Teraz jest N, 15 września 2019, 12:00

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 375 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 20, 21, 22, 23, 24, 25  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 11 marca 2014, 21:37 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
tydzień wyluzowania, w sobotę maniacka, na której niczego się nie spodziewam, dzisiejszy trening pokazał, że słaby jestem jak kuropatwa.
może i w miarę długo ta ja biegać potrafię, ale szybko za cholerę.
na swoje usprawiedliwienie, niewielkie ale zawsze mam to, że dzień taki nerwowy, że można by nerwy na pęczki i kłębki sprzedawać, w związku z tym do treningu tylko szklanka soku z buraków rano,
potem jabłko i szklanka soku z buraków przed treningiem.
20 minut w tempie threshold, co tabelkowo u mnie wychodzi po 4:13 a zrobiłem po 4:05.
nogi ciężkie, owinięte onucami podbiegów i obute w trepy kilometrów.
męczyłem się, brak bieganych temp wyszedł bokiem i rozkrokiem.
zdziwiony być nie powinienem, a jednak jakbym trochę był.
no ale młody zawsze zdziwiony.

kota dawno nie było:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 12 marca 2014, 19:05 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
luźne spokojne bieganie, takie tam rozmasowanie nóg po wczorajszym akcencie i przedostatni trening przed sobotnim startem.
ciepło, słonecznie, pół treningu przebiegłem bez koszulki, jak na początek marca to dobry wynik, w tamtym roku o tej porze walczyłem z lodem i śniegiem.
z ciekawszych rzeczy odzwyczaiłem się od samochodu, fakt pomogła mi w tym jakaś menda kradnąc mi dwa tygodnie wstecz tablice rejestracyjne i do dziś nie miałem czym jeździć.
po prawdzie to ja nigdy nie przepadałem za tą puszką. tyle, że siłą przyzwyczajenia, woziło się tyłek i już.
a tak dzięki temu, w prosty sposób uświadomiłem sobie oczywistą oczywistość, że nie potrzebuję samochodu na co dzień.
rozumiem wyjazd na zawody, a tak ? na cholerę mi auto.
i tego się będę starał trzymać.

kota dawno nie było i nie będzie dziś.
posłużę się cytatem z mojej ulubionej książki (z pamięci)
to nie moje, wrogowie ludu podrzucili.

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 13 marca 2014, 20:32 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
ja się nie nadaję na takie bieganie, nie raz twierdziłem, że muszę mieć "w łeb"
trzeci trening i trzeci luźny w tym tygodniu, i ledwo chodzę, rozmemłany jestem jak baba w połogu.
do boru z takim bieganiem.
ostatni raz się daję się głosowi rozsądku namówić na wyluzowanie, przed zawodami, na których i tak mi nie zależy.
fatalnie, jestem miętki jak galareta w słoneczny dzień.
dzisiaj raptem 6,5 km w tym 5x400 po ca 91 sek na 30 sekundowej przerwie.
a kwadratowy byłem, jak kostka rubika.
do tego jakiś debil skończony napalił plastikami w piecu, i mimo nocy widziałem czym oddycham.
fuj, jeszcze te dziadostwo mam w gardle.
do dupy takie bieganie.
od poniedziałku w kierat, jak nie mogę chodzić to chociaż czuję, ze żyje i wiem dlaczego.

kota dawno nie było:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 15 marca 2014, 22:37 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
o matko, kto to widział tak się męczyć.
jestem bardziej niż zadowolony, spotkałem się forum z kulawym, Kubusiem, Michałem i całym stadem nieforumowych ludków.
na nic się nie nastawiałem,tym bardziej, że wiało.
wiało, padało, grad, deszcz i różne takie.
faktem jest, że ostatnie 2 km wiało w plecy, ale co mi po ostatnich dwóch, jak kompletnie nie wiedziałem co biegnę.
pierwsze dwa kilometry to zostałem zblokowany, nawet Pani z parasolka była przede mną na starcie i przebijałem się do przodu dużym zygzakiem.
wynik wynikiem, ale ostatni raz biegnę maniacką.
dla mnie to jakieś nieporozumienie.
przebijanie się do szóstego -siódmego kilometra, między zawodnikami co maja drogę szerokości jednego pasa, dziękuję, to nie dla mnie.
żeby była jasność, nie krytykuję organizatorów, wszystko było perfect, ale tłum 3.500 osób to już nie dla mnie. zapisałem się w zeszłym roku, więc pobiegłem dziś, niemniej, jak piszę ostatni raz.
czas jak czas, biegłem na gpsa a on pokazywał tempo 3:57, kompletnie nie widziałem oznakowań kilometrów, które były podobno gdzieś na "górze" nie wiem ? n latarniach ?
w każdym razie, jak ten koń, od lat przyzwyczajony, że kilometry są na tablicach na dole, nie przyszło mi do głowy szukać ich na niebie.
te trzy sekundy, wiadomo, byłoby do urwania, żebym wiedział ma czym stoję, czy też biegnę raczej, no ale żeby babcia miał fujarę, byłaby genderystą, więc nie ma co gdybać.
pobiegłem początek zachowawczo, pogody nie wspomnę nawet, więc było tak jak miało być.
trzy sekundy wiosny nie czynią, i fajno fajn, że swoje biegłem do końca, fakt ten koniec to dwa kilometry z mocnym wiatrem w plecy, więc można by było coś wydusić z siebie, gdyby można było.
a ja nic nie byłem w stanie wykrzesać z siebie żadnego finiszu, zamulony chyba ostatnimi kilometrami biegłem bo biegłem.
równo w miarę i tyle, bez powiedzmy sobie szczerze, żadnej woli walki.
było jak było, wiadomo słaby jestem jak kuropatwa.
czas 40:03

kota dawno nie było, Aszka też chce na zawody .
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 18 marca 2014, 18:20 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
będę oryginalny jak napiszę, że wieje jak cholera ? nie ? tak myślałem...
15km po lasach pierwsze 7km pod totalne wiatrzycho, potem też kręcił, ciągle było w pysk..
bieg spokojny a namordowałem się jak przy tempie.
chęci na wszystko ten wiatr odebrał.

nawet koty przez niego powykręcane..

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 19 marca 2014, 19:36 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
będę oryginalny jak napiszę, że wieje jak cholera ? nie ? tak myślałem...
do tego siąpi, no ale skoro jeszcze niedawno było lato, to co dziwnego w tym, że jest jesień ?
a że wiosną ? phi...
zapomniałem całkiem, wysłałem na konkurs "dialogowy" niestety nie został zakwalifikowany, widać za bardzo abstrakcyjny był, a może naczelny wyczaił, że wrogowie ludu, tyle co mi właśnie kigery podrzucili ?
w każdym razie proponowałem :
-Węgiel to niesamowite, a skąd Pan bierze węgiel?
-Zasadniczo to z Węgorzewskiej
-A nie boi się Pan tak ten węgiel wozić?
-Strach jest ale zasadniczo zawsze staram się mieć kwit
wiadomo, cytat legenda, ale pasował mi idealnie do tej sytuacji.
jak widać, tylko mi :-)

treningowo, nie chciało mi się aż strach jak o tym wietrze pomyślałem, więc wylazłem tylko na dyszkę, wiatr mnie postawił, ja się nie dałem i jakoś tak poniżej 6/km doczłapałem się do mety.

kota dawno nie było:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 20 marca 2014, 19:42 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
ojacie jacie, średnie tętno dziś 127.
nie pamiętam biegania z takim tętnem.
tym bardziej, że się uzbierało prawie 80m up.
z takim tempem też :-)
luźne spokojne człapanie, tym razem w wiosennej atmosferze.
opcje były dwie, albo poprawiam wczorajszy trening, albo luzuje totalnie, więc zabrałem się z kumplem, z którym wiedziałem,. iż nie poszaleje.
zaczynam orkę na ugorze, więc korzystam z luzu póki tylko mogę.
110 samo się nie przebiegnie, szczególnie jak się ma ambicje nie być ostatnim.
kota dawno nie było:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pt, 21 marca 2014, 20:51 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
będę oryginalny jak napiszę, że wieje jak cholera ? nie ? tak myślałem...
do tego wszyscy mnie dzisiaj wyprzedzali, WSZYSCY !!!
ze 14 ście osób chyba naliczyłem, nie dawałem rady.
brali mnie jak chcieli.
słaby jestem jak kuropatwa.
pierwsze 10 km pod totalny wiatr, momentami musiałem głowę pochylać, żeby się przebijać przez ścianę wiatru.
jakaś masakra.
na nawrocie z wiatrem, ale co mi po tym, jak znów mnie wszyscy wyprzedzali.
cholera, ładna pogoda to od razu się sportowców narobiło.
przyjdzie biegać nocami, żeby wstydu nie było.
tętno jak na dzisiejsze warunki, to średnie wyszło jakieś tęczowe -154 sam nie wiem skąd, bo raczej 160 mi wciąż migało.
do tego 200m up było.
o tempie nie ma co pisać, gentelmeni o tempie nie rozmawiają.
w sumie to nawet byłbym zadowolony, żeby nie to, że mnie wszyscy powyprzedzali.
ale co tam, dziś pierwszy dzień z tej trójpolówki na ogórze, co ją sobie mam zamiar w weekend fundnąć.
będzie wesoło.
hmm, teraz tak pomyślałem, rzadko się to zdarza więc, tym bardziej warto zapamiętać tą chwilę.
myślicie, że to miało jakieś znaczenie, że Ci wszyscy, byli na rowerach ?

kota dawno nie było
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 22 marca 2014, 20:17 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
zarzynania się dzień drugi.
jako, że przy trójpolówce trzeba stosować płodozmian, dziś po wczorajszym były podbiegi.
jak zwykle w łeb.
jak zwykle 5x1450m / 102m Up na podbieg.
dla odmiany postanowiłem żwawiej pozbiegać, tempo na zbiegach niby nie mocne, 4:30/4:40 ale robotę zrobiło.
piaty podbieg zrobiłem najwolniej, powrotne cztery kilometry byłem już pięknie zarąbany.
o dziwo, nogi nie bardzo, chociaż też, po prostu miałem tak zwanego dyma.
uwielbiam taki stan i uczucie mu towarzyszące.
mimo, że piłem cudny napój na bazie maltodekstryny po każdym podbiegu, to postawiło mnie elegancko.
no ale w sumie już drugi tydzień jadę głownie na sokach owocowych, sok na obiad, na śniadanie i kolację.
czasem jakiś ziemniaczek, czy kromka chleba, ale gównie soki i orzechy.
zero czegokolwiek odzwierzęcego.
i biega mi się lepiej.naprawdę.
a przynajmniej nie gorzej, a widzę, że waga powolutku zaczęła iść w dół.
zamieszkał ze mną oskar 900 i teraz codziennie z półtora godziny wyciskam soki.
nudna robota jak cholera, ale też szlaban na internet sobie zrobiłem i okazuje się, że czasu mam, co niemiara teraz :-)
faworytem o dziwo, jest burakowy lub burakowo warzywny, wrzucam wtedy co leci i jak leci do wyciskarki.
ale też i pomarańczowo grapefruitowy nie jest zły.
całość dziś zamknęła się w 22km prawie 600m Up.
wcale nie trzeba jechać w góry, żeby się po wspinać, można pobiegać nad jeziorem.

kota dawno nie było.
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 23 marca 2014, 16:42 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
trzeci dzień w łeb, tak na nogi jak i na psychę.
polazłem w teren, błocko, kałuże, ale sobie plumkałem na spokojnie.
chciałby się napisać luźno miło i przyjemnie, ale nie do końca tak było.
po drodze uzbierało się trochę pod górę, a i bruku było od cholery i ciut ciut.
najgorsze było ostatnie 8 km z czego 6 tym cholernym brukiem.
namęczyłem się tak, że o niczym innym nie marzyłem, żeby już tylko skończyć i w związku z tymi marzeniami,
zamiast w lewo do domu skręciłem w prawo dokręcić jeszcze 2 km.
skoro mi się nie chce jak cholera, to tym bardziej trzeba.
i po tych dwóch dodatkowych okazało się, że nie jest źle i zaczęło się dość przyjemnie biec.
niemniej nogi umęczone trójpolówką, wszystko zgodnie z planem.
prawie, bo nie zarąbałem się dziś o dziwo do końca na co liczyłem po cichu.
widać za mało biegam, niestety.
w przyszłym tygodniu może uda się to nadrobić.
w sumie wyszło 42,220m w 3:43:31 na tętnie 134 i 301m UP.

kota dawno nie było:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 25 marca 2014, 21:05 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
od jakiegoś czasu już widzę u siebie, że coraz bardziej z opcji trening, przechodzę na opcję bieganie.
im lepiej mi się biega, tym coraz mniej mnie interesują, czasy, tempa i innego tego typu rzeczy.
owszem miło popatrzeć po treningu co i jak, ale tabelki poszły precz.
biegam ostatnio bez planu żadnego, kieruję się tylko samopoczuciem i jakąś tam wizją ogólną, nie wiadomo czego.
doszedłem do takiego miejsca, kiedy chcę biegać szybko, tylko po to, żeby biegać coraz dalej.
jestem na rozstaju, szybkość - dalekość i ta dalekość w połączeniu z wysokością wciągnęła mnie na amenus.
widzę, że ewidentnie mi to służy, co więcej pozwala biegać coraz szybciej i swobodniej.
co z tego wyjdzie zobaczymy za czas jakiś, ale póki co asfaltowy chłopak odchodzi w niebyt.
a treningowo dziś ? bardzo spokojne (tętno 127) niecałe osiem kilometrów, kumplowi odnowiła się kontuzja w łydce i niestety trzy ostatnie kilometry sobie przeszliśmy, co w padającym deszczu i plus 3 stopniach było taką se przyjemnością.

kota dawno nie było, nie wiem czynie dostaną szlabanu, bo całą trzy poziomową kiełkownicę z kiełkami zrzuciły mi dziś na podłogę. sprzątania miałem, że hoho i fiu fiu:

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 26 marca 2014, 21:08 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
no i pobiegali urodzinowo.
raz jeszcze dziękuję za życzenia :-)
jako, że nie mam planu to sobie postanowiłem zrobić 10km żwawo.
jak zwykle karty rozdawał wiatr, więc z 10km zrobiło siem osiem.
bo słaby jestem jak kuropatwa, 44 letnia kuropatwa.
i czułem też, że niedzielny maraton po górkach nie było dziś moim przyjacielem.
ale wymęczyłem po 4:09.
głupi mi się zrobiło, że taki cienias jestem , więc chwile wozducha chwyciłem i kilometra pod górkę i pod wiatr zrobiłem jeszcze po 4:0 jeszcze.
w sumie wyszło 14 km po 4:30.
mówiłem, słaby jestem...
wciąż głownie na sokach jadę i dobrze mi z tym.
dusza ma czysta a umysł jasny, chciałoby się napisać.
ale teraz piję 3 piwo za wasze zdrowie.
:hej: :hej: :hej:
kota dawno nie było.
Tori ma urodziny wraz ze mną, drugie już, więc jeszcze czwarte piwo wypiję za Jej zdrowie :-)
zdrówko:

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 27 maja 2014, 18:18 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
żyję i nogami fikam, od dziś fikam tutaj:
www.ultracichy.pl
koty będą obowiązkowo :-)

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 2 października 2014, 17:18 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
jakby co to wciąż żyję ;-)
zielonesudety

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 2 lipca 2017, 14:54 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4033
Lokalizacja: zzewszont
cóż, pewnie dostanę medal za wykopaliska roku, ale jako, że mamy z Naczelnym małe prywatne zawody postanowiłem pobawić się w archeologa i wygrzebać bloga spod ziemi.
dziś będzie krótko, bo palce zardzewiały, a i umysł coraz starszy, niemniej mogę napisać
pobiegałem.
cdn...

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 375 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 20, 21, 22, 23, 24, 25  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL