Teraz jest N, 31 maja 2020, 18:43

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 578 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 35, 36, 37, 38, 39
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Skoor - masochizm Rolli-fikowany
Nowy postNapisane: Cz, 14 maja 2020, 17:24 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 3 maja 2013, 08:18
Posty: 9249
14.05.20 - TWL 3x10x30/15" mocno/luźno

Mówiłem, że tego nie lubię? To powtórzę. Nie lubię. Te 15s "wypoczynku" to chyba tylko po to żeby wkurzyć :hahaha: no, ale było to pobiegłem. Nóg po wczorajszym ciężkich nie miałem, było całkiem ok za to dzisiaj już mam drętwe. Sam TWL wychodził na oko jak biegłem mocno to w 3:10-3:20/km (na to co pokazywał zegarek oczywiście nie ma co patrzeć na takim treningu), luźno to nie wiem, ale wydaje mi się że człapałem jak paralityk byle jak najbardziej odsapnąć co oczywiście było niemożliwe. Przerwa 4min, 3 minutową wykluczyłem już po pierwszej serii. Było ciężko. Jak wracałem do samochodu to schłodzenie 2,5km ledwo w 5:45/km wyszło a tętno pod 140. Czyli trening owocny.

_________________
BLOG
KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Skoor - masochizm Rolli-fikowany
Nowy postNapisane: So, 16 maja 2020, 20:55 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 3 maja 2013, 08:18
Posty: 9249
16.05.20 - 10km w 5:10

Poszło, bo co miało nie pójść. Trochę szybciej. W 5:05 czy coś takiego. Nogi początkowo drętwe trochę, ale później bez problemu się rozruszałem. Jutro zabawa na całego, a w poniedziałek powtórka z czwartku.

_________________
BLOG
KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Skoor - masochizm Rolli-fikowany
Nowy postNapisane: N, 17 maja 2020, 16:10 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 3 maja 2013, 08:18
Posty: 9249
17.05.20 - 4x200-200-200 P5' (34-40-34)

Rozbudowana wersja treningu z środy. Niby tylko 100m więcej, ale już wiedziałem z czym to się je i wiedziałem co mnie czeka. Już po pierwszym powtórzeniu nie chojraczyłem tylko grzecznie sobie przypadłem do asfaltu mimo, że nie czułem się jeszcze najgorzej (ale nogi już po pierwszym sztywne...), kolejne poszły całkiem rozsądnie, a ja za każdym razem lądowałem na przerwie z bliższym kontaktem do drogi ;) Dziś przeszkadzał wiatr. Na pierwszym i drugim powtórzeniu wiał dość mocno w gębę i niewiele pomagał jak biegłem w drugą stronę.

1.
0:35.5
0:39.5
0:35.8

2.
0:33.8
0:38.4
0:35.0

3.
0:35.4
0:40.6
0:37.4

4.
0:34.9
0:39.9
0:36.0

Widzę jednak różnicę między środą a dzisiaj. W środę ledwo powłóczyłem nogami po tym treningu, schłodzenie szło bardzo słabo i średnia z niego wyszła 5:45. W domu natomiast miałem taki zjazd, że ledwo dotrwałem do wieczora. Dziś... W zasadzie nie czuję, że tak dałem sobie w kość, a powrót do domu był dość lekki i pod koniec schodziłem już z tempem poniżej 5/km, a średnia wyszła 5:15/km.

Jakoś mnie te 3 min na 1000m przestają przerażać, mam wrażenie, że dzisiaj na pierwszym powtórzeniu gdyby było jeszcze 400m TWL to bym to zamknął w tych okolicach. To oczywiście tylko wrażenie i może być złudne, ale... :lalala:

_________________
BLOG
KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Skoor - masochizm Rolli-fikowany
Nowy postNapisane: Pn, 18 maja 2020, 20:02 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 3 maja 2013, 08:18
Posty: 9249
18.05.20 - TWL 3x10x30/15" mocno/luźno

No i dzisiaj to się biegło. Równo bez zgonów na 3min przerwie. Istna poezja. Wychodziło łatwo jak po lewatywie. Tempa wychodziły lepsze niż ostatnio i nóg z galarety brak. Dziś to mogę nawet powiedzieć, że ten trening mi się podobał :hejhej:

_________________
BLOG
KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Skoor - masochizm Rolli-fikowany
Nowy postNapisane: Cz, 21 maja 2020, 19:48 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 3 maja 2013, 08:18
Posty: 9249
21.05.20 - 5x200 w 29 P4'

Przykaz był, żeby nie szaleć. Miało być szybko ale na luzie i absolutnie nie szybciej niż 29s. Tak sobie wziąłem do serca ze pierwsza trochę poniżej 34s wyszła ;) później już ogarniałem temat i było w przedziale 29 - 31s. Generalnie nie było lekko i leżałem sobie na asfalcie, ale już stopniowo przyzwyczajam się do intensywności a to leżenie jest zwyczajnie wygodne do odpoczynku :bum: po wszystkim nogi trochę sztywne, ale podczas powrotu do domu (2km) wróciły do siebie.

Obrazek

_________________
BLOG
KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Skoor - masochizm Rolli-fikowany
Nowy postNapisane: Wt, 26 maja 2020, 14:33 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 3 maja 2013, 08:18
Posty: 9249
24.05.20 - 1000m sprawdzian v.1

Generalnie pisałem o tym w komentarzach. Było zimno i ujowo i po 350m odpuściłem z tempem średnim na około 2:50. Czułem się z tym źle więc podjąłem jeszcze jedną próbę którą odpuściłem po 400m bo sensu w niej nie widziałem jak zobaczyłem, że średnia wchodzi w okolicy 3:10/km. Wracałem wkurzony, ale mnie rozgrzeszono na szczęście i mogłem świętować urodziny młodszej młodej.

26.05.20 - 1000m sprawdzian v.2

Stwierdziłem, że pobiegnę to na stadionie (250m) jak będę wracał z pracy. Stres miałem jak przed zawodami. Głownie o to, że po 400m stanę bo mi się ciężko zrobi, ale jako support zapowiedział się kolega z klubu (w zasadzie to sam prezes). Początkowo miał biec ze mną, później stwierdził, że jednak będzie kibicował. Zrobiłem rozgrzewkę chwilę pogadałem i stwierdziłem, że chuj z tym... Śmierć i tak kiedyś nadejdzie, a ja się już nawet z nią pogodziłem więc w zasadzie czego nie dziś... Problem jest, że to takie kurewsko nieprzyjemne jest... ech... :ojnie:

No dobra, wystartowałem... Lecę... Wiraż na 250m jest w cholerę ostry, ąż dziwnie się biegnie, ale biegnę. Wychodzę na prostą, dostaję wiatrem w ryj :ojnie: , znowu wiraż i wiatr w plecy. Okrążenie 250m w 39sekund z hakiem, lecę dalej... Wiraż znowu dekoncentruje i lecę, lecę, kurwa, lecę! Prosta, wiraż, następne 250m ponoś w czasie jak na 2:50. Trzecie orążenie... No cóż nie pamiętam jak było, ale wiraże już mi nie przeszkadzały, dobrnąłem do 750m. Aha w połowie 3 okrążenia pomyślałem, że już niedaleko :bum: Ostatnie okrążenie do połowy to było zgonowanie, od połowy jeszcze się zebrałem w sobie, szkoda, że tak słabo i tak późno, ale koniec końców na mecie wylądowałem i padłem na glebę. Czas z zegarka 2:02.6, czas kolegi który mierzył z boku poniżej 3:02, ale oficjalnie przyjmijmy to co z zegarka.

Po biegu jakieś 15min dochodziłem do siebie, mimo, że niby nawet za bardzo nie zbliżyłem się do swojego HRmax bo max z biegu to było 172 i to nie z końcówki a gdzieś, ze środka, a max zmierzony kiedykolwiek to 185. I nie wiem co chciałem jeszcze napisać bo mi gówniara po meblach w kuchni łazi szukając czekolady! Kurwa! :wrrwrr: :wrrwrr: :wrrwrr: :wrrwrr:

3 minuty do złamania, ale muszę przekonać głowę, że można biec mocniej przez jeszcze trochę dłużej. To jest do zrobienia.

https://connect.garmin.com/modern/activity/4991288238

wykres tempa, widać jak pięknie wszedł mi positive split:

Obrazek

i tętno, też widać, że sporo w drugiej połowie musiałem zwolnić bo tętno spdło:

Obrazek

_________________
BLOG
KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Skoor - masochizm Rolli-fikowany
Nowy postNapisane: Pt, 29 maja 2020, 13:19 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 3 maja 2013, 08:18
Posty: 9249
27.05.20 - 8km 4:30/km

Bez cudów, ale o te 6s/km za szybko. Za to tętno średnie niskie jak na taki bieg 143bpm

29.05.30 - 1000+800+600+400 w 3:24+2:40+1:52+70 P4-5'

Stadion i kolce. Rozgrzewka i lecimy. Trochę kombinowałem z torami żeby dystanse były jak najbardziej zbliżone do zakładanych i żebym biegał na linie a nie na stryda który jak się okazuje trochę dodaje dystansu. 1000 miał 1000, 800 miało 810m, 600 miało 625, a 400 prawie w punkt 405m. Nie było łatwo, ale tez nie było jakiejś srogiej walki, to realizacja założeń. Na 400m pod koniec trochę przydusiły, ale bez leżenia na ziemi wiec luz. Przerwa 4min bez łaski jak to mówią.

Obrazek

Aha, bieganie w kolcach fajne. Każde dociśnięcie przekłada się na ruch, a nie na szurnięcie butem po asfalcie. Takie twarde przełożenie z minimalna stratą energii.

_________________
BLOG
KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Skoor - masochizm Rolli-fikowany
Nowy postNapisane: So, 30 maja 2020, 13:42 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 3 maja 2013, 08:18
Posty: 9249
30.05.20 - 5x250, jako 50-150-50 Sprint/szybko/sprint P6'

No to dziś poczułem te udka. Wczoraj było jeszcze 3h łopaty wiec to dodatkowo trochę mnie usztywnili, ale generalnie nóżki swoje poczuły w głównej mierze.

Sam trening nie robi wrażenia na papierze, nawet się zastanawiałem czy nie skrócić przerwy bo padało trochę i tak stanie na stadionie w deszczu było z lekka średnie, ale po pierwszej 250tce stwierdziłem ze postoje.

Generalnie te sprinty, zwłaszcza te końcowe nieźle dawały w dupę, nogi w trakcie jakby ktoś je napompował. Dobrze, ze do tego czasu do wyrobienia nie było :hahaha:

To co wychodziło na czuja wyglądało tak:

Obrazek

Aha... ten 250m stadion na dłuższą metę nie nadaje się do trenowania. Już czuje ze lewa noga jest bardziej obciążona od prawej. Te wiraże są tak ciasne ze mam odczucie ze muszę się na nich kłaść żeby nie wypierdzieliło mnie z toru...

_________________
BLOG
KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 578 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 35, 36, 37, 38, 39

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL