Teraz jest N, 15 września 2019, 18:26

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 375 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9 ... 25  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 7 lutego 2013, 17:03 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
zgadnijcie, czy rano wstałem i jaka miałem pierwszą myśl :)
niemniej, podoba mi się mój twardy charakter, od dwóch tygodni już chyba, codziennie wieczorem nastawiam budzik, potem się budzę , myślę, przestawiam budzik i kładę się spać z powrotem :) jak se coś postanowię, to mur-beton, jak widać.
dziś nie chciało się siedzieć w pracy, więc o trzynastej myk z fabryki, i trzynasta trzydzieści, dzielny robuś już w rajtuzach wciskał słuchawki do uchów i do boju.
klin klinem, to najlepsze co może być a do tego tak miło się kojarzy, więc postanowiłem powtórzyć wtorkowy trening, co to mię burza pogoniła czyli
6x200/200+400/400. najsampierw mej dzisiejszej przygody z bieganiem postanowił ja rozgrzewku zrobić, jak postanowił tak i wykonał, pięć kilometrów zleciało wiadomo kiedy, bo męczyłem się jakoś niemiłosiernie. faktem jest, że mimo iż biegłem inaczej niż wczoraj, to jednakoż w tym samym kierunki, więc na dzień dobry było 2km pod górę, potem już jakoś poszło i jakby nie patrzeć dobrze rozgrzany wleciałem na stadion. po wtorkowej próbie, wiedziałem już, że łatwo nie będzie, tym bardziej, że jednak wczoraj przyłożyłem sobie trochę, no ale twardym cza być nie miętkim, jak powiedziała gumka myszka do gumki od majtek i po paru rytmach, podskokach innych takich cudach robionych chyba tylko po to, żeby odwlec chwile prawdy, chciał niechciał - musiał. w planie były te dwusetki po 44sek a 4setki po 88-89 sekund i takowoż było. czyli około 3:40 min/km. także wyszło 3,2 km tempa. niestety, wbrew powszechnemu przekonaniu, młodości nie dodała mi skrzydeł, i raczej był to świński galop, niż, lekkość, szyk i elegancja francja. niemniej jednak było, i jak to mówią - gol strzelony na wyjeździe liczy się podwójnie. czy jakoś tak, w życiu nie obejrzałem żadnego meczu, więc mogłem coś pokręcić. muzycznie na rozgrzewce męczyłem SDM, nadaje się, ale jednak najlepiej ciężkie treningi biega mi się z gintrowskim, ten facet jak śpiewa, to robi to całym sobą, czuję, że męczy się tak jak ja, o ile nie mocniej nawet. najprzyjemniejszą częścią całego treningu był zimny prysznic po, normalnie nie chciało mi się wyjść z wanny, tak było błogo.
w sumie wyjszło jakieś 13 km. i pamiętajcie najważniejsza część treningu, to dostarczenie węglowodanów zaraz po, najlepsze ponoć są w miodzie, w związku z tym otworzyłem pierwsze z trzech, piwo na miodzie gryczanym, mniam mniam. wasze zdrowie :)

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pt, 8 lutego 2013, 21:37 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
do czego to doszło, żebym ja nie miał jak pobiegać w piątek -
ale cóż, wygląda na to, że w tym tygodniu, zero spokojnego biegania będą same akcenty, a co , to też metoda
skanuje starocie, więc dam fotę, niestety siebie, prawie autoportret, proszę nie regulować odbiorników, to nic nie da :)
co prawda z tamtego roku -wielkanoc- ale tak: ciuchy wciąż mam te same, pogoda teraz prawie identyczna, wyglądam tak samo, nawet chyba chudszy jestem, więc co za różnica, lepiej i tak już nie będzie a to jedna z nielicznych fot biegowych, gdzie mam okulary, które naszam całyczas :)
ps
wywołałem film z zawodów w forst, ale póki co się suszy do jutra :)
--
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 9 lutego 2013, 18:34 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
5x1600 /1 minuta przerwy, założenie po 4:16 wykonanie po 4:08 -najwolniej po jedna 4:09 najszybciej dwie 4:05, poszło, nie lekko, ale też bez dramatów, chociaż nielekko. inna sprawa, że po 4:15 pewnie byłoby lżej. do tego biegałem to na boisku przygimnazjalnym "tartanowym" ale ten tartan, to taki tartan jak z koziej dupy trąba. niemniej da się biegać, bez problemów, tylko te kółka dwustumetrowo dobijają, same zakręty. dwa normalnie, jedno w drugą stroną i dwa znów normalnie. popisałbym jeszcze trochę, ale dłubię te zdjęcia z zawodów, także dam tylko autoportret z suszącymi się ciuchami biegowymi w tle :)
ps
a ta fajna bluza została wtedy, po zawodach, u niemców w szatni, ale co tam już chyba zimy nie będzie no nie ?
ps dwa
gryzellda, co prawda nie z biegu, ale już prawie :)
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 10 lutego 2013, 16:29 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
kolejny akcent, czyli 24 km. spokojne 3 kilometry rozgrzewki, a potem do boju. dziś z bratem i kumplem, w założeniach miało być -u brata, trening do maratonu we wiedniu 18-20 km po 4:50. ale jakoś tak poszło szybciej nie wiadomo kiedy, bez napędzania i ścigania pierwsze 10km wychodzi nam po 4:38 z powrotem lecimy już szybciej, tak po 4:31-33 w zależności od ukształtowania, bo wciąż z góry pod górę na całej trasie. ja kończę się około 16km ciężko, tym bardziej, że akuratnie trafia się 700metrów podbiegu, zwalniam i kilometr wychodzi 4:37 a wydaje mi się, że 5:30 idzie, nic to jakoś męczę ostatnie górki, i ostatni zamykam około 4:16. 19km po 4:35 - lekko nie było, ale tętno niskie, średnio 156 czyli raptem początek drugiego zakresu, pierwszy kończy się u mnie gdzieś tak na 152-154. to pierwsze 24 km przebiegnięte od 3 lat, ale nie dystans mnie dziś zmęczył. w końcu to czwarty a liczyć z wtorkiem co mnie burza po 2 kilometrach szybkiego biegania wygoniła, piąty akcent na 5 dni treningowych. wyszło w tym tygodniu 73 km za to ze średnim tempem 4:38 :)
dla tych co już mają dość zimy, trochę pastelowej jesieni, uwielbiam takie kolory:
------------
Obrazek
------------
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pn, 11 lutego 2013, 18:51 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
tak po prawdzie to ciężko narzekać na pogodę jak się czyta, że u innych śniegi i mróz. u mnie można powiedzieć lato, bo raptem niecały stopień poniżej zera, ale wiaterek tak nieprzyjemny do tego, że nie zachęca do jakiejś kontemplacji przyrody większej, do tego dzień się zaczął, mocno tak se, co chwila jakieś kłody pod nogi los rzucał, ale cóż, do tego, że nigdy nie jest za różowo zdążyłem się przyzwyczaić :) także dziś bez większego zapału było, od jak najszybciej odbębnić swoje i luz. także wyszło 10km po 4:53 na tętnie 149, znaczy ćwiczymy wciąż mocne spokojne biegi. skończyły mi się książki do czytania, więc chwyciłem z półki
ciotkę julię i skrybę - vargasa llosy, polecam wszystkim, czytam po raz enty a wciąż się cieszę jak głupi do sera.
aha, kupiłem se też nowe buty, za chiny ludowe nie wiem po co, ale co tam. tym razem faasy 300 o takie 60 euraków, bo jak się zarejestruje na niuslitera to dają bon na 10 eur w prezencie. już wysłali, pewnie będą w środę. ale to ostatnie co kupuję, dopóki mi się przynajmniej ze dwie pary nie rozpadną z tych co mam. chyba też bardziej zacząłem biegać z palców, bo ostatnio bolą mnie duże u nogi, tak w zgięciu a i łydki też od jakiegoś czasu wciąż bolą. fajnie, bo jak czytam wasze blogi, to aż mi głupio, że nic nie boli, że kataru nawet nie mam, głupio jakoś tak. a tak boli, żeby nie było.
na pohybel tej pogodzie dam fotki jesieni.
ps
z serii Hity biegowe na poniedziałek
teść brata oznajmił, iż słyszał, że mają wprowadzić cło na internet.
już się boję.
---
Obrazek
---
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 12 lutego 2013, 18:06 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
co za osobniki czasem się trafiają, to aż normalnie włosy zaczynają rosnąc na głowie...ale po kolei lub autobusu.
w planie 10x400/400 po ca 89 sek. jakoś tak bałem się tego treningu, to graniczne dla mnie szybkości póki co i wiedziałem, że lekko nie będzie. do tego te89 sek
u danielsa to w idealnych warunkach, a jak raz silny wiaterek u mnie więc już niezgodnie z założeniami. śniegu jako takiego brak, raz na jakiś czas jakiś płatek zleci z nieba, sam chyba zdziwiony co on tu robi. ale lekko w minusie + ten wiatr=zimno jak w psiarni.nawet koty nie chcą na balkon wychodzić, tylko w drzwiach stoją zarazy i powietrze łykają. 4 km rozgrzewki i patem te czterystometrówki, idzie opornie pierwsza 91 sek, następna 90 i tak chyba do piątej się męczę po 89-90 sek. idzie jak u dentysty.szczególnie ten wiatr w pysk na łuku przed ostatnia prostą stawia do pionu.
na piątym kółku przybywa PANI, oczywiście zasuwa w tempie 134min/km lewym pasem gdzie ja biegam te czterysetki a kumpel ósemkę ciągłego. boisko przyszkolne, ale tory są dwa, to proszę grzecznie, żeby pobiegała może prawym, bo mu tu lecimy tempa i lekko nam przeszkadza, zero reakcji, na następnym kółku wciąż grzecznie tak samo, znów zero rekcji, tylko ten wzrok, pocałuj mnie gdzieś. na kolejnym szlag mnie trafia, bo staram się sekundę choć urwać a PANI ma to gdzieś, że musimy ją z krzyśkiem łukiem obijając się o siebie. to mówię już cokolwiek zeźlony, zejdź na prawy pas, widzisz, ze my tu biegamy szybko, przeszkadzasz. a ona na to, że nie jesteśmy na Ty. to ja już wkur...że musiałem przerwać tempo, iż na bieżni są wszyscy równi, a na Pani to ja jej mogę na ulicy mówić, swoją drogą tak na oko to z 10 lat młodsza ode mnie. Ona na to, że będzie biegać jak jej się podoba, widzę, że nic nie będzie z tej rozmowy, więc poradziłem jej tylko grzecznie, żeby najlepiej położyła się w poprzek bieżni i dałem se na luz. dyskusja była krótka i szybka, niemniej jednak musiałem stanąć a i tak kółko wyszło 92 sekundy. w sumie to się PANI przydała bo tak mnie szlag trafił na tępotę ludzką, że kolejne trzy poleciałem po 87 sekund :) Tak przez sekundę, ochotę miałem pobiegać potem trochę przed PANIĄ i ją poblokować, niech zobaczy jak to jest, ale dałem sobie na luz, nie będę taki sam przecież, aczkolwiek znając życie i tak będzie teraz opowiadać z miesiąc, jakiego to chama i bydlaka skończonego spotkała na stadionie. a może miała rację ? i faktycznie jak ten burak się zachowałem ?
niemniej jednak cieszy mnie, że trening wyszedł bo się go normalnie bałem :)
na osłodę trochę koloru:
----
Obrazek
----
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 13 lutego 2013, 19:48 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
leśna masakra, co też mnie podkusiło, zapuścić się dziś do lasu, wszędzie na dobiegach do lasu dosłownie lodowisko, taki pięknie ubity śnieg polany zamarzniętą wodą od góry a w lesie dodatkowo bonus w postaci zamarzniętych bruzd. lub śniegi zmielonego z liśćmi przez dziki, nie wiadomo co gorsze. ale w końcu mamy jeszcze parę dni zimy przed sobą, wiec cokolwiek chyba nie powinienem być tym zdziwiony, a jestem :)
ale jakby nie patrzeć, miałem zażyć wozducha, to zażyłem. lubię środowe treningi o 15stej bo borę słuchawki na łeb i całą drogę słucham sobie kaczkowskiego. dziś jak zwykle miło i przyjemnie było, głownie audycja kręciła się wkoło slasha którego koncert dziś w spodku. w sumie nigdy jakoś specjalnie nie przepadałem za guns n`roses, ale parę utworów, trzeba im przyznać mieli genialnych. przy okazji zająłem się matematyką i wyszło mi, że słucham już kaczkowskiego 31 lat. całkiem niezły wynik. w sumie wyszło 12,3 km lodowiska po 4:57 na tętnie 152. odcinki gdzie było momentami czarny asfalt robiłem bez zmiany intensywności, a po około 4:45. ale za to bez zbytniego napędzania tętno było elegancko wysokie :)
z rzeczy poza biegowych, dziś środa popielcowa. dużą cześć biegu zajęło mi rozmyślanie o tym, przy muzie od kaczkowskiego, ale dlaczego by nie ? :)

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 14 lutego 2013, 17:51 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
na początek gratulacje,Piotrkowi ( kulawemu psu ) urodził się dziś syn !!! :) mi też, tyle, że dokładnie 17 lat wstecz. niemniej parafrazując klasyka, dziecko jest dziecko wypić zawsze można :)
a biegowo spokojne, żwawsze rozbieganie było, czyli biegamy kolejny dzień z serii biegamy szybciej. dziś dopadłem się do asfaltu, tylko pierwszy i ostatni kilometr na ślisko, reszta suchy asfalt, co prawda trzeba było biec pomiędzy samochodami, ale do każdego nadjeżdzającego z przeciwka już z daleka machałem ręką i szczerzyłem kły, co się namachałem to moje, ale za to nie było żadnych ekscesów, nikt nie próbował mnie zepchnąć na pobocze, do tego z 80% odmachiwało dziwiąc się pewnie co to za ich znajomy biega. tempo było dziwne, w planach miałem polecieć to około 4:45-4:50 w zależności od tego jak idzie, no i jakoś poszło. dziwna sprawa, bo prawie nie czułem tempa biegu, ot noga trochę ciężka i nijaka no i tętno wyższe, to czułem, ale też bez przesady. pisząc ciężka i nijaka to mam na myśli, że w ogóle nie czułem co biegnę, jakby ktoś mi powiedział, że to jest po 5:20 od razu bym uwierzył, no może te tętno tylko mówiło by co innego.nic, zobaczymy jak pójdą kolejne treningi. dziś walentynki, nie cierpię tego dziwnego święta, no ale skoro mamy podwójne urodziny, to mam piosenkę dla was dziewczyny, mój zegarek mi ją wylosował na ostatni kilometr biegu. pasuje idealnie
aha jeszcze statystyka
11,8km po 4:35 w tym 10,5 km po 4:33 średnie tętno 158.
zdrówka jak najwięcej tym nowo narodzonym :) :) :)

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 16 lutego 2013, 17:21 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
sobota czyli znów kolejny akcent, biorąc po uwagę, że biegam znacznie żwawiej te rozbiegania, to w sumie robię 6 akcentów w tygodniu, no póki co pięć, bo jutro jednak chyba już spokojnie polecę, ale wciąż się drapię po głowie co to znaczy spokojnie. dziś w planach było 40min tempem P, które teoretycznie powinno wynosić 4:26min/km w idealnych warunkach. było prawie idealnie, bo bezwietrznie praktycznie, asfalt bezśnieżny, tylko, że płasko nie było, oj nie było.ale co zrobić takie mam trasy i inaczej nie będzie. oszukałem dziś siebie, bo zamiast czterdziestu minut wyszło 38, ale cóż jakoś nie pomyślałem o tym, założyłem sobie dziewięć kilometrów to i zrobiłem dziewięć. tyle, że jakby ciut szybciej od zakładanego tempa bo po 4:13. jakby było płasko to pewnie byłoby szybciej, końcówka była najgorsza bo pierw górka 700 metrów, średnio jakieś 5% nachylenia, momentami 7,8% potem zbieg ze 400 metrów i znów taka mocna 400 metrowa górka, która po wypłaszczeniu ciągnęła się chyba jeszcze z kilometr. także lekko nie było. ale...cieszy, co tu narzekać skoro 11 listopada, na zawodach w górze, płaskiej jak stół poleciałem po 4:15, na koniec grudnia po tez płaskiej( w porównaniu z moją trasą )malcie, tak jak dziś po 4:13 a tutaj treningowo tak wyszło, do tego na tętnie 169 czyli niższym niż ostatnie zawody. więc chyba nie jest źle, tym bardziej, że nie byłem kompletnie nastawiony dziś na bicie jakichś rekordów, chciałem po prostu zrobić mocny, szybki, solidny trening i tak też wyszedł. mimo tej pogody dziadowskiej, co to jaka jest każdy widzi. ale stęskniłem się za fotami, więc zaraz po bieganiu, szybko do auta i pojechałem nad jezioro robić foty, już nawet wywołałem -właśnie film się suszy :) nad jeziorem jak nad jeziorem o tej porze, szaroburo, ale fajna mgła była, więc mam nadzieję, że wyjdą choć ze dwa fajne kadry jakieś. jutro coś dłuższego wypadłoby pobiegać, oczywiście w życiu nie dam rady jak Anaid 30km zrobić, ale może znów ze 24 walnę ? i to na pewno luźno, tylko, żebym ja wiedział jak u mnie teraz wygląda luz :)
w sumie, z rozgrzewką i schłodzeniem wyszło mi dzisiaj 15,6km

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 17 lutego 2013, 17:36 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
luźno i spokojnie, w sumie za bardzo nie ma o czym pisać.
ot swobodne wybieganie, naprawdę swobodne, co cieszy mimo, że miało być dłuższe, ale nogi trochę pobolewały po wczorajszym, pogoda obrzydliwa, kiedy w końcu wyjdzie słońce ??? !!! to i jakoś chęci nie ma na nic.ale jako, że wczoraj byłem mimo tej obrzydliwej pogody na fotach, i wywołałem już je, to teraz was nimi za karę pomęczę, ktoś to musi przecież oglądać.
aha 17 km po 4:54 tętna nie znam, bo zegarek się rozładował, dobrze, że jeszcze jesienią sobie na asfalcie kilometry poznaczyłem, mam tak różne trasy do 32 kilometrów poznaczone, także nie przejmuję się jak czasem zegarek zdechnie.
a to las gdzie czasem biegam -lumel niesulice.
1.
Obrazek
2.
Obrazek
3.
Obrazek
4.
Obrazek
5.
Obrazek
6.
Obrazek
7.
Obrazek
i bonus
Obrazek

mam tego więcej, ale nie mam sumienia was dręczyć :)

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pn, 18 lutego 2013, 19:48 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
ja dziś jakby tak nieśmiało, tylko dziesięć kilometrów. normalnie to już nie pamiętam kiedy biegałem tylko dziesięć, jakoś tak ostatnio bywa, że dziesiątek nie biegam. no ale jako, że wciąż tak pięknie szaroburo za oknem, to i dziesięć stwierdziłem będzie dość, tym bardziej ,iż nawet chwilę walczyłem ze sobą czy w ogóle wychodzić, tak ta aura mnie optymistycznie nastraja. niemniej listonosz przyniósł mi audiobuki od mihumora, to ruk cuk, załadowałem je do zegarka i zaraz jakoś tak po czternastej, odpaliłem narreturm do słuchania i w drogę. kuźwa, ale zabrzmiało " w drogę" jakbym co najmniej na dwanaście kilometrów się wybierał. poszło jakoś tak bezboleśnie, jednak co tylko dziesięć to dziesięć, w sumie to nawet nie zauważyłem kiedy, tym bardziej, że wciąż praktykuje te żwawsze wolne rozbiegania. jakoś tak biegło się miło i przyjemnie po około 4:38-4.40 min/km. ja potrafię biegać bardzo równo, więc czy z górki czy pod górkę, mi to mi zajedno, tempo sobie trzymam jakie tam pasuje z dokładnością do sekundy, dwóch na kilometr. w tym tempie dociągnąłem do ósmego kilometra i stwierdziłem, że wartało by odmulić nogi po takim jednostajnym klepaniu, więc ostatnie dwa kilometry zrobiłem w tempie 4:10 i 4:00 na kilometr. i już -było po treningu. czas dziesiątki i kilkunastu metrów to 45:25
średnie tempo 4:31/km tętno średnie 155 czyli jedno uderzenie poza pierwszy zakres wyżej.
fotograficznie dam łabędzia pokoju:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 20 lutego 2013, 19:44 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
uwielbiam takie treningi , +12, słonecznie, bez wiatru, żyć się chce normalnie, szkoda tylko, że czas się obudzić i wrócić do rzeczywistości. jak jest wiadomo, + 12 słonecznie, bez wiatru...także nudy dziś , nie ma o czym pisać, zwykłe rozbieganie tym razem na jakimś rozsądnym dystansie, czyli dwunastokilometrowe po 4:48 na tętnie 150. cieszy to tętno, bo powoli, ale systematycznie spada, a "szybkość" kompletnie nie robi na mnie żadnego wrażenia. tak że tyle jeżeli o trening chodzi.aha asfalt suchy, tzn był jak biegałem, bo teraz śnieg pada jakby chciał, żeby ktoś bałwana z niego ulepił.
teraz ciut o butach bo biegałem ostatnio w tych Faasach 300 co zdążyły przyjść w zeszłym tygodniu, fajny sympatyczny but, bardzo dobrze trzymający nogę, szybki, lekki, zdecydowanie lepiej się w nim biega niż wygląda :) w poniedziałek dla odmiany Faasy 200 na nogach, nie zauważyłem specjalnej różnicy, ale 200 są lżejsze i chyba mniej przewiewne oraz bardziej szersze. niemniej również świetnie się w nich biega...ale, no własnie, ale..mam też saucony A2 i te póki co zdecydowanie biją na głowę wszystko co mam do szybkiego biegania, tak pumy jak i adidasy neftengi.mam dokładnie takie same. nie chodzi o jakieś wielkie różnice, to raczej jak skoda z VW, niemniej jednak wole A2 od nich. co nie znaczy, że są złe, nie, to to nie, niemniej jednak na "strategiczne" starty trzymam dalej A2 :)
cieszy też, że po tych szybkich bieganiach nie czuję się bardziej zmęczonym niż po tupaniu z tętnem 135. powiedziałbym, że im mocniej biegam tym robi mi się lżej, widać dobrze to na mnie wpływa. znaczy nie ma się co ze sobą szczypać.
fotograficznie wynalazłem zdjęcie co to myślałem, że już po nim, także niestety będę na nim ja, za to z jednym z moich, już niestety byłym, aparatem :)
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 21 lutego 2013, 20:57 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
wygląda na to, że jak w poniedziałek umawiałem się, na rower w piątek, to jednak nie byłem przy zdrowym zmysłach. także chyba jednak jutro nie pojeżdżę takie mam wrażenie. no ale do jutra to daleko jeszcze, a dziś miała być bieżnia w planie, jednak nie mam takich zakręconych nart jak banan, tak po prawdzie narty to ja raz w życiu na oczy widziałem, więc został asfalt. prawie czarny, tylko lekko śliski i z niewielką zawartością samochodów. sam nie wiedziałem co mam biegać, a jak nie wiadomo co, to najlepiej zrobić podbiegi. na sampierw 9km rozbiegania, pierwszy po 5:10, pozostałe osiem po średnio 4:38. potem 10x100m/100 biegu pod górkę po pięknie ubitym śniegu i kilometr z groszem powrotu do domu.
co tu więcej pisać ? wiem, rzygać mi się już chce, nawet nie tyle zimą, co tą szarugą. to jest jakaś masakra. z dobrych rzeczy to widzę, że powoli bo powoli, ale te 4:40-4;45 robi się moim tempem rozbiegań. patrzę na średnie tętno własnie z tej dziewiątki i jest już tylko 148, jeszcze dużo jak na swobodne rozbieganie, ale co trening to niżej, tym bardziej, iż na powrocie wiaterek zaczął dmuchać taki, że stawiało do pionu nieźle. górki po trasie też swoje robią. także kontynuować zamiarowuję dalej te tempa rozbiegań, czas pokaże czy to słuszny pomysł.
jako że rowerowo dzisiaj to dam rower, niestety nie dostałem żadnej nagrody za to zdjęcie, ale też i żadna siatka nie wisi na kierownicy a do tego na żaden konkurs jej nie wysyłałem, znaczy fotografii nie siatki :)

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 23 lutego 2013, 19:33 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
armagiedon normalnie pogodowy u mnie. zawieja śnieżna jak ta lala, ale biegać cza. gorzej, że wczoraj zasiedziałem się u kumpla, dawno się z nim nie widziałem i tak jakoś się zeszło przy złocistym trunku i dziś niezabardzo się chciało wychodzić :) niemniej jak to klasyk mawiał, chciał, niechciał musiał - poszedłem. znaczy pobiegłem. pierw 3,5 km rozgrzewki parę żwawszych rytmów i kilometrówki po asfalcie, z jednej strony szczere pole, z drugiej strony pole szczere, także wiatr miał gdzie się rozpędzić. asfalt elegancko zaśnieżony, ale najgorszy wiatr i śnieg w pysk. pierwszy kilometr z wiatrem 3:56, pod wiatr 4:0 potem z wiatrem znów 3:55 i kolejne dwa pod wiatr po 3:59 i 4:0 trzy minuty przerwy. te pod wiatr to jakaś makabra, ale siła jest jak patrzę po czasach. niemniej dawno nie biegałem w takich ekstremalnych warunkach. jedyny plus tego to, że auta szybiej niz 40/h nie jeździły i prawie w ogóle nie przeszkadzały. aaa i jaki miły gest, zatrzymuję się po ostatniej kilometrówce, wiadomo człowiek zrąbany, to łeb nachylony w dół i łapie powietrze jak ryba, zatrzymuje się obok mnie samochód, otwierają się drzwi i pan miły się pyta, czy coś się stało, czy oże w czymś pomóc, tak kultura w domu i zagrodzie u mnie na wsi :) niby drobiazg a jaki miły :)
to najszybszy trening jaki zrobiłem w tym roku, do tego lekko wczorajszy byłem, a warunkach nawet nie wspominam. także jestem zadowolony.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 24 lutego 2013, 18:02 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4034
Lokalizacja: zzewszont
wstałem rano, spojrzałem za okno, koszmar, deszcz siąpi aż miło, myślę poczekam, faktycznie skończył się deszcz, zaczął padać śnieg, koło dwunastej chciał nie chciał-nie chciał-musiał i polazł. akuratnie śnieg przestał padać, ale wiało i tak elegancko. tak na moje oko, na mistrzostwa polski w puszczaniu latawców. słuchawki na uszy, narreturm w odtwarzaczu i co tu biegać - w sumie w planie miałem jak zwykle coś dłuższego, a do tego pomyślałem sobie o rubin i jej wczorajszym biegu i wyszło mi, że nie ma co, dwadzieścia trzeba zrobić. nie żebym jej zazdrościł, raczej stwierdziłem, jak to tak ? to dziewczyna wczoraj się tyle czasu męczyła w śniegu i zamieci a ja tu kombinuję jakby za dużo nie biegać ? także zawstydzony z lekka udałem się na asfalt. a na asfalcie piękna breja pośniegowa po bokach, także trzeba było kombinować między samochodami i znów muszę kolejny raz pochwalić kierowców, przez całe 20 kilometrów nie zostałem ochlapany nawet kropla wody, niektórzy to tak zjeżdzali jakby poboczem mieli sunąc, żeby tylko nie chlapać, także bardzo miło pod tym względem się dzisiaj biegało. fakt ze za dużo tych samochodów nie było, co parę minut się sztuka trafiała, niemniej jednak, miłe to. pierwsza dyszka miła i przyjemna, postanowiłem za bardzo nie patrzeć na tempo, ma być luźne wybieganie, to niech będzie, z tym, że luźne szybsze jak to ostatnio u mnie, ale bez żadnego napędzania się. i tak było, gorzej z powrotem, bo całe 10 kilometrów, miałem elegancki wiatr w pysk, nie aż taki jak wczoraj, ale i niewiele mniejszy i nie powiem trochę się z nim naszarpałem. bydle jedno, dmuchało jakby mnie zdmuchnąć chciało, a jako, ze duża cześć trasy znów między szczerymi polami była, to miał się gdzie sukinkot rozpędzić.
ale było-minęło, myśl o rubin latającej wczoraj w śnieżycy, podtrzymywała mnie na duchu i jakoś poszło. ewidentnie widzę, że te szybsze bieganie zaczyna przynosić efekty, więc póki nie padnę, nie mam zamiaru zrezygnować. wyszło 20 km po średnio 4:46 na tętnie 152. tydzień spokojnie 65 kilometrów, ale też i tak jakoś samo wychodzi, że co czwarty tydzień mam mniej kilometrów i to własnie znów jest ten czwarty. nawet nie planuje tego, samo się robi :) za trzy tygodnie maniacka dziesiątka i mimo, że nie nastawiam się na żaden wynik, to jednak chciałbym coś tam sensownego nabiegać, jak się uda - złamać 40 min, więc od jutra zaczynam solidny BPS, zobaczymy co z tego wyjdzie.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 375 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9 ... 25  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brujeria, Majestic-12 [Bot] i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL