Teraz jest Cz, 19 września 2019, 05:29

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 52 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Phalandir - Historia Biegowa 2019
Nowy postNapisane: Pt, 30 sierpnia 2019, 10:01 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 559
Obrazek
Piątek 30 sierpnia 2019
BS 14 km + 6 PB
-------------------------------------------------------
14 km / 1:21:26 / Tempo 5:49 / Tętno 143
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 14 km - 5:49

Z racji tego, że mam wolne to rano wypełzłem na lekkie rozbieganie. Trochę porobiłem bączków w parku Sołackim. Świetnie się tam biega, ale GPS regularnie kradnie sekundy i metry. Jak wychodziłem z domu to byłem taki zamyślony, że zapomniałem wziąć bidon z wodą... i pobiegłem tak na sucho. Ale o 7 jeszcze nie było aż takiego dramatu z temperaturą.

Obrazek
Jako, że już jutro biegać nie będę to mogę podsumować to co udało się zrobić w sierpniu. Przebiegłem 280 kilometrów co jest moim nowym PB jeśli chodzi o liczbę kilometrów w miesiącu. Pobiłem poprzedni rekord o 40 kilometrów. Tylko pytanie czy te kilometry przybliżyły mnie do początkowego celu, czyli złamania 4 godzin w Maratonie? Chyba nie. Zaledwie 2 długie biegi, 2 biegi w drugim zakresie i trochę progowych. Chwilowa kontuzja pokrzyżowała mi trochę plany, ale i tak nie wygląda to zbyt obiecująco. Nie wiem czy dobrze przepracowany wrzesień da mi jeszcze nadzieję. Żeby udało się chociaż ze 4 biegi długie pobiec.

Załącznik:
082019.jpg


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - Historia Biegowa 2019
Nowy postNapisane: Pn, 2 września 2019, 09:38 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 559
Obrazek
Niedziela 1 września 2019
IV Półmaraton Szpot Swarzędz
Obrazek
-------------------------------------------------------
21.1 km / 1:55:46 / Tempo 5:29 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
MIEJCE OPEN - 292 / 683
MIEJSCE M - 263
MIEJSCE M30 - 100

Trzeba naskrobać jakąś relację z biegu... jak to było? Ciężko sobie przypomnieć, bo traumatyczne przeżycia podobno szybko wypieramy. Pomimo podejścia do tego biegu nie odpuściłem poprawnego żywienia przed biegiem i bardzo zadbałem o nawodnienie te 2 dni przed startem. Rano w niedzielę wjechało śniadanie Paddingtona, czyli 2 buły z konfiturą pomarańczową. Szybkie pakowanko i strzała na autobus. Na miejscu odebrałem numer startowy, oddałem flepy do depozytu i siedzę popijając Izotonika. Większość osób mówi o tym jaka jest tragiczna aura na bieganie i że to ostatnie opalanko w tym roku. Na linii startu oddałem koleżance jeden izotonik, który miała mi podać na 10 km. Właśnie taki był mój plan żywieniowy na bieg. Do 10 km biegnę w łapie z pierwszym, a potem z drugim izotonikiem - bez żadnej wody, bez żeli. A jaki plan co do tempa? Docelowo chciałem w tym biegu pobiec tempem treningowym maratońskim - 5:17, ale 30 stopni w cieniu zweryfikowało te plany. Postanowiłem trzymać tempo BC2 czyli 5:30 od startu do mety. Wydawało się to i tak zadaniem bardzo wymagającym... dlatego głownie chciałem zachować resztki honoru i chociaż 2 godziny złamać. Ludzi spodziewałem się więcej... zapisało się chyba coś koło 1000 osób, ale sporo musiało zrezygnować ze startu. Szczęściarze :hej: Wystrzał i ruszamy. Jest ciepło, a chmur brak... początek trochę za szybko - na 5 km zjawiłem się z czasem 27:05. Odczuciowo był to naprawdę niezbyt wielki wysiłek, ale coraz bardziej słońce dawało w kość. Sporo było poustawianych kurtyn wodnych, ale dawały ulgę tylko na chwilę. Cały czas obawiałem się tego co będzie się działo w drugiej połowie biegu. Kolejne kilometry stabilizuje trochę tempo, nie chce przesadzić... wbiegamy w odcinek gdzie słońce wręcz paliło... wokół pola. Na 10 km notuje czas 54:24. Podaje czas z GPSa, bo czujniki ustawione przez organizatorów były ustawione gdzieś bliżej 9 km. :hahaha: Tutaj nastąpiła nawrotka i problemem nie stał się upał tylko... wiatr! Waliło po pysku niemiłosiernie, a prosta była długa... ciężko mi było trzymać tempo... byleby do zakrętu, byleby do zakrętu... taki stan trwał do 15 km, gdzie zjawiłem się po 1:22:06. Wiatr przestał być problemem, ale upał ostro dawał się już we znaki. Starałem się trzymać tempo, nawet trochę przyspieszyłem. Myślałem tylko o tym, żeby się nie poddawać, bo ja teraz odpuszczę, to na Maratonie nie mam czego szukać. Sporo osób wyprzedzałem sukcesywnie - cały czas poruszając się w okolicach tempa 5:30. Nie siliłem się także na jakiś spektakularny finisz - wiedziałem, że plan wykonałem i nie chciałem się już dobijać. Wpadłem na metę z czasem 1:55:46. Jakoś dałem radę... nie jest to żaden rekordowy wynik, ale warunki były okrutne. Potem już tylko żłopałem co się dało... powrót do domu i wegetacja. Czy miało sens w moim przypadku próbować robić coś więcej? Nie, absolutnie... tempo 5:29, które miałem średnio było idealne... jakbym pobiegł to szybciej to prawdopodobnie zdechłbym gdzieś pod koniec i przeszedł w marszobieg... a tak było to wyzwanie, ale nie bardzo ekstremalne... w granicach rozsądku. Wprowadziłem sobie ten wynik do kalkulatora Danielsa... ehh... Daniels jeszcze wierzy, że nawet z takiego kiepskiego wyniku w półmaratonie da się złamać 4 godziny na maratonie. Iskierka nadziei się jeszcze tli :P

Załącznik:
SZPOT21P.jpg


Obrazek
26 sierpnia - 1 września 2019
-------------------------------------------------------
10,00 km P 4 x 2 km / 3 min
16,00 km BS 16 km
14,00 km BS 14 km + 6 PB
21,15 km IV Półmaraton Szpot Swarzędz
-------------------------------------------------------
61,15 km

W tym tygodniu zdecydowałem się na tylko 4 jednostki treningowe, które sumarycznie dały 61 kilometrów. Co właściwie wpadło? Progowe zrobione w męczarniach i zawody, który okazały się właściwie tylko treningiem BC2. Ale cały tydzień był upalny i wymagało to wszystko sporo wysiłku. Przyszły tydzień planuje oczywiście trening progowy i długie wybieganie. Może uda się też jakieś lżejsze BNP.

Obrazek
1 września 2019
Waga: 91,5 kg
Tkanka tłuszczowa: 25,6%
Tkanka mięśniowa: 65,2 kg
BMI: 27,6

Spadek wagi o 0,1 kg. Wynika to z tego, że jednak trochę ładowałem tych węgli przed półmaratonem. W tym tygodniu spodziewam się konkretniejszego spadku wagi.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - Historia Biegowa 2019
Nowy postNapisane: Śr, 4 września 2019, 09:43 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 559
Obrazek
Wtorek 4 września 2019
P 2 x 3 km / 4 min
-------------------------------------------------------
10 km / 53:34 / Tempo 5:22 / Tętno 148
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
P 3 km - 4:54 (Tętno 157 max 162)
P 3 km - 4:54 (Tętno 157 max 163)

Moje wyjście na trening jakościowy po dwóch dniach od półmaratonu nie wydawało się dobrym pomysłem, ale w niedziele nie sponiewierałem nóg, a temperatura tylko zachęcała do zrobienia czegoś więcej. Ruszyłem... lekkie rozbieganko i pruje te progowe. I wreszcie czuję, że to trybi... nogi nie niosą same, ale potrafię się wbić w to tempo określane jako komfortowo trudne. Bez rzeźby, bez męczarni... oczywiście wymagająco, ale lekko do domknięcia. Drugie powtórzenie trochę pod wiatr ale skupiłem się na rytmie, na krokach... oddech kontrolowany... i wpadło. Potem musiałem jeszcze dobić jakoś do 10 km, więc zamiast truchtać postanowiłem pobiec szybszym tempem i odcinek ponad 2 kilometrowy zamknąłem tempem poniżej 5:30 na spokojnym oddechu... niestety nie miałem czasu, żeby przedłużyć doznania... a pewnie mógłbym jeszcze coś pociągnąć. Pewnie to zasługa temperatury. W sumie nie taka najniższa, bo 20 stopni, ale zawsze to o ponad 10 mniej niż na zeszłotygodniowych progach. :bum:

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - Historia Biegowa 2019
Nowy postNapisane: Pt, 6 września 2019, 12:43 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 559
Obrazek
Środa 4 września 2019
BS 16 km
-------------------------------------------------------
16 km / 1:34:20 / Tempo 5:54 / Tętno 138
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 16 km - 5:54

Jak to się mówi: Środa dzień lo… :hej: … powrotu z pracy do domu biegiem. :hej: Zwykłe BS bez kombinacji, ale moje nogi strasznie cierpiały... wyszło też słońce nieoczekiwanie i mi trochę pysk przygrzało. Nie, że jakaś tragedia, ale mały dyskomfort był. Do tego przy Malcie znowu wiało niemiłosiernie. Ale jakoś dotarłem... ledwo. Ledwo się na nogach trzymałem, bo były spektakularnie zaorane.

Obrazek
Piątek 6 września 2019
BD 30 km
-------------------------------------------------------
30 km / 2:56:02 / Tempo 5:52 / Tętno 139
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 5 km - 5:57 (Tętno 129 max 140)
BS 5 km - 5:50 (Tętno 134 max 146)
BS 5 km - 5:53 (Tętno 139 max 148)
BS 5 km - 5:55 (Tętno 142 max 154)
BS 5 km - 5:52 (Tętno 142 max 154)
BS 5 km - 5:45 (Tętno 145 max 155)

Ehh... znowu trzydziestka? Really? :echech: Wziąłem wolne w pracy i sobie rano z żonką wstałem i po 6 wyruszyłem na lekki rekonesans części trasy Maratonu. Zabrałem z sobą plecak z litrem wody w bukłaku i 2 żele energetyczne. Plan był taki, żeby pić co 5 km (tak jak wypadają bufety na trasie) i wciągać żela co 10 km. No to zaczynamy. Kto biegnie w Poznańskim Maratonie, a nie jest ze stolicy Wielkopolski to zachęcam do czytania :bum: Także ten tego... minęły 4 kilometry i wbiłem się na odcinek Maratoński od 14 do 36 kilometra. Zaczynamy od Parku Sołackiego... tutaj drodzy biegacze będzięcie już po 14 kilometrach biegu... fajny zbieg ul. Św. Wawrzyńca się skończył a my wbijamy w Poznańską Czarną Dziurę GPS, która wiecznie pożera mi tempo i metry. Także tutaj biegniemy na czuja i nie patrzymy na zegarek... fajny odcinek... sporo drzew i chłodek. Tylko uważajcie na rowery w Parku Sołackim… kawałek śmigamy po asfaltowej ścieżce, więc może was rozjechać jakaś zakała, bo w Poznaniu pedaliści to Święte Krowy, które pakują się wszędzie tylko nie w drogi rowerowe :bum: . Po dwóch kilometrach wbijamy się w centrum miasta... minimalny zbieg i minimalny podbieg... jest spoko, nie ma co walić w galoty. :hej: Tutaj niestety może zaatakować słońce jak będzie. Jest to dość długa prosta, która się ciągnie i im dalej progresujemy tym będzie coraz nieprzyjemniej. Mijamy Poznańskie skrzyżowanie Zniszczenia i tu już lekki podbieg i zbieg blisko Katedry. Będzie Niedziela, więc szykujcie hajs na tacę. :taktak: I się cieszcie póki możecie, bo od Ronda Śródka zaczyna się Warszawska... tutaj świeci słońce, a asfalt przyjmuje ciepełko i oddaje z bonusem. Jeszcze chwilka i skręcamy w prawo... zara będzię zajebisty zbieg... Jeden długi i jeden stromy... uwagą na giry :trup: Ooo jesteśmy na Malcie... tylko czemu tu tak kurna wieje? I to jest ten zatajany fakty... niby trasa lepsza, ale na Malcie przeważnie wieje od miasta... i to będą ciężkie 2 kilometry... będziecie klnać i cierpieć... w szczególności na delikatnym podbiegu przy Termach. Nie jest to jakiś rzeźnik, ale z tym wiatrem wiejącym w ryło to tak kiepsko. Potem nawrotka i śmigamy aż do Stoku Narciarskiego i tam zaczyna się piekło... podbieg stromy i podbieg rozlazły... tutaj trzeba się strzec, bo to cham i prostak - wuchta wiary tam polegnie. Teraz nas czeka odcinek trasy bez historii i bez zabytków :chlip: Za to na tym długim łuku trochę pozbiegacie w nagrodę za to żeście tak ładnie ten podbieg na Baraniaka zaliczyli. I takim sposobem dociera się do Ronda Starołeką... tutaj oszczędzajcie te drobinki siły bo czekają was 2 podbiegi... nie są to zmarszczki, ale też nie jest to poziom poprzedniego podbiegu... tutaj wyzwanie jest podzielone na 2 etapy... 2 strzały przedzielone chwilą odpoczynku. Tutaj też porzucam moją relację, bo trzeba było w kierunku domu poginać. Skończyłem gdzieś w okolicach Parku Sołackiego… do domu wróciłem już autobusem. Miałem nawet w głowie słowa Wujaszka Siedlaka, że 35 km jebnąć to dobra rzecz... ale nie zdecydowałem się. Byłem zdecydowanie w stanie to zrobić, bo biegło mi się fantastycznie, ale wole nie przeginać. Fajnie jest jak nie przypierdziela upał... i tętno jakieś takie niskie i rzeczywiście wystarczy łyknąć trochę wody co 5 kilometrów. Jeszcze nigdy trzydziestka nie poszła mi tak sprawnie i miło... nie patrzyłem na tempo - biegłem tak, żeby mi było komfortowo. Czyli w sumie może jest szansa, że jak będę biegł tempem 6:00 to nie przejdę w marsz.

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - Historia Biegowa 2019
Nowy postNapisane: N, 8 września 2019, 15:20 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 559
Obrazek
Niedziela 8 września 2019
BS 10 km
-------------------------------------------------------
10 km / 1:04:53 / Tempo 6:29 / Tętno 131
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 10 km - 6:29

Tym razem nie chciałem popełnić błędu z okresu po poprzedniej trzydziestce. Spokojny regeneracyjny bieg zrobiony na niskim tętnie. Nogi trochę betonowe, bo wczoraj sterczałem półtorej godziny na koncercie i nie wypoczęły odpowiednio.

Obrazek
2 września - 8 września 2019
-------------------------------------------------------
10,00 km P 2 x 3 km / 4 min
16,00 km BS 16 km
30,00 km BD 30 km
10,00 km BS 10 km
-------------------------------------------------------
66,00 km

Kolejny tydzień z czterema biegami. Całkiem udany, bo i progowe ładnie weszły... oraz bieg długi. Zostało 6 tygodni do Maratonu, a ja na tę chwilę oceniam, że mam szanse na wynik 4:15. Może nabiorę jeszcze trochę optymizmu to poprawię cel na ambitniejszy.

Obrazek
8 września 2019
Waga: 91,1 kg
Tkanka tłuszczowa: 25,5%
Tkanka mięśniowa: 64,9 kg
BMI: 27,5

Spadek wagi o 0,4 kg. Rety jak to powoli idzie... chyba nie uda mi się zbić do 88 kilogramów przed Maratonem. Poniżej 90 kilo już będzie sukcesem.

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - 20.10.2019 Poznań Maraton - 4:15
Nowy postNapisane: Śr, 11 września 2019, 08:41 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 559
Obrazek
Poniedziałek 9 września 2019
BC2 10 km
-------------------------------------------------------
10 km / 52:52 / Tempo 5:17 / Tętno 148
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BC2 10 km - 5:17 (Tętno 148 max 157)

Po wczorajszej dziesiątce w spokojnym tempie postanowiłem spróbować czegoś szybszego, żeby ocenić swój stan po piątkowej kobyle. Poszło spokojnie... miałem zamiar biec tempem 5:30, ale okazuje się, że moje tempo komfortowo trudne przesunęło się trochę... nawet nie przekroczyłem 157 uderzeń. Pogoda robi swoje. :usmiech:

Obrazek
Wtorek 10 września 2019
BS 10 km
-------------------------------------------------------
10 km / 58:50 / Tempo 5:53 / Tętno 138
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 10 km - 5:53

Tym razem spokojne rozbieganko… Monitoruje stan moich nóg, czy nie dzieje się tam coś podejrzanego. Póki co ok... trzeci dzień z rzędu i jakoś to idzie.

Obrazek
Środa 11 września 2019
BS 10 km
-------------------------------------------------------
10 km / 59:08 / Tempo 5:55 / Tętno 139
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 10 km - 5:55

Licytujemy... czwarty dzień z rzędu. Nogi sprawne, ale już zmęczone. Cały tydzień pod dyktando dzisiejszego wyloty na Zieloną Wyspę. Trzeba siostrę odwiedzić i pobiegać trochę po Phoenix Park. :hej:

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - 20.10.2019 Poznań Maraton - 4:15
Nowy postNapisane: Wt, 17 września 2019, 16:19 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 559
Obrazek
Piątek 13 września 2019
BC3 10 km
-------------------------------------------------------
10 km / 50:31 / Tempo 5:03 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BC3 10 km - 5:03

Miałem okazje pobiegać w Dublinie po Phoenix Parku. Właściwie nie miałem planu na jakiś trening jakościowy, ale jakoś tak się świetnie biegło. Szybko i lekko. I tak sauma sumarum nie wiem co to wyszło... BC3? Nie miałem pasa mierzącego tętno ani nie wyplułem płuc... było chłodno i rześko. Tempo właściwie półmaratońskie.

Obrazek
Niedziela 15 września 2019
BS 10 km
-------------------------------------------------------
10 km / 1:02:09 / Tempo 6:13 / Tętno 134
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 10 km - 6:13

Niby plan był zrobić 20 km, ale byłem niesłychanie skołowany po locie samolotem i okazało się, że będziemy mieć gości. W sumie nawet dobrze, bo mocno odczuwam zmęczenie.

Obrazek
9 września - 15 września 2019
-------------------------------------------------------
10,00 km BC2 10 km
10,00 km BS 10 km
10,00 km BS 10 km
10,00 km BC3 10 km
10,00 km BS 10 km
-------------------------------------------------------
50,00 km

Tydzień regeneracyjny mi wyszedł. Chyba go potrzebowałem i potrzebuje nadal. Mały kryzys przyszedł, a jeszcze muszę te 2 mocne tygodnie pociągnąć :ojoj:

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 52 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL