Bieganie.pl
https://bieganie.pl/forum/

Sędzia mający wybiegane
https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Strona 9 z 9

Autor:  Morderca_z_głębi_lasu [ N, 19 maja 2019, 22:06 ]
Tytuł:  Re: Sędzia mający wybiegane

16.05 czw
bieg ciągły "okołoprogowy"
1.83km (t.4.47/km) +5000m +6.85km (t.4.37/km)

5000m na bieżni weszło bardzo lekko
3.50+3.48+3.48+3.48+3.38=18.52

17.05 pt
BS 10.88km; 50.47 (25.18+25.29)
t.4.40/km
HR 133bpm
Po opadach deszczu, po lesie, gdzie słońce przebijało się przez bujną zieleń i tworzyły się takie "(pół)cienie" - kapitalny relaks.

18.05 sob
Parkrun Toruń #201
5km - 17.28
Rzadko mam okazję biegać w soboty rano, ale skoro nadarzyła się okazja, to wybrałem się na Parkrun z zamiarem poprawienia swójego najlepszego dotychczasowego rezultatu wybieganego w 2017r. na wqrwie po porażce z Danią 0-4 (17.47). Wówczas trasa była krótsza o około 80m niż obecnie po korekcie. Fajnie, że było z kim się pościgać. Znajomy Bartek wraca do wysokiej dyspozycji. W 2016 roku biegał już ~35.00 na dychę oraz 2.41 maraton, a drugim mocnym rywalem był Robert, z którym na Run Toruń przegrałem o kilkanaście sekund, a trzy dni później o 3.5 minuty w półmaratonie. Wiadomo, że chciałem z nimi wygrać, ale i 3 miejsce z dobrym czasem byłoby super. Trasa jest w pełni szutrowa po lesie. Miejscami sporo piachu, na długiej prostej mającej około 1km (główny trakt) jest niewiarygodna ilość dziur w nawierzchni. Teraz po deszczu ten piach był związany i to na plus, ale kałuże trzeba było omijać wybierając drogę trochę zygzakiem. Już po paruset metrach została nasza trójka. Lecieliśmy jakoś w okolicy 3.25-3.30 i byłem bliski odpadnięcia od kolegów. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu Robert odpuścił już po około 1.8-2.0km. Szybko dogoniłem Bartka i tak leciałem za nim do skrętu na główny trakt. Zaraz za zakrętem (ok. 3km) przyspieszyłem i z trudem, bo z trudem zacząłem się powoli oddalać. Jeszcze 500m przed metą słyszałem jego kroki za mną, ale potem na super nawierzchni przyspieszyłem do 3.10 i wpadłem na metę z czasem 17.28. Udało się wyrobić nawet 16s przewagi. Wynik bardzo mnie cieszy. Trzeba szczerze przyznać, że to w dużej mierze zasługa Bartka, który zmusił mnie do maksymalnego wysiłku. Drugi raz w życiu Garmin zmierzył max tętno na 200 bpm.

W sobotę i niedzielę jeszcze sędziowałem po 1 meczu piłkarskim. Szukam w głowie pomysłów, co by tu pobiegać w przyszłym tygodniu. Jutro najpewniej rozbieganie.

Autor:  Morderca_z_głębi_lasu [ Pn, 27 maja 2019, 22:49 ]
Tytuł:  Re: Sędzia mający wybiegane

20.05 pon
BS 13.88km; 1.04.37
t.4.39/km
HR 134bpm

21.05 wt
BS+5x1600m P/p.200 tr + BS
Trening prosto z Danielsa. Wypadało to biegać minimalnie poniżej 3.45/km, także cztery koła na stadionie miały wchodzić poniżej 6 minut.
5.55;
5.56;
5.54;
5.57;
5.56
Tempo wyszło w granicach 3.41-3.43/km - czyli idealnie. Do tego bardzo równo. Myślałem, że będzie to lekki trening, ale był taki w sam raz - pewnie też przez bardzo krótkie przerwy. Jednak w robocie dużo pracy, dodatkowo tradycyjnie za mało snu.

24.05 czw.
BS+6x1000m I/p.400 tr + BS
Wg tabelek powinienem to biegać około 3.25/km. Na zmęczonych nogach założyłem sobie aby lecieć na 3.30 i coś zawsze urwać, a ostatnie powtórzenie trochę szybciej. Wbiegając na stadion spotkałem kumpla - Piotrka, który dotrzymał towarzystwa i zrobił kilka zdjęć.
Wyszło następująco:
3.24;
3.26;
3.27;
3.26;
3.21;
3.21

Bardzo mocna jednostka została zrealizowana w solidny sposób. Treningi biorę z Danielsa, oczywiście dopasowując do moich możliwości czasowych i fizycznych.
Niby tylko 38.09km w tygodniu, ale w środę, sobotę oraz niedzielę sędziowałem mecze jako sędzia główny - zatem można śmiało doliczyć 30-33km, a to już dosyć dużo. Raczej tak to będzie wyglądać do lipcowego startu na 10km. Mecze jako BS-y z przebieżkami a reszta to "próg" i interwał. Innej drogi nie widzę. W połowie czerwca wybieram się na Podlasie, zobaczę co słychać u B@rto i jak mu idą treningi :taktak:

Warunki do treningu idealne.

Autor:  Morderca_z_głębi_lasu [ Wt, 4 czerwca 2019, 18:31 ]
Tytuł:  Re: Sędzia mający wybiegane

W weekend jak zwykle sędziowałem mecze więc żadnego treningu stricte biegowego nie było.
27.05 pon
BS 12.01km; 56.37, w tym 6x100m podbiegi
t.4.43/km
HR 133bpm

Tego dnia było dużo pracy w magazynie więc wszystko od niechcenia na zmęczonych nogach. Po podbiegach niestety poczułem Achillesa w tym samym miejscu, które leczyłem w ubiegłym roku. Był to taki lekki ból, powiedziałbym że to znak ostrzegawczy, do którego muszę się zastosować. Teraz po kilku dniach innych treningów, gdy już nie robiłem podbiegów, wszystko wróciło do normy i nic nie boli. Zatem na tej ostrej górce siły biegowej robić nie będę.

28.05 wt
BS 2.59km +5km P +2.62km
Cały dzień padało. Nie chciało mi się zupełnie. Pod wieczór zmotywował mnie znajomy poprzez fb i ruszyłem tyłek. Jeszcze w lekkim deszczu wyszedłem na trening.

Piątka zgodnie z planem: 3.52+3.52+3.47+3.45+3.39=18.55
Wszystko po chodnikach, bo na bieżni na pewno była woda.

30.05 czw
BS 2.24km +5x1200m I/3' trucht + 1.73km
Trening typowo z Danielsa. Warunki na bieżni idealne.
Odcinki kolejno: 3.59; 4.06; 4.08; 4.06; 4.02 --> czyli tempo 3.19-3.26/km

Zmęczyłem się dużo mniej niż kilometrówkami z poprzedniego tygodnia. To był mój dzień. Czuję, że połamałbym 17' na 5km tego dnia. Już na BSie nosiło mnie po 4.20. Obiecałem sobie, że początek tempówek lecę na wyczucie i po 400m miałem 1.12 na zegarku, po czym zwolniłem wyraźnie, aby za mocno nie przestrzelić.

31.05 pt
BS 10.85km; 50.34 (25.36+24.58)
t.4.40/km
HR 127bpm (63.5%)

Standardowo na Barbarkę przez las. Pięknie zielono i po deszczu. Pełen relaks.


Maj 174km
Posędziowałem również 11 spotkań piłkarskich, z czego 7 jako sędzia główny. Śmiało można doliczyć 70-80km zatem.

W pierwszy czerwcowy weekend poprowadziłem 4 mecze. Upały skutecznie odebrały mi siły. Aby nie zaliczyć zjazdu energetycznego to nawet na piwo bezalkoholowe się przerzuciłem :hej: :taktak:

Autor:  Morderca_z_głębi_lasu [ Śr, 12 czerwca 2019, 18:48 ]
Tytuł:  Re: Sędzia mający wybiegane

Pierwszy czerwcowy weekend to aż 4 spotkania. Czasu na trening biegowy, a tym bardziej sił to ja nie miałem.

03.06 pon
BS 11.14km; 51.58
t.4.39/km
HR 136bpm

04.06 wt
BS 1.54km +5x1600m P/p. 1min marsz (100m) + 1.78km BS

Mimo późnej pory (21) było bardzo gorąco. Kolejne odcinki pokonywałem w 5.52; 5.55; 5.53; 5.52; 5.50, czyli tempo 3.39-3.42/km.

06.06 czw
BS 10.78km; 51.02
t.4.44/km
HR 138bpm

07.06 pt
BS 1.6km + 6x1000m I/p. 400m trucht + 1.2km BS

Tym razem kilometrówki nieco wolniej, ale nadal szybko. Wolniej ze względu na panujący upał oraz na wypowiedź użytkownika Rolli. Co jakiś czas zapisuję sobie cenne wypowiedzi w różnych wątkach. Warto czerpać wiedzę od innych a niewątpliwie Rolli tej wiedzy ma bardzo dużo. Np. zalecał komuś na forum bieganie km w tempie T10-4s, czyli w moim wypadku około 3.30. Przykładowo wg tabelek Danielsa to już 3.25.

Kolejno: 3.29; 3.26; 3.30; 3.27; 3.29; 3.22
Minimalnie szybciej niż zakładałem, ale gdybym celował w 3.25 to byłoby sporo za szybko na pewno.

W weekend znowu sędziowanie - 2 mecze.

10.06 pon
BS 10.75km; 50.31 (25.25+25.06)
t.4.42/km
HR 137bpm

Obecny tydzień będzie dużo luźniejszy. Ze względu na 34 stopnie to wtorek i środa to odpoczynek. W czwartek pewnie tempówki, a w weekend wyjeżdżam na Podlasie. Odpoczynek też mi się przyda.

Autor:  Morderca_z_głębi_lasu [ Cz, 27 czerwca 2019, 20:57 ]
Tytuł:  Re: Sędzia mający wybiegane

Skoro mamy sezon ogórkowy to musi być mizeria. A przynajmniej u mnie. Raczej niechętnie nie biegałem, ale tak wyszło z różnych względów. Po wspomnianym treningu 10 czerwca, kolejny miał miejsce dopiero 8 dni później.

18.06 wt
BS 13.79km; 1.06.36
t.4.50/km
HR 143 bpm
W dzienniczku zapisałem "Dosyć ciężko szło". Cóż jakoś wyjazdy na Podlasie nie służą wzrostowi mojej formy :hahaha: :hahaha:

19.06 śr
BS 1.51km +5km P +1.55km BS
5000m na stadionie: 3.53+3.49+3.52+3.49+3.44=19.07
Taki ciągły około progowy. Zacząłem ostrożnie także ze względu na wysoką temperaturę. Szybkich interwałów w tym tygodniu nie robiłem. Po prostu brak mocy, chęci. Tzn głowa chce, ale ciało niechętnie.

21.06 czw
BS 10.81km; 52.02
t.4.49/km
HR 132 bpm
Całkiem przyjemne truchtanie.

22.06 - wybrałem się rowerem pokibicować zawodnikom podczas Półmaratonu Unisławskiego. Pierwsze 10 km jest płaskie i zasadniczo w cieniu. Potem następuje kilometr zbiegu, po czym człowiek wbiega do "Doliny Śmierci". Na dole jest zawsze dużo cieplej, mniej cienia sił, a kilometrów w nogach tylko więcej. Bieg kończy się 1,5km podbiegiem, którego ostatni kilometr ma... 65 metrów przewyższenia. Stwierdziłem, że pomogę trochę koledze Zbyszkowi i z dobrej woli przywiozłem mu wodę, którą podawałem jemu podczas biegu. "Support" przydał się a Zbyszek dobiegł w dobrej formie zajmując 25 lokatę z czasem 1.29 w gronie nieco ponad 170 zawodników.

23.06 nd
BS 15.02km; 1.11.11 magia liczb :hahaha:
t.4.44/km
HR 136 bpm
W niedzielę wieczorem mam w zwyczaju podsumowywać trening z całego tygodnia. Użalałem się nad sobą i poszedłem pobiegać po 21 :) To był dobry pomysł, bo już nie mogłem wytrzymać sam ze sobą.

24.06 pon
BS 11.32km; 53.22
t.4.43/km
HR 137 bpm
W międzyczasie również rozciąganie z grupą Biegam Bo Lubię

25.06 wt
BS 1.53km +2x3,2km P/p. 3min +2.16 BS
Założyłem sobie, aby biec na okolice 12 minut i minimalnie przyspieszyć. Powtórzenia kolejno w 11.54 oraz 11.46,5, czyli tempo 3.43 oraz 3.41/km.
Ani specjalnie ciężko, ani lekko.

Achilles niestety mi doskwiera. Siedzi mi to w głowie, irytuje mnie to strasznie, ale żyję nadzieją, że będzie lepiej. W sobotę wybieram się na Parkrun do swojej rodzinnej miejscowości. Zapewne w samotnym biegu w dosyć odkrytym terenie chciałbym pobiec szybciej niż 18.30. To taki cel minimum. Jak będzie niosło to oczywiście szybciej.

Dzisiaj też miałem pobiegać, ale 11h w pracy zrobiło swoje. Taki dzień, że przez nasze 3 pary rąk w magazynie przeszło ponad 300 tysięcy zł, niestety w ciężkich foliach a nie w nominałach :spoczko:
Nogi bolą jak siedzę, a gdzie tu biegać?

Autor:  Morderca_z_głębi_lasu [ N, 7 lipca 2019, 22:22 ]
Tytuł:  Re: Sędzia mający wybiegane

Parkrun + zawody 10km Relacja

Tak jak wspominałem, wybrałem się w rodzinne strony i skorzystałem z mocnego treningu w ramach Parkrun Jezioro Górne Kętrzyn.
Pogoda do biegania była idealna. Trasa to 4 pętle wokół "jeziorka" jak mawiamy tam od zawsze. Celem minimum było uzyskanie <18.30, a przy "dobrych wiatrach" czasu poniżej 18 minut. Trasa jest szybka, płaska (z jednym niewielkim podbiegiem), prowadzi po utwardzonej nawierzchni.

Zgodnie z przewidywaniami bieg był samotny. Jedynie przez pierwsze 400-500m słyszałem za sobą kroki, ale ten zawodnik uzyskał nieco ponad 20 minut w ostatecznym rozrachunku. Pierwszą pętlę pobiegłem 4.28, ale spodziewałem się, że kolejne dwie będą sporo wolniejsze. Wyszły odpowiednio 4.40 oraz 4.34. Ostatnią pokonałem w 4.27. Ciężko mi było zmobilizować się do maksymalnego wysiłku a i forma też nie ta, co na wiosnę.
Parkrun 18.09

Taka piątka znamionuje 10km na zawodach w okolicach 37.30. Wiadomo, na zawodach dajemy z siebie więcej, zatem należało spodziewać się wyniku w okolicach 37 minut.

Czerwiec zamknąłem liczbą 133 km
Bez komentarza

03.07 śr
BS 10.89km; 50.44
t.4.40/km
HR 131 bpm

Luźny trening. Tętno fajne, biegło się przyjemnie. Po biegu odczuwalny był ból Achillesa. To samo miejsce co zawsze. Porozciągałem, trochę porolowałem i tyle. Pojawiła się myśl nawet o rezygnacji z zawodów, ale szybko ją odgoniłem.

06.07 sobota VI Janikowska Dyszka
Do Janikowa wybrałem się pociągiem ze swoją dziewczyną. Bilet całe 7 zł 10gr a do przejechania 50km. Jak za darmo. Start zaplanowany był na godzinę 10.00. Nastąpiła zmiana, ponieważ poprzednie edycje odbywały się o 16. O tej porze roku, po południu doskwierały upały oraz burze (o czym dwukrotnie się przekonałem na własnej skórze). W związku z tym, że startowaliśmy tak wcześnie, to trzeba było wcześnie wstać. W końcu pociąg był o 6.45. Na dworcu w Toruniu oczywiście łatwo dało zauważyć się znajomych biegaczy. Jeden z nich stanął na podium a z drugim biegłem przez ponad połowę dystansu.

Start i meta tego biegu znajdują się przy stadionie Unii Janikowo (w tym roku awans do III ligi). Biuro zawodów zlokalizowane jest w przylegającej do stadionu hali widowiskowo-sportowej, gdzie po odbiorze pakietu można sobie usiąść na dosyć dużej trybunie. W takim miejscu warunki są komfortowe. A skoro mamy do czynienia z klubem sportowym to ...jest sporo szatni. Dziwię się, że ludzie stali w kolejce do jednego wc, podczas gdy wiele innych było pustych. Po dotarciu na miejsce, szybko podpytałem pani sprzątające czy szatnie będą otwarte i z nich skorzystałem, tak jak z prysznicu bezpośrednio po biegu. W ogóle z biura zawodów na start jest około 150 metrów. Tuż przy hali znajduje się treningowe boisko trawiaste, gdzie można było przeprowadzić rozgrzewkę, a kolejne 200m dalej znajduje się piękne i duże Jezioro Pakoskie, ale nie skorzystałem z kąpieli bo było chłodno.

Kolejny plus to pakiet. Po pierwsze cena to 30zł! W pakiecie fajna czapeczka z daszkiem, izotonik, jakis jogurt pitny, krówki, jabłko (
i oczywiście trochę reklam). Poza tym dyszka posiada atest PZLA.

Wiał wiatr. Był on odczuwalny, a trasa jest w większości eksponowana. W końcu trudno zmieścić 10km w niewielkiej gminnej miejscowości. Ponadto jest bardzo płasko. Wyjątek stanowi pokonanie wiaduktu nad torami kolejowymi w okolicach 2 oraz 6km.

Po rozgrzewce stanąłem na starcie w 2 linii. Szybkie odliczanie 3 2 1 START
Sam byłem ciekaw na co mnie stać. Początek dosyć szybko, ale pod kontrolą, aby nie przeszarżować. Jak dla mnie kolejność pierwszej trójki przed biegiem była jasna. O dziwo jakiś zawodnik wyrwał mocno do przodu. Ten, który powinien prowadzić był drugi, a zapewne leciał tempem między 3.10 a 3.20 na początku. Jeszcze większym zdziwieniem było to, że taka sytuacja trwała ze 2-2.5km. Pomyślałem przez chwilę, że może jakiś Ukrainiec przyjechał, a do wygrania było parę stówek.

Biegłem ostatni w pierwszej większej grupce. W kontekście walki o podium w kategorii wiekowej ważne było, abym wygrał ze znajomym kolegą z Bydgoszczy. Bardzo go lubię, ale wiadomo chciałem wygrać. Ów kolega trenował kiedyś sprinty w Zawiszy, a od kilku lat biega na 5 i 10km (i nic ponadto). Byliśmy na Maniackiej w Poznaniu w tym roku, gdzie był dobre 2 minuty za mną, ale od tamtego czasu ja zaliczyłem zjazd, a on pod okiem trenera i jego znajomego (Pawła Ochala) szedł w górę. Nie chciałem, aby te dwie proste przecięły się już w Janikowie :hahaha:

Dobra wiadomość była taka, że przede mną go nie było, a za mną stworzyła się kilkunastometrowa "dziura", co przy wietrze oznaczałoby samotną z nim walkę.

1km - 3.33 Czuję, że trochę za szybko, ale jest to tempo do przyjęcia, bo i kilometr pierwszy a i wiatr nie przeszkadzał.
2km - 3.37 - Wszystko jak powyżej, tyle że km drugi:) Szybko policzyłem - byłem na 14 pozycji.
3km - 3.44 - Tutaj do pokonania był wiadukt, za którym był zbieg oraz skręt 90 stopni w prawo. Dało się odczuć wiatr w twarz. Postanowiłem zwolnić albo po prostu nie potrafiłem szybciej biec. Grupa rozciągnęła się a ja w sumie zostałem ze znajomym Pawłem z Torunia.
4km - 3.34 Po kolejnym skręcie w lewo - biegliśmy znów ze sprzyjającym wiatrem. Dałem koledze zmianę i tak sobie dalej współpracowaliśmy. W okolicy 4km był nawrót. Widziałem wszystkich zawodników przed sobą. Ten który wystrzelił już spadł na 4 pozycję. Poza nim jeszcze jeden zawodnik w niebieskiej koszulce wyglądał bardzo słabo - jak się okazało jego, człapiącego wręcz, wyprzedziliśmy parę minut później. Z kolei za moimi plecami, ale w odległości może 20 metrów biegł kumpel z Bydgoszczy, z którym rywalizowałem o miejsce w kategorii wiekowej. On bardzo charakterystycznie i głośno sapie więc słyszałem go z daleka, a po nawrocie tylko się upewniłem. Na szczęście nie zabrał się na początku z grupą i później musiał samotnie walczyć z wiatrem.
5km - 3.43 5km w 18.11 (znacznik minąłem w 18.19) Było szybko, podobnie jak w poprzednich biegach, choć tym razem byłem pewny, że drugą część dystansu pokonam wolniej. Razem z Pawłem biegliśmy obok siebie. Czułem, że Paweł nieco słabnie, z kolei z tyłu sapanie kolegi ucichło. Mimo, że tempo spadło, to byłem spokojny o pozycję.
6km - 3.45 Znacznik 6km stoi akurat na wiadukcie więc część podbiegu jest jeszcze na 6 a część na 7 kilometrze.
7km - 3.44 Na zbiegu postanowiłem pobiec dalej samotnie. Perspektywy wyprzedzenia kogokolwiek były znikome, mimo że widziałem zawodników biegnących około 80-100m przed sobą. Niestety brakowało mocy, aby coś z tym zrobić.
8km - 3.47 Bardzo podobny km do trzeciego, tylko że po drugiej stronie torów. Mimo wszystko sądziłem, że biegnę szybciej:)
9km - 3.41 Bez historii
10km - 3.33 Bliskość mety spowodowała lekkie przyspieszenie.
dobieg 0,06km - 12s Bez finiszu.
Oficjalnie 10km 36.54
Open 10/247
M30 - 3


Do spadochroniarza (bo tak nazywam zawodników, którzy mocno wystrzelą a potem umierają na trasie) straciłem 17 sekund. Do zawodników, których plecy oglądałem przez 10km cały czas przed sobą straciłem 35 sekund. Z kolei dwaj zawodnicy za mną stracili prawie 30s). Paweł i Maciek wpadli razem na metę i miło było patrzeć na ich pojedynek, gdzie były sprinter rzutem na taśmę wygrał pewnie gdzieś o ułamki sekund.

Na więcej mnie nie stać. Forma nie może być dobra przy tym co robię. Nie jest też jakoś tragicznie. Do zadowalającego poziomu (okolice 36.15) brakuje niewiele. Pytanie: co z Achillesem. Jako, że w sierpniu będę mieć rzeźnię w robocie, to i tak nie będę biegać. Może wtedy warto wydać trochę na fizjo i odpocząć od biegania na parę tygodni?

Za 2 godziny ruszam do Zakopca na kilka dni na mały reset. Nie byłem w Tatrach 3 lata, a to stanowczo za długo. Wiem, że będzie chłodno, ale może przez to i mniejsze tłoki jak na lipiec?


Co do biegu, to na mecie czekała pyszna grochówka, kiełbaska z grilla, iście rodzinna atmosfera. W hali odbył się koncert jakiegoś lokalnego zespołu (hity były akurat światowe, a co najmniej ogólnopolskie i powszechnie znane). W tym czasie organizatorzy opracowali wyniki. Zaraz odbyła się dekoracja za bieg oraz zawody w Nordic Walking na 5km.
Ponadto rozlosowano bodajże 38 nagród (tyle zapowiedział organizator), w tym 3 bony do decathlonu po 300 zł, 2x200zł do Apartu i Reserved, osoby najbliżej czasów 47.00 i 55.00 też dostały po 200 zł, a także....kosiarkę, mniejsze nagrody rzeczowe, bony do hotelu, restauracji itp.

Polecam ten bieg każdemu.

Strona 9 z 9 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/