Teraz jest Cz, 19 września 2019, 05:05

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 247 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: Wt, 6 sierpnia 2019, 10:08 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1932
Lokalizacja: Warszawa
05.08.2019 - 11.08.2019

Poniedziałek
WOLNE

Wtorek
Plan: 12km easy
Wykonanie:
10km@5'22
Odczucia: biegane z rana (czyli nie moja pora), leciutko, bardzo wolno, trasa standard, bez większej historii

Środa
Plan: 14km@4'30
Wykonanie:
14km@4'29
Odczucia: trasa standardowa nad Wisłą z nawrotem po 7km, oj ciężko to szło, zakwaszenie po siłowni dwa dni wcześniej masakracja, średni puls z biegu 85%HRmax, zło

Czwartek
Plan: 2km easy + 4x 100m/100m + 10x 1km@3:45'/2min [co seria przerwa krótsza o 8 sekund] + 2km easy
Wykonanie:
2km@5'32
4x 100m/100m [całość 3:51min]
10x 1km@3:45'/2min [co seria przerwa krótsza o 8 sekund]
3:43.5/2:00.3 [200m]
3:42.5/1:52.5 [200m]
3:42.1/1:44.6 [200m]
3:42.7/1:36.0 [200m]
3:43.1/1:29.1 [200m]
3:43.6/1:21.1 [100m]
3:43.3/1:12.1 [100m]
3:42.9/1:04.7 [100m]
3:43.4/0:52.9 [100m]
3:43.7/0:53.5 [100m]
2km@5'16
Odczucia: a tu szło całkiem spoko odziwo, fakt skracająca się przerwa powodowała narastające zmęczenie i w koncu ostatnie dwa powtórzenia już odczułem bardziej w okolicy 8,5/10 ale ogólnie nieźle, troszkę mi się tylko pojebało odejmowanie sekund od przerwy pod koniec ale jakoś na trening to i tak pewno nie wpłynęło

Piątek
Plan: 12km easy
Wykonanie:
12km@4'36
Odczucia: biegane wieczorem po Olsztynie, super szło, i pogoda przyzwoita i lekki chłodek i nogi niosły i puls gitara

Sobota
Plan: 4km easy + 4x 100m/100m + 8x 200m/200m podbieg + 4x 100m/100m + 4km easy
Wykonanie:
4km@5'18
4x ~125,/125m [całość 5:03min]
8x ~208m/208m podbieg:
0:53.3/1:33.7
0:58.4/1:38.9
0:58.7/1:47.6
0:58.5/1:45.1
0:55.5/1:41.5
0:58.1/1:46.6
0:59.2/1:51.6
0:56.4/1:28.6
4x ~125,/125m [całość 5:17min]
4km@5'12
Odczucia: tym razem w ciągu dnia i cieplej ale dalej komfortowe warunki, podbiegi w Olsztynie na Kortowie, dosyć spora górka i całkiem sensowne nachylenie (~20m w pionie na odcinku), więc dawało mocno w kość, do tego podbiegane po schodkach co jakiś czas (łącznie 15-cie fragmentów z 3-6 schodkami - tutaj podbiegałem po rampie dla wózkók za każdym razem), przebieżki na asfalcie obok dlatego odległość taka nietypowa, mocno jechałem ogólnie ten trening

Niedziela
Plan: 32km [15km@4'50 + 1km@4'20 + 7km@4'00]
Wykonanie:
15km@4'48
10km@4'21
6km@5'13
1km@3'52
Odczucia: i tutaj dupa tak jak tydzień temu, ale powoli chyba odkrywam przyczynę, po raz kolejny biegane po obiedzie popołudniu, tym razem na obiad wpadł pad thai + tom kha, więc zajebałem się tłuszczem...., doliczmy temperaturę w okolicach 26-27stC i dłuuuugie BNP i mamy to co mamy..., pierwsze 15km spoczko leciało chociaż denerwował plecak biegowy i w nim 0,75ml płynów na plecach które skakało cały czas, kolejne 10km już średnio, bardzo średnio, dwa razy zatrzymałem się przy poboczu, bo jedzenie chciało wychodzić, gdy dobiegłem do tartanu i dokręciłem głowa ZASTRAJKOWAŁA, oddech był, nogi gitara ale ni cholery łeb nie chciał nawet startować ostatnich 7km w okolicach tego 4'00 :/ stwierdziłem pass i jadę trucht, tutaj bez historii, po 6km jednak zmusiłem się do ostatniego km w okolicy TM'a by zobaczyć czy to faktycznie zniszczenie ciałą czy jednak blokada głowy, widać była to blokada głowy, tysiak wpadł spoko, wiadomo dyskomfort był ale jednak to takie 8,5/10, dyskomfort ale mogłem spokojnie dalej cisnąć..., pewnie gdybym się zmusił po tych 25km na tartanie i cisnął 7-kę jak należy to głowa by zamknęłą ryj i ciało by jakoś podawało do końca, a tak kella lipa wyszła z tym treningiem, następne biegi długie już pierdzielę biegam z rana na czczo (wszystkei, które tak robiłem zamykałem i nie było sensacji żołądkowych)

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Ostatnio edytowano Pn, 12 sierpnia 2019, 11:02 przez Logadin, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: Pn, 12 sierpnia 2019, 11:01 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1932
Lokalizacja: Warszawa
12.08.2019 - 18.08.2019

Poniedziałek
WOLNE

Wtorek
Plan: 12km easy
Wykonanie:
Odczucia:

Środa
Plan: 2km easy + 4x 100m/100m + 2x 6km@3'55/4min + 2km easy
Wykonanie:
Odczucia:

Czwartek
Plan: 3km easy + 4x 100m/100m + 12x 1min/1min + 4x 100m/100m + 2km easy
Wykonanie:
Odczucia:

Piątek
WOLNE

Sobota
Bieg Ultra Granią Tatr

Po dwóch latach znów nadszedł czas na BUGT. Wyjazd tym razem zaplanowałem pociągiem - juz ostatnio autem stałem więcej w korkach niż jechałem, a w tym długi weekend wyjątkowo tłoczny. Trochę po 6 wyjazd i przed 13 człowiek był na miejscu.
Wizyta na Krupówkach i śniadanio-obiad w McDonald's (tym razem nie miałem zamiaru ryzykować z odżywianiem). Meldunek w hotelu (gdzie wpierw dali i nie tej pokój i nie ten hotel lol :D więc po 17 trzeba było się przeprowadzać).
Do Nosalowego było niecałe 4km, więc chodziłem piechotą. Wpierw kurs po pakiet, później kurs na odprawę + dodatkowe chodzenie po Zakopcu i na koniec dnia samego wędrowania wyszło 23km - dosyć sporo biorąc pod uwagę nocny start.
Kolację niestety opuściłem - pojawił się ból zęba i nie chciałem ryzykować jeszcze bardziej. 21 udało się nawet zasnąć.
Klasyczna pobudka w środku nocy której nienawidżę i wio na ostatni autokar na start - tutaj akurat z hotelu miałem niedaleko bo raptem kilometr z groszem.
Podróż nie tak długa jak z Cisnej do Komańczy to i dospać się nie dało. Ale ogólnie nieźle. Melduję się na startcie już w strefie na parę min przed godziną zero. Track w zegarku ustawiony. Można czekać i... wio.
Ruszam gdzieś w środku stawki - nie ma sensu się przepychać do przodu zwłaszcza, że początek to ładna 'rozbiegówka'. Tam przechodzę gdzieś na okolice 50 miejsca i tak sobie drepczę. Właściwie bez historii.
Po tym żwawym fragmencie zaczynamy podejście pod Grzesia. Stwierdzam, że nie chce się na razie wyciągać kijków. Zostawiam je na 'po Ornaku' i napieramy w górę.
Pogoda fajna, dwójka nigdzie po krzakach nie goni. Ogólnie jest git. Robię swoje.
Na Ornak wbiegam gdzieś w top50 z czasem 4:10h, 11min szybciej niż przed dwoma laty. Z jednej strony nie cisnąłęm i leciutko się biegło, z drugiej tylko 21min szybciej niż dwa lata temu, gdzie miałem przygody na tym fragmencie i odwodnienie. Trochę smutek.
Na pkt. sprawny przepak, nie to co w 2017. I wio do góry. Tutaj już wyciągam kije. Nastawienie jednak dalej całkiem bojowe.
Niestety w połowie odcinka do Murowańca zaczynają w końcu doskwierać braki w jedzeniu. Jedyny posiłek to ten maczek o 13 dnia poprzedniego a tu powoli się człowiek zbliża do 20godz. na praktycznie samym izo. Przez ząb na pkt. w Ornaku też jadłem tylko arbuza i popijałem colą. Strach było gryźć bułki.
No ale nic lecim dalej. Łatwo i tak miało nie być. Niestety i kolejny problem zaczyna się pokazywać, a mianowicie bieżnik pod stopami - dokładniej jego brak. Tatry to nie Bieszczady i Inov8 zostały w domu, za to na stopach sprawdzone Technica na kamień. Tylko, że to te same Technica co zaliczyły ze mną już i poprzedni BUGT i Lavaredo i TatraFest i bieganie treningów w Wwie i poprzedni zwykły Bieg Rzeźnika i GrossGlockeren... No nie ma ch... bieżnik miał prawo już się całkowicie skasować, na co nie zwróciłem uwagi - a cholera powinienem już po GG, gdzie nie byłem w stanie wchodzić po śnieżnych czapach...
Przez to parę mocniejszych gleb zaliczyłem, łapy obite, jakiś tam naskórek schodzi, ucierpiały koski. Strasznie mało pewności siebie na zbiegach.
Plus taki, że na nich nie przebignałem i jakoś szło.
Na Murowaniec wpadam po 7:36h gdzieś w top80, w 2017 ten pkt. odwiedziłem po 7:58h. Niestety tutaj trochę zabalowałem na ławeczce. Zjazd kaloryczny był srogi i kryzys trzymał długo. Ponad 15min. siedziałem i ruszyć się nie chciało. Za długo... No ale nic już tylko Krzyżne i później lajt.
Do ostatniego podejścia całkiem ok, chociaż tempo truchtu jakieś takie mizernawe - nie marsz ale i nie to czego bym chciał.
Samo podejście super - szło się git, noga za nogą bez zbędnych przystanków w połowie.
Zejśćie z Krzyżnego za to hardcore. Brak przyczepności robił swoje. Złaziłem jak emeryt, a mimo to i tak wpadły kolejne wywrotki - na trasie tutaj drugi raz się trochę strachu najadłem (pierwszy raz było jak się zachwiałem przy Statorobociańskim).
Jak się już wypłaszczyło człowiek ruszył. Fajnie szło, dodatkowo jakiś przypadkowy turysta też zbiegał do Wodogrzmotów to i miałem chwilowego 'pacemakera', bo tempo miał to samo. Wiadomo tutaj już turystów sporo, plus cholera ślisko, a mijać trzeba i nadrabiać czas. Raz troszkę wyglebiłem - ale już przywykłem :D
Na pkt. w Wodogrzmotach wpadam majać na zegarku 11:02h. Szybki Burn i wio dalej, nie ma co tam siedzieć. Wiadomo, że dalej już i tak luz - dalej podejścia czekają ale to już nie to co wcześniej. Dwa lata temu tutaj było 11:21h. Mimo to dalej uważam, że powinno być szybciej i to grubo szybciej. No ale to ultra, jedno się zakłada, drugie wychodzi.
Niestety po drodze prawa noga zaczęła w końcu odczuwać skutki 'pana tarzanki'. No staw skokosy mega napierdalał. Zwolniło się. Nawet jeden fragment troszkę pomaszerowało - a było płasko! Zło. Dobrze, że były kije (jednak na takie ewentualności lepiej zawsze mieć je pod ręką, nawet jak na 4/5 długości trasy się ich nie użyje). Zacząłem się dużo mocniej nimi asekurować i jakoś szło. Nie był to może huragan ale jednak wstydu nie było.
Na metę w Kuźnicach wpadam w 13:31h 81msc. (trasa skrócona w stosunku do poprzedniej o około 2km), dwa lata temu było to 13:53h ale jednak 73 msc..
Mimo skrócenia dalej szybciej ale co z tego. To szybciej to tyle co kot napłakał. Z drugiej strony no jednak szybciej :D I człowiek w jednym kawałku - no może bez butów - poleciały do kosza, by mi nie przyszło do głowy po raz kolejny jeszcze w nich gdzieś pobiec :D
Ogólnie czy jestem zadowolony? Takie silne 6/10. Znów wpadły błędy, które były całkowicie niepotrzebne. Za to jednak udało się jakiś progres zrobić, słaby ale jednak.
Dodatkowo po raz pierwszy odczułem moc częstego i mocnego biegania w górach. NIC nie bolały łydki ani uda. Nigdy tak nie miałem na mecie. GrossGlockeren tutaj MEGA oddał.
Staw skokowy to inna para kaloszy, jednak ilość gleb i przeciążeń zrobiły swoje.
Za dwa lata znów spróbuję się z Granią zmierzyć. To jeden z tych biegów, gdzie nawet z chujowym wynikiem warto, bo co Tatry to Tatry :)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Niedziela
WOLNE

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: Pn, 2 września 2019, 10:22 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1932
Lokalizacja: Warszawa
19.08.2019 - 25.08.2019

Poniedziałek
WOLNE

Wtorek
WOLNE

Środa
Plan: 8km easy
Wykonanie: [bieżnia mechaniczna, kąt nachylenia 1%]
8km@5'00
Odczucia: miałem już biegać w środę jednak staw w prawej nodze pod naciskiem chrupie fest, kupiłem plastry Itami i czekam na polepszenie sytuacji, z rana jest ok ale po wysiłku popoołudniu już w dotyku wyraźne wskazania na stan przeciążeniwo-zapalny, dlatego wybrałem bieżnię by w razie co przerwać + dodatkowo jednak po pasię trochę lepiej biec niż tłuc po chodniku, tak poza tym to biegło się bez historii, dodatkowo po wcisnąłem jeszcze siłownię na górne partie

Czwartek
Plan: 4km easy + 8x 200m(36sek)/200m + 4km easy
Wykonanie:
6km@5'22
8x 200m(36sek)/200m:
0:34.4/1:32.8
0:35.8/1:29.5
0:34.6/1:26.4
0:34.9/1:29.5
0:34.6/1:28.9
0:34.9/1:25.2
0:34.8/1:24.0
0:34.6/1:20.7
6km@5'17
Odczucia: oj niosło :) ale to dzień moich urodzin to i człowiek szybko chciał mieć za sobą, bo później wiadomo co do białego rana czekało :D, easy wyszło trochę więcej, bo dobieg robiłem z pracy, a jak już w jedną stronę wyszł owięcej to głupio by schłodzenie się 'nie zgadzało' :P mimo, że je już kręciłem po tartanie

Piątek
Plan: 12km easy
Wykonanie:
12km@4'55
Odczucia: standardowa trasa wzdłuż Wisły i powrót bulwarami, puls wysoko (pod 80% HRmax) ale to zrozumiałem po wczorajszej zabawie, tak poza tym to nic ciekawego

Sobota
Plan: 2km easy + 4x 100m/100m + 8x 1km@3'50/1min + 2km easy
Wykonanie: [bieżnia mechaniczna, kąt nachylenia 1% + akcent w środku kąt nachylenia 2%]
3km@5'00
8x 1000m@3'49 2%/100m@10'00
2.2km@5'00
Odczucia: ciężko to nachylenie dało mocno w kość, siedziałem srogo w piątym zakresie, co się nacierpiałem to moje ale jednak zamknięte


Niedziela
WOLNE

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: Pn, 2 września 2019, 11:23 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1932
Lokalizacja: Warszawa
26.08.2019 - 01.09.2019

Poniedziałek
Plan: 25km@4'30
Wykonanie:
25km@4'20
Odczucia: wyszło szybciej, całkiem nieźle do 22km, a tam coś się naciągnęło w lewym podudziu :/, nie jakoś fest ale jednak, dodatkowo to trening z niedzieli, nie szło biegać dzień wcześniej, kac gigant

Wtorek
Plan: 14km easy
Wykonanie:
14km@5'32
Odczucia: no ciągnie mięsień, aż zamieniłem trening, na początku wpadło easy, później przebieżki i tutaj już ciągnęło, potem pierwszy interwał i na nim dalej ciągnęło, odpuściłem i zdecydowałem, że bęzie to easy z innego dnia już do końca, więc takie trochę mieszane tempo właściwie wyszło

Środa
Plan: 12km easy
Wykonanie: [bieżnia mechaniczna, kąt nachylenia 1%]
12km@4'58
Odczucia: dalej ciągnie, znów próbowałem jak to będzie na większych prędkościach i po 400m interwału znów zamieniłem na jeden z dni kiedy miałem mieć 12km easy, zatem dokręciłem spokojnie, plus jednak taki, że na samym truchcie już nie czułem naciągnięcia

Czwartek
Plan: 3km easy + 4x 100m/100m + 6x 200m/200m podbieg + 1km easy + 6x 200m(36sek)/200m + 3km easy
Wykonanie:
3km@5'07
4x 100m/100m [całość 3:42min]
6x ~220m/220m podbieg [Agrykola - ~3,5 latarnii po prawej stronie, start od drugiej]
0:44.1/1:33.0
0:47.7/1:40.5
0:47.8/1:45.7
0:47.4/1:39.4
0:46.1/1:38.3
0:44.2/1:33.2
1km@5'30
6x 200m/200m:
0:34.3/1:38.5
0:35.2/1:42.7
0:34.7/1:40.5
0:33.8/1:39.3
0:35.2/1:36.2
0:34.4/1:35.3
3km@5'16
Odczucia: jeszcze to nie to ale jednak już szło zrobić bez przerzucania treningów między kolejnymi dniami - właściwie nie było już czego z czym nawet wymieniać hehe, dalej czuję miejsce ale już nie narasta na kolejnych powtórzeniach

Piątek
Plan: 2km easy + 4x 100m/100m + 3x 1600m@3'50/2:30min + 3x 1200m@3'45/2:30min + 3x 500m@3'30/1:00min + 2km easy
Wykonanie: [bieżnia mechaniczna, kąt nachylenia 1%]
3km@5'00 1%
3x 1600m@3'49 1%/250m@10'00 1%
3x 1200m@3'45 1%/250m@10'00 1%
3x 500m@3'29 1%/100m@10'00 1%
2km@5'00
Odczucia: mega fajnie, takie zmęczeniowe 8/10, problemów z nogą nic nie czułem, solidna robota

Sobota
Plan: 6km easy + 10x 100m(16.5sek)/100m + 2km easy
Wykonanie:
6km@5'11
10x 100m/100m:
0:15.8/0:45.0
0:15.9/0:49.8
0:15.4/0:50.7
0:15.9/0:50.6
0:15.7/0:53.2
0:15.7/0:50.9
0:15.3/0:51.8
0:15.4/0:50.7
0:15.2/0:51.7
0:15.2/0:50.3
2km@5'22
Odczucia: właściwie bez historii, pobiegłem z plecakiem na Agrykolę już po 19 i na spokojnie zrobiłem co było do zrobienia, każda setka luźno, przerwa około 50m marsz i 50m trucht

Niedziela
WOLNE

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Ostatnio edytowano Pn, 9 września 2019, 10:33 przez Logadin, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: Pn, 2 września 2019, 11:27 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1932
Lokalizacja: Warszawa
02.09.2019 - 08.09.2019

Poniedziałek
Plan: 2km easy + 4x 100m/100m + 8km@4'15 + 3km@4'00 + 8km@4'15 + 3km@4'00 + 2km easy
Wykonanie:
2km@4'52
4x 100m/100m [całość 3:33min]
8km@4'12
3km@3'52
8km@4'06
3km@3'50
2km@4'52
Odczucia: zaległy trening z dnia poprzedniego, jednak i tak km było w tyg. sporo plus do tego niedzielna pogoda nie zachęcała, a tutaj dzień petarda, raptem 23stC chmury i zupełnie inne bieganie, cały ciągły wlazł pięknie zmęczeniowo takie 7,5-8/10 dochodziło do 8,5/10 gdy się rozpędzałem na trójkach, ale i tak rewelka, całość średnim po 4'12 w mieście trochę w górę trochę w dół, mosty dwa zaliczone, nieźle

Wtorek
Plan: 12km easy
Wykonanie: [bieżnia mechaniczna, kąt nachylenia 1%]
12km@4'45
Odczucia: wyskoczyłem zrobić na siłowni, by po jeszcze dołożyć godzinę siłowni, tak bym nie miał jak, lepszy warun już na zew. ale jakoś przemęczyłem na bieżni

Środa
Plan: 4km easy + 12x 200m/200m podbieg + 4km easy
Wykonanie:
6km@5'18
6x ~210m/210m podbieg [Agrykola - ~3,5 latarnii po prawej stronie, start od drugiej]
0:43.2/1:37.3
0:45.4/1:36.0
0:45.6/1:36.7
0:42.6/1:37.2
0:44.4/1:36.4
0:41.7/1:34.1
0:44.2/1:33.9
0:43.2/1:36.0
0:42.8/1:35.3
0:43.7/1:32.5
0:42.9/1:32.5
0:42.5/1:26.1
4km@5'28
Odczucia: trucht z roboty z wielkim plecakiem i nogi beton, właściwie to łydki, podbiegi już całkiem ok jak puściło, na koniec schłodzenie po bieżni na Agrykoli

Czwartek
Plan: 2km easy + 4x 100m/100m + 8km(600m@4'05 + 400m@3'40) + 4x 100m/100m + 2km easy
Wykonanie:
2km@5'03
4x 100m/100m [całość 3:52min]
8km bieg ciągły zmienny 600m(2:27)/400m(1:28):
2:25.5
1:25.8
2:26.1
1:25.5
2:23.1
1:26.1
2:25.6
1:25.3
2:26.0
1:25.1
2:26.4
1:25.5
2:26.1
1:24.8
2:26.0
1:23.3
4x 100m/100m [całość 3:47min]
2km@5'44
Odczucia: ależ to pięknie wlazło, średnia z 8km po 3'50, zmęczenie 8/10 pod koniec max dochodziło do 8,5/10, super

Piątek
WOLNE

Sobota
Plan: 2km easy + 4x 100m/100m + 4x 4km@4'00/3min + 2km easy
Wykonanie:
2km@4'58
4x 100m/100m [całość 3:26min]
4x 4km@4'00/3min:
4km@3'55/3min@7'52
4km@3'53/3min@7'29
4km@3'52/3min@7'39
4km@3'52/3min@7'28
2km@5'04
Odczucia: cholera nieźle, całkiem spoko odczucia takie 8/10 zmęczeniowo, wsio pod kontrolą i nawet udało się każde następne szybciej robić, chociaż troszkę posiedziałem na wysokim pulsie ale to możliwe też z powodu zmęczenia po wyjściu na miasto dzień wcześniej

Niedziela
Plan: 32km [5'00 -> 4'00]
Wykonanie:
4km@4'54
4km@4'47
4km@4'38
4km@4'30
4km@4'21
4km@4'13
4km@4'05
4km@3'58
Odczucia: niezła kobyła wskoczyła, pierwsze 20km BAJKA, kolejne 4km już czułem, że coś biegnę, następne 4km to zmęczenie zaczęło się już całkiem nawarstwiać, kolejne 3.4km ciężko, ostatnie 600m to już klasyczna maratońska ściana - wiadomo blisko do 'mety' to i się dobiegło ale już wzrok na nogi, ale właściwie niczego innego nie oczekiwałem, ja te biegi zawsze biegam bez picia, bez żeli, więc przy takim dystansie i rosnącym tempie, nie ma opcji na bank przed końcem wypstrykam się z minerałów, wody etc., właściwie już od 22km marzyłem o jakimś zimnym napoju, ale NIE!, jak najlepiej walczyć ze ścianą jak wyjść jej na treningu na spotkanie, do tego mega mocno hartuje głowę takie bieganie, gdzie ostatnie 6km serio już na ryju sama sól, sucho w ryju i czujesz, że oddech może, nogi mogą ale po prostu organizm nie może :D dobry dzień, a nawet tydzień - rekord 122,45km zrobiony na 6 ostatnich treningach od pon. do dzisiaj

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: Pn, 9 września 2019, 10:35 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1932
Lokalizacja: Warszawa
09.09.2019 - 15.09.2019

Poniedziałek
Plan: 12km easy
Wykonanie: [bieżnia mechaniczna, kąt nachylenia 1%]
12km@4'45
Odczucia: wyskoczyłem zrobić na siłowni i dodać troszkę ćwiczeń, odczuciowo średnio się biegło, czułem się jakbym musiał cisnąć, jednak nogi git, oddech git, puls git, jedynie chujowo się coś czułem to klepiąc, pewnie przez upał i mus trzymania tego jednostajnego tempa na pasie

Wtorek
Plan: 15km easy +5 x100m/100m
Wykonanie:
15km@5'15
5x 100m/100m [całość 4:36min]
Odczucia: z pracy z plecakiem na Agrykolę i tam kręciłem po tartanie, luźno - bardzo luźno, HR około 140, no ale z drugiej strony nie ma prawa być nie luźno jak się powłóczy po 5'15 hehe

Środa
Plan: 6km easy + 10x 200m/200m podbieg + 6km easy
Wykonanie:
6.2km@5'04
10x ~210m/210m podbieg [na wiadukcie po praskieij stronie, pomiędzy mostem Gdańskim, a Świętokrzyskim]
0:42.2/1:25.5
0:44.2/1:30.0
0:44.4/1:29.1
0:44.1/1:29.4
0:42.9/1:24.9
0:43.7/1:26.5
0:42.4/1:27.0
0:40.8/1:29.9
0:41.9/1:28.2
0:42.0/1:22.9
6km@5'06
Odczucia: ruszyłem po 19 prosto z domu, więc wygrał wiadukt, podbieg całkiem spoko, wpierw wybieg z lasku i pod górkę, później kawałek wypłaszczenai i dalej znó mocniej na sam wiadukt, całkiem ok się biegło

Czwartek
Plan: 2km easy + 4x 100m/100m + 8x 2km@3'55/2min + 2km easy
Wykonanie:
2km@4'57
4x 100m/100m [całość 3:47min]
8x 2km@3'56/2min:
2km@3'53/200m@10'00
2km@3'53/200m@10'00
2km@3'52/200m@10'00
2km@3'51/200m@10'00
2km@3'51/200m@10'00
2km@3'49/200m@10'00
2km@3'48/200m@10'00
2km@3'44/200m@10'00
2km@5'05
Odczucia: klasycznie bieżnia na Agrykoli, początek interwałów zmęczeniowo 7,5/10, środek 8/10, końcowe półtora koła ~8,5/10, ale szło, taki klasyczny dyskomfort bez orki, ciężkawo bez umierania, dodatkowo nawet nieplanowane BNP na odcinkach wyszło, nice

Piątek
WOLNE

Sobota
Plan: 6km easy + 6x 100m/100m
Wykonanie:
6.36km@5;07
6.36km@5'01
Odczucia: biegane w Olsztynie, miało być trochę inaczej ale zedcydowałem, że po prostu z domu polecę po odbiór pakietów na niedzielny bieg i wrócę podobną ścieżką, bez historii, a nie wróć... ujebała mnie osa w łapsko podczas biegu, do tej pory opuchlizna na lewym przedramieniu trzyma

Niedziela
IV Półmaraton Ukiel

Bieg miał być treningiem i na szczęście taki się udał! Na start dotarliśmy całą rodzinką przed 10, by o 10:25 mógł wystartować młody na 200m (to już dla niego nei atrakcja jak na takim biegu SGH startował na dystansie 1100m). Dobiegł, capnął medal i rodzice zabrali go ze sobą na działkę, bo bez sensu by tyle czekali na mnie.
Mój start 12:00, na 15min przed zrobiłem lekką rozgrzewkę i grzecznie ustawiłem się gdzieś w 2-3 szeregu. Niespecjalnie chciałem się jakoś mocniej przepychać zwłaszcza, że i tak nie czas był tutaj wyznacznikiem.
Kluczowa informacja to jak ja miałem to pobiec? Dwa ostatnie dni było zarwanie nocki + dzień przed było też wyjście na miasto, co i się trochę odbiło na tętnie spoczynkowym ale jednak i tak i tak wypadło... na puls! :) I tak wiem, że nadgarstek ale tym razem działał wyjątkowo dobrze.
Na km nie szło biec, trasa mocno przełajowa, większość w lesie, większość ziemne ścieżki. Bardzo mocno pofałdowany teren. Spokojnie podczas tego biegu pokonałem 5-6 wzniesień pokroju warszawskiej agrykoli. Były i stome i krótkie i bardzije wypłaszczone i długie. Do wyboru do koloru.
Znaczniki km co 1km ale wiadomo jak to jest po lasach, zatem puls.
Założyłem sobie, że chcę trochę posiedzieć w dolnych widełkach V zakresu. Padło na przegrodę pomiędzy 175-180. Gdy wartość spadała poniżej 175bpm przyciskałem, gdy wartość wyskakiwała poza 180bpm zwalniałem. I tak całą drogę.
Wiadomo, że nie było lekko ale nie było też i jakoś specjalnie ciężko. Ot typowe zmęczenie jak na treningu gdzie robię interwały, jednak tym razem bez przerw pomiędzy w wymagającym terenie.
Bieg nie jest jakoś specjalnei wielki to i przerwy między zawodnikami robią się spore - fajnie :) Coś jak doświadczenia z ultra. Za mną nie widać zawodnika, przede mną to samo. Odstępy po minucie spokojnie wystarczają, by przed oczyma było pusto i można było kontemplować widoki - bo i ładna trasa - za rok na bank znów wystartuję.
Ostatecznie na metę wpadam z czasem 1:25:11, 18msc. open, 6msc. w kat. wiekowej.
Mega fajnie się to biegło. Organizm fajnie popracował w wyższych zakresach. Średni Hr z trasy wyszedł na poziomie 176bpm, co daje 91%HRmax.
Po biegu zmęczenia właściwie zero. Wpadły trzy piwka, później rower i na dom.
Następnego dnia nogi jak nówki sztuki, a jednak trasa która powinna je coś zmęczyć. Bardzo dobry trening, samemu byłoby się ciężko zmusić do siedzenia an poziomie +90% HRmax.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
[Na tym foto bardzo widać moje kalectwo biegowe i brak tej stabilizacji]

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Ostatnio edytowano Śr, 18 września 2019, 13:24 przez Logadin, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: Śr, 18 września 2019, 11:49 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1932
Lokalizacja: Warszawa
16.00.2019 - 22.00.2019

Poniedziałek
Plan: 10km easy
Wykonanie:
10km@5'11
Odczucia: nogi petarda, bieg z plecakiem z pracy do palmy przy Wiśle, bez historii

Wtorek
Plan: 12km easy
Wykonanie:
4km@4'51
12x ~160m/160m podbieg [przy Multimedialnym Parku Fontann, dobre miejsce na podbiegi, śr. nachylenie większe niż na Agrykoli]
0:35.8/1:08.3
0:36.3/1:10.6
0:34.6/1:12.7
0:34.3/1:07.5
0:34.1/1:13.1
0:34.6/1:15.2
0:34.3/1:12.2
0:33.1/1:13.6
0:34.4/1:11.6
0:33.2/1:13.5
0:33.5/1:14.9
0:32.9/1:09.8
4km@4'44
Odczucia: wyszedł akurak gdy lało jak z cebra, trochę przemoczyło i przewiało, chłodno, podbieg fajny ale jest po kostce brukowej, więc ślisko i nogi czasem uciekały, Altry jakoś dawały radę ale to jednak nie jest guma Continentala, wskoczyło git

Środa
Plan: 14km easy
Wykonanie:
Odczucia:

Czwartek
Plan: 2km easy + 3x 4km@3'58-4'00/3min + 2km easy
Wykonanie:
Odczucia:

Piątek
Plan: 10km easy
Wykonanie:
Odczucia:

Sobota
Plan: 10km easy + 10x 100m/100m
Wykonanie:
Odczucia:

Niedziela
Plan: 3km easy + 2x 6km@3'57/4min + 2km easy
Wykonanie:
Odczucia:

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 247 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL