Teraz jest Wt, 19 listopada 2019, 18:43

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 378 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 26  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pt, 14 grudnia 2012, 15:46 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
dzisiaj pan ma plażę:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 15 grudnia 2012, 17:02 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
Ci, którzy nie wierzyli w odwilż, mają nauczkę. wiara czyni cuda, jak to mówią - ja wierzyłem i przyszła. nieśmiała +2C ale pozwoliło to na stopnienie śniegu z dróg przynajmniej, także dzisiaj tylko pierwsze 3 i ostatnie 3 km były w śniegu, czy też raczej brei śniegowej. a poza tym biegało się całkiem sympatycznie. tak sympatycznie, że nawet lekkie zawody miejscami sobie urządziliśmy, ale tylko dwa przyspieszenia, pierwsze pod taką górkę 700 metrową, końcówka po 3:55 a potem chyba 13sty kilometr po 4:13. pozostała całość luźno i spokojnie, czyli w sumie 16km po 5:04 tętno średnie 153 czyli końcówka pierwszego zakresu - ale noga ciężka, zamulona, za nic nie chciała wchodzić na obroty na tych szybszych fragmentach. we wtorek mam nadzieję, rozbiję te zamulenie krótkimi powtórzeniami. bo jutro i poniedziałek tuptanie spokojne wciąż w planie.
i to by było na tyle jeżeli o sobotni trening chodzi.
jeżeli o fotki chodzi to się polansuję, dam autoportret - letni gość z maluchem:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 16 grudnia 2012, 18:11 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
spokojne asfaltowe dwadzieścia kilometrów, ciepło o ile +cztery to ciepło, po drodze taki fajowski deszczyk, szkoda, że po pół godzinie się skończył. asfalt czarny, biegło się spokojnie całość średnio po 5:02 na tętnie 148 bodajże. tydzień zamknął się w granicach 93 km nie wiadomo kiedy nawet. nogi wciąż ciężkie, zamulone ale już od jutra kończy się luz, jeszcze będę płakał...
przebiegałem dzisiaj obok, nawet dwa razy

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pn, 17 grudnia 2012, 19:35 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
no i zaczynamy w końcu jakieś akcenty biegać, tzn zaczynamy od jutra, ale zawsze to jakaś odmiana po monotonnym klepaniu kilometrów. pogoda póki co sprzyja, i daj Panie w nocy popada deszcz, to może się uda na stadionie jutro polatać.
jako, że garmin zmienił właściciela, a nowy wynalazek jeszcze nie dotarł, dziś pierwszy raz biegałem z endomondo w telefonie. szkoda, że nie ustawiłem głośności, bo nie słyszałem co "dopingowicze" do mnie mówią. miło natomiast zaskoczyło mnie endomondo w temacie kilometrów, praktycznie co do metra - a mam pomierzone na asfalcie dokładnie rowerem i garminem 800 , nota bene - dobre 30 kilometrów tras mam tak pomierzonych i zaznaczonych piękną seledynowa farbą na asfalcie :) także nie dość, że endo dokładnie pokazało dystans a co za tym idzie tempo, to o dziwo przewyższenia też idealnie. na mojej płaskiej dziesiątce 77 m podbiegu, czyli gdzieś 77 up na na 4 kilometrach bo zakładam, że 2 km są haha płaskie i cztery z górki :) także całość na spokojnie z miłym dopingiem, którego nie słyszałem:) po 5:06
fota na nostalgicznie dziś:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 18 grudnia 2012, 19:48 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
cienki jestem jak kuropatwa, jak to mój koleś mawiał, dzisiaj trening z serii repetitions czyli rozgrzewka, potem set
6x (200m szybko/200m wolno +400m szybko/400m wolno)
no, u mnie wszystko było wolno :hej: szybkości nie rozpoznałbym nawet, jakby wyleciała zza krzaków i kopnęła mnie w dupę :) ale jakoś zmęczyłem. bieżnia dwustumetrowa odtajała, aczkolwiek jeden zakręt był śnieżno-oblodzony i trzeba było mocno uważać, cała reszta mniut malina. poszło w sumie zgodnie z planem 200 miało być po 44 sek było 43-45 , 400 miało być po 88 było 87-91. do trzeciego seta byłem załamany, nogi ciężkie, niedobre- bo to złe nogi były- myślałem, że po czwartym będzie koniec, ale ostatnie dwa o dziwo poszły najlżej. przerwy robiłem pół dystansu chód pół trucht.
ewidentnie czuć kilometraż bezakcentowy, będzie ciężko z akcentami na początek. niemniej jednak już po wszystkim dostałem lekkich nóg, całe zmęczenie przedtreningowe minęło jak bieżną odjął. także nie ma co kwękać tylko trzeba robić swoje. w sumie 15tego minęło dopiero 3 miesiące jak zacząłem biegać po 2 latach przerwy, więc co ja się martwię :)


Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 19 grudnia 2012, 18:28 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
dziś szybko w na temat.
10 km - luźne spokojne rozbieganie po 5:03
amen.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 20 grudnia 2012, 21:21 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
świniobicie czyli 5x1600 na minutowych przerwach.
cholera, jak michumor nie przestanie pisać bloga to chyba ja przestanę, bo w sumie mógłbym skopiować jego przedostatni wpis jak biegał kilometrówki. bałem się mocno, to dopiero drugi mocny trening i od razu solidnie w łeb, a tu poszło-nie że może luz blues, ale bez żadnych sensacji, równo i spokojnie, normalnie podręcznikowo, aż wstyd , że nie ma za bardzo o czym pisać. jak raz stadion bez śniegu, czyściutki -szkoda tylko, że powoli mróz idzie i zaczyna chwytać lut ? lud? no zaczyna chwytać i biegało się niekoniecznie idealnie. stadion to za mocno zresztą powiedziane, ot bieżna przyszkolna 200 metrowa, pseudo tartanowa, ale za to oświetlona. na początek rozbieganie z kumpelą-pozdrawiam martę :) nota bene jak ona ładnie biega, kurcze jak ja bym chciał tak ładnie i lekko biegać a nie jak jakaś pokraka, ale coś w tym jest - tańczyć też kompletnie nie umiem-widać jestem bliskim kuzynem pinokia, też mam takie fajne drewniane nogi, znaczy do tańca i różańca się nie nadaję. z tabelek wychodziło mi 4:20 /km tak myślałem, że 4:25 może dam radę a tu pierwszy kilometr patrzę idzie po 4:05 i to jeszcze z hamowaniem lekkim dociągam w 4:15 i pierwsza przerwa, nic to myślę, wyrwałem się jak głupi, znaczy dalej będę zdychał, ale nie-idzie znów kolejne po 4:12 potem znów 4:12 i znów 4:12, ostatnie kończę 4:10 hm..no nie wiem co się dzieje, bo kontroluje całość bez problemu tętno podręcznikowo tylko do 173-176 dochodzi, znaczy dużo lepiej niż się spodziewałem. w sumie to pewnie nawet ciut szybciej było, bo moje nowe cudo treningowe ma lapowanie okrążeń, przez uderzenie dłonią a, że nie wyczaiłem tego do końca to po parę sekund doliczało mi, ale przecież to nie apteka.
także zadowolonym mocno, aż normalnie chyba dam sobie dzisiaj autograf.
fotograficznie z okazji zbliżających się świąt dam rybę , albo nawet trzy.
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pt, 21 grudnia 2012, 19:26 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
dziś pan ma odpoczynek - karp też- tyle, że wieczny.
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 22 grudnia 2012, 18:47 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
dziś tak zwana kapliczka - przebiegamy obok i tak się utarło, że ""robimy kapliczkę" ewentualnie figurkę :) w planie była zabawa biegowa, ale okazało się, że w terenie to była dziś zabawa, ale z lodem i śniegiem, cholera wie skąd to to się wzięło, przecież jeszcze w październiku tego nie było, jakaś dziwna i mocno podejrzana sprawa. biegło się mocno na czucie dzisiaj, na dzień dobry 3 km praktycznie lodu, potem ciut luzu, potem lód i śnieg oraz zamarznięta przeorana ziemia , bruk 4 km, znów 3 km lodu i kilometr rozbiegania. znaczy lekko miło i przyjemnie, po drodze w nagrodę jakieś 20 metrów od nas przeleciały z lasu na pole piękne 4 jelenie, wielkości dobrego konia, jacek nawet chciał pogonić za nimi, ale widać, one dzisiaj tempo w planie miały, bo nijak nie udało się do nich zbliżyć. inna sprawa, że jeleni już dawno koło nas nie było, a ich zapach owszem, dłużej się trzymał w powietrzu :) normalnie potęga, przyzwyczajonym do takich widoków, niemniej jednak zawsze fajnie kogoś spotkać w lesie, nawet jak ma rogi na głowie. fakt, faktem, że w mieście o takich gości zdecydowanie łatwiej, niemniej jednak miny bardziej skwaszone mają. końcówka treningu już ciut żwawsza była z naciskiem na żwawsza, kolega ma taki myk, że musi biec z przodu i cały czas przyspiesza, więc kończyliśmy ostatni kilometr w granicach 4:10 potem troszki rozciągania i kilometr spokojnie dodom. jednym słowem michałki, znaczy miło i przyjemnie, no może, żeby nie te minus pięć i wiatr, ale nie można przecież mieć wszystkiego ? jak czytam inne blogi to tak jakoś głupi się czuję, że mnie nic nie boli,
ale jeszcze wszystko przede mną :) w sumie wyszło ciut ponad 15 po 4:57 tętno 154. górek dużo.
a rzeczona kapliczka wygląda tak:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 23 grudnia 2012, 18:09 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
ależ wiatrzycho dzisiaj nieprzyjemne, to że minus cztery to żadna przeszkoda, ale po kiego grzyba tak wieje ? na treningu zaś gość z poznania, niejaki TomaszB przez kobiety zwany niezrównanym, tfu..znaczy chciałem powiedzieć, że biegacz z niego niezrównany, przyszły obecny czołowy ultramaratończyk. w każdym razie było fajnie miło i przyjemnie, nie biorąc pod uwagę tego wrednego wiatru. w planach była lekka dwudziestka i tak też było, chociaż momentami tempo samo rosło niewiadomo kiedy, szczególnie pod koniec treningu, ale to chyba dlatego, że piwo było coraz bliżej nas a my coraz bliżej piwa. także niewiadomo kiedy na spokojnie minęło 21 km ze średnim tempem 5min/km tętno średnie - dla kronikarzy-148. po bieganiu w ramach gościnności napoje chłodzące marki perła chmielowa. tutaj trening tak dobrze szedł, że rzutem na taśmę udało się nie wejść w drugi zakres, a było blisko. tyle, że wtedy trenowalibyśmy pewnie do teraz :)
także treningowo niedziela minęła bardzo sympatycznie, teraz w ramach pokuty muszę skórę z pieczarek obierać, więc kończę przynudzać i biorę się do roboty. niestety nie udało nam się z Tomaszem obgadać wszystkich znajomych, więc proszę tych nieobgadanych o zrozumienie, ale jeszcze całe święta, treningowo przed nami i nimi, więc nic straconego.
zdrówko :)
ps
ten tydzień luźniutko, tylko 82 km.
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pn, 24 grudnia 2012, 15:20 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
udało się wyjść, na spokojne 10km, pogoda niemożebna +8, wczoraj popadało więc asfalt bezśnieżny, ot lekkie i przyjemne bieganie. ubrałem się tylko ciut za ciepło, śmiało można było wziąć koszulkę z krótkim rękawem pod kurteczkę.
10km po 5:07
Wszystkim życzę Zdrowych i Wesołych :)

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 25 grudnia 2012, 17:47 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
bieg ewidentnie świąteczno-towarzyski, po lasach i polach, miło lekko i przyjemnie. po biegu bardziej niż przed/ 8km po 6:30? czy tak jakoś, kto by to mierzył i ważył.
fotka z dedykacją kulawemu psu - nie chciałeś gadać z nami to nie,łaski bzzzz :)
wish you were here, tym bardziej, nic tak dobrze nie robi na cerę, jak piwko w aucie i siekiera z głośników :)
ps
przekazywaliśmy sobie isostar pokoju oczywiście :)
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 1 stycznia 2013, 12:32 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
Najlepszego w Nowy Roku.
od soboty nie było jak dorwać się do komputera, teraz chwila na podsumowanie startu.
poszło nijak, nabiegałem 46,04 na 10,8km 66ty na 716 osób - średnio po 4:15 na kilometr ale jestem zawiedziony.
pierwsze koło było szybsze drugie niestety nie, nie czułem kompletnie nóg, nie mogłem wejść na obroty żeby coś z siebie wymusić żwawszego. jak zwolniłem do 4:25 biegło mi się komfortowo i spokojnie, a przyspieszyć za cholerę nie mogłem. myślę, że to efekt "zamulenia" kilometrażem i brak akcentów przed startem, ale też i start nie był jakimś tam priorytetem, tylko częścią treningu. nie ma co ukrywać, że wesołe święta, też nie pomogły, a kolejny błąd to trzy dni bezbiegowe przed startem. po raz kolejny się sprawdza u mnie, że całkowite wyluzowanie u mnie przynosi więcej szkody niż pożytku.
ale co tam, było fajni i miło, a to najważniejsze. dodatkowo zostałem rozpoznany przez sympatycznego kolegę, który stwierdził, że czyta bloga i że fajne jest co robię, normalnie aż się zawstydziłem :)
także, nie ma co podsumowywać roku, trzeba walić do przodu, za chwilę stadion potem piwko z kolegami potreningowonoworoczne :)
a potem bierzemy dłuższy rozwód z browarem :)
zdrówko !!!
:)

na fejsie na stronie Tomka Szwajkowskiego znalzałem swoją fotę, mam nadzieję, że się nie pogniewa jak ją tutaj wrzucę :)
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 1 stycznia 2013, 18:37 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
no i stadion dzisiaj zaliczony. na początek spokojne 3 km rozgrzewki potem set 4x200/200+2x400/400+600/600+2x400/400+4x200/200 wszystko zrobione w tempie 3:40-3:45/km, nie chciało się, ale poszło bez jakichś większych problemów. trochę się dłużyło- no ale co zrobić, to w końcu regularny trening był. biegałem sam więc tym bardziej jestem zadowolony, na sam koniec przyleciał kumpel, zrobiłem z nim 1,4 km schłodzenia + po dwa piwa też na schłodzenie :)

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 2 stycznia 2013, 19:00 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4139
Lokalizacja: zzewszont
w planach nadziś, luźne spokojne 10-12 km. telefon do krzyska -nie biega, chory, jacek -tak samo, rany jak mi się nie chce wyjść samemu, przypomniało się -hubert -może on ? trafiony zatopiony, nie dość , że może to może nawet o 15stej. fajnie, pobiegamy za widnego. po drodze postanawiamy, że zrobimy ciut więcej, wartałoby się przelecieć nowo budowaną A3 czy jak tam ta ekspresówka na szczecin się nazywa. rowerem zjeżdżona już dawno, ale na nogach jeszcze nie chrzczona. do wjazdu na drogę wychodzi na 11 km, potem ekspresówka, asfalcik mocno taki se, jak to ostatnia warstwa to dziękuję, ale szału nie ma. niemniej jednak fajnie, szeroko tylko czemu te 7 km które biegniemy to praktycznie jedna prosta i do tego pod górkę ? niewielką, ale cały czas pod górkę. od 5 km do końca widać już "figurkę" znaczy praktycznie człowiek w domu.
tempo cały czas spokojne, równo jak w zegarku po około 5:10- tętno niskie, średnio wychodzi 145 19 km zrobione nie wiadomo kiedy nawet. cesarz klaudiusz zwykł mawiać - tak szybko jak gotują się szparagi- no faktycznie, prawie tak szybko :)
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 378 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 26  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Logadin, run_johny i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL