Teraz jest Cz, 19 września 2019, 04:54

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 296 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 16, 17, 18, 19, 20
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pt, 23 sierpnia 2019, 09:53 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1302
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

21.08 – Oszczędne 9,5km w średnim 5:16min/km, w końcówce trzy sprinty mające wypracować finisz na zawody, które w sobotę. Bieg Fabrykanta, mam z nim problem bo kompletnie go nie czuję, przez co chęci mam znikome. Byłem na nim dwa razy w roli kibica i coś mi nie podchodzi, choć nawet nie bardzo potrafię wskazać czemu. Żona chciała biec, więc też się zapisałem, nie będę stał jak kołek przy barierce. To wytłumaczony już jestem, gdyby przypadkiem mi nie poszło, a teraz ogień z dupy i jazda, nie ma miękkich zawodów.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Cz, 29 sierpnia 2019, 08:05 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1302
Lokalizacja: Łódź
Obrazek Bieg Fabrykanta

Wiem, wiem jak bieg udany to jestem pierwszy do afiszowania się, jak mizerny to mi nie spieszno. Sam lubię w miarę szybko czytać na blogach o zmaganiach, więc rozumiem ponaglanie.
Do rzeczy, rozgrzewkę zastąpiłem kolejką do Toi Toi, idę na start gdzie już wszyscy ustawieni, pierwsza myśl przecisnę się, jednak nie dam rady, idę wzdłuż barierek i hop przez nie blisko czuba.
Rozejrzałem się, widzę jestem za grupą na 40 minut, przeszedłem przed nich by nie wymijać w biegu.
Nastąpił start, wielkiego planu na bieg nie miałem, co wyjdzie to będzie, optymistycznie zakładałem okolice 39 minut. Z początku dość ciasnawo na kilku zakrętach, po kilometrze stawka się rozrzedziła.
Obrazek
Sytuacja wyglądała tak, że biegłem ostatni za kilkoma osobami, za mną dobre 20 metrów przerwy. Tempo lekko za mocne, to jednak postanowiłem trzymać się grupki ze względu na sporą odległość za plecami. Kręciliśmy zakrętów sporo, na 2km źle stopę postawiłem i podkręciłem ją za sprawą połatanego asfaltu. Taktycznie nic się nie zmieniało, starałem nie tracić dystansu i tym sposobem pierwsze okrążenie w dość równym tempie zamknąłem w czasie 19:32. Rokowania na 39 minut, tylko że kończąc je pokazałem moim dziewczynom kciuki w dół i lapując połówkę pękłem. Nie totalnie, ale poczułem dziwną ulgę że nic z tego nie będzie więc nie muszę dziś zarzynać się za wynik tudzież miejsce. Miałem już trochę straty do biegaczy przede mną, więc łatwiej mi to przyszło.
Drugie okrążenie większościowo spędziłem już w samotnym biegu. Tempo drastycznie spadło, tyle że ja nie poluzowałem sobie kilkunastu sekund/km, a po prostu nie mogłem samemu lepszego utrzymać. Lekka kolka doskwierała, chyba pizza trzy godziny przed startem nie była najlepszym pomysłem, ale tak już jest z popołudniowymi biegami, ciężko sobie odmawiać.
Trzy kilometry do mety dogoniła mnie trzecia kobieta w stawce, zmobilizowało mnie to do tego stopnia, że odparłem atak na swoją „męskość”.
Resztę dystansu uciekałem przed zającem na 40 minut, koleś darł się wniebogłosy zachęcając grupę, do tego biegł z bomboxem naparzającym muzę. Kawał dobrej roboty odwalił, tylko że ja czułem się jak postać z kreskówki zmykająca przed walcem. Z każdym metrem porykiwania donośniejsze i poczucie, że jak mnie przegoni to kicha straszna i czas umierać. Ze strachu ostatni kilometr z górki poleciałem w 3:40 i jedynie o 7sek. przed byłem, gdzie na półmetku miałem 50sek. przewagi.
Drugą połówkę w 20:11 pobiegłem, choć nie walczyłem o każdą sekundę, to jednak się starałem i dobiegłem wypruty jak flak. Obroniłem bastion 40 minut i to jedyny pozytyw, słaby wynik, co gorsza zrobiony dużym trudem.

Wynik netto 39:43
Msc open 45/1260

Obrazek

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Cz, 29 sierpnia 2019, 20:03 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1302
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

25.08 - niedziela po zawodach w pracy, kilka spraw domowych i wyszedłem potruchtać, szczerze - to była 9-cio kilometrowa agonia.

27.08 - z żoną 10km po 6:50min/km.

28.08 - jw. 8,5km po 6:45min/km.

Mam nadzieję, że te trzy wolne biegi trochę mnie zregenerowały, choroba nie tak dawno z urlopu wróciłem a już nieco jestem rozładowany.
Może jutro jakieś tempo zrobię, nie wiem jeszcze jakie.

Dziwnie nieswojo się czuję, bo tylko na jedne jesienne zawody jestem zapisany - gdzie te wyniki poprawiać :oczko: , mocno mi jeszcze dycha w Kole po głowie chodzi i raczej ją przyklepę, czy coś jeszcze mnie skusi, nie wiem.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: So, 31 sierpnia 2019, 14:47 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1302
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

30.08 - Nabrałem trochę świeżości trzema lekkim treningami w tygodniu, więc zadysponowałem wymagającą jednostkę. Przeciągnął mi się trochę dzień w pracy, przez co też poszedłem biegać ok.20-tej przy akceptowalnej temperaturze.
Po 1,5km rozgrzewce zrobiłem 2x4km, tempo dobrałem na czuja tak by lekko nie było ale trening do zamknięcia. Uznałem 4:05min/km za odpowiednie i biegnę.
Pierwsze okrążenie wychodzi: 4:03; 4:03; 3:57, 4:04, z rzadka kontrolowałem zegarek i 3km trochę za mocno, to czwarty już bardziej pilnowałem. Całość tak jak chciałem, czyli lekko nie było.
Drugie okrążenie: 4:03; 4:02; 4:02; 4:00, całość na podobnym wysiłku jak pierwsze, z dociskaną już końcówka.

Nie trzymałem po aptekarsku 4:05, był to raczej taki bufor bezpieczeństwa by nie położyć treningu, choć przed pewności nie miałem. Jestem zadowolony, siadł mi trening od dłuższego czasu, swobody nie było ale też nie musiałem walczyć na żadnym kilometrze o domknięcie. Schłodzenie 2km do domu.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pn, 2 września 2019, 12:58 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1302
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

1.09 - Bieg średnio-długi, powinienem w odwrotnej kolejności wykonać, bo wpierw skosiłem szczątki zielonego trawnika, zjadłem śniadanie i pobiegłem o 11:15, gdy już piekiełko zaczynało się robić. Z tego względu, choć tego nie lubię, zabrałem pół butelki wody, do tego cały czas w lewej mi chlupało bo w prawej gorzej mi się trzyma. Trasa pół w cieniu, pół w słońcu, tak samo podłoże mieszane. Zrobiłem 16km, w średnim 5:10min/km, dwa kilometry przed końcem odebrałem telefon i to dało mi chwilę odpoczynku bo już słońce paliło i powoli miałem dość, jak wróciłem 33C w cieniu. Praktycznie cały bieg w trzecim zakresie zrobiony mimo tak cienkiego tempa, ale już po upałach, może być tylko lepiej.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pn, 2 września 2019, 21:01 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1302
Lokalizacja: Łódź
Obrazek Sierpień

Obrazek

Suma km – 187
Ilość treningów – 18
Średnia km na trening – 10,4

Średnia kilometrów nie powala, ale dojrzewam do wniosku że do 200-tu to optymalny dystans dla mnie. Trochę podczepiłem się pod te wszystkie teorie, że jednym z kluczy do progresu jest wzrost dystansu i próbowałem brnąć z nurtem. Tyle, że nie widzę przełożenia na formę, za to przy większej ilości treningów jestem bardziej zmęczony fizycznie i jeszcze bardziej psychicznie myślami że muszę wyjść biegać. Pięć treningów w tygodniu powoduje, iż nie mam kiedy zrobić jakości bo ciało nie regeneruje się. Najprawdopodobniej do końcówki startów jesiennych pociągnę na czterech treningach, jednak świeżość lepiej się u mnie sprawdza niż zwiększony dystans.


Jeszcze odpowiem na pytanie kolegi w komentarzach Lepiej opowiedz jakie masz kolejne plany na starty Jesien/Zima?, choć już cząstkowo o tym wspominałem.

Najbliższy start 22 września, HM w Łowiczu, celem naturalnie życiówka, raczej minimalna i wyszarpana patrząc na obecną dyspozycję, choć parę miesięcy temu wydawała mi się formalnością. Gdyby świat się zawalił i przez to bym jej nie zrobił, a życie nadal by istniało to poprawiam wynik 6 października we Włocławku. Zakładam jednak iż zagłada nie nastąpi, wobec czego może znajdę jakąś bliską dyszkę na przetarcie w tym terminie.
20 października dycha w Kole na którą najprawdopodobniej się zapiszę, a turystycznie to nie po co tam jeździć.
27 października bieg Decathlonu o którym żona mnie właśnie poinformowała, bieg po polach ale 2km ode mnie to się przewietrzę.
24 listopada 15km w Bełchatowie, zawsze myślę tam pobiec a potem jest zimno i mi się nie chce. Dystans też taki nijaki, choć próg wyznaczył by mi doskonale, mógłbym powalczyć o 60 minut.

Takie jesienne plany, z czego zapisany jestem jedynie na najbliższy start, co mnie dziwi jak już wspominałem niedawno. Za to trzy starty w sierpniu zrobiłem, nadal lubię się ścigać, tyle że nie jestem już tak najarany jak dawniej. Kiedyś człowiek wszędzie chciał pojechać, zobaczyć, wystartować, medal zawieszą i wrócić dumnym. A po pięciu latach już "wszędzie byłem", bardziej przebieram co mi pasuje cenowo, odległościowo, trasowo i też czasem szkoda mi pół dnia na imprezy przeznaczać. Przed startem też nie ma już tych motyli w brzuchu, tudzież sraczki w tyłku, niepewności przed czy radości po, zwykła robota, przyjemna ale zawsze. Niemniej to jedyne momenty w bieganiu które tak naprawdę relaksują w 100%, trudno na treningu odciąć się od wszystkiego, za to na zawodach taki odlot, że troski codzienności nie przebiją się do mózgu.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Śr, 4 września 2019, 21:24 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1302
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

2.09 - Wiecie co było w poniedziałek - było 16C i padał deszcz, wiecie co zrobiłem -rozłożyłem elektryka i zrobiłem 8,5km, taki ze mnie miękki lolek :bum:

4.09 - #urwa mać, ja #ierdole - nigdy więcej aż do następnego razu, przepraszam za te uniesienia ale musiałem. Na 18 dni przed startem "test na rycerza" zaliczony -14km w tempie HM 4:08min/km. Nie myślałem, że to zrobię, nie myślałem iż cokolwiek zrobię, jedynie co myślałem to niech się dzieje wola nieba. Założyłem najlżejsze buty Reeboki, 1,5km rozgrzewki i biegnę. Dyszałem już od 2km i tak do 10km, od 10km do 12km byłem dętka a ostatnie 2km oddychałem rękawkami z krótkim finiszem czym tempo leciutko podbiłem na końcowym km.
Test zaliczony i powinienem być w skowronkach, nigdy jeszcze mnie nie zawiódł i w poprzednich latach dawał mi dużo pewności co do powodzenia na zawodach. Tyle, że robię się bojaźliwy i tym razem tak nie mam, wszedł jednak trochę za trudno niż to bywało wcześniej, bez ułamka zapasu.
Na tej podstawie wstępny plan na połówkę to delikatny NS, zaczynam tempem obecnej życiówki 4:10 przez kilka km, po czym dopiero schodzę na 4:08, końcówka to już łaska pańska i wyjdzie z tego 1:27:30 :uuusmiech:


Obrazek

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pn, 9 września 2019, 13:06 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1302
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

6.09 - BS 10km, średnie 5:35min/km. Szło topornie i ociężale.

8.09 - 16km, średnio 5:20min/km. Dobra pogoda po deszczu a mimo to marazmu ciąg dalszy. Do połowy jeszcze jako tako poniżej 5min/km, po połówce dystansu spłynąłem i końcowe kilometry kończyłem powyżej 6min/km.

To jest niewiarygodne, żeby te lekkie biegi tak mi ciężko wchodziły, do tego z wolnymi dniami przerwy pomiędzy. Dziś pewnie kontynuacja trendu, ale nikt nie jest robotem.

Ze spraw mocno odległych, to zabukowałem nocleg na przyszłoroczny jesienny maraton. Trochę wcześnie ale jakoś naszło mnie myślenie gdzie pobiegnę. I chyba w Warszawie, nie był to mój typ numer jeden, ale zdaje się że pragmatyzm zadecyduje. Dotąd obstawiałem Koszyce (może ktoś biegł?), wiem mało popularny kierunek co akurat dla mnie jest zaletą. Tylko ten dojazd, ponad 500km, drogami średniej jakości, pewnie z 8 godzin absolutne minimum, mocno mnie zniechęca. Będę jeszcze myślał.

A jakie Wasze zdanie, trasa w Warszawie jest ok, z profilu to chyba jeden mocniejszy podbieg na 19km, reszta akceptowalna. Czy jest jakiś łatwiejszy jesienny maraton, może Poznań, tylko już pora późna.
Chyba nudzi mi się, że już o tym myślę na kilkanaście miesięcy przed, no ale długofalowy plan to podstawa biegania :bum:

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Śr, 11 września 2019, 21:30 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1302
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

9.09 - Lekki deszczyk a może już po, trening na elektryku, żona jak weszła do domu to mnie wygwizdała i dowaliła mema, na lekko to przyjąłem :bum:
Obrazek
8,5km, średnio 5:25min/km, z tym że 6,5km wolno i 2km szybko.

11.09 - 4x3km*4:05min/km P3'
Męczą czerep tak długie odcinki. Praktycznie domknięte poza 7km który ciut zachowawczo pobiegłem i 11km gdzie 60m przed końcem na zegarku miałem średnią 4:06 i jeszcze próbowałem przyspieszać, więc nie wiem jak o 5sek przewaliłem, toteż w końcówce ostatniego podgoniłem średnią całości.
Ogólnie nie robiłem pod siebie, to jednak za ciężko, cholera za ciężko do założeń na półmaraton, których i tak nie zmienię, biadolił nie będę, jestem umiarkowanie zadowolony :zero:

Obrazek

Rozgrzewka/schłodzenie:1,5km/1,5km

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: N, 15 września 2019, 19:05 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1302
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

13.09 - Apatyczny BS jak to 13-go w piątek; 9,3km po 5:53min/km.

14.09 - 16km po 5:34min/km, chciało by się napisać jak to lekko i przyjemnie weszło na co wskazywało by tempo. A tu znowu zjazd i ostatnie kilometry po ponad 6 minut robione, normalnie nie szło nóg unosić i przebierać nimi.
Houston, mamy problem; jem, śpię, trenuję normalnie a tu taki zonk na BS-ach i to ciągnie się już od jakiegoś czasu. Także w przyszłą niedzielę może być najtrudniejsza misja walki o życiówkę.

Za to popołudniu skoczyliśmy spontanicznie na Memoriał Skolimowskiej, dużo znanych nazwisko wzięło udział i klawa impreza, także duża dawka relaksu mimo remontowanej gierkówki, szczęśliwie bez korków tego dnia.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pn, 16 września 2019, 20:12 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1302
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

16.09 - Miał być BS, ale posłuchałem rady @sochersa by ich nie biegać bo i tak mnie męczą zamiast regenerować :bum: . Zrobiłem mocne krosowe WB2, 10km w 45 minut, oddech szybszy a zmęczenie prawie jeden ciort. Git, nogi, płuca przepalone.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 296 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 16, 17, 18, 19, 20

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL