sporcie kolarstwo? moze jest w tym troche prawdy ale kolarstwo to JEDYNA dyscyplina sportu gdzie sie z tym walczy.
pozwolcie, ze przypomne slynna "efere Puerto".
u doktorta Fuentesa znaleziono 200 kilkadziestiat probek krwi. tylko 58 z nich nalezalo do kolarzy, reszta do tenisistow, pilkarzy i lekkoatletow (biegacze tez na pewno tam byli). i jakos nigdzie nie bylo afer, aresztowan, przesluchan, wszystko rozeszlo sie po kosciach. tylko w kolarstwie powstala burza, wycofywanie sie sponsorow i ekip.
i posrednio przez to, ze kolarstwo tak mocno walczy z dopingiem jest postrzegane jako najbardziej "dopingotworcza" dyscyplina. przeciez moznaby to olac, przymykac na wszystko oko jak sie dzieje gdzie indziej i malo kto by wiedzial o skali dopingu w kolarstwie.

kiedys rozmawialem z pewnym slynnym kolarzem ze starszego pokolenia i on mi powiedzial, ze w zadnej innej dyscyplinie sportu doping nie daje tyle co w kolarstwie. pewnie mial racje. dlatego zawsze znajdzie sie ktos kto bedzie chcial oszukac.

ale nie badzmy dziecmi. gdzie indziej jest tak samo.
moze znacie taka pania - Marion Jones? bardzo Ja lubilem i zawsze Jej kibicowalem, a okazalo co sie okazalo. wsrod biegaczy jest tak samo. tylko wsrod biegaczy zawsze sie sprawy rozmywaja i sponsorzy staraja sie je tuszowac, a w kolarstwie nie.

a poza tym to temat tej dyskusji byl o spulementacji i jak slusznie Tompoz zauwazyl nie wiadomo czemu suplementacja od razu zle sie kojarzy z dopingiem. porownywnanie isostar = EPO to troche przegiecie.
suplementacja nie jest niczym zlym. kto chce niech stosuje, kto nie chce, nie potrzebuje, niech nie stosuje.
mozna sie jedynie zastanowiac na ile jest to nam wszystkim potrzebne do szczescia, a na ile zostalo nam to wmowione przez specjalistwo od marketingu.

Strona 5 z 16 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/