Teraz jest Pt, 7 maja 2021, 15:13

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 64 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Bartek biega ;-)
Nowy postNapisane: Wt, 1 grudnia 2020, 11:24 
Offline
Wyga
Wyga

Dołączył(a): Śr, 21 lutego 2018, 09:21
Posty: 145
Lokalizacja: Kielno k. Gdyni
Zaczął się nowy miesiąc to i nowy pomysł mi zaświtał w głowie. Mianowicie najpierw wypadałoby oczywiście schudnąć i zbudować bazę pod szybsze bieganie. Biegi na progu tlenowym - AVG 156(76%Hrmax) tak średnio powodują ten spadek masy. Ostatnio biegałem co raz szybciej no i chociaż to mi się udało. Zgubiłem także 4 kg (84,7 - 80,7 kg) w niecałe 3 tygodnie. To i tak bardzo dobry bilans. Nie mniej jednak doszedłem do wniosku że trzeba by się jeszcze bardziej cofnąć i postanowiłem biegać zwykłe cardio. Tak aby tego tłuszczu paliło się % jeszcze więcej. Zszedłem z tętnem do regeneracyjnego wb1 czyli prawie o 30 uderzeń/min. Wczoraj wieczorem zrobiłem drugi trening właśnie 14,4 km tempem 7.12/km :bum: obrazuje to jaką mam dziurę między progiem tlenowym a cardio i jak wiele jest do zrobienia. Dziś rano było już nieco szybciej. :oczko:

1.12 14,4 km... 7.06/km AVG 128; drugi trening identyczny z tym że prędkość już 6.55/km przy 129 AVG.
2.12 w sumie 2h człapania :oczko: po 1.20h wszedłem na bieżnie sprawdzić jaka to prędkość i leciałem po 6.39/km :taktak:
3.12 14,4 km 7.01/km AVG 130, narazie to nawet jestem zmuszony tak biegać bo mam takie odciski od nowych butów że bym nie przyspieszył. Już 80 kg :hej:
4.12 postanowiłem wrócić do biegania na progu tlenowym
5.12 14,4 km w 1:18:10 tj. 5.25/km... jak widać prędkość na progu tlenowym trochę spadła przez to nieefektywne człapanie
6.12 drugi zakres 6 x 2' ... 444m szło po 1.50-1.51, ładnie opakowane wybieganiem. Mimo odcisków jestem w stanie biegać szybciej :ble: a z tego co obserwowałem w przeszłości tą dziurę między cardio a wb1 powinny wypełniać właśnie bodźce w drugim zakresie.
...
13.12 14,4 km w 1:12:50 tj. 5.03/km AVG 154... szkoda że dużo ważę... prędkość fajna
19.12 14,4 km w 1:09:46 tj 4.50/km AVG 154 na bieżni jest to już poniżej 4.40/km :taktak:
20.12 Interwały w drugim zakresie. 5 x 1000m + 2' ... 3:53, 3:52, 3:52, 3:51, 3:54 :hejhej: chyba mój najlepszy trening. Kłopoty mam z wagą... jest zima, nie chce schodzić masa... przy tym wszystkim ważę 78,6 kg :wrrwrr: !!! może zejdzie na wiosnę. Póki co ciężko się biega i mam stracha przed kontuzją.
22.12 bieg w 3 zakresie ... 4 x 2' i właśnie obawiałem się tego że będzie tak słabo... póki co to jest tempo zaledwie 3.34-3.38/km i to na tak krótkim odcinku. Kompletny brak szybkości... nie mogę wejść na wysokie tętno... dno. Nic dziwnego skoro tak dawno nie ruszałem takiej intensywności.
Za to w pierwszym zakresie wyszło mi na bieżni 4:41/km... na dodatek złapało mnie jakieś dziwne przeziębienie że nie mam za bardzo mocy :trup:
24.12 nie ukończyłem treningu w drugim zakresie... sam wykrakałem sobie kontuzje... na szczęście będę mógł biegać powoli i chyba o to chodzi... naciągnąłem łydkę :tonieja: dzisiaj ważyłem mniej 78,4 kg ... mimo to nie zamierzam się obżerać. Celem jest zejście do poniżej 70 bo bez tego to tylko można się prosić o kontuzję biegając szybciej na treningach... a będzie bardzo ciężko.
25.12 14,4 km 1:22:20 czyli 5.43/km AVG 136 - na szczęście tak wolno mogę biegać. Najbliższe tygodnie poświęcę na strefę spalania tłuszczy...
26.12 pobiegłem sobie na Szemud, dobiegłem do Kowalewa... łącznie 1:15h wybiegania, średnie tętno 152. Pobiegałem bym dłużej ale musiałem do toalety... :bum: :szok: chyba wreszcie wszedłem w dobry rytm żywieniowy. Ostatnio mniej jem, nawet w Wigilie nie było to aż tak dużo. Waga powinna lecieć w dół tymi wybieganiami. Zobaczymy jeszcze jak wrócę do pracy :oczko: Ciekawy jest fakt że dawno nie ćwiczyłem ... pompek, podciągania na drążku, przysiadów czy brzuszków a jak wczoraj spróbowałem to szło całkiem całkiem.
No cóż trochę się w tym treningu zamotałem... trochę poeksperymentowałem. W zasadzie co drugi dzień między 6 Grudnia a 24 Grudnia był akcent... podniosło mi to prędkości na niższych tętnach. Zdecydowanie podniosło prędkość w drugim zakresie :oczko: Obecnie planuję same wybiegania, mam nadzieję że prędkość drugiego zakresu nie ucierpi za bardzo. Jednak treningi około progu tlenowego lub pod nim powodują u mnie najlepsze spalanie a biegi w drugim i trzecim zakresie niestety nie bardzo a pilnie muszę uzyskać niską wagę bo bez tego nie ruszę dalej.
27.12 Długie wybieganie. Wyszło 1godz44min. Tętno średnie 154.
28.12 Długie wybieganie. Wyszło 1 godz52min30sec. Tętno średnie 154. Co cieszy? - w pierwszą stronę biegłem godzinę i gdy dobiegłem do Szemudzkiej Huty miałem czas 58:30 a na wiosnę była to równa godzina... także 1'30" zapasu... w drodze powrotnej już znacznie zwolniłem a na koniec jeszcze odczuwałem łydkę. Waga spada, może nie powinno się podawać wagi po... ale pokazała 76,2 kg. Na czczo dziś 78,1 kg także schudłem przez święta :hej: Jutro już na pewno nie zrobię takiego długiego treningu. Może w weekend spróbuję 2 godz. Póki co będę się bujał przy 1:10-1:20h.
29.12 Sił i ochoty po wczorajszym starczyło mi tylko na 50 min biegania... rano też się ważę a tam 77,5 kg na czczo. Za ostro zjeżdżam potem siły nie ma :bum: a w południe zjadam tabliczkę czekolady bo czuję się głodny... masakra xD będę walczył z tą wagą dalej tylko postaram się jakoś po ludzku tą 1:10-1:20h biegać.
31.12 Wczoraj jakoś 1.15 h dziś 1.05h. Myślałem że prędkość wybiegań z czasem będzie spadać gdyż odstawiłem szybsze bieganie a jednak póki co jest całkiem dobrze. Prędkość się trzyma. Waga leci w dół ....dzisiaj było 76,9 kg, trochę za szybko chyba. Jutro na otwarcie nowego roku planuję coś dłuższego.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bartek biega ;-)
Nowy postNapisane: Pt, 1 stycznia 2021, 18:13 
Offline
Wyga
Wyga

Dołączył(a): Śr, 21 lutego 2018, 09:21
Posty: 145
Lokalizacja: Kielno k. Gdyni
Na wstępie chciałbym życzyć Wam biegacze życiówek i braku kontuzji w Nowym Roku :oczko:
Nowy miesiąc, Nowy Rok, nowy post. w 2020 nie wykonałem żadnego startu dlatego zbytnio nie ma co go podsumowywać.
Mam nadzieję że w Nowym Roku 2021 dopuszczą amatorów takich jak ja :ble: do startów, pewnie wszyscy na to liczymy.
Formę co roku szykuję na zaledwie kilka startów w okolicach trójmiasta. Głównie bieg Europejski w Maju. Bieg św. Dominika w Sierpniu i bieg Niepodległości w Listopadzie. To trzy takie główne starty w których zwykle chciałbym się sprawdzić. Być może w grę wejdzie jeszcze jakiś ParkRun.
Po bieganiu w kratkę spowodowanej pracą w dosyć ciężkich warunkach 9-10h dziennie od 12 listopada udało mi się biegać regularnie. Teraz też pracuję na szczęście po 8 h, bez weekendów i bliżej domu co umożliwia mi dosyć przyzwoitą regenerację. W ostatnim czasie wytrenowałem niemal całkowicie swój drugi zakres. Trochę się zabrałem za to od dupy strony gdyż najpierw wypadało obniżyć wagę nad czym pracuję aktualnie. Redukcja to nic przyjemnego ale daje radę. Udało mi się zrzucić prawie 8 kg. A planie mam jeszcze kolejne 7 kg. Daje sobie na to okres dwóch miesięcy. Następnie jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli i nie będę miał żadnych kontuzji zajmę się mam nadzieję na krótko drugim zakresem i ostatecznie trzecim. Po ostatnich treningach przekonuję się że mój organizm może co raz więcej i biega mi się co raz lepiej.

1.01 Wykonałem longa. Wyszło mi 2 h. W pierwszą stronę do punktu do którego biegłem ostatnio godzinę dziś zajęło mi to 57:28 :bum: :hej: już ostatnio się zastanawiałem jak ja to przebije... a co dopiero teraz? teraz może niektórzy zrozumieją mój optymizm. Takie rzeczy tylko w Kielnie. :sss: średnie tętno 154. Bo wszystkie wolne wybiegania wykonuję do prędkości na progu tlenowym. Jutro będzie krócej bo nogami nie ruszę, to mimo wszystko męczy.
2.01 14,4 km na sporym zmęczeniu po wczorajszym. I tak było nieźle ale biegłem co raz wolniej. Czas 1:11:31 czyli 4.57/km. Średnie 155.
3.01 14,4 km z wiatrem bocznym... 1:12:01 czyli po 5.00/km. Dzisiaj czułem się zdecydowanie lepiej niż wczoraj ale nogi się jeszcze nie kręcą. Dzisiejsza waga 76,2kg na czczo. :taktak:
4.01 tylko 50' rozbiegania
5.01 1h14min wybiegania po śniegu
6.01 14,4 km w 1:13:30 po tej ciapie to naprawdę bardzo szybko tak uważam. To tempo 5.06/km... na wadze dziś było 75,6 kg
7.01 1h16min rozbiegania
8.01 Od tych rozbiegań znikam w oczach.
9.01 75,2kg... dziś 14,4 km w 1:12:25
10.01 75,0 kg... 14,4 km w 1:12:15, ciekaw jestem prędkości jak śnieg w części której biegnę przez las się stopi
11.01 Trasa do Chwaszczyna... prawie bez śniegu, na niej najlepiej widać postęp :taktak: od pewnego czasu urywam po parę sekund :taktak:
12.01 ...
13.01 Zaliczyłem pierwszy dzień wolnego od dwóch miesięcy xD
14.01 Jeśli tak biegam po lodzie... to jak będzie w normalnych warunkach? :usmiech: ... wiem że do wieży RTV dobiegłem w 36:58... przy tętnie 145, niestety całości trasy (tej 14,4km) nie złapałem.
15.01 Pewnie nie ma tego co analizować ale obecnie biegam po śniegu tak jak wtedy gdy ważyłem 81 kg bez śniegu :bum: a kręcę się przy 75 kg obecnie. Dziś 1:07:30 wybiegania.
16.01 74,6 kg :ble: jako że byłem zmęczony po pracy (7 dni pod rząd) odpuściłem trening.
17.01 W sumie wyszło 1:27h w pierwszym zakresie tętno 145.
Dokonałem pomiaru trasy do Chwaszczyna licznikiem samochodowym. Wychodzi nieco ponad 4600m w jedną stronę. Dziś w obie strony miałem czas 47:22 po śniegu przy temperaturze - 6 , więc można wyliczyć że to tempo 5.08/km. Z zapisków z przed kilku dni wynika że jestem w stanie biec pierwszą część po 4.29/km natomiast w drugiej prędkość strasznie spada i wychodzi mi średnia 4.45/km... droga jednak miała trochę lodu. Więc mogę jeszcze lepiej :oczko: naprawdę czekam z utęsknieniem aż śnieg i lód się stopi. :echech:
18.01 Dałem sobie spokój, jakoś nie widziałem sensu treningu biegowego przy -10. Mógłbym zrobić coś statycznego ale też czuję się zmęczony chyba tą zimą.
19.01 Niecałe 50 min, źle się biega po ubitym śniegu... ważne że podtrzymuje jako tako "formę".
20.01 Na wadze dziś było 74,3 kg... wieczorem zrobiłem łącznie 81' wybiegania w pierwszym zakresie. Byłem trochę przejedzony ale ogólnie pozytywnie :oczko:
21.01 wyszło 64' ; średnie tempo 4.41/km :usmiech:
22.01 wybrałem się na trasę 14,4 km ... w sumie pocisnąłem ją w 1:09:00 do wieży rtv dobiegłem w 33:53... szału nie ma ale biorąc pod uwagę że były miejsca gdzie sporo straciłem aż nogi robiły się miękkie od błota, nie jest źle. To tempo 4.47/km, w pierwszą stronę nawet biegłem 4.42/km :usmiech: średnie tętno 154. No cóż zbijania wagi ciąg dalszy. O tej porze roku chyba nie ma nic lepszego niż spokojne biegi i budowanie bazy tlenowej.
23.01 i już 74,0 kg :usmiech: Dzisiaj już był szał. 14,4 km w 1:05:51 do wieży dobiegłem w 32:15 - 4.28/km, średnie tempo z całości to 4.34/km. Średnie tętno 155. Z pewnością dziś warunki pogodowe i trasa jeszcze nie były do robienia życiówek. :bum:
Jeszcze odnośnie tego co już było, obecnej formy i dzisiejszego treningu. Znalazłem zapiski gdzie przebiegłem już tą trasę szybciej 1:05:29 ale wtedy traktowałem organizm drugim i trzecim zakresem i mniej ważyłem 2kg było to we Wrześniu 2019 :tonieja: Dzisiaj w drodze powrotnej już dość ostro padał deszcz ze śniegiem, w lesie było ślisko... wydaje mi się że obecnie jestem mocniejszy, forma wydaje się utrwalona i stabilniejsza. Gdybym teraz potraktował organizm odpowiednimi bodźcami przypuszczam że wszedłbym na jeszcze wyższy poziom ale uważam że należy się z tym wstrzymać. Zbijanie wagi wcale nie jest takie proste, gdybym zszedł do 64-65kg to przypuszczam że już bym był naprawdę mocny ale to tylko takie gdybanie. Tak samo szybko się nie dowiem raczej jak wygląda mój 2,3 zakres :tonieja: mamy kolejny rok pandemiczny :trup: pewnie szybko zawodów nie będzie więc mam czas.
24.01 Dziś jak wybiegłem na drogę to mocno czułem czwórki, zrobiły mi się takie mikrouszkodzenia że ledwo co byłem w stanie biec... dobiegłem do bieżni zrobiłem 6 przebieżek i wróciłem. Powiedzmy że dziś był taki dzień regeneracyjny a wszystko przez to co że ostatnio biegałem w utrudnionych warunkach, treningi nie były zbyt mocne :oczko: najlepsze jest to że jak wracałem przy tętnie 125 pobiegłem w 10.40 swoją trasę pomiarową, wcześniej najlepszy czas to 11.09 :ble:
Jeszcze taka ciekawostka. W pozycji stojącej złapałem rano swoje najniższe tętno 41 :jatylko:
25.01 Znowu urwałem kilka sekund na trasie -> Chwaszczyno :) a im biegłem dalej tym więcej urywałem xD... w sumie nie wiem jak to możliwe że robię progres zwykłymi wybieganiami. Być może ma to związek z tym co robiłem wcześniej... ale do rzeczy pierwsze 4600m tempo 4.23/km. 9200 tempo 4.40/km... wiadomo może zależy od pogody, może od wiatru... ale jest dobrze bo jak biegłem dalej do Karczemek to już urwałem 23 sekundy na odcinku 2400m...
26.01 waga poranna 73,7 kg :spoczko: kolejny dobry trening... trasa Chwaszczyno, 4600m - 19.57 tj. 4.20/km; 9200... 4.37/km. Tętno stabilniejsze niż wczoraj. Dalej już nie było tak spektakularnie :lalala: ale takie prędkości w takich warunkach? :taktak: sory wiem że na tym forum są lepsi biegacze ale jestem tak podniecony progresją na treningu że aż chce się trenować.
27.01 wczoraj praca i trening wyciągnęły ze mnie tyle że nawet po zjedzeniu na wieczór 3 batoników, 2 pasków czekolady i żelek dziś rano ważyłem 73,6 kg :hejhej: niemalże powtórka ze wczoraj. Znowu lepiej. 4600m - 19.50 tj. 4.18/km, 9200- 4.34/km! trasę pobiegłem o 34 sekundy lepiej... to sporo... łącznie wyszła 1h9min. Jak zwykle na progu tlenowym.
28.01 Trasa Chwaszczyno po 5.10/km tętno średnie 142; kiepski trening po lodo-śniegu. Rano waga pokazała 73,3 kg ale jutro będzie pewno więcej. No cóż takie "pauzy" być może i wychodzą czasem na dobre.
29.01 Postanowiłem odpocząć :oczko:
30.01 Trasa Chwaszczyno wyszła po 4.58 po śniegu. Biegłem dalej...co raz wolniej. Wyszło ponad 1.30 h... przy takiej pogodzie mam wrażenie jakbym prawie nie spalał kcal a więcej jem... jak tak dalej pójdzie to znów przytyje. :wrrwrr:
31.01 Trasę 14,4 km pokonałem w 1:13:28... całość po śniegu. To i tak tempo 5.06/km przy średnim tętnie 151, pod wrażeniem byłem pierwszej połowy dystansu gdzie do wieży rtv dobiegłem w 35:44 (4:57/km). Był taki czas że na tej trasie wynik poniżej 36 w normalnych warunkach uważałem za sukces :ble: Ostatnio mi się trochę przytyło. Obecnie jest to ok 75 kg. Wnioski z tego miesiąca są takie że muszę robić zwykłe wybiegania tak długo aż wyczerpią się z nich korzyści, zresztą póki co nie mam warunków na szybsze bieganie.

Zaczynamy Luty, nie będzie nowego posta bo na ch** :bum: kontynuuje to co robiłem w Styczniu.

1.02 krótkie wybieganie, tylko 44' na trasie Chwaszczyno. Tempo 4.46/km po ubitym śniegu. Biegło się całkiem fajnie dopóki nie złapały mnie problemy żołądkowe :wrr: mam wrażenie jakby faktycznie z każdym treningiem było co raz szybciej... może to tylko wrażenie :usmiech: warunki, warunkom nierówne.
2.02 DZIEŃ WOLNY od biegania
3.02 1.10 h wybiegania
4 i 5.02 1.15 h Generalnie biegam to samo i wydaje się że jest lepiej. W sumie nie ma co oceniać bo to bieganie po śniegu... może po prostu organizm już się przyzwyczaił do tego śniegu i tyle bo kompletnie nie wiem jakie moje bieganie miałoby przełożenie na bieg w normalnych warunkach.
6.02 Tętno spoczynkowe w pozycji leżącej pokazało 33. Najniższe jakie dotąd miałem to bodajże 32... nie chce mi się robić żadnych badań. Mam nadzieję że to serce sportowca :bum: Warunki do biegania dziś najgorsze jak dotychczas chyba. Przetruchtałem sobie tą trasę co ostatnio biegam po 5.40/km przy średnim 139. Aż mi się biegać nie chciało. :trup: W sumie to zmęczony jestem ostatnimi treningami po śniegu...a biegam tylko jedną trasą bo na innych jeżdżą samochody. Na dodatek budują niedaleko S6 która przecina mi dwie trasy. (tą 14,4km i 8,9km którą biegałem kiedyś)... ogólnie masakra bo wychodzę z domu i nie bardzo wiem gdzie mam biegać :wrr: Już niedługo nie będę miał dyspozycji do bieżni w Bojanie bo zamkną mi drogę budując S6.
Pozostanie mi bieżnia w Kielnie ale ona nie nadaje się zbytnio do profesjonalnego biegania. Dokładnie nie wiem ile ma okrążenie może 160-180m.
7.02 Niedziela to jedyny dzień w którym mogę wybrać prawie każdą z moich biegowych tras bo nie ma takiego ruchu na drodze. Poszedłem sobie na 14,4 km... 1:08:23 przy średnim 154 czyli 4.44/km. Temperatura - 9... pół asfalt, pół ubity śnieg.
8.02 Myślę że trzeba wiedzieć kiedy trzeba odpuścić. Pogoda jest fatalna. Pewnie do jutra się wiele nie zmieni i będę już zmuszony wyjść na trening. Prawdę mówiąc obecnie chodzi mi bardziej o podtrzymanie tego co sobie ładnie wytrenowałem. O jakimś lepszym bieganiu pomyśli się oczywiście na wiosnę. Mam już nawet w planach pierwszy start który zamierzam pocisnąć praktycznie z samych rozbiegań po prostu jak najbardziej gubiąc wagę.
17 kwietnia - Gdańsk na piątkę :taktak:
9.02 Tragedia dojebało ponad półmetra śniegu... nie mam gdzie biegać jutro jadę do klubu :hahaha: a dziś poćwiczę sobie w domowych warunkach. Dawno już nie miałem dwóch dni pod rząd wolnych od biegania.
10.02 Udało się zrobić trening na bieżni mechanicznej. Pobiegałem 1.15h. Prędko asfaltu nie zobaczę... :ojnie:
11.02 Udało się wybiegać 30 minut na bieżni elektrycznej. Na razie nie mam wyjścia i po prostu muszę tak biegać. W Kielnie są zaspy po kolana a w niektórych miejscach chyba 2 metrowe zaspy usypane przez pługi. Dziś na więcej nie miałem po prostu sił. Nie przyzwyczajony do bieżni, nogi ciężkie. Sobotę i niedzielę mam pracującą. Za to w weekend po pracy udam się do Energy. :oczko:
Z prognoz wynika że śnieg powinien się topić dopiero na początku Marca. Za nim wszystko wróci do równowagi mogę albo... się zregenerować albo stać na podobnym poziomie albo będą spadki... nie wiem który scenariusz można uznać za prawdopodobny. I tak średnio wiem jaki rodzaj treningu sobie zaaplikować. Temat do przemyślenia.
12.02 Trening na śniegu :D 47 min , nie było tak źle. Biegałem na trasie do Koleczkowa ok 1 km 8 razy.
13.03 Po ciemku, po ubitym śniegu - 14,4km w 1:11:45 tj.4.58/km.
14.02 No i w dzień lepiej się biega - 14,4 km w 1:10:25 tj. 4.53/km.
Jeszcze jakiś czas przemęczę się na śniegu pod domem. Kwestia tygodnia, dwóch i będę trenował na AWFie. Dostałem specjalne pozwolenie :oczko: tu pod domem na tych prędkościach jeszcze nabawiłbym się kontuzji, nie wspominając już o tym że może mnie potrącić samochód. Jak mam szybko biegać rozbiegania potrzebuję lasu i taki to jest przy uczelni. :hejhej:
15.02 1:15 h coś około 15 km po śniegu. Biegałem na ok 1 km "tam i z powrotem" :hahaha: na trasie do Koleczkowa gdzie droga jest zamknięta bo budują S6. Przynajmniej samochody tam nie jeżdżą :taktak: i pewnie tak będzie wyglądał cały tydzień. :bum:
16.02 16,5 km ... wieczorem udaje się przebiec trasę do wieży rtv jednak jest to trochę ryzyowne
17.02 Po przyjściu z pracy poszedłem spać, tak napięty kalendarz musiał skończyć się dniem wolnym :zero:
18.02 Gdybym miał biegać tak powoli w tę i z powrotem po śniegu przez cały tydzień dostałbym jobla... zrobiłem zabawę biegową... miało być szybko, dobrze technicznie jak na śnieg. I tak wychodziło wolno, niewiele szybciej niż biegam rozbieganie, bo w końcu nie robiłem dawno nic żwawego. Śniegu top się !!!.
19.02 Roztopy :hej: jadę do klubu na dzisiejszy wieczór, podobno ma przymarzać... no i w tym klubie to i normalną siłkę zrobiłem :taktak: na skośnej gryf 30,25 razy aby rąk nie zmęczyć, na płaskiej gryf podnosiłem kolejno 30,50,50 razy z zapasem tak że bym dał radę z 70. Na drążku nachwytem 5 x 5. Przysiady z samym gryfem 5 x 8 razy. Nogi słabiutkie. Chociaż technicznie całkiem spoko. A potem wyżyłem się na bieżni mechanicznej. Taki drugi zakres zrobiłem, drugi dzień pod rząd :tonieja: tylko tym razem ciągiem, wyszło 33 min i biegłem sobie z prędkością 14 km/h na luzie, momentami zwiększałem do 16 co kiedyś byłoby dla mnie nie do pomyślenia. W sumie to nie wiadomo nawet czy to obiektywne. Weekend raczej spędzę w klubie :oczko:
20.02 Na płaskiej samym gryfem dziś poszło 75 razy i to z zapasem. Nogi lepiej niż wczoraj bo nawet ciężaru dołożyłem. Do tego podciąganie i brzuszki... na bieżni mechanicznej 1:15h. Jutro być może zrobię rozbieganie na trasie do Koleczkowa... będę znowu rzeźbił kilometrówki.
21.02 Wyszło zaledwie 47' przy tętnie ok 140 ... za to jutro już powinno być dłużej i szybciej.
22.02 No ja nie wytrzymam już dłużej tak ciągłego wolnego biegania przy takiej pogodzie :ble: wpadł drugi zakres i to całkiem obszerny.
23.02 Wziąłem się za dietę. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Dziś rano było 75,3 kg cel 69,9 kg. Bez zmian :bum: Dziś jakoś 1:13h wybieganie - kilometrówki na mojej jedynej obecnie trasie do Koleczkowa. Może w przyszłym tygodnia uda się wyjść na bieżnie, śnieg na polach leży, zobaczy się :usmiech:
24.02 1:16 h biegania + 6 przebieżek. Zacząłem po 4.26/km na progu tlenowym kończyłem po 5.16/km :bum: wiele osób ma zwyżkę formy a ja niestety zbytnio nie miałem dziś siły ciągnąć więc zwolniłem do tętna ok 140. Ważne że kcal spalone.
25.02 ok 45 min biegu w tym 9200m w 41:45 tj. tempo 4.32/km. Nowy najlepszy czas tej trasy. Mimo tego że najpierw bolała mnie głowa a na koniec biegu brzuch... na dodatek tętno było niższe bo średnie 148... ? Jak jutro będę wyspany to powinienem zmiażdżyć ten rezultat :oczko: duże wahania temperatur robią swoje dzisiaj było + 15 w dzień.
26.02 1:15 h w tym 9200 w 41:27 tj. 4.30/km :oczko: warto też zaznaczyć że 4600m miałem w 19:13 tj. 4.10/km... spadek w drodze powrotnej wynika zarówno z profilu trasy jak i z tego że po prostu dużo ważę jak na biegacza 180cm/74.3kg. Na dodatek dziś pierwszą stronę miałem z wiatrem więc łatwo się domyślić że wracałem pod wiatr. :trup: ostatnie 30 min biegłem sobie lżej... zmęczony jestem tygodniem pracy, redukcją pewnie też. Ale przebiec niecałe 5 km po 4.10/km na luzie ... sztosik, fajne uczucie :hejhej:
27.02 1:30 h biegania w pierwszym zakresie. Po wczorajszym treningu doszedłem do wniosku że po prostu za szybko zaczynam biec w tym pierwszym zakresie. Dlatego dziś zwolniłem i wydłużyłem trening. Zwolniłem świadomie :oczko: Zacząłem pierwsze 4600 po 4.23/km, 9200 miałem po 4.34/km kolejne 4600m miałem po 4.24/km i drugie 9200m po 4.41/km... Całość 18400m w 1:25:18 (4.38/km) + wytruchtanie to ok 1:30h wyszło. Taki Negativ Split na tętno wychodzi chyba korzystniej niż biegnąc jak napaleniec od razu jak najszybciej. Myślę że co sobotę będę dodawał do takiego treningu 10 min aż dojdę do 2h. Początek biegłem sobie z tętnem ok 140 kończyłem ok 155. A i tak w pierwszą stronę bieg wychodzi zdecydowanie szybciej niż powrót. Wieczorem jeszcze dołożyłem siłkę w klubie. W ostatniej serii 35 kgX16 na przysiady :hahaha: ale tak na poważnie to mógłbym brać dużo więcej tylko chodzi tu o profilaktykę zapobiegania kontuzjom i trochę o wytrzymałość siłową. Na drążku miałem mocniejszy dzień bo poszło 8,7,6,6 razy a w sumie była siła na 9 powtórzenie w pierwszej serii tylko odpuściłem.
28.02 Było 50 min rozbiegania i 6 przebieżek

BLOG
KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bartek biega ;-)
Nowy postNapisane: Pn, 1 marca 2021, 21:48 
Offline
Wyga
Wyga

Dołączył(a): Śr, 21 lutego 2018, 09:21
Posty: 145
Lokalizacja: Kielno k. Gdyni
Marzec

1.03 W sumie to bieżnia mi pokazała prawdę o moich wybieganiach. Jest to tempo 4.30/km przy progu tlenowym. Dzisiaj tak 1:15 h cisnąłem to się trochę narobiłem tych kółek. Na koniec 6 przebieżek i to byłoby na tyle. Nic nie będę narazie kombinował tylko trzymam się wolnych wybiegań i diety żeby ruszyć wagę :oczko: a obecnie to ok 74 kg. Żeby spalić 1kg tłuszczu potrzeba spalić 7000 czy 9000 kcal. Na jednym treningu spalę ponad 1000 do tego dieta mniej żreć. Ale jak myślicie ile się nabiegam aby spalić te 4kg ? bo obstawiam że miesiąc takiego reżimu i się uda.
Nie widzę sensu ruszać wysokich prędkości przy tej masie.
2.03 1:17:30 wb1. Początek po 4.45/km przy tętnie lekko powyżej 140. Następnie przyspieszyłem 4.26, 4.25, 4.25/km... po pewnym czasie tempo spadło do 4.35/km jakby kryzys xD a potem się ustabilizowało na 4.30-4.27/km ogólnie dobry trening.
3.03 1:15 wb1 w tym dyszka w 44:38, piątka była w 22:08. ostatnie 30 min kręciłem się w drugą stronę aby chodź trochę wyrównać obciążenie...
Ogólnie spoko - tempo ok 4.28/km. Waga coś tam powoli raczkuje i o to mi chodzi. Na koniec dodałem 6 x 100m. Bez spiny najszybsza 18:05 także demonem szybkości póki co nie jestem.
4.03 1:17:30 wb1, piątka w 22:07, dycha w 44:19 i piętnastka co mnie zaskoczyło 1:05:50 ... czyli trzecia 5 po 4.18/km ? :oczko: oddech lajtowy. Dziś rano ważyłem 73,2 kg. I jak tu coś zmieniać w treningu? :tonieja: w końcu ta karuzela progresu się zatrzyma tylko pytanie kiedy? ale ja już mam na to radę :taktak: hmm a może okrążenia mi się porąbały...zobaczymy dalej jak to wygląda
5.03 Po dzisiejszym dniu już wiem co jest grane. Pomyliłem się wczoraj o 200m. Natomiast dziś wyglądało to tak: 1:15h:17sec - 17km czyli tempo 4.25/km jeśli chodzi o całość. Kolejno 5 km miałem w 21:44! 10 km w 43:44 i 15 km w 1:06:09. Korzystam z tego kalkulatora biegowego https://www.decathlon.pl/landing/kalkul ... R-a-a50001 więc można to sobie przeliczyć. Oczywiście cały czas biegam na progu tlenowym. (szybki pierwszy zakres). Biegam na bieżni AWFiS Gdańsk. Nie wybieram się jednak do lasu. Bieżnia daje mi fajną amortyzację. Na koniec 6 x 100m. Najszybsza w 17:73 więc coś ruszyło.
6.03 Po dzisiejszym dniu czuję spory niedosyt gdyż nie dokończyłem treningu. W planie był LONG ok 1:35 -1:40h. A wyszła połowa z tego bo mnie pogoniło do kibla -.- :bum: a gdy z niego wyszedłem zrobiło mi się tak zimno że zrezygnowałem z powrotu do biegu. A więc 47:30 min wybiegania. 5 km miałem w 21:24 !!! co daje średnią 4.16/km zaś kolejne 5 km tylko po 4.28/km - dycha wyszła 43:44 więc tak samo jak wczoraj. :lalala: może to nawet dobrze że przerwałem bo taki spadek prędkości wskazuje na to jakbym był zmęczony. Przed bieganiem byłem w Energy Clubie zrobić siłkę także dzień na sportowo. W wyciskaniu na klatę sztanga poszła 80 razy z zapasem, zaś w ostatniej serii 35 kg tylko 20 razy co wskazuje na spadek siły maksymalnej.
Siły statycznej nóg to ja nie mam jak na przysiad idzie tylko 50 kg...w liceum szło bodajże 110.
7.03 Jak postęp idzie na mniejszej objętości to po co biegać więcej? jak idzie w pierwszym zakresie to po co biegać interwały?... zrobiłem 1:20h wybieganka aby jednak trochę dłużej było... 5km w 21:26, 10km w 43:08, 15 km w 1:04:36... i wyszło mi 18km600m żeby było mało po zalanej bieżni od środka, biegłem prawie na linii od drugiego toru. Jeszcze się zdążę nabiegać szybko bo to nie będzie szło w nieskończoność, po prostu coś się we mnie odblokowało. Jak skończyłem akurat zaczął padać śnieg więc miałem nosa aby zrobić bieganie przed siłką :hej:
8.03 Trening na szklance. Nie ma co patrzeć na prędkości... zrobiłem 3 km w 13:07 potem 6 x 4' w drugim zakresie bo nie chciało mi się wolno biegać po lodzie... im dłużej biegałem tym był mocniejszy i co raz bardziej zwalniałem tak że musiałem się przenieść na ostatni tor, na szczęście jako tako udało mi się go wykonać. Wytruchtałem 3 km i to byłoby na tyle. Jutro pewnie już będę biegał po śniegu... bo na koniec zaczęło mocno sypać. Chyba spróbuję jednak pobawić się bodźcami. 17 kwietnia najbliższe zawody a ja jestem wolny jak czołg. Oczywiście to nie są zawody docelowe, nie będę pisał dziś o swoich marzeniach bo pewnie i tak się nie spełnią xD ale chciałbym aby właściwa forma była za 2-3 lata. Bieganie może być niebezpieczne ale to nie jest operacja na człowieku pod narkozą :hejhej: Słyszałem od kumpla teorie że zmienne bodźce mogą też powodować zrzucenie wagi, mi się to jakoś nie sprawdzało, być może się uda? ale przede wszystkim trzeba skupić się na diecie.
9.03 Dzisiejsza waga 73,0 kg. Wpadło 1:15h na bieżni. 5km - 21:31, 10km - 43:33 potem zszedłem na 6 tor bo lód zaczął ścinać bieżnie. Z tego co widzę to forma się ustabilizowała. Mam nadzieję że ją utrzymam a może i coś pójdzie na przód, do 17ego kwietnia sporo czasu. Cały czas mnie korci aby pobiegać szybciej ale się z tym wzbraniam...
10.03 No i biegałem dziś szybciej. W sumie nie jestem taki wolny jak myślałem. :usmiech:
11.03 1:05h rozbieganie po śniegu. Skróciłem z tego względu że zwalniałem. Zacząłem po 4.32 potem średnio szło po 4.37 a na koniec 4.55 i dałem sobie spokój :ble:
12.03 Po wczorajszym trochę miękkie nogi na dodatek kiepsko spałem a poszło dziś super. Na temat drugiego zakresu mogę powiedzieć że biegałem go w widełkach 3.41-3.44/km. Po śniegu ani śladu, nagle +7 się zrobiło xD
13.03 Trochę się przestraszyłem jak zobaczyłem dziś że pierwszy kilometr rozbiegania biegnę w 4:07 i w ogóle tego nie czuje... taka reakcja na ostatni trening. Potem było już wolniej a w zasadzie to do dupy mi się biegało bo jedno okrążenie wychodziło szybciej inne wolniej i taki szarpany ten 1 zakres. Dyszkę miałem w 43:03... potem zwolniłem jeszcze bardziej... zrobiłem 2 minuty przerwy po 58 minutach i dotruchtałem do 1:10h. Męczyłem się niesamowicie a tętno takie jak zawsze.
14.03 Poranna waga 72,2 kg :taktak: A więc to nie przypadek te 4:07... dziś też zacząłem po 4.07/km... trójkę miałem 12:36 więc za szybko zaczynam. Zatem organizm się pomału przystosowuje do takiego tempa. Aha... Mogę powiedzieć że tętno po minucie odpoczynku schodziło mi na 78-73 uderzenia/min co czyni mnie większym wojownikiem od Pana Harpagana.

15.03 A tak serio gdybym miał się mierzyć z Panem Harpaganem dostałbym na dzień dzisiejszy solidny wpierdol :oczko:
Dziś sobie odpocząłem, pobiegałem przy tętnie 125-135 ze 40 minut łącznie. Ogólnie czuję się trochę urżnięty ostatnimi treningami pomimo tego że tętno było niskie i prędkości co raz lepsze mam wrażenie że im szybciej się biega tym trening co raz cięższy... może jestem czarno widzem ale pewnie znowu na najbliższych zawodach nabiegam coś w stylu 18 min/5km :hahaha: póki co po prostu ładnie przesunął mi się próg tlenowy. Takie zjawisko obserwowałem u siebie już na studiach w latach 2014-2015. Gdzie biegałem pierwszy zakres 4.10/km a na zawodach dusiłem dychę po 3.42/km. Trenowałem najpierw triathlon a potem po przejściu do biegania wykonałem 2 plany z książki Jacka Danielsa... i bezskutecznie. Powinni mnie nazywać Mister 37. Bo biegałem ciągle wyniki typu ... 37.54, 37.56... 37.09, 37.11... były też starty słabsze ale o takich lepiej zapomnieć. Pewnie ktoś mi zaraz zarzuci... ale halo halo jak to możliwe chłopie że biegasz pierwszy zakres tak szybko a start wychodzi tak fatalnie? na pewno się zajeżdżasz... sęk w tym że właśnie nie, taką mam fizjologie, nie można porównywać zakresów u różnych osób. Znam dziewczyny które biegają rozbiegania 5min/km a są w stanie pobiec dychę lepiej ode mnie. Nie każdy ma tętno spoczynkowe nieco ponad 30 a dobija maksymalnym do ponad 200.
Ja wierzę że pod tą masą mięśniową jest po prostu silnik od Ferrari i niedługo nastąpi ściąganie obudowy. Może jeszcze nie w tym ani w następnym sezonie ale na pewno warto biegać dla zdrowia bez względu na wyniki. Ostatnio ktoś mi napisał że mam dobrą genetykę... oczywiście podziękowałem. Ale po przemyśleniu powiedziałbym że nie do końca. Mam wielką tendencję do tycia - szybkiego łapania tkanki tłuszczowej. Muszę praktycznie ciągle być na diecie. Z szybkością może nie jest tak źle ale jak jeszcze grałem w piłkę to było trochę szybszych chłopaków. Niewątpliwie moją silną stroną są serce i płuca. Nad siłą mógłbym popracować. Zmierzam do tego że w sporcie liczy się ciężka praca a zawodników o podobnych parametrach talentu można znaleźć kilku.
Oprócz zdrowia chciałbym oczywiście nabiegać jakiś porządny wynik. A czy się to uda, czy w końcu się przebiję z prędkościami to czas pokaże. Bez przemyślanego treningu to nawet największy talent nic nie da.
16.03 Już w niedzielę byłem zmęczony a zrobiłem mocny trening... zmęczenie się nawarstwiło i efekt jest taki że od wczoraj jestem jakby ogłuszony. Ledwo żyję, mimo to udało mi się dziś pobiegać w tempie 4.35-4.45/km przez 1.15 h. Na koniec zrobiłem 6 przebieżek i elo. Tętno na tych przebieżkach bardzo wolno schodziło w dół. Jutro też będzie rozbieganie - muszę dojść do siebie.
17.03 Można powiedzieć że prędkości wróciły do normy :ble: 4.22/km na rozbieganiu to i zmieniłem zdanie - sieknąłem zakres :hej:
18.03 Dziś nie było czasu jechać na AWF bo zostałem dłużej w robocie. Zrobiłem rozbieganie na bieżni w Bojanie. Orlik 222,3m okrążenie... i szło po 58 sek. Najszybsze w 57 sek. I w sumie do 40 minuty nie zwalniałem dopiero później... 59-1'... ale to i tak jest tempo 4.16-4.30/km przy tylu zakrętach :tonieja: na dodatek nie było idealnie bo w jednym rogu było trochę gruzu pośniegowego. Wydaje mi się że organizm pomału adoptuje się na bodźce i może troszkę to rozkręcę na wyższych prędkościach no bo jednak za szybki nie jestem. Tempo 3.20/km sprawia mi duże problemy. Ostatnio zaliczyłem efekt jojo... weszło 2kg w 2 dni :taktak: :hahaha: pewnie było to spowodowane zmęczeniem, organizm potrzebował i zacząłem żryć :ble: ale już z powrotem schodzi. Dzisiaj rano było 73,5kg. Więc generalnie chyba Siedlak1975 miał rację z tym że zejdzie 2kg na miesiąc. Chodź prawdę mówiąc obecnie nie trzymam żadnej diety. Kiedy jestem głodny po prostu jem.
19.03 Było spoko - nawet jakaś tam dwusetka w 37sekund. :oczko:
20.03 Waga znowu schodzi 72,9 kg dziś. Ten 2kg skok na + był chyba tylko chwilowy, spowodowany zmęczeniem i większym zapotrzebowaniem energetycznym. Dzisiejsze rozbieganie... 5km - 22', 10km - 44'20", kolejne 5km - 22'10"... zrobiłem jeszcze 3 okrążenia ale tak słabo się czułem że przerwałem. Jutro też jest dzień :oczko:
21.03 Mój "obóz" biegowy na AWF dobiegł końca. Przynajmniej wiem na czym stoję. Teraz będę biegał albo w terenie na niższych prędkościach albo pozostaną mi niepełnowymiarowe bieżnie w Kielnie czy w Bojanie. Dzisiaj rozruch na sztywnych nogach. Najpierw tempem 5.20/km pry 135 AVG na koniec tempem 6.15/km przy 125 AVG.
22.03 Pokręciłem się dziś tempem 6.20/km przez 2 godziny. Trzeba było trochę "odpocząć"...
23.03 Jestem nawet zadowolony. Dziś biegałem tysiaki. Drugiego pobiegłem 3:19:56 z pomiaru własnego. Ciekawym motywem był fakt że biegałem na bieżni typu orlik na której musiałem przebiec ponad 6 okrążeń aby tego tysiaka zaliczyć :bum:
24.03 Jakiś dziwny rozruch, większość przy tętnie ok 135... może ok godzinki biegania
25.03 9200m - trasa Chwaszczyno, średnia 4.58/km tętno ok 143... odpoczywam przed sobotą
26.03 Jednak dziś pokusiłem się o akcent. Jak potrafię się rozpędzić do 3.07/km na krótkim odcinku w ostatniej serii to znaczy że jest dobrze.
27.03 Trasa Chwaszczyno - udało się poprawić rezultat w pierwszym zakresie. Czas 41:11 to tempo 4.28/km. W sumie biegałem 75'.
28.03 Ta sama trasa z tym że wiatr wiał inaczej... w części powrotnej strasznie dużo straciłem... ale mniejsza. Jutro pewnie będzie to samo bo naciągnąłem łydkę i lepiej nie ryzykować z szybkim bieganiem.
29.03 Łydka jakoś się rozeszła i tak sobie cisnąłem po 3.25-3.27/km. Jak pocisnąłem sobie pierwszego tysiaka 3.27 bez żadnego usztywniania się to już wiem że można by śmiało biec piątkę w zbliżonym tempie. Obym się nie mylił. Chociaż póki co nie ma co tego rozważać bo w najbliższym biegu na 5 km nie wystartuję. Nie interesują mnie biegi hybrydowe ani wirtualne dla mnie liczy się prawdziwa rywalizacja więc sobie jeszcze poczekam.
30.03 Z wiatrem progresja, pod wiatr regresja. :oczko:
31.03 Jak tak dalej będzie szło to bajka.

Kwiecień

1.04 Bardzo dobre, progresywne treningi przeplatam przeciętnymi. Ostatniego dnia Marca poleciałem swoją trasę do Chwaszczyna i z powrotem(9200m) w 40:22 tempo 4.23/km przy 154ud/min. Na bieżni po rozkręceniu byłoby pewnie z 10sek/km szybciej. Z kolegi 1 kwietnia nie było kompletnie mocy i biegałem krótkie odcinki w tempie 3.44 - 3.55/km i tętno nie chciało kompletnie iść w górę. Nie dało się przyspieszyć ! Jak dobiłem do 167 to był mój max a tak to ok 160... mi się wydaje że to wcale nie był jakiś objaw super formy a wręcz odwrotnie że czuję się trochę zmęczony.
2.04 robię WOLNE
5.04 Nie chciało mi się ostatnio biegać ale coś tam biegałem...spróbowałem nawet czegoś szybkiego... 200m po 34.5 sekundy albo 400m 1.14min... a to było w ciężkich warunkach bo po ziemio żużlu.
6.04 Ostatni dzień urlopu. Ostatnio wyjechałem na wieś do dziadków. Trenowałem tam na wymiarowym stadionie żużlowym... a w zasadzie ziemistym. Było dosyć grząsko. Kilometrówki szły o ponad 10sekund/km wolniej niż normalnie bo warunki ciężkie. Mało wolnego biegania raczej starałem się robić wszystko szybko bo jakoś brakło mi cierpliwości a warunki były takie że każdy kilometr przy tym samym tętnie to ciągłe zwalnianie więc większość metodą przerywaną. Biegałem mniej a jak wróciłem okazało się że prawie nic nie przytyłem mimo że jadłem całkiem sporo, w końcu były święta. Obecnie 73,8 kg. Może to jest dobry moment aby zredukować. Postaram się pobiegać coś długiego bo szybkość mnie męczy trochę ale jak się okazuje wcale nie jestem taki wolny. W prawdzie nie wytrzymałbym długo na tempie 35sek/200m ale myślę że wszystko przede mną.
I zrobiłem dziś LONGa - 2 godzinki na trasie do Szemuda. W sumie to wyszedł on z pozoru średnio. Bo przebiegłem tylko 50m więcej w pierwszą stronę niż było to 1 Stycznia w ciągu godziny ale kij ma dwa końca a droga ma także swój powrót :hejhej: udało mi się wrócić nawet pod dom w 1:59:53
10.04 ostatnio same rozbiegania i zaliczyłem regres... no trudno, czasem i tak bywa. Nogi się nie kręcą, zmęczony po pracy jestem. Nie fajnie.
11.04 Po wczorajszych interwałach dzisiaj to był dobry trening. Nogi się kręciły :taktak: miałem w planie 2 h ale zrobiłem tylko 1:20h bo jak stanąłem to już nie było sił biec dalej. Jednakże w pierwszą stronę do punktu do którego ostatnio dobiegłem w godzinę dziś było 57:57 :hejhej: ciekawe skąd taka reakcja.
12.04 Zeszło mi 0,5cm w bicepsie -,- rewelacja xD 31,5 aktualnie
13.04 Śladowy postęp to zawsze postęp :hejhej: pierwszy raz do ronda w Karczemkach poniżej 10min(9:58) a w sumie biegałem 74min.
14.04 Zrobiłem wolne nie dlatego że czułem się zmęczony ale chcę dać odpocząć stawom.

17.04 Coś tam biegam :taktak: nawet śladowe postępy są. Muszę walić 3 zakres - to daje efekt.

19.04 Powlokłem się w ŚREDNIM tempie 4.42/km bo tak było wygodnie. Na początku biegłem szybciej - tętno ok 150 na koniec tętno ok 140. Coś mocy nie było. Na koniec 8 przebieżek.

22.04 Nawet nie wiem kiedy mi się przytyło 1,5kg ale już schodzi. Co do treningu biegam codziennie ale jakoś nie bardzo mam chęci to opisywać. Tak jak na to patrzę to są jakieś jaja... zaczynam trening po 4.11/km robię ciężkie interwały w których prędkością dobijam tylko do 3.33/km a kończę prędkością 4.25/km. Nie potrafię przyspieszyć a prędkości tlenowe wyglądają rewelacyjnie. Dzisiaj po pracy szykuje się 1:15h rozbiegania.
23.04 Dzisiaj krótkie rozbieganie po 4.31/km. Robiłem też siłkę, przysiady na "dużych" ciężarach. 40kg rozgrzewka. Potem 60x15, 65x8, 70x5, 75x1 ale to na maszynie smith z zapasem. Jutro bieżnia, będzie ogień. Chciałbym w najbliższym czasie wzmocnić siłę na tyle aby swobodnie machać 70kg i przynajmniej 100kg na raz brać.
24.04 Gdy Bartek przebiega 600m w 1:53 to już wiedz że coś się dzieje :sss: chyba ruszyło coś w trzecim zakresie :taktak: ostatnią skończyłem w 1:58 a jak patrzę w swoje notatki to 19 Marca najszybsza była 1:59... fakt że ja potrafię tak wytrzymać nawet +1000m ale chodzi mi o odczucia a czasy lepsze.
25.04 Skromne jak na niedzielę 50 min wybiegania. I znowu na pierwszych kilometrach świetnie bo do Chwaszczyna dobiegłem w 18:57 co daje 4.07/km potem było już gorzej więc sobie odpuściłem, tak po prostu działa chyba ten mechanizm że poprawiam się na pierwszych km a dopiero potem organizm się wydłuża. Jutro też będzie wybieganko, mam nadzieję że dłuższe.
27.04 5:40 rano i już po przysiadach :taktak: poszło 80kg w ostatniej serii nawet z zapasem.
Po południu... kolejny raz przesuwam swoje możliwości. Trasa Chwaszczyno w 39:50! tj 4.19/km no na bieżni wiadomka byłoby szybciej bo profil trasy ogólnie trudny. Ogółem polatałem 70minut.
28.04 Dzisiaj leciałem po 4.39/km przy średnim 143... to też jest mega dobrze tak uważam. W styczniu czy w lutym przy tej prędkości miałem tętno ok 155.
29.04 Dzień WOLNY
30.04 No to już się zastanawiam czy nie zmienić tytułu bloga na od amatora do wyczynowca... ale to chyba jeszcze za wcześnie :taktak: chociaż naprawdę mi to krąży po głowie. Nie biegam jeszcze szybko... w sensie nie jestem szybki i uważam że to nie jest mój max możliwości. Interwały biegałem od 3.37/km do 3.23/km czyli tak na spokojnie ale... tempo rozbiegania... miał ktoś z was kiedyś tak że zaczynał trening po 4.07/km a kończył po 4.09/km ?? :taktak: :lalala: czyli tak jakby one na mnie nie zrobiły żadnego wrażenia a tempo rozbiegania podchodzi pomału pod wyczyn.

BLOG
KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bartek biega ;-)
Nowy postNapisane: Wt, 4 maja 2021, 20:59 
Offline
Wyga
Wyga

Dołączył(a): Śr, 21 lutego 2018, 09:21
Posty: 145
Lokalizacja: Kielno k. Gdyni
Maj

4.05 To uczucie gdy zaczynasz rozbieganie tempem 4.00/km ! :spoko: :taktak: Interwały biegałem tempem 3.20/km a trening zamknąłem wolniej bo 4.23/km... kto by pomyślał że w ogóle powącham tak wysokie tempo przy tak niskim tętnie...myślę że niebawem powinny mi iść do przodu wysokie prędkości i powinienem być co raz szybszy. :taktak:
5.05 po 32' musiałem przerwać trening przez ból kolan - to chyba nic poważnego

BLOG
KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 64 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL