Dziś był pierwszy bieg w Minimusach, po którym nie bolały mnie łydki

.
Minęło około 7.5h biegania, czyli jakieś 80-85km w moim tempie. W sumie biegałem tylko w tych butach, ale robiłem po każdym biegu kilkudniowe przerwy, mogę to robić, bo mam sporo zastępczych możliwości treningu związanych z rowerem. Raz biegłem w starych Asicsach w międzyczasie, powiem tyle, chyba nie ma już powrotu do sztywnej podeszwy z amortyzacją.
Co do wrażeń, to uwielbiam biegać w tych butach krosy, czyli po nierównym, słabo przetartym terenie, wręcz po lesie bez ścieżek. Wrażenia są nie do opisania. Super się też biega po piasku, jak po pierzu

. Strome podbiegi, mimo że najbardziej obciążają łydki, świetnie wychodzą na takim elastycznym przodzie podeszwy. Zużycie podeszwy jak na razie zerowe.