33.20 w 2021 roku blog

Moderator: infernal

Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

tydzien startowy

poniedziałek 1.5 km easy +6km w 3.55 +1.5 schlodzenie
Nie biega mi sie dobrze dalej , taki trening na zaliczenie z pilnowaniem 3.55

sroda - 6km w 4.35 +10*100

Nogi jeszcze nie takie jakie chcialbym aby byly w sobote , ale jeszcze są 3 dni

piątek- 4km +8*100( calosc w 4.32)

Strasznie dziwnie robi się taki trening jak masz do przebiegnięcia pare kilometrów , nie wiedziałem że bieganie potrafi być miłe , ostatnimi czasy wszystkie treningi robione są na siłe , a tutaj czysta radość z biegania , jak przestanie mnie interesować bieganie na wyniki , to na pewno z takiej formy biegania jak ta dzisiaj nigdy nie zrezygnuje , biegania dla przyjemnosci , a przy 6 treningach w tygodniu , w tym akcentach tego fun z biegania nie ma .

Slaba przespana noc , musiałem 2 razy jechać w nocy do pracy , bo włączyły sie alarmy , z rana wstałem o 7.30 i juz nie mogłem zasnąc , może 4 h snu , słabo


Epidemia wyhamowuje i kolejne biegi które byłem zapisany i oplacony jeszcze w tym roku są teraz na horyzoncie i mają odbywać się w Czerwcu , fajne biegi np Paczkowska 10 , super kameralna impreza i nagrody fajne ,tylko wszystko w sobotę , a nie ma szans abym każdą sobotę miał wolną , zwłaszcza że szef ma 2 tygodniowy urlop w czerwcu i automatycznie mam więcej rzeczy na głowie , Nysa można biec od 10-14 , więc może jeszcze uda mi sie urwac godzinę szybciej z pracy ,bieg na miejscu więc mogę praktycznie lecieć z marszu prosto z pracy , pamiętam jak kiedys miałem bieg o 13.00 (20 km od pracy ) i o 12.00 przebierałem sie u ochroniarza i prosto na zawody . Więc podsumowując plan jest taki że jutro o 19.00 startujemy typowo pod wynik , aby nabiegać jakiś konkretny czas , a Nysę jak uda mi się urwać z pracy to pobiegnę w granicy pewnie 35 zeby zebrać fanty , 2 lata temu było tego gdzieś łacznie za 700-800 złotych , polowa bony , a polowa nagrody rzeczowe , dobrze by było to pobiec bo nie mam skarpetek !!!!! . Relacja z zawodów w niedziele .
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

11 bieg koziolkow w KK na 10km czas 33.42

Zawody zaplanowane na godzine 19 ,już od samego rana nie mogłem sobie znależć miejsca ,stres się udzielał, zwłaszcza że po ostatnim sprawdzianie na 5 km nie wiedziałem w jakiej jestem dyspozycji . Do Kozla przyjechałem z bratem tuż przed 18.00 , z naszej grupy biegowej startować miało 3 gosci +50 i +60 , więc nakreciłem się i jak zwykle beka z brata że bedzie mógł się poscigac z dziadkami :ble: . Odrazu szybko wpadłem na Lukasza ,znajomego który mnie namówil na ten bieg i z ktorym wczesniej ustalalismy strategie na zawody , akurat ruszał start na 5km który rozpoczynał się o 18 ,po starcie już było widać że obsada slaba i że wszystkie grube ryby szykują się na bieg głowny na 10 km . 35 minut przed startem rozpocząłem ze znajomym rozgrzewkę 2.4 km , już na rozgrzewcę czułem luz w nogach,myślę narescie jestem wypoczęty , znajomy trochę szybko biegł to bo w granicach 4.40 ale lużno mi się to biegło więc się nie odzywałem , pózniej każdy z nas poszedł w swoją stronę bo u każdego rozciaganie i dogrzewanie mięsni do wysiłku wygląda inaczej , pózniej 3 *100 też fajnie weszło i tak zostało niecałe 10 minut do biegu , tysiąc myśli w głowie , atmosfera zajebista , za tym teskniłem ,widać było że nie tylko mi brakowało takich zawodów normalnych , bo te wirtualne czy takie że każdy biegnię indywidualnie nie mają z tym nic wspolnego , mega ekscytacja , pogoda w kratkę , wiatr trochę kręci ale można wytrzymać ,najgorzej że raz pada raz przestaje , na asfalcie dużo kałuż z wodą, idealnie nie jest ale co mnie może zaskoczyć po tym co było tutaj rok temu gorzej nie będzie , ostatnie sekundy do startu , bieg podzielony na kilka stref czasowych , ja oczywiście w elicie :bum: ustawiłem się skrajnie do lewej w 1 rzedzie , wiedzac że pierwszy zakręt w lewo , uscisk dłoni z Lukaszem życzymy sobie powodzenia i lecimy

1km - 3.21-Jeżeli chodzi o start to bardzo podobnie to wyglądało jak na Wroactiv ,odrazu mocno wszyscy ruszyli i początki to bieganie jak w peletonie , szukając odpowiedniego dla siebie miejsca , staram zająć sobie dobrą miejscówkę i kontroluję tempo ,koło mnie leci Lukasz , zajebiste te nowe nike , uczucie jakby sprężyna była jakas w srodku , moje różowe dziurawe skarpetki czuły się w nich jak w maśle

2km -3.18 Gdy wszytskim w zegarkach strzelił 1 km , Lukasz odzywa się jest ok tak trzymamy ,super się biegnie , grupa się trochę szarpię , ale jakieś plecy zlapaliśmy , widzę że Ci którzy biegną teraz przed nami przyspieszają dosyc gwałtownie aby dokleić się do 2 grupy ,puszczamy ich i gdy zrobiła sie przerwa na 2 -3 sekundy pytam Lukasz kleimy ich ? odpowiada nie za szybko , fakt nie klejąc ich ten kilometr zrobiliśmy w 3.18 ,moglibysmy pozniej za to zaplacic , zostalismy we 2 ,widzę ze Lukasz biegnie kolo mnie więc odrazu przytomnie mówie idziemy zmianami po kilometrze ,na to on delikatnie przyspieszył i wyszedł przedemnie i tak nam pyknoł kilometr , narazie szachy , oszczedzanie sił maksymalne , biegnię się dobrze , mimo że deszcz trochę zacina i co jakiś czas przed nami napotykamy duże kałuże

3 km 3.27 - prowadzi go Lukasz , trudny kilometr z paskudną nawrotką , mimo tego widzę ze biegniemy za wolno , a ja spokojnie moglbym biec teraz szybciej , więc gdzies na 600-700 metrow jego zmiany krzyczę za wolno , trochę przyspiesza ale mimo tego za dużo tutaj straciliśmy na co jestem zły

4 km 3.20.0 - moja zmiana z której wywiązuję się idealnie ,kontroluje i trzymam tempo ,biegnię się stosunkowo dobrze , po drodzę łapiemy na tym kilometrze 2 niedopitków z większej grupy z przed nami którzy przeliczyli się ze swoimi siłami

5km 3.25 -znów za słaba zmiana ,choć ten kilometr tez trudny bo z podbiegiem ,ale lece za plecami cichutko

6km- 3.23 - moja zmiana , znowu zlapalismy jakiegos niedobitka ale za nim pociągliśmy za jego pleców może 200-300 metrów ,pierwsze to że biegł trochę wolniej a 2 machnął reką sugerując żebym go zmienił na prowadzeniu ,więc nie dało się schować

7km - kryzys Lukasza ,po 200-400metrach jego zmiany krzyczę , za wolno , on na to leć , kolka mnie łapie , faktycznie miał mega kryzys bo 1 km wpadł mu w 4.20 , wychodzę i próbuję nadrabiać ,widzę że biegnę na pograniczu życiówki ,mi też zaczyna się robić cięzko , ale myślę kur... potrafiłeś bardziej cierpieć co jest , wychoć ze swojej strefy komfortu ,ale mimo tego że jest szansa na życiówkę jakąs sam nie potrafię się zmusić , nie lubię biec sam , taki monolog sam ze sobą prowadzę , aby zmusic się jużdo mega wysiłku , ale mam wrażenie że dalej się opier....

8km -3.23 - trudny kilometr z nawrotką ,więc nie poszło tak żle ,staram się wkladać co raz więcej pracy , myslisz ze przyspieszasz na jakies 3.10 a tak na prawdę ledwo co trzymasz tempo

9km- 3.21- predemną kolejny biegacz , stopniowo się do niego zbliżam aż go doganiam , na plecy a on zwalnia ,więc wyprzedzam i napieram mocno , to już nie jest latwe bieganie ,a on mi się klei za plecami , mysle kur..... co jest przecież to jest w moim stylu ,wyciulał mnie , ale nie będe hamował , zwłaszcza że scigam się z czasem a nie walczę o miejsce

10 km 3.17 - profil kilometra trudny , zwlaszcza 200-500 metrów z podbiegiem małym , a na tym kilometrze czuje się już najmniejsza górkę , nogi robią się jak z betonu ,czekam na ostatnie 400 metrow aby rzucic już wszystko , miedzy czasie czuję że przeciwnik ma problem aby mnie zkleić ,rzucam wszytsko ,cały czas kalkulacja czy jest szansa na zyciowke w glowie , ale tutaj już nie myśle i rzucam się w 300- 400 metrowy finisz , tutaj już lece bardzo mocno z swiadomoscia że na mecie bedzie mega odjazd , Wbiegam na mete ,nie miałem nawet siły zatrzymać zegarka , padam odrazu na ziemie , jestem w złym stanie ,ale służby medyczne 1 klasa odrazu podlecieli , trzymają się mnie , pytają o coś , mega odjazd , wyharatały mnie te ostatnie metry niemiłosiernie , po chwili wstaję ale się chwieje , odrazu gosciu mnie łapie , każe usiaść na jakiś barierkach , pózniej każe mi uscisnąc jego rece , wow masakra ,ale dochodzę do siebie , nie wiem jaki dokladnie czas , wiem że coś na pograniczu życiówki ale ile ??/

Wnioski :Miałem zmusić się do większego cierpienia na 6-9 km , myśle że byłem w stanie mocniej cierpieć ,ale głowa jakas slabsza już chyba jest , no i ten 3 km w 3.27 też dużo spierniczył . Ogólnie jestem zadowolony z wyniku ,bo ostatnia 5 nie wróżyła nic dobrego , wynik wyrównany z Wrocławia na trudniejszej trasie i w gorszych warunkach ,gdzie ponad połowe dystansu to ja musiałem narzucac tempo , myslę że jak wszytsko się zgra na plaskiej dobrej trasie jestem to w stanie poprawić , buty powtórze mega , nie wiem na ile pomogły , ale napewno w dużym stopniu to ich zasluga . Niedziela będziedobrym dniem aby pomyslec nad dalszą cześcia sezonu , jakie piorytety i jak to wszystko poukładać , acha zapomniałem na koniec dodam że kolesiem z kórym wygrałem na finiszu o 2 sekundy , też piekielnie mocno finiszował dało mi 3 miejsce w M30 i pare fantów wpadło za to, statuetka , bon za 100 złotych do sklepu i pare jeszcze innych drobiazgów . Z wszystkimi którymi rozmawiałem zegarek dodał nawet 100 metrów , mi 40 , ale atest to atest więc nie ma co dyskutować ( jeśli wpadły jakieś literówki to przepraszam ale jest póżno i nie chce mi sie poprawiac , z góry sory )
Ostatnio zmieniony 30 maja 2021, 01:53 przez sebastian899, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

pare fotek
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

skarpetek rozowych nie pokaze bo sie wstydze chyba ze Roland pogratuluje to wtedy tak
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

niedziela

11.70km w 5.12

Rozbieganie zawodów ,po Wrocławiu było gorzej , bo miałem problem z przebiegnieciem 10 km, tutaj opornie ale szło , jeszcze adrenalina trzymała bo trening z rana

poniedziałek i wtorek - wolne , przyszło mega zmęczenie i bóle mięsni , zwłaszcza uda i okolice , duzo rolowania , czekałem aż sam zostanę w domu bo musiałem pojęczyć sobie , zwłaszcza jak znalazłem miejsce gdzie bolało najbardziej , nic przyjemnego , ale wiedziałem ze trzeba porzadnię wymasować to rolerem , to pierwsze 2 dni z rzedu wolne od pazdziernika , ale po tak wyczerpujących zawodach było to wskazane , w pracy ledwo co chodziłem zwłaszcza w poniedziałek .Nie sądziłem że te zawody aż tyle mnie będa kosztować

sroda - 10 km w 5.03 + 10*100 - przebieżki o dziwo weszły bardzo fajnie i lużno .

Ciekawi mnie czy do soboty będę w stanie się zregenerować porządnie , gdybym się dobrze czuł to nie wykluczam mocnego startu , trasa mierzona była w zeszłym tygodniu kołem pomiarowym , więc bedzie równo 10 , ale indywidualne bieganie nie będzie i co sprzyjać aby wykręcić dobry czas , zresztą czy da się biegać tydzień po tygodniu aż tak mocno ? nie wiem , zobaczymy wstępnie z trenerem ustalilismy czas 34.30-35.00 widełki , czy nawet jakby nogi nosiły czy bezpieczne było by po tygodniu próbowac lecieć 34 i mniej ?z reszta co nie pobiegnę to i co będzie szybciej od tych od Rolanda :hej: :hej:

Plany na dalsza częśc sezonu to start najprawdopodobniej w lipcu w Prudniku i na jesien jakaś płaska 10 na życiówkę , no i może uderzę gdzies miedzy czasie pandemiaka , pewnie bez przygotowania pod to i w dziurawych skarpetakch pobiegnę to szybciej niż" Rolandowcy " z przygotowaniem :hej: :hej: :hej:
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

3.06. czwartek
BS- 8km w 4.50

4.06 piątek

6km +6*100 calosc w 5.00

Nie biega mi się dobrze, czyżby jeszcze w nogach były sobotnie zawody , widocznie tak bo mieśniowo jest slabo , kolejny tydzień zapowiada się z mega kilometrażem :hahaha:Bardzo gorąco dzisiaj ,jutro bieg Nyski kolo 14 tez zapowiada się taka pogoda , szkoda że nie mam wolnego w pracy bo o 10 będzie o pare stopni chłodniej a startować można od 10 do 14.Mam nadzieje zę w ogóle zdołam się urwać z roboty , ale wstać o 4.00 i lecieć z pracy prosto na bieg to slabo niestety :zero: , dzisiaj odebrałem już pakiet startowy . Mimo wszystko nie poddam się tak łatwo i jutro będe walczył , zobaczymy co z tego wyjdzie , ach żeby Nysa była tydzień pózniej , ale nie da sie zjesc ciastko i mieć ciastko , wybrałem zawody w KK jako priorytet a Nyse tylko na dobicie nóg. Rzadko tutaj wrzucam treningi z BS -ów , ale tempa 4.50-5.00 nie są u mnie rzadkoscią wręcz są na porządku dziennym , więcej 1 zakresów biegam na takich tempach lub jeszcze wyższych niż niższych , za to na akcentach tempa są już pilnowane skrupulatnie , wiem że już o tym mowilem niejednokrotnie , ale warto to przypomniec jeszcze raz , jutro wieczorkiem relacja z biegu Nyskiego .
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

5.06.21 sobota 34.41 1 miejsce

Pobudka 3,50 , ach jak to boli , nic trzeba wstawać do pracy . W pracy oszczędzałem się jak tylko mogłem , woda pod ręką , nawadnianie pełen profesjonalizm :hahaha: .Chce się już przed 12 zawijać do domu , a tu patrzę regionalna dzwoni , myślę o kurdę żeby jakiejś akcji nie było bo będzie lipa , ale pytała tylko o jakąś pierdołe , więć się ewakuuje . Na starcie jestem po 13.00 , upał jak w diabli , już się gotuje , otwartę słonce , wiedziałem że nic z dzisiejszego biegania konkretnego nie będzie , zauważa mnie jakiś koleś ooo ja Cie znam , startujesz zaraz ?Ja no tak , to bym zaczął z Tobą , a na ile biegniesz pytam się no gdzieś tak na 36 , ja odpowiadam no ja będe szybciej na pewno , on odpowiada to ruszmy razem będe miał jakis punk odniesienia , odpowiadam ok nie ma problemu , też zaczyna rozgrzewkę , słońce daje popalić więć widzę że nie ma sensu przedłużać rozgrzewkę żeby sie już na starcie nie ugotować , krótko 1 km , nie najlepiej sie biega , rozciaganie , 3 przebieżki i wystarczy , mówię do kolesia ja gotowy , on ja też juz mogę zaczynać , mówię mu przed tym jeszczę żeby odliczył parę sekund od swojego tempa w którym zazwyczaj leci bo się ugotuje na 2 piątce , on no tak , między czasie dowiedziałem się że pierwszy ma 34.50 , a wielu już nie zostało co ma jeszczę biegnąć , ruszamy

1km - 3.22- wiatr boczny ale nie przeszkadza zbytnio , slonce grzeje w plecy , czuję już po kilkaset metrach , że nie ma tego powera co w Kozlu , gosciu leci cały kilometr ze mną , myślę sobie jak pierwszy kilometr pyknoł w zegarku , no nieżle chłopaczyna się zagotuję pózniej , ale co mówiłem mu ....

2km - 3.24
3k 3.23
4km -3.23
5 km -3.23

Bardzo równo biegnę , na 5 kilometrze na nawrotce myslalem że będzie punkt z wodą a tu nic , bardzo sucho juz w gardle miałem , mój organizm nie był przyzwyczajony do takiej temperatury , praktycznie żadnego treningu nie wykonałem w takim upale jak dzisiaj i powoli to zaczęło wychodzić , nawrót i wiatr boczny ale teraz odczuwało go się tak jak byłby w twarz do tego słonce prosto w mordę , nic wiem że w takich warunkach nie mam co liczyć na dobry rezultat , wiem że na wynik 34.50 ma mnóstwo zapasu , więc głowa mi tutaj siadła , ale naglę trzymanie tempa 3.30 teraz stało sie problemem , ugotowałem się trochę

6km -3.30
7km -3.32
8km-3.32

Juz biegnę z nastawieniem takim aby było poniżej 34.50 tego się trzymam , nie ma sensu się zarzynać dzisiaj , nie chcę mi się głowa siada, zresztą nie mam motywacji większej , miedzy czasie mijam duż znajomych twarzy , czesć , cześc , duzo slabszych biegaczy gdy ich wyprzedzam bije mi brawo i motywuję , fajnie
9km 3.31
10km 3.28

Zegarek pokazał 10.060 , czyli 60 metrow więcej , na mecie nie mam większych problemów , spokojnie , nie ma potrzeby się kłaść , choc nie ukrywam że pogoda dała mi mocno w dupe i trochę sponiewierała 34.41 , co sie okazało najlepszym rezultatem , dobrą decyzją było to że nie postawiłem na te zawody jako główne bo i co bym nic tutaj konkretnego nie nabiegał w takich warunkach , dobry trening i trzeba wracać do normalnego już cyklu treningowego .

Jadę do domu sie odświeżyć , prysznic , założyłem czyste skarpetki :hej: :hej: :hej: i o 15.30 ma byc dekoracja , było zaznaczone odrazu że w tym roku nie ma nagród za open , nagradzani są tylko najlepsi z gminy i powiatu nyskiego kobiety i mężczyzni , za 1 miejsce myslę że łacznie nagrody wartę są gdzieś 800złotych , sam bon do decathlona 500 zlotych . Wywołują 3 , 2 miejsce , ja już gotowy aby ruszyć a tu inne nazwisko jako pierwsze z gminy , wszyscy widzą że cos jest nie tak , ale nie będe robił wiochy i wychodził na srodek sie pytac dlaczego mnie pominęli , teraz w sumię żałuję że zaraz po dekoracji nie poszedlem tego wyjasnić , ale nagrody rozdanę więc co zabioą juz im teraz ? troche slabo . Nic robię dobra minę do złej gry , póżniej gdy wróciłem do domu znam osobę ktora bardzo dobrze zna organizatora biegu nyskiego , koleś przeprasza mowi że cała noc nie spał i system im wykluczył 1-3 miejsca i nie zauważyli że 1 miesjce jest z powiatu nyskiego , przyznają się do winy bo żadnej tekoracji open i nagród nie było , więc robi się to nie logiczę , chciałem pisać to nich meila w tej sprawię , ale juz nie ma sensu , mówi znajomemu że postarają sie mi to jakąś zrekompensować , nie wiem w jakim wymiarze i jak , ale ok rozumię jesteśmy ludzmi każdemu zdarzaja sie niedopatrzenia , zobaczymy co wymyslą. Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz , jest w regulaminie napisane biegu nyskiego że zwycieżcy edycji mają zapewniony darmowy start w kazdych następnych edycjach , ciekawe czy tą edycję biorą też pod uwagę , zawszę coś , były bo bony do sklepu i nie ma ,omg ile by skarpetek by bylo , a tak zostaję mi dalej biegać w dziurawych i czekać na obiecanę skarpetki w listopadzie od Przemka :hej: :hej: , chyba że napisze do organizatorów żeby za tą pomyłkę jakieś przynajmniej skarpetki mi kupili , dobry pomysł ? :hej: :hej: ( nie czytam tego 2 raz co napisałem , pewnie znowu mnostwo literówek , mam nadziję że zrozumiecie )
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

6.06.21 niedziela
11.70 w 5.17
Bieg regeneracyjny po zawodach ze znajomymi +20' cwiczen , narazie tylko góra .

7.06.21 poniedziałek

14km w 4.34 , dziwne 0 zakwasów po zawodach , bardzo lekko się biegło mimo wysokiej temperatury . Te ostatnie zawody widocznie nie zniszczyły mnie tak jak w KK, nie było walki o każdą sekundę i automatycznie nie biegłem ostatnich 2-3 km tak strasznie siłowo jak w KK i uda i okolice nie były zmasakrowane , dzisiaj zadnych bóli mięsni , po treningu 25' cwiczeń. Ostatnie 2 tygodnie z zawodami dobrze mi zrobiły ,czułem już taką stagnację treningami i byłem trochę wypalony , teraz po 2 zawodach gdy poczułem tą rywalizację , atmosferę zawodów znów nabrałem chęci i motywacji do dalszych treningów, 0 urazów co też jest ważne , będziemy mocno trenować jeszczę i nie będzie to jakies slimaczenie 5km po 18.20-30 :bum:
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

wtorek -wolne
sroda-12km +10*100 calosc w 4.34+ cwiczenia
Przebieżki dość żwawo
czwartek - 14km+cwiczenia , uf ale gorąco , do 6km zegarek pokazywal dobrze , biegłem gdzies leciutko ponizej 4.40 , żeby potem złapać takie lagi i pokazac mi kilometr w 2.41 i 3.01 , aż w takiej formie to ja nie jestem , trochę moja wina bo długo nie synchronizowałem treningów i pewnie dlatego tak zamulił , myslę ze tempo do konca było w tych granicach .
piątek - 12 km BC2 plan 3.45
wykonanie:12 km w 3.46 -cały tydzień na 2 zmiany , wiedziałem że jak wstanę tak jak zawsze i zacznę trening o 10 to się zagotuję i będzie męczenie buły , więc nastawiłem zegarek na 7.15 i na tym by się skończyło , godzinę budzika przestawiałem 2 razy , skończyło się na tym że wyszedłem na trening o 9.00 , za póżno !!( szacun dla Przemka który potrafił wstac na trening o 5.00 podziwiam ), już było gorąco , a gdy skończyłem rozgrzewkę bardzo gorąco , nie chciałeś wstawać to teraz męcz się za kare, całkiem inaczej się już biega jakikolwiek akcent gdy jesteś już w normalnym trybie treningowym , a nie jak ostatnio startowym na swiezych nogach z małym kilometrażem , do tego ostatnie 2 akceny (zawody)byłe na Vaporfly , człowiek szybko się przyzwyczaja do dobrego i teraz przyszło to robić w sauconach to odczucie jakby kapcie na nogi załozył , ale trening jakoś poszedł bywało gorzej , zaliczone praktycznie zgodnie z założeniem ,
moje dziurawe skarpetki pewnie trochę pomogły bo noga tak się nie pociła bo był przewiew :hej: . Przemek testowałeś już Vaporfly ? jak tak to ciekawy jestem jakie wrażenia i odczucia po tych butach , ja się troche zakochałem w tym bucie .
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

wtorek -wolne
sroda-12km +10*100 calosc w 4.34+ cwiczenia
Przebieżki dość żwawo
czwartek - 14km+cwiczenia , uf ale gorąco , do 6km zegarek pokazywal dobrze , biegłem gdzies leciutko ponizej 4.40 , żeby potem złapać takie lagi i pokazac mi kilometr w 2.41 i 3.01 , aż w takiej formie to ja nie jestem , trochę moja wina bo długo nie synchronizowałem treningów i pewnie dlatego tak zamulił , myslę ze tempo do konca było w tych granicach .
piątek - 12 km BC2 plan 3.45
wykonanie:12 km w 3.46 -cały tydzień na 2 zmiany , wiedziałem że jak wstanę tak jak zawsze i zacznę trening o 10 to się zagotuję i będzie męczenie buły , więc nastawiłem zegarek na 7.15 i na tym by się skończyło , godzinę budzika przestawiałem 2 razy , skończyło się na tym że wyszedłem na trening o 9.00 , za póżno !!( szacun dla Przemka który potrafił wstac na trening o 5.00 podziwiam ), już było gorąco , a gdy skończyłem rozgrzewkę bardzo gorąco , nie chciałeś wstawać to teraz męcz się za kare, całkiem inaczej się już biega jakikolwiek akcent gdy jesteś już w normalnym trybie treningowym , a nie jak ostatnio startowym na swiezych nogach z małym kilometrażem , do tego ostatnie 2 akceny (zawody)byłe na Vaporfly , człowiek szybko się przyzwyczaja do dobrego i teraz przyszło to robić w sauconach to odczucie jakby kapcie na nogi załozył , ale trening jakoś poszedł bywało gorzej , zaliczone praktycznie zgodnie z założeniem ,
moje dziurawe skarpetki pewnie trochę pomogły bo noga tak się nie pociła bo był przewiew :hej: . Przemek testowałeś już Vaporfly ? jak tak to ciekawy jestem jakie wrażenia i odczucia po tych butach , ja się troche zakochałem w tym bucie .
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

poniedziałek
miał być trening , ale zaczęło mnie od niedzieli wieczorem boleć gardło , więc dzisiaj zrobiłem wolne z nadzieją ze jutro na planowanym wolnym bedzie lepiej i pobiegam

wtorek
10km w 4.38 + 10*100 żwawo , gardło troszeczkę jeszcze drapię , ale po za tym zadnych innych objawów
sroda

14*400/200p

Czekałem do 19 aby było trochę chłodniej , ale przeliczyłem się , słonce dawało jeszcze zdrowo , niestety nie dostosowałem tempo do warunków i po 7 powtórzeniu byłem już ugotowany i zaczęła sie walka o przetrwanie , bo chora ambicja nie pozwalała mi zwolnić, dawno tak trening nie bolał , po ch* mi to było , przepraszam że tak ordynarnie , ale po jaką cholere było mi się tak zarzynać zwłaszcza że czułem że jakieś choróbsko wisi , możecie mnie zhejtować , macie moja zgodę

czwartek-piątek- szykuję się dłuższa przerwa od biegania , ból gardła , katar, osłabienie i cholera wie co jeszcze , rozłożyło mnie mocno , na dodatek nie mam jak teraz iść na chorobowe i w pracy dzisiaj było umieranie :chlip: , z startu w Prudniku raczej nici , nie wystartuje tam jesli bede czuł sie nie przygotowany , chyba zostanie już tylko szykować się na starty jesienne , do tego zdążę sie odbudować .
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

sobota - nic
niedziela
12km w 4.44 w samo południe przy 30 paru stopniach w cieniu . Nie sądziłem że tak szybko się poskładam po przeziębieniu , w piątek czułem się fatalnie , po pracy od razu do wyra , na szczęście kupiłem jakieś dobre leki w aptece " Pani daj mi jakieś najlepsze " :hahaha: i w sobote już byłem jedynie osłabiony a prawie wszystkie objawy mineły , ale oczywiscie jeszcze obowiązkowe wolne.
poniedziałek
2*3km+3*1 km /4p i 3 p

wykonanie: 10.32,10,33 i 3.19,3.18,3,08.

Słabo bardzo to się biegło , oj bardzo słabo , ale musze wziąć poprawkę że jestem zaraz po chorobie , która na pewno mocno osłabiła mnie ,a 2 że pogoda teraz nie sprzyja do szybkiego biegania , mimo tego że na trening wyszedłem o 20.00 to nie było dobrze , nie ma czym oddychać .
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

Czołem truchtacze :bum: Nie chcę mi sie rozpisywać wszystkich tutaj treningów, zresztą połowy z nich to wstyd :hej:

Ostatni tydzień z 7 treningami , od dawien dawna nie biegałem juz bez dnia odpoczynku , ale to tylko 1 taki tydzień , łacznie 88 km

poniedziałkowy akcent opisałem , były jeszcze podbiegi , teraz wykonuje je trochę inaczej bo nie odpoczywam na zbiegach i powoduję to niezła zajezdnię , ale to ma mnie przygotowac pod bieg Prudnicki , było duzo przebieżek jeszcze i 2 zakres w krosie 12 km .

Nowy tydzień

poniedziałek -
podbiegi -10*200- bez odpoczynku , zajezdnia na koniec padłem , całkiem to się inaczej biega jak sie robi trucht z górki

czwartek
7,6,5,4,3,2' odpoczynkek 4,3,3,3,2
7'- w 3.22 , troche na dogrzanie , bardzo fajnie sie to biegło , aż sam byłem zaskoczony że aż tak dobrze
6'- w 3.19 - troche trudniej ale też pod kontrolą dużą
5'-w 3.17- ale wchodzi ładnie
4'- w 3.15
3'-3.12
2'-3.09? złapałem tutaj jakiegos laga , wiem że na 100% było szybciej , bo robiłem to juz na przepalenie i czułem że lece bardzo mocno , myslę że tempo było poniżej 3.00 .

W porownaniu do ostatniego treningu ktory robiłem po chorobie , to dużo łatwiej to weszło , jest zwyżka formy co mnie trochę zaskoczyło , czuję że jakbym dzisiaj zmusił się do mocnej pracy głowo to mogłby byc trening petarda , ale nie chciało mi się , bo ja leniwy jestem , mysle że 10 poniżej 34 wleciała by teraz w palcem w dupie , trzeba trenować i na jesien atakować te PB na 10 km , pozwolę sobie zacytować siedlaka " chocby skały srały to muszę utrzymać 3.20 na 10 km!!!!, tylko to się liczy i narazie w moim amatorskim bieganiu na ten moment to jest jedyny cel .
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

poniedziałek
6km w 3.45 (pół akcent)

Mam 3 tygodnie w lipcu 2 zmian porażka :echech: , muszę z szefem powaznie porozmawiać bo zaczyna w ciula leciec , rozumie urlopy ale szanujmy sie .....Już nawet nie nastawiam się na to że wstane na trening o 7 czy 8 ,wyszedłem po 10 , no nic dobrze że tylko 6km BC2 , bo przy 12 mógłbym się juz ugotować , w takich warunkach nawet BS slabo by się biegało

wtorek- popracowałem z 15 minut nad górą , nóg nie ruszałem bo w niedziele zawody

sroda- 10km w 4.47 +10*100 , gorąco bardzo gorąco , nie mijałem zadnego biegacza , co jest rzadkością , z drugiej strony zwody mam o 10 rano więc tez bedzie gorąco , niech organizm sie przyzwyczaja .
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
Awatar użytkownika
sebastian899
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 1320
Rejestracja: 23 kwie 2018, 15:56
Życiówka na 10k: 34.59
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Nysa

Nieprzeczytany post

Bieg prudnicki 2 miejsce 37.46

Porażka , Porażka , strasznie nie mam ochoty na pisanie tej relacji .Bieganie po lesie , beznadzieja

W sobote ostatnia 2 zmiana , po wypłatach , okrojony mocno personel , przesrane , dużo pracy fizycznej ...., noc bardzo slabo przespana , start 10

Nie będe opisywał całego dnia startu , bo to nudne , zawsze jak czytam relację innych użytkowników to omijam ten fragment z wstałem ,wypiłem kawę itp , to nuda , lecimy , przed startem dodam tylko że zrobiłem 1 km rozgrzewki i biegło mi się to bardzo slabo , oczywiscie przebiezki pozniej też były

1km po kostce asfaltowej , po 100-200 metrach tempo siada , jest bardzo wolno , tak wolno że wychodzę na prowadzenie , rozglądam się i szybko zaczynam sprawdzać przeciwników, przyspieszam znacząco , zauważam że 2 zawodników momentalnie reaguje i sie klei , po chwili wracam do starego tempa , przeciez ja nie idiota żeby to ciągnąć , to nie jest bieganie zawodow w moim stylu , zresztą z poprzednich relacji wiecie o tym . 1 km wpada po asfalcie w 3.43 , co pokazuję jak wolny był to początek .

Od 2 km zaczyna się długi podbieg w lesie , tempo jest srednie , ale po 300-400 metrach podbiegu zostaje nas juz tylko 3 . Zaczynam znowu sprawdzać przeciwników i przyspieszam , widzę ze 1 od razu reaguję a 2 tak troche z opóznieniem , kolejna próba to samo , myslę atakuje konkretnie po jakiejś 800-900 metrach juz spinaczki , wiem że do szczytu podbiegu zostało z 500-600 metrów , atak , oczywiscie reaguja przeciwnicy , ale zrobiłem róznice , bardzo duzo siły mnie to kosztowało , cięzko to oddechowo wyglądało na szczycie , ale nad 2 widzę że mam jakieś 5-6 sekund , teraz to tylko utrzymac ,dosyć szybko przeciwnik mnie dogania na zbiegach , leci jak szalony mam problem aby dotrzymac mu kroku , biegam tu już 4 raz i nie widziałem jeszcze aby ktos tak szybko zbiegał , to są trudne zbiegi po kamyczkach , bywają jakies dziury , przetrwałem do konca zbiegu ,ale to było jakies szalenstwo na podbiegu i na płaskim tempo jest duzo slabsze i nie mam juz problemu aby trzymać sie go . obawiałem się przed zawodami że mogę mieć problemy z podbiegami ale nie ze zbieganiem . Kolejny zbieg i to samo , leci na złamanie karku , choc robie wszystko aby nie stracic kontaktu , to robi sie różnica , niestety teraz jest więcej zbiegów niż płaskiego terenu czy podbiegu , na płaskim a zwłaszcza na podbiegach widze że różnica sie zmniejsza , ale kolejny zbieg i czuję się bezsilny , głowa juz przegrywa jak widzę co on wyprawia to jest mniej więcej 7-8 km , gdzie róznica na jednym z kolejnych zbiegów robi się większa i tutaj wiem że przegrałem ten bieg definitywnie , do tego kilometra jeszcze liczyłem że jak róznica nie bedzie za duża to na ostatnim płaskim kilometrze po asfalcie mogę próbowac jakis desperackich prób dogonienia go , ale teraz to już jest więcej niż 10 sekund , rozglądam się do tylu i od 8km biegnę już tylko aby ukończyć ten bieg , nie ma sensu sie już zarzynać . Dobiegam do mety na spokojnie , biorę wodę i jest duży niedosyt , idę do zwyciężcy pogratulować mu , byłem słabszy i tyle . Rozmawiamy trochę , pytam się go jaka ma życiówkę na 10 na asfalcie odpowiada 33.45 z Opola , czyli praktycznie na asfalcie biegamy to samo , więc na papierze wyglądało to tak że mogłem dzisiaj to wygrać , ale przegrałem na zbiegach ...szkoda bo finisz na asfalcie, jakbyśmy razem biegli to mogło by byc ciekawie

Błędem był atak na 1 podbiegu , duzo siły tam straciłem , a nic mi to nie dało.
Za 2 miejsce dostałem bon za 200 złotych do Decathlona , jeden ze znajomych mówił mi że w przyszłym tygodniu jedzie tam do Opola robic jakieś większe zakupy , miałem jeszcze poprzedni bon z Nysy za 500 złotych , opyliłem mu to za 600 złotych , on był zadowolony i ja byłem zadowolony , będzie za co się nawadniać :hej: :hej:
Jestem z Nysy :bum: trenuje pod 10 :bum: blog viewtopic.php?f=27&t=59338

komentarze viewtopic.php?f=28&t=59339
ODPOWIEDZ