Teraz jest Cz, 6 maja 2021, 17:49

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 171 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: sultangurde - w poszukiwaniu drugiej młodości 2019
Nowy postNapisane: N, 28 marca 2021, 11:32 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 10 października 2018, 10:40
Posty: 1075
Obrazek

Zmiana czasu na letni... z jednej strony do dupy bo śpimy mniej o godzinę z drugiej strony to taki charakterystyczny punkt w kalendarzu gdzie pojawia się słowo letni, letni, jak to ładnie brzmi. Nawet pogoda powoli wraca na wiosenne tory, co oznacza, że będzie przyjemniej, będzie się łatwiej wstawać przed 6 rano i będzie mniej ciuchów do prania.
Niby nic, a jednak mordka się cieszy. Co do samego tygodnia, jedynie 50 km wybiegane, ale za to sporo jakościowego biegania. Kilometrów i tak w marcu nabiłem wystarczająco, bo będzie ich ponad 240 (najwięcej do tej pory), więc stwierdziłem, że trzeba trochę mocniej pobiegać.

Wtorek: 2 x 1600 po 3:55 z przerwą 600 metrów w truchcie. Nie ukrywam, że tak po zimie trochę bałem się tego tempa na 19:35. Odcinki były dwa, ale za to bardzo długie jak na intensywność na 5km. 2,6 km rozgrzewki, parę ćwiczeń, wymachów, delikatnie rozciąganie i jedziemy. Pierwszy odcinek tempo 3:56 i zaskakująco niskie tętno 88%, 600 metrów truchtu i jedziemy drugi odcinek, wpada tempo 3:54 i 90% średnie tętno. Korci mnie strasznie, żeby pobiec jeszcze trzeci ale opanowuję emocje, truchtam jeszcze 2 km i kończę. Spodziewałem się większego dyskomfortu, a tu zaskoczenie. Jestem dobrej myśli.

Środa: lajtowe rozbieganie 8,7km, 6:13, 74%. Tempo trochę zaniżone przez pierwszy km na którym truchtając po 6:50 robiłem ćwiczenia rozgrzewające w biegu. W sumie trening zbliżony do intensywności regeneracyjnej

Piątek:
1 km rozgrzewki + 10 km na samopoczucie (5:23, 81%). Dobrze się biegło, zegarek pod bluzą.

Sobota: rozbieganie 8,5 km (6:02, 75%). Za ciepło się ubrałem i pod koniec mimo 9 stopni słoneczko mnie trochę podgotowało. Na sam koniec jeszcze 5x40 metrów łagodne przyspieszenia.

Niedziela: bieg ciągły tempem zmiennym: 12x 2'/2' @ 4:10/4:50. Fajny poranny chłodek. Trening w formie ciągłej czyli 48 minut biegu + rozgrzewka (2,6 km + 5 minut ćwiczeń na rozruszanie). Forma treningu dość ciekawa: mocniejsze odcinki przeplatane luźniejszymi, ale jednak nadal 4:50 to nie jest tempo odpoczynkowe. Tempa szybszych odcinków wyszły: 4:14, 4:13, 4:10, 4:13, 4:08, 4:05, 4:09, 4:08, 4:11, 4:06, 4:07, 4:07. Zaskakująco dobrze wszedł ten trening, nie było żadnego piłowania, żadnego kryzysu, wszystko pod kontrolą. Nawet na 11 odcinku się uśmiechnąłem bo jak spojrzałem na zegarek to było 3:55 po minucie biegu i musiałem korygować (00:01:00 0,26 km 3:55 /km 11,56 km - 11,81 km). Łącznie 13,33 km.

Wszystko powoli idzie w dobrym kierunku. Zimowa baza daje rezultaty. Sądzę, że na tej bazie uda się zbudować w tym roku fajną formę.

_________________
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=60020
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=60021


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: sultangurde - w poszukiwaniu drugiej młodości 2019
Nowy postNapisane: N, 4 kwietnia 2021, 13:14 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 10 października 2018, 10:40
Posty: 1075
Obrazek

Skończyłem 3 miesiące bazy podczas której zrobiłem 703 km (225km, 232km, 246km).
Za jakiś miesiąc planuję test na 5 km na stadionie. Plan jest na życiówkę czyli szybciej niż 19:54.
Zobaczymy co z tego wyjdzie jak na bazę z 3 ostatnich miesięcy nałożę teraz kilka mocnych treningów w stylu 12x400, 6x800, 5x1000 i tempo runy po 20:30 na 5 km. Czy 19:30 jest w zasięgu to się okaże, ale jak zwykle jestem dobrej myśli.

Po tym teście będę chciał jeszcze w maju pobiec 1 km na maksa.

Wtorek: 11,3 km rozbieganie na samopoczucie, zegarek pod bluzą, (5:33, 80%)

Środa: 9,2 km spokojnego truchtania (6:08, 76%) + 9x100 metrów rytmy. Miało być rytmów 8, ale liczyć też trzeba umieć. Rytmy dość szybko bo tempo maksymalne w zegarku złapało 2:37, przerwa 50 metrów marsz.

Piątek: wizyta na stadionie im. Ireny Szewińskiej. Niby kartka była, że do 9.04 nieczynne, ale bramka była otwarta i nikt nie pilnował bo to mała miejscowość pod Częstochową, więc zrobiłem pierwszy z mocniejszych treningów pod 5 km czyli 12x400 metrów z przerwą 200m trucht. Założenia proste biegane po 1:34 czyli tempem 3:55. Wykonanie: pierwsze 9 idealnie czyli 1:33-1:34, trzy ostatnie 1:32, 1:32 i 1:31 (zaokrąglane na niekorzyść). Spodziewałem się, że mnie ten trening bardziej sponiewiera, zwłaszcza, że wiało na prostej dość znacząco. Postaram się następny trening czyli 8x600 tym samym tempem zrobić za około 9-10 dni.

Sobota: w sobotę nie bolały mnie wcale nogi co jest ciekawostką. Ostatnio bardziej mi dokuczają jak biegam długie treningi wolno niż interwały. Ale za to czułem lekkie zmęczenie ogólne plus się chyba za dobrze nie wyspałem. Rozbieganie spokojne, 7.9 km (6:02, 77%).

Niedziela: 14 km szybszego rozbiegania z czego 13 km szybciej coś w stylu drugiego zakresu. Za ciepło się ubrałem i słoneczko mnie trochę podgotowało mimo że ogólnie było chłodni. Tempa od 5:13 do 4:50. Średnie 5:02, 84%. Bardzo dobrze odczuciowo.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=60020
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=60021


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: sultangurde - w poszukiwaniu drugiej młodości 2019
Nowy postNapisane: N, 11 kwietnia 2021, 13:07 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 10 października 2018, 10:40
Posty: 1075
Obrazek

Mamy ostatnio taką hinduską pogodę w stylu "czasem słonce, czasem grad, a czasem śnieg".
Opon jeszcze na letnie nie zmieniałem choć z założenia jestem raczej takim realnym optymistą.
A co mi tam, pogoda pogodą, a obroty biegowe się same nie podkręcą. Trzeba przebierać nogami i tyle.
Ten tydzień kilometrów w normie czyli 50.

Wtorek: 5 km ciągły po 4:06. Siedziało mi jeszcze w nogach to 14 km rozbieganie z 2 zakresem z niedzieli plus chyba organizm nie do końca zrozumiał, że te 12x400 z piątku to nie przypadek tylko początek podkręcania obrotów, więc byłem lekko zmęczony we wtorek, a treningi jeszcze się nie skompensowały (to podobno normalne tak pisze McMillan). Ale nic założyłem sobie, że mimo braku świeżości tego dnia pobiegnę sobie takie mocniejsze 5 km. Zrobiłem jakieś 2,6 km rozgrzewki plus jakaś tam gimnastyka i tyle. 5 km biegane było na takiej fajnej, płaskiej trochę ponad 2 km ścieżce spacerowo-rowerowej, więc w grę wchodziły 2 nawrotki. Ruszyłem, pierwsze 2 km bez jakiejś historii wpadają jak w tempomacie po 4:05, na trzecim kilometrze zaczyna potwornie wiać, więc biegnę solidny kawałek z wmordewindem, robię nawrotkę i jak na złość przestaje wiać :bum: trzeci km pika po 4:07 i na 4 km klapa, nie wiem jak to możliwe, ale rozwiązuje mi się sznurek od leginsów i wyraźnie czuję, że z każdym krokiem zaczynają się obsuwać. W tylnej kieszeni jest też telefon, więc dodatkowo robi za grawitację. Ściągam w biegu rękawiczki, trzymając je w zębach, podciągam leginsy i zawiązuje sznurek mocno i wkładam za pas rękawice. Te wszystkie akrobacje zrobione dość sprawnie, mimo wszystko tempo 4 km pika po 4:09. Na ostatnim kilometrze nawrotka, lekko zaczęło boleć i przez chwilkę musiała popracować głowa, ale ostatni km pika w 4:03. I tyle 20:30 treningowo na zmęczeniu i z przygodami.

Środa: Zmęczenie nie chciało jakoś puścić, w środę miałem jakąś kumulację. Do tego swoje trzy grosze dołożyła pogoda, zimno, ciepło, śnieg, grad, deszcz.
Pobiegałem trochę, ale było jakoś tak nijako. 9 km, 5:56, 77%.

Czwartek: Następnego dnia poczułem się już znacznie lepiej i postanowiłem to wykorzystać. 1 km rozgrzewki + 12 km z zegarkiem pod bluzą na samopoczucie. Biegło się świetnie (5:36 przy 79%).

Piątek: W piątek zrobiłem bez mała powtórkę, 1 km rozgrzewki + 10 km na samopoczucie (5:35, 80%). Nie obciążyły mnie specjalnie te 24 km z czwartku i piątku bo w sobotę czułem się świetnie. Mimo wszystko wolne to wolne.

Niedziela: 8x600m.Zgodnie z zaleceniami staram się biegać te treningi interwałowe co ok 9-10 dni, bo wychodzi, że tak jest optymalnie. Dzisiaj dzięki wolnej sobocie miałem bardzo niskie spoczynkowe po przebudzeniu (42), więc uznałem to za dobrą monetę przed kolejną porcją interwałów. Wstałem wcześnie rano, toaleta, pół banana, szklanka soku, w samochód i 17 km do Konopisk na stadion. Super warunki biegowe 10 stopni, nie za zimno, nie za ciepło. Tylko te zraszacze mogliby sobie darować :bum:
Ustawione tak, że zrobiła się z jednej strony solidna 15 metrowa kałuża na 2 pierwszych torach. Ale nie takie rzeczy my ze szwagrem po pijaku. Na rozgrzewce szybko sprawdziłem oznaczenia. Jest na 3 torze oznaczenie 400 metrów, przesunięte ok 16 metrów względem środka, więc szybka rozkmina.
Ok robię 400 metrów po trzecim torze od tego oznaczenia 400m do mety potem zbiegam na 1 tor i wyjdzie ok 601-602 metry.
Biegane tempem 3:55 z przerwą jak wychodzi 216 metrów w truchcie, weszło bez pudła tak jak miało wyjść, tylko na 2 odcinku zagapiłem się i zalapowałem trochę za linią. Tylko ostatnie 2 odcinki popracowałem mocniej, ostatni to nawet trochę za mocno bo hamując ostatnie 40 metrów wyszło 2:19. Dobry bodziec biegowy, tak sądzę.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=60020
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=60021


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: sultangurde - w poszukiwaniu drugiej młodości 2019
Nowy postNapisane: N, 18 kwietnia 2021, 11:35 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 10 października 2018, 10:40
Posty: 1075
Obrazek

Symbolem tego tygodnia będą dżdżownice, które po całym tygodniu deszczu miały wszystkiego dość i w niedzielę wyszły na powierzchnię stadionu poszurać.
Nikt im tylko nie powiedział, że nie szuramy na stadionie w poprzek torów, ale co zrobisz miały przewagę liczebną. I Herkules dupa, kiedy dżdżownic kupa.

Padało cały tydzień, czasem dla odmiany trochę gradu, czasem jakiś śnieg z deszczem.
Nie mogę powiedzieć, żeby mi to jakoś bardzo przeszkadzało, ale już mentalnie przestawiłem się na wiosnę, a tej ani widu, ani słychu.
Przez tą paskudną pogodę w tym tygodniu zrobiłem tylko jeden akcent, ale może to i lepiej, weszło za to trochę rozbiegań, które są zawsze w cenie.
Tydzień z 57 kilometrami, cały tydzień biegany bez pasa hr, jedynie na samopoczucie i pomiar z nadgarstka.
Jestem na tyle świeży biegowo i cały czas na fali wznoszącej, że postanowiłem zaufać samopoczuciu, które bardzo często pokrywa się z 156-158 bmp (gdzie według tabel mam próg tlenowy).

Poniedziałek: 1 km rozgrzewki + 11 km rozbiegania (średnio 5:36, 156). Super samopoczucie.

Środa: 1 km rozgrzewki + 11 km rozbiegania (średnio 5:35, 158) + 5x60m przebieżki. Rozbieganie po stresującym dniu (pogrzeb Covidowy w rodzinie). Do tego jeszcze kontrola policji (na szczęście tylko rutynowa). Takie bieganie, którym człowiek chce zrzucić z siebie jakiś ciężar, więc kompletnie nie zauważa wiatru, deszczu i gradu.

Czwartek: 1 km rozgrzewki + 11 km rozbiegania (średnio 5:32, 157). Rozbieganie w deszczu. Mimo wszystko biegło się bardzo w porządku.

Sobota: spokojne rozbieganie ok 9,4 km (średnio 5:57, 145). Bardzo luźne bieganie, nie naciskałem kompletnie na tempo. Tętno było bardzo nisko jak na mnie. Pod koniec jeszcze zrobiłem 4x40 metrowe przyspieszenia dla pobudzenia.

Niedziela: trening interwałowy: 20x 200/200 na stadionie. Szybkie 200 po 44-45 sekund, przerwa w truchcie 1:12-1:19. To mój rodzaj treningu. Widzę, że bieganie 1 mocniejszego akcentu tygodniowo uzupełnione wybieganiami daje rezultaty i forma systematycznie rośnie. Co tu pisać, chciałem zrobić 24 powtórzenia, ale uznałem, że to bez sensu i jeszcze będzie okazja docisnąć mocniej w tym roku. Podsumowanie treningu w załączniku: 19 powtórzenie w 42 sekundy a ostatnie w 39 sekund czyli w tempie mojego 1 km z zeszłego roku 3:15!!!


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=60020
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=60021


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: sultangurde - w poszukiwaniu drugiej młodości 2019
Nowy postNapisane: N, 25 kwietnia 2021, 14:00 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 10 października 2018, 10:40
Posty: 1075
Obrazek

Ten tydzień jakiś dziwny mi wyszedł, przez prace i inne zagadnienia, które mi zaprzątały głowę pogmatwałem plan biegowy i wyszła z tego lekka kaszana w postaci 6 treningów, co absolutnie nie było celowe. Z dobrych informacji oficjalnie otwarli stadiony, więc będzie można wybierać gdzie biegać....O matko i córko! Zrobiłem 2 akcenty (ciągły BNP i 6x800 z przeokrutnym wiatrem na prostej. Zwykle nie narzekam na takie rzeczy, ale dzisiaj dało mi popalić, dosłownie.

Poniedziałek: rozbieganie 8,3 km (77%, 6:04), spokojne truchtanie, nic ciekawego.

Wtorek:1 km rozgrzewka + 12 km bieg z narastającą prędkością. Solidnie pobiegane od tempa 5:30 na 2 km do 4:30 na 10 km + 3 mocniejsze kilometry 4:19, 4:11 i ostatni 3:55. Serducho przy końcu dobiło do 94%, dobrze trochę trzeba po zimie je podkręcić.

Czwartek: 1 km rozgrzewka + 10,7 km na samopoczucie (na progu tlenowym 156, 5:36).

Piątek: rozbieganie 8,2 km (149-76%, 5:57). Bez większej historii, jedyna anomalia to grad przy 12 stopniach, ale ja już się przestałem dziwić.

Sobota: rozbieganie 6 km (77%, 5:47) + 2 rytmy po 30 sekund. Przy okazji, że byłem w okolicy sprawdziłem kilka ścieżek po łąkach, o których myślałem jakiś czas temu. Ścieżki całkiem fajne, tylko szkoda, że kończą się dość gwałtownie jakąś domową stadniną, a na widły gospodarza w dupie nie miałem ochoty więc zawróciłem.

Niedziela: 6x800 po 3:08 - lekko przekombinowałem, trzeba przyznać. McMillan pisze wyraźnie 300-400 metrów recovery po każdej 800. Co ja nie dam rady z 200 metrową przerwą? Potrzymaj mi piwo! :bum: I pewnie dałbym radę, ale wiatr tego dnia miał trochę inne plany.

Wiatr to złe słowo, to był taki wmordewind, że jeszcze się chyba na bieżni z takim nie spotkałem. I po treningu już nawet wiem dlaczego tak jest. Ta prosta leży w takim lekkim tunelu powietrznym od zalewu wędkarskiego, który jest 100 metrów od stadionu i jako jedyna nie jest osłonięta nasypami. Do tego akurat dzisiaj była przycinana murawa, więc panowie, żeby chronić tartan zrobili taki tunel wjazdowy dla takich dużych kosiarek. W konsekwencji na każdym kółku wbiegając na prostą z wmordewindem musiałem robić rasowego hopa na trawę, 10 metrów trawą, żeby ominąć przeszkody na tartanie i z powrotem. Nie ułatwiło mi to zadania.

Po pierwszej 800 zrobiłem 200 metrów przerwy, ale już wiedziałem, że w dzisiejszym dniu to będzie bez sensu i postanowiłem zmodyfikować przerwy na 200/300/400/300/200. Było to wystarczające, żeby powalczyć na odcinkach z wiatrem i odrobinę odpocząć między odcinkami, które przez ten warun były dużo bardziej wyczerpujące niż przewidywałem. Odcinki weszły 3:06, 3:08, 3:11 (źle zalapowane+bliskie spotkanie trzeciego stopnia z nawracającą kosiarką), 3:08, 3:07 i 3:07.
Przez ten warun było sporo ciężej, nauczka, że w takim przypadku następnym razem trzeba robić 400 metrów przerwy w truchcie i tyle. Przerwy po odcinkach zatrzymywane do marszu i po chwili trucht.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=60020
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=60021


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: sultangurde - w poszukiwaniu drugiej młodości 2019
Nowy postNapisane: N, 2 maja 2021, 13:47 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 10 października 2018, 10:40
Posty: 1075
Obrazek

Po namyśle postanowiłem zmodyfikować swoje plany odnośnie testu na 5 km i przesunąć go o kilka tygodni.
Powodem była szczepionka na Covid, którą przyjmuję 4 maja i spodziewam się niewielkiego osłabienia organizmu przez okres do tygodnia po szczepieniu.
Nie chcąc prowokować losu, dam organizmowi kilka dni na jej przetrawienie zanim wrócę do mocniejszego biegania.
Ten tydzień postanowiłem zrobić luźniejszy, bo miałem wrażenie, że zaczęło mi się nakładać zmęczenie pracą+treningi.
Więc od razu wrzuciłem na luz, żeby dać organizmowi trochę odpocząć. Wpadło jedynie 39 km, ale tak miało być.
Wielki banan na buzi zrobił się jak przyszły kolce i okazało się, że świetnie pasują. Jeszcze lepsze odczucie było jak przypomniałem sobie jaka jest różnica na bieżni między bucikami, bo tak je chyba trzeba nazwać, a kolcami. Jak przyłożysz siłę to odejście jest niesamowite, co prawda to nie kolce sprinterskie, ale jak dla mnie wystarczą na razie.
Zamierzam spędzać ciepłe miesiące regularnie na stadionie i rąbać szybkość na krótkich odcinkach, jak również robić różnego rodzaju powtórzenia na długiej przerwie oraz interwały na krótkiej. Sądzę, że będzie to fajny bodziec po tych miesiącach bazy, który pozwoli lepiej wykorzystać moje predyspozycje.

Wtorek:
8,6 km rozbieganie, 5:45, 76%, generalnie skracam rozbiegania do 7-8 km i 10-12 km maksymalnie longrun co 2 tygodnie.

Środa: 8 km rozbieganie, 5:47, 78% bez historii poza lekkim świrowaniem pomiaru tętna z nadgarstka.

Piątek: 6 km rozbieganie, 6:04, 77% plus kilka przebieżek.

Sobota:
stadion, 1,8 km rozgrzewki + 5,1 km progowo, po ok 4:12 (GPS delikatnie zaniżał dystans). Zapomniałem pasa, więc na tętno z zegarka nie patrzyłem, tylko na samopoczucie, a to było dużo lepsze po paru dniach luźniejszego biegania. Te 5,1 km weszło o niebo lżej niż 5 km po 4:06 jakieś 3 tygodnie temu.
Po biegu progowym parę minut przerwy, wskakujemy w kolce na boso i dodatkowo: 40 metrów na dogrzanie, 60 metrów szybko, 2x100 metrów szybko i 20/20/20 szybko luźno/szybko. Nic z tego nie mierzyłem stoperem, bo chciałem tylko sprawdzić jak się biega w kolcach po tylu latach. Jak na kolce do średnich/długich to jest wystarczające.
Dzisiaj delikatnie boli mnie kilka kilka miejsc, ale nic co by mnie zaskoczyło. Muszę to napisać, Boże jak mi tego brakowało. Słodkie pierdu, pierdu w trampkach po lesie czy tam wałach rzeki jest fajne, ale kolce+stadion to jest to!

Jeszcze w kwestii uzupełnienia, tego samego dnia na terenach wokół stadionu odbywały się Mistrzostwa Polski w przełajach Wojsk Obrony Terytorialnej. Zjechało się kilkanaście autokarów z batalionami z całej Polski i biegali na 3 i 8 km. Całkiem fajna impreza, spotkałem znajomego, odrobinę pokibicowałem. Jedyne co mnie przeszkadzało, to rozgrzewający się na pierwszym torze. Krzyczę im lewa wolna, a oni się zatrzymują jak sparaliżowani w miejscu albo zeskakują na trawę. :bum:

Niedziela: rozbieganie, 9,5 km, myślałem, że będzie gorzej, GPS świrował bo niebo całe zachmurzone. Zegarek podał 6:12 i 77%, ale raczej było szybciej.

_________________
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=60020
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=60021


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 171 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL