Bieganie.pl
https://bieganie.pl/forum/

Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana
https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55996
Strona 1 z 8

Autor:  LucioWisla [ Cz, 24 sierpnia 2017, 10:03 ]
Tytuł:  Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

Zapraszam do komentowania, wszelkie porady i krytyka mile widziane :)

Truchtem do ślubu

Autor:  ASK [ N, 27 sierpnia 2017, 23:24 ]
Tytuł:  Re: Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

Trzymam kciuki. Nie tylko za postepy w bieganiu, formie, zdrowiu. Jak wyglada Twoja dieta?

Autor:  LucioWisla [ Pn, 28 sierpnia 2017, 14:20 ]
Tytuł:  Re: Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

ASK napisał(a):
Trzymam kciuki. Nie tylko za postepy w bieganiu, formie, zdrowiu. Jak wyglada Twoja dieta?


Po etapie ostrej diety, liczenia każdego grama, co nie przynosiło efektu (okazało się, że winna jest prawdopodobnie tarczyca), obecnie zacząłem podchodzić bardziej na luzie :) Obecnie jestem na czymś w stylu Paleo (duzo inspiracji od kilku youtuberów), ale nie liczę stricte kalorii, a raczej staram wprowadzić jak najwięcej zdrowych nawyków (według 10 zasad AJWEN) i jeść mocno urozmaicenie plus dosżła probiotykoterapia i czuję się lepiej :)

Dzisiaj np było tak:
8:30 4 jajka gotowane plus sałatka (sałata lodowa, papryka, marchewka) i odrobina oleju lnianego (zwykle jem jajecznicę)
12:30 shake z zielonych warzyw (odzywka białkowa, szpinak, seler, kiełki itp)
ok. 15:30 planuję trening siłowy po którym będę ładował węglowodany - prawdopodobnie peiczone ziemniaczki z warzywami i jakiś solidny kawał mięcha :)

Autor:  Spectre [ Pt, 1 września 2017, 12:29 ]
Tytuł:  Re: Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

Witaj :)
Będę obserwował Twój blog i trzymał kciuki za postępy! Trochę upierdliwy sposób komentarzy wybrałeś (dwa tematy :hej: ) , ale skoro w tamtym chcesz mieć porządek, to niech tak będzie.

Cytuj:
Wolniej, lepsze samopoczucie ale... na pierwszym odcinku znów miałem wrażenie, jakby płuca były zbyt płytkie - coś jak przy przeziębieniu czy astmie :echech: :echech: :echech:


Powiem Ci że miałem coś takiego na ostatnim treningu (pierwszy raz zresztą) , tak jakbym nie mógł płuc zaspokoić w tlen, pomimo nabieranych co jakiś czas głębszych wdechów. Zauważyłem jedną rzecz, czułem minimalny dyskomfort z tego powodu, ale biegnąc swoim tempem, "nie byłem w stanie złapać większej zadyszki" , zobaczę jak będzie dzisiaj.

Powodzenia!

Autor:  LucioWisla [ Wt, 5 września 2017, 10:57 ]
Tytuł:  Re: Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

Spectre napisał(a):
Witaj :)
Będę obserwował Twój blog i trzymał kciuki za postępy! Trochę upierdliwy sposób komentarzy wybrałeś (dwa tematy :hej: ) , ale skoro w tamtym chcesz mieć porządek, to niech tak będzie.

Cytuj:
Wolniej, lepsze samopoczucie ale... na pierwszym odcinku znów miałem wrażenie, jakby płuca były zbyt płytkie - coś jak przy przeziębieniu czy astmie :echech: :echech: :echech:


Powiem Ci że miałem coś takiego na ostatnim treningu (pierwszy raz zresztą) , tak jakbym nie mógł płuc zaspokoić w tlen, pomimo nabieranych co jakiś czas głębszych wdechów. Zauważyłem jedną rzecz, czułem minimalny dyskomfort z tego powodu, ale biegnąc swoim tempem, "nie byłem w stanie złapać większej zadyszki" , zobaczę jak będzie dzisiaj.

Powodzenia!



Dzięki, jesli chodzi o sposób komentarzy - w sumie dla mnie wygodniej byłoby otrzymywać je w głównym wątku, ale sugerowałem się tym, jak prowadzą swoje dzieniniki inni grupowicze (wydawało mi się że jest to jakiś ogólnie przyjęty niepisany regulamin :bum: )

Ja dzisiaj też ruszam na trening, oby było lepiej :D

Autor:  bezuszny [ Cz, 7 września 2017, 21:58 ]
Tytuł:  Re: Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

Trzymam kciuki!
Widzę, że jesteśmy rówieśnikami :) Ja wróciłem do biegania pod koniec marca i od tego czasu zszedłem z 99 do 85-87 kg, a przy bardziej starannej diecie zapewne wynik byłby jeszcze lepszy. Dodam, że w marcu nie byłem w stanie przebiec 3-4 km jednym ciągiem, teraz nawet 12 nie sprawia mi problemu i biję własne życiówki sprzed kilku lat, więc wszystko przed Tobą!

Wspominałeś coś o obolałych nogach i piszczelach. Nie wiem w czym biegasz, ale u mnie ogromną (naprawdę ogromną) różnicę zrobił zakup porządnych butów (dopasowanych indywidualnie pod stopę przez specjalistę w sklepie) i z dobrą amortyzacją - przy nadwadze niestety to kluczowa sprawa. To na pewno indywidualna kwestia, ale dla mnie niebo a ziemia. :)

Powodzenia!

Autor:  LucioWisla [ Pt, 8 września 2017, 08:19 ]
Tytuł:  Re: Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

bezuszny napisał(a):
Trzymam kciuki!
Widzę, że jesteśmy rówieśnikami :) Ja wróciłem do biegania pod koniec marca i od tego czasu zszedłem z 99 do 85-87 kg, a przy bardziej starannej diecie zapewne wynik byłby jeszcze lepszy. Dodam, że w marcu nie byłem w stanie przebiec 3-4 km jednym ciągiem, teraz nawet 12 nie sprawia mi problemu i biję własne życiówki sprzed kilku lat, więc wszystko przed Tobą!

Wspominałeś coś o obolałych nogach i piszczelach. Nie wiem w czym biegasz, ale u mnie ogromną (naprawdę ogromną) różnicę zrobił zakup porządnych butów (dopasowanych indywidualnie pod stopę przez specjalistę w sklepie) i z dobrą amortyzacją - przy nadwadze niestety to kluczowa sprawa. To na pewno indywidualna kwestia, ale dla mnie niebo a ziemia. :)

Powodzenia!


Dzięki! Ogólnie biegam w LIDLakach, ale powoli przymierzam się na coś bardziej amortyzowanego i zwyczajnie lepszego, bo te mimo ok 200 km (trudno oszacować bo nie liczyłem tego) przebiegu są już jakieś twarde :) Obym poszedł w twoje slady- i z wagą i z dystansami :)

Korzystałeś z jakiegoś planu treningowego?

Autor:  bezuszny [ Pt, 8 września 2017, 15:39 ]
Tytuł:  Re: Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

LucioWisla napisał(a):
bezuszny napisał(a):
Trzymam kciuki!
Widzę, że jesteśmy rówieśnikami :) Ja wróciłem do biegania pod koniec marca i od tego czasu zszedłem z 99 do 85-87 kg, a przy bardziej starannej diecie zapewne wynik byłby jeszcze lepszy. Dodam, że w marcu nie byłem w stanie przebiec 3-4 km jednym ciągiem, teraz nawet 12 nie sprawia mi problemu i biję własne życiówki sprzed kilku lat, więc wszystko przed Tobą!

Wspominałeś coś o obolałych nogach i piszczelach. Nie wiem w czym biegasz, ale u mnie ogromną (naprawdę ogromną) różnicę zrobił zakup porządnych butów (dopasowanych indywidualnie pod stopę przez specjalistę w sklepie) i z dobrą amortyzacją - przy nadwadze niestety to kluczowa sprawa. To na pewno indywidualna kwestia, ale dla mnie niebo a ziemia. :)

Powodzenia!


Dzięki! Ogólnie biegam w LIDLakach, ale powoli przymierzam się na coś bardziej amortyzowanego i zwyczajnie lepszego, bo te mimo ok 200 km (trudno oszacować bo nie liczyłem tego) przebiegu są już jakieś twarde :) Obym poszedł w twoje slady- i z wagą i z dystansami :)

Korzystałeś z jakiegoś planu treningowego?


Na Twoim etapie starałem się po prostu biegać regularnie 3 razy w tygodniu około 30 minut aż do momentu pierwszego startu na 5 km, czyli przez jakieś 2 miesiące. Później przez kolejne 2-3 miesiące przygotowywałem się na 10 km, stopniowo wydłużając dystans treningów - cały czas biegi bardzo spokojnym tempem. Po pewnym czasie, żeby złapać trochę prędkości pod koniec krótszych treningów (1-2 razy w tygodniu) zacząłem dokładać na koniec po 5-6 przebieżek trwających ok. 20-30 sekund z minutową przerwą w truchcie.

Możesz ewentualnie wypróbować plan biały Jacka Danielsa, link poniżej (ja z niego nie korzystałem, ale zacząłem niedawno plan niebieski, który jest kontynuacją białego i póki co bardzo mi się podoba)

https://bieganie.pl/?cat=19&id=1510&show=1

Autor:  bezuszny [ Pn, 18 września 2017, 23:00 ]
Tytuł:  Re: Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

Cytuj:
Jutro kolejny trening i w sumie nadal nie wiem jak do niego podejść - czy przedłużyć program o tydzień i pobiegać jeszcze 4:00B/1:00M, czy też skrócić marsz do 30 sekund, a może zaatakować 30 minut ciągłego biegu? Co polecacie?


Wypróbuj kilka różnych opcji i zobacz, jak Ci idzie.
Jeśli będziesz wypoczęty, spróbuj zaatakować 30 minut ciągłego biegu (bardzo spokojnym tempem, nawet śmiesznie powolnym), ale jeśli w trakcie będziesz czuł, że nie ma opcji, przejdź w marsz, ok. 1-2 minut, aż uspokoisz oddech i potem znowu kontynuuj bieg.
Skrócenie marszu do 30 sekund też ma duży sens, ale jeśli będzie Cię stać na 30-minutowy ciągły bieg, otworzy to przed Tobą szeroki wachlarz możliwości treningowych.

Co do butów, niestety nie znam się na konkretnych modelach, ale upewnij się w pierwszej kolejności, czy mają dobrą amortyzację, szczególnie jeśli dużo biegasz po twardej nawierzchni.

Powodzenia! :)

Autor:  LucioWisla [ Wt, 19 września 2017, 07:40 ]
Tytuł:  Re: Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

bezuszny napisał(a):
Cytuj:

Wypróbuj kilka różnych opcji i zobacz, jak Ci idzie.
Jeśli będziesz wypoczęty, spróbuj zaatakować 30 minut ciągłego biegu (bardzo spokojnym tempem, nawet śmiesznie powolnym), ale jeśli w trakcie będziesz czuł, że nie ma opcji, przejdź w marsz, ok. 1-2 minut, aż uspokoisz oddech i potem znowu kontynuuj bieg.
Skrócenie marszu do 30 sekund też ma duży sens, ale jeśli będzie Cię stać na 30-minutowy ciągły bieg, otworzy to przed Tobą szeroki wachlarz możliwości treningowych.

Powodzenia! :)


Dzięki, dzisiaj wyspany, pudełeczka do pracy z jedzeniem przygotowane, więc będę próbował zaatakować te 30 minut. Zakładane tempo ok 8:00-8:30 min/km choć jeśli będzie wolniej, a cel treningowy zrobię to też nic się nie stanie :) Oby się udało :)

Autor:  marcingebus [ Cz, 19 października 2017, 08:52 ]
Tytuł:  Re: Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

Czytam twojego Bloga i widzę, że chyba "szkoleniowo" podchodzisz, do realizacji przerw, to znaczy dzień biegu, dzień przerwy. Mi się to udzieliło dopiero po jakimś czasie. Na początku koniecznie, koniecznie jak najwięcej biegać (robiłem po 6km pod rząd kilka dni i nogi cały dzień czuły zmęczenie). Niewytrenowane nogi wymagają regeneracji. Podziw, że pewno cię kusiło, ale chyba nie miałeś ani jednego dnia, aby biec dzień za dniem.

Co do mierzenia progresu, to nie mierz czasu ile zajmuje ci przebiegnięcie danego odcinka. Bo będziesz miał w mózgu presję, aby czas był lepszy niż przedwczoraj. Oczywiście ja mierzę i zapisuję każdy trening, ale od jakiegoś czasu przestałem sobie stawiać zadanie: nie pobiegnij wolniej niż przed wczoraj.

Na moje oko, głowa cię hamuje, abyś mógł przebiec 30min truchtem i dlatego robisz marszobiegi. Nawet maks/śmiesznie wolnym truchtem, ale zawsze trucht, to już bieg.

Gdzieś tam napisałeś, że cię bolą nogi. Nic nie wspominasz o rozciąganiu po biegu. Skoro całe wcześniejsze życie, to sport, to pewno o tym pamiętasz.

Pozdrowienia.

Autor:  LucioWisla [ Cz, 19 października 2017, 16:08 ]
Tytuł:  Re: Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

marcingebus napisał(a):
Czytam twojego Bloga i widzę, że chyba "szkoleniowo" podchodzisz, do realizacji przerw, to znaczy dzień biegu, dzień przerwy. Mi się to udzieliło dopiero po jakimś czasie. Na początku koniecznie, koniecznie jak najwięcej biegać (robiłem po 6km pod rząd kilka dni i nogi cały dzień czuły zmęczenie). Niewytrenowane nogi wymagają regeneracji. Podziw, że pewno cię kusiło, ale chyba nie miałeś ani jednego dnia, aby biec dzień za dniem.

Co do mierzenia progresu, to nie mierz czasu ile zajmuje ci przebiegnięcie danego odcinka. Bo będziesz miał w mózgu presję, aby czas był lepszy niż przedwczoraj. Oczywiście ja mierzę i zapisuję każdy trening, ale od jakiegoś czasu przestałem sobie stawiać zadanie: nie pobiegnij wolniej niż przed wczoraj.

Na moje oko, głowa cię hamuje, abyś mógł przebiec 30min truchtem i dlatego robisz marszobiegi. Nawet maks/śmiesznie wolnym truchtem, ale zawsze trucht, to już bieg.

Gdzieś tam napisałeś, że cię bolą nogi. Nic nie wspominasz o rozciąganiu po biegu. Skoro całe wcześniejsze życie, to sport, to pewno o tym pamiętasz.

Pozdrowienia.


Dzięki z wpis! To moje ente podejście do biegania i za każdym razem był ten sam problem - za szybko, za dużo, szybka ściana i zniechęcenie co powodowało koniec :) Teraz wolę progresować wolniej, a robić to przez dłuższy czas. W tym tygodniu trochę poszalałem z objętością, ale od przyszłego tygodnia wracam do planu :) Poza tym w te "wolne" dni często wpada siłownia i basen, więc też tak całkiem nie leżę choć wtey nogi oszczędzam :)

Być może masz rację z tą głową, że gdzieś zakodowałem sobie, że bieganie po 9-10 min/km to nie dla mnie i dlatego marszobiegi - planuję jednak pod koniec przyszłego tygodnia pobiec z pulsometrem jako takim hamulcowym i zobaczymy ile wyjdzie razem :)

Co do bólu nóg- od wymiany butów na nieco wyższą półkę (Brooks Aduro 3) jak ręką odjął - kiedyś nawet testowo przebiegłem w Crivitach to myślałem że nogi odpadną, a w butach czułem się jak w gipsie :D Jednak noga łatwo przyzwyczaja się do wygody :)

Autor:  marcingebus [ Pt, 20 października 2017, 07:49 ]
Tytuł:  Re: Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

LucioWisla napisał(a):
marcingebus napisał(a):
Gdzieś tam napisałeś, że cię bolą nogi. Nic nie wspominasz o rozciąganiu po biegu.

Pozdrowienia.


Co do bólu nóg- od wymiany butów na nieco wyższą półkę...


A meritum pytania = rozciąganie po wysiłku?
Ktoś mi doradził, że mięśnie po wysiłku dostają przykurczy, które zostają na wiele godzin, objawiając się zmęczeniem. Jeśli po wysiłku zrobisz rozciąganie efekt minimalizujesz. Ja często po pierwszym kilometrze się zatrzymuję i rozciągam mięśnie nóg. Dalszy bieg, to już bajka.

Ponadto zaleca się rozciąganie (ale na rozgrzanych mięśniach, czyli trzeba zamiast treningu zrobić rozgrzewkę) między treningami, bo to ponoć wydłuża nasze mięśnie i łatwiej im później się pracuje. Do tego jeszcze się zmobilizować nie potrafię.

Autor:  LucioWisla [ Pt, 20 października 2017, 09:13 ]
Tytuł:  Re: Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

marcingebus napisał(a):
LucioWisla napisał(a):
marcingebus napisał(a):
Gdzieś tam napisałeś, że cię bolą nogi. Nic nie wspominasz o rozciąganiu po biegu.

Pozdrowienia.


Co do bólu nóg- od wymiany butów na nieco wyższą półkę...


A meritum pytania = rozciąganie po wysiłku?
Ktoś mi doradził, że mięśnie po wysiłku dostają przykurczy, które zostają na wiele godzin, objawiając się zmęczeniem. Jeśli po wysiłku zrobisz rozciąganie efekt minimalizujesz. Ja często po pierwszym kilometrze się zatrzymuję i rozciągam mięśnie nóg. Dalszy bieg, to już bajka.

Ponadto zaleca się rozciąganie (ale na rozgrzanych mięśniach, czyli trzeba zamiast treningu zrobić rozgrzewkę) między treningami, bo to ponoć wydłuża nasze mięśnie i łatwiej im później się pracuje. Do tego jeszcze się zmobilizować nie potrafię.


Oczywiście rozciąganie po jest, rozgrzewka przed plus marsz też :) Raz w tygodniu staram się rolować, ale to akurat dość słabo mi idzie :bum:

Autor:  LucioWisla [ Wt, 24 października 2017, 20:58 ]
Tytuł:  Re: Truchtem do ślubu - by LW - krytyka mile widziana

bezuszny napisał(a):
Cytuj:
Jeśli będziesz wypoczęty, spróbuj zaatakować 30 minut ciągłego biegu (bardzo spokojnym tempem, nawet śmiesznie powolnym), ale jeśli w trakcie będziesz czuł, że nie ma opcji, przejdź w marsz, ok. 1-2 minut, aż uspokoisz oddech i potem znowu kontynuuj bieg.
(...)
Powodzenia! :)



marcingebus napisał(a):

Na moje oko, głowa cię hamuje, abyś mógł przebiec 30min truchtem i dlatego robisz marszobiegi. Nawet maks/śmiesznie wolnym truchtem, ale zawsze trucht, to już bieg.

Pozdrowienia.


Dzięki Panowie za wsparcie - rzeczywiście chyb problem w głowie siedział. Dzisiaj na wyświetlaczu zegarka ustawiony tylko czas i tętno- zrobiłem 40 minut ciągłego biegu. Dystans mały (5,17 km) ale nie o to przecież chodzi!

Strona 1 z 8 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/