Teraz jest Cz, 27 czerwca 2019, 10:28

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 364 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 25  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 3 stycznia 2013, 19:56 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
w łeb.
3x10 min ze średnim tempem 4:16 km. przerwy 2 min trucht.
ciężko, wiatr boczny masakryczny pierwszy odcinek lekko w dół, drugi niestety z powrotem pod górę, trzeci zaś z powrotem w dół.
ależ się namordowałem. tętno od 2 odcinka w granicach 174-176 czyli w okolicach 90% max.
do tego deszcz, ale pewnie każdy ma to samo za oknem.
najgorsze były ostatnie 40-50 sekund z każdej 10 minutówki, tak się ciągnęły, że pół życia można było przemyśleć :)
są i plusy, dałem radę, ostatni set był najszybszy, na tej niewykończonej ekspresówce biega się świetnie, trzeba tylko jeszcze znaleźć w miarę płaski odcinek.
wyszło razem z rozgrzewką i schłodzeniem 14,6 km całkiem przyjemny dystans.
fotka akuratnie na tą pogodę, też wtedy jak widać wiało, albo ręce mi latały:)
ps oczywiście fota nie jest traktowana żadnym programem graficznym, tak jest na filmie.
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pt, 4 stycznia 2013, 15:20 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
dziś Pan, jak ten pień - siedzi kołkiem w domu:)
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 5 stycznia 2013, 15:37 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
asfalt asfalt uber allez
wciąż myśl o terenie wywołuje u mnie odruchy wymiotne, poza tym po ostatnich deszczach nie mam zamiaru ciapciać się w błocie, więc decyzja mogła być tylko jedna-standardowo ćwiczymy asfalt. w planach 16 kilometrów - w tym jak to daniels ładnie napisał- kilka razy 3 min/3 min. do 8mego kilometra na spokojnie świński truchcik w granicach 5:15 km potem nawrót i bierzemy się za trzyminutówki. z tabelek wychodzi mi, że takie treningi powinienem biegać po około 3:55km, szybko ale to tylko 3 minuty. pierwszą zaczynam po 3:45 reflektuję się po drugiej minucie i spokojnie zwalniam do 3:52. druga znów leci do drugiej minuty po 3:40 zwalniam do 3:50. trzecia najgorsza wydawałoby się - pod dużą górkę - równo półtora minuty po 4:05 potem z górki dokładam i całość wychodzi po 3:47- jestem tym mocno zdziwiony - nogi już ciut miękkie ale lecimy kolejną i ta ostatni mnie pokonała. o ile pierwsze dwie były, plus minus po płaskim, ostatnia to w całości jeden - niemocny- ale jednak podbieg. do tego dochodzi wiatr idealnie w pysk i pod koniec mam dość- wychodzi po 4:06. stwierdzam, że na dziś wystarczy tego tempa, tym bardziej, że tydzień był naprawdę intensywny. to trzeci mocny akcent w tym tygodniu, do tego jutro jak zrobię 21 km wyjdzie ponad 80 kilometrów biegania raptem przez 5 dni :) także wyszło dzisiaj 16 po ca 5:10. tętno na akcentach dochodziło do 178 ale nie dłużyło mi się dzisiaj. śmiem twierdzić, że te trzy minuty mijały mi szybciej, niż ostatnie 30-40 sekund z czwartkowych dziesięciominutówek.
za to wczoraj jak oglądałem - zdjęcie DOMiniki z jej ostatniego biegu ( elegancka landrynka :) ) to jakiś diabeł mnie podkusił, żeby kliknąć link co to tam ma wklejony - puma running - no i popłynąłem- kupiłem sobie takie kamasze oczywiście potrzebne mi one jak w tyłku koszula, ze startówek mam adidasy neftengi, mam saucony A2 dwie pary, no, ale one takie piękne te pumy, nie mogłem się powstrzymać. wysyłka free, wyszło 238 złotych, także DOMinika masz mnie na sumieniu :)
wracając jeszcze do asfaltu, kto mówi, że asfalt jest brzydki ?
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 6 stycznia 2013, 19:13 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
jak to w niedzielę, spokojne dłuższe wybieganie. nie zgadniecie, ale tak tak- asfaltowe :)
pogoda pod psem, znaczy taka dziadowska siąpiąca mżawka, ale nie narzekam w końcu to styczeń i kurna może śnieg przyjść a to nie podobałoby mi się wcale. bieg jak bieg nudno i spokojnie, parę górek, parę prostych, dreptu dreptu i 21 km zrobione nie wiadomo kiedy. cieszy niskie tętno 139 czyli 72% hrmax przy tempie 5:14 min/km także fajnie jest. ciekawostek po drodze żadnych, no może widziałem na polu porzepakowam 15 -liczyłem- siedzących łabędzi - a za nimi 4 sarny-musi jakaś ustawka, bo łabędzi w rzepaku to chyba w życiu nie widziałem.
mięśnie takie jakieś poobijane jakby, ale co się dziwić 3 solidne akcenty w tygodniu tylko asfalt, musi boleć chociaż trochę.
bez rannego biegania-niedługo wracam do niego - 5 dni w tygodniu a wyszło i tak 83,5 km do tego nie czuję zmęczenia ani podjechania, jakby ktoś teraz zadzwonił choć pobiegamy jakąś luźną ósemkę, to ubrałbym się i poszedł :)
a tak siedzę i myślę jechać do sklepu po jakieś dobre czeskie piwo czy nie jechać ? jak myślicie ? tylko proszę o szybkie opinie. dla ułatwienia dodam, że od wtorku nic a nic :)
kot niedzielny - bo przecież kota dawno nie było czyż nie tak ? :)
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pn, 7 stycznia 2013, 19:36 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
kolejny tydzień roboty rozpoczęty. za bardzo nawet nie ma o czym pisać, spokojne 12 kilometrów po 5:15 . do tego na koniec na stadionie 5x80 metrów rytmy na rozruszanie kości. nogi sklepane i obolałe od ciągłego tłuczenia asfaltu, ale co tam. widać tam ma być.w tym tygodniu tylko dwa akcenty, nawet nie za najtrudniejsze (chyba) więc póki można będę nabijał pomiędzy nimi kilometry. pogoda też sprzyja, przynajmniej na razie, także trzeba robić swoje. 26 stycznia w forst u germańców jest jakaś dyszka to polecę kontrolnie, może uda się nabiegać coś lepiej niż w poznaniu. a jak nie to nie, płakać nie będę. chyba. dobry znak to taki, że powoli zaczyna mi brzydnąć asfalt i już się zaczyna czkinć do lasu -także równowaga musi być. jutro chyba wyjdę dodatkowo rano - o ile się obudzę -ale mam nadzieję, że jednak wstanę. także dzisiaj grzecznie wieczorem książeczka i spać.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 8 stycznia 2013, 21:37 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
cytując klasyka: "...wieczór był chujnia mrok ziąb zima sukin kot choć suchy..."
a u mnie trening na stadionie jak raz wypadł.
na papierze wyglądało to lekko, dostojnie i spokojnie.
czyli :4x(200R/200t+200R/400t+600R/t) w tempie 3:42 km
dwusetki pikuś, ale te sześćsetki to dobrze poczułem w nogach oj dobrze.
boisko dwustumetrowe, więc bieganie praktycznie cały czas po zakręcie, ale i tak trzeba się cieszyć, że styczeń a można spokojnie takie treningi robić. oprócz myślenia o tym, że zaraz zdechnę starałem się cały czas podczas biegu skupić na tym, żeby biec jak najładniej i ekonomiczniej, pracować nad techniką biegu, rytmem, długością kroku itd.
chyba nawet udało mi się coś zrobić z moimi ręcyma, bo przeważnie to latają jak wiatraki.
nie niestety ładnie to ja nie biegam i chyba już się tego nie nauczę.
ale chociaż się staram.
za dwa tygodnie taki sam set, będzie jakieś porównanie.
wszyło z rozgrzewką i schłodzeniem ponad 12 km. z tego tempa 4 km
z fajnych rzeczy przyszły buty z holandii- w piątek zamówione i kupione -dziś kurier zastukał do drzwi.
lekkie, świetne - jutro porobię foty i postaram się więcej o nich napisać .
waga wciąż 78 kg, aczkolwiek koleś z którym ostatnio się widziałem na święta powiedział mi dzisiaj, ze schudłem. jacy Ci ludzie są mili i uprzejmi teraz :)

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 9 stycznia 2013, 19:05 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
o jak mi się dzisiaj nie chciało wyleźć, kombinowałem czy może zrobić sobie wolne dziś zamiast piątku, ale w końcu jakoś się zmogłem i wylazłem. nie chciało mi się, z tego niechcenia założyć soczewek i oczywiście, jak tylko wylazłem zaczęło padać, więc okulary całe mokre i musiałem ściągnąć. bez okularów masakra, widzę na 20 cm reszta tak elegancko zamazana, że nie trzeba 8 piw walić :) biegnę, ale ojakże inaczej- błędnik swoje, oczy swoje, nogi swoje, no masakra...człapię tak po 5:05 -5:10 a idzie jak kurwie w deszcz. w okolicach 6tego kilometra zaciekawiło mnie w jakim tempie biegnę -nie miałem włączonego autolapa i pokazywał mi czas całości 5:07- klepnąłem zegarek -patrze idzie średnia aktualnego kilometra 4:42 a mi biegnie się całkiem jakoś nagle lekko. myślę podduszę troszkę, zobaczymy co będzie - kończę kilometr w średnio 4:20 a nie czuję, że biegnę prawie, następny 4:12 a kolejny 3ci - już pod górę cały, wychodzi po 4:15. no fajno fajn. jak na takie, niechcenie się niczego i ślepotę pełną -jest moc. z tego rozpędu to kończę spokojnie już po 4:55 kolejne dwa i niewiadomo kiedy wyszło 13,3 km po 4:54 w sumie. najbardziej się cieszę, że wyszedłem i zmęczyłem, a te kilometrówki mocne to chyba taka nagroda była za to, że jednak wylazłem. morału z tego nie będzie żadnego bo i nie ma takowego, a nawet jakby był to muszę spadać robić śledzie, bo mnie zachcianka naszła na matijasy z cebulką w oleju i occie -ja, w odróżnieniu do moich kotów, które prędzej zdechną niż zjedzą cokolwiek co ma wspólnego z rybą - rybę mogę jak kot, pod każdą postacią na okrągło :)

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 10 stycznia 2013, 21:32 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
11 km spokojnego rozbiegania po 5:19.
napisałbym więcej ale nie mam jak, jutro uzupełnię.
fota jesienna :)
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pt, 11 stycznia 2013, 18:44 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
dzisiaj piątek czyli wolne, w sumie to wypadałoby popisać o wczorajszym treningu, ale co tu pisać, jak nie ma o czym. jedyna ciekawostka, że jak raz udało się mi zebrać 7 osób na trening, więc małą bandą lecieliśmy i jak zwykle w takich przypadkach jeden nabijał się z drugiego, więc więcej śmiechu było niż biegania. ja tam osobiście lubię jak jest taka ekipa do biegania, przynajmniej luźnego, zawsze coś się dzieje, a i zawsze ktoś ma pieniążka w kieszeni i tak jak wczoraj miał kto postawić piwo po bieganiu :) o cudownych właściwościach chmielu nie będę się za bardzo rozpisywał, kto trenuje ten wie, że bez pracy nie ma kołaczy, a piwo wino dwa bratanki, od treningu i kochanki, czy jakoś tak.

dziś - jako, że jest jest wolny piątek od biegania, postanowiłem to uczcić treningiem. znaczy, postanowiłem wczoraj po dwóch piwach w przypływie ułańskiej fantazji, rano zaś z fantazji nawet ułanki nie było tylko twarda, znaczy miękka, biała rzeczywistość za oknem. po cholerę to pada ? no niech ktoś mi to wytłumaczy , po cholerę ?
ale jak mus to mus, chciał nie chciał musiał i polazł pobiegać.
w planie 40 min biegu progowego czyli po 4:28/min. no elegancko, chce mi się, tak samo mocno jak wypić szklankę ciepłego smalcu. ale idziemy. trzy kilometry dobiegu do ekspresówki w budowie, a tam lekki śnieżek na asfalcie, ale spokojnie umożliwiający bieganie. po drodze dociera do mnie, że 40 min po 4:28 to jakieś 9 km, nie jest kurna lekko. no ale skoro dziś wolny piątek to czym się przejmować. lecimy- jest nas dwóch - na początek lekko z górki, ciut ślisko, ale nie oszukujmy się, nie ma to wpływu na tempo, gorzej, że wieje silny boczny wiatr, ale na to nie mam już wpływu. początkowo trasa per saldo, prowadzi w dół do tego bardziej z wiatrem - z powrotem już jakby niekoniecznie. pierwsze 20 minut po 4:29 znaczy nie jest źle, z tym, że to ta łatwiejsza część biegu. po nawrocie, zaczyna się pod górkę i wiatr, ale nie zmieniamy tempa, nawet lekko przyspieszamy, ino przedostatni kilometr to praktycznie jeden duży podbieg i on wychodzi najwolniej po 4:31, ostatni już się wypłaszcza i mimo, że to wciąż podbieg to bez zmiany mocy, wychodzi 4:20/km.
całość 9,1km po 4:27 tętno średnie 166. zadowolonym i to mocno, tym bardziej, że poszło lepiej niż myślałem, co nie znaczy, że lekko :)
jak na wolny piątek to całkiem fajne, w sumie 15 kilometrów wyszło.

z rzeczy niebiegowych wykasowałem się z fejsa, wkurzał mnie ten wynalazek, ale uciekłem od niego, nie od znajomych :)
a teraz otwieram butelkę, na zakwasy oczywiście, ciechana niefiltrowanego.
wasze zdrowie i moich zakwasów.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 12 stycznia 2013, 18:00 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
śnieg, śnieg, śnieg na ulicach...czy to nie przypadkiem kazik śpiewał ?
konweka, wiem, wiem ja z tym śniegiem, jak katon zresztą starszy z kartaginą, ale co poradzę, że obrzydzenie czuję do tego białego ścierwa ?
w każdym razie dziś swobodne rozbieganie, takie rozbicie mięśni po wczorajszym akcencie.
oczywiście asfalt, ale tak jakoś zaczęło mi się cknić do terenu, więc może już niedługo ? :)
zabraliśmy dziś ze sobą kolegę, który nie za wiele biega, więc pierwsze 7km to tak po 5:30, powrót już na spokojnie po circa 5:15 średnia z szesnastu kilometrów wyszła 5:22 na tętnie 136, więc luz i baranek.
miałem coś napisać o tych nowym butach co to przyszły we wtorek, ale nie mam cyfrówki, żeby foty porobić, a jak chciałem ajfonem, to od razu wysypki dostałem. wrzucę jedno, bo przymierzałem się do organoleptycznego porównania do A2 soucany i nefeng adidasa, ale jak zobaczyłem jaka fota wyszła to od razu dałem sobie na luz.
także jak pożyczę cyfrówkę w poniedziałek to wrzucę krótki opis.
i to tyle mój motyle na dzisiaj, motyla noga, kurcze pióro, znów śnieg pada.

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 13 stycznia 2013, 15:51 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
czy nie pisałem już przypadkiem, że śnieg pada ? jakby nie pisał to na wszelki przypadek napiszę, że pada.
chociaż dzisiaj jakoś strasznie mi to nie przeszkadzało, ale też nic żwawszego nie było w planie. ot jak zwykle takie spokojne gidanie z nogi na nogę. standardowe niedzielne oczko po 5:23 na w sumie niskim tętnie 136. biorąc pod uwagę górki dołki po drodze, nie jest źle. Tym bardziej, że po raz pierwszy przekroczyłem barierę 100km/tydzień - jak raz jestem od dziś rudy102 :) pytanie co dalej, w którym kierunku pójść, zwiększać tempo ? kilometraż ? czy może zatrzymać się na obecnym etapie.
może póki pada dowalić sobie maksymalny kilometraż, i robić zabawy biegowe tylko zamiast określonego tempa, bo i tak się nie da biegać wg planu ? w sumie mam zaplanowane dwa starty 16 marca maniacka, docelowo dyszka w spreewaldzie 20 kwietnia i to dopiero ona mam mi określić, na jakim poziomie jestem i jak dalej biegać.
cieszy mnie to, że mimo akcentów, biega mi się lżej, mam mniej zmęczone nogi i lepsze samopoczucie. znaczy zaczynam się chyba trochę odmulać, przynajmniej fizycznie :)
wciąż mam wrażenie, że ten plan co go robię, to bardziej pod połówkę mimo wszystko jest, niż pod dyszkę, ale cierpliwie czekam do kwietnia, wtedy będzie wiadomo. plan B jest taki, żeby zaraz na początku maja polecieć połówkę i zobaczyć jak idzie.
najważniejsze-nie kwękać robić swoje. pogodę ma każdy taką samą, albo gorszą :)
ps
póki co moje bieganie w takim stanie jest:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pn, 14 stycznia 2013, 18:53 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
no i zima na całego, minus osiem, do tego silny wiatr i taki dziadowski śnieg z lodem padający.
polazłem z krzyśkiem na wybieganie do lasu, dawno nie byłem, a stwierdziłem, że jak jest śnieg to będzie przyjemniej. niestety nie było, fatalne podłoże, wszystko rozjeżdżone albo przez samochody leśne, albo jeżdżące po okolicznych wioskach. grube zamarznięte bruzdy, pokryte śniegiem, także kompletnie nie wiadomo na czym się stawia nogę. sceneria bajeczna, ale podłoże tragiczne. padało tak, że zamarzły mi powieki, i prawie nic nie widziałem - jak chciałem przetrzeć oczy to bałem się, że zedrę sobie ten lód wraz z powiekami :) wyjszło ponad 15ście kilometrów po 5:30 na tętnie 139 - także żegnaj szybkie bieganie, zaczynamy robić kilometry, bo chyba nic innego mi nie pozostaje. na jutro miało być biegane 12 x 400/400 ale kompletnie nie ma gdzie tego robić, a na bieżnie, za chiny ludowe nie pójdę - to już wolę w takich warunkach katować się na dworze.
trzeba być elastycznym i nie ma co płakać na aurę, najwyżej sobie zabawy biegowe będę robił i krosy, póki co daniels idzie do szafy na wieszak i czeka na lepszą pogodę.
a jako, że moje koty obłędu dostają jak śnieg widzą, co chwila chcą na balkon się w nim ciapciać - to dziś kot, jeszcze letni :
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 15 stycznia 2013, 17:50 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
krótko, powiedzmy, że szybko, w każdym razie na temat -czyli śnieżne 10km.
zamiast czterystometrówek, była zabawa biegowa 5x3min/2 min przerwy, ścieżka rowerowa nawet z grubsza odśnieżona, więc nie było jakiejś tragedii, niemniej przyczepność jak po ośmiu piwach :)
najważniejsze, że można było pobiec żwawiej. wyszły te trzyminutówki średnio po 4:08/min także fajno jest, aczkolwiek ostatnią to już na miętkich nogach robiłem. za to, matko tylko 10 km, normalnie już nie pamiętam, kiedy tak krótko ostatnio biegałem. niedługo to się butów nie będzie chciało ubierać na takie krótkie dystanse :)
i to tyle z placu boju na dziś.
idę leżeć brzuchem do góry z książeczką w dłoni.
całość wyszła po 5:02 na tętnie średnim 143.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 16 stycznia 2013, 18:33 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
dziwnym trafem śnieg wciąż nie stopniał i cza było kolejny raz się w nim taplać. spokojne tlenowe wybieganie, w lesie !!! dookoła jeziora. było tak, biegliśmy, biegliśmy i biegliśmy i biegliśmy i dobiegliśmy. 17 km po 5:30 na tętnie 138. jednym słowem plaża. idę czytać książkę.
fotograficznie dam kwiatka, tzn kaktusa.

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 17 stycznia 2013, 19:04 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3826
Lokalizacja: zzewszont
to się normalnie nie mieści w głowie. żebym ja zapomniał o piwie i dopiero dzisiaj odkrył, iż w zamrażalniku leży jeszcze jedna butelka wsadzona tam na chwilę w celu "szybszego schłodzenia" - dodam że włożona tam w niedzielę, także schłodziło się nawet za dobrze... butelka nie pękła an szczęście, tylko kapselek obluzowało i trochę pociekło, stoi w zlewie, może się uratuje...ale, żebym ja zapomniał o piwie..jak żyć ? jak żyć ??? :orany: :orany: :orany:
ech...no ale twardym trzeba być nie mięttkim, ze dwie noce koszmarów, pobudek z krzykiem i chyba się to jakoś wyciszy...
treningowo 12 kilometrów no prawie, 11,875 :) rozbieganko i 6 km po 4:30 na tętnie 160 + schłodzenie. nie było za lekko, podłoże jakie jest takie jest, cześć poleciałem po czarnym asfalcie, ale za to samochody mijały mnie na lusterko i trzeba było uskakiwać momentami na boki, do tego z górki pod górkę...pierwsze 3 było łatwiej, z górki większość, za to wolniej po średnio po 4:35 - po 3 km nawrót i z powrotem - więcej pod górę, do tego pod wiatr a poszło szybciej - średnio po 4:25 -więc cieszy, że docisnąć mogę...ale, ale poczułem już, że to 13 dzień biegania non stop i że czas jutro sobie zrobić odpoczynek. nie czuję się jakoś zarżnięty czy specjalnie zmęczony, niemniej dzień wypoczynku mi na pewno nie zaszkodzi :)
i byłoby świetnie, tylko co popatrzę na tą butelkę w zlewie to płakać się chce...
wasz nieutulony w żalu cichy.
ps
na szczęście kupiłem przewidująco 3 miodowe trybunały -chłodzą się w zamrażalniku :) :) :)

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 364 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 25  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL