Teraz jest So, 8 sierpnia 2020, 08:34

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 413 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18 ... 28  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 10 października 2013, 17:01 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
kolejny słaby dzień. ósemeczka po 4:58 a tętno - hoho - w kosmosie :)
wciąż biega mi się delikatnie mówiąc mocno nijako.
bez sił i życia. męczę, męczę te treningi, ale biegać mi się chce.
fakt, że nocka szarpana, a bój torpedo wybudził się w nocy po operacji i pierw nie mógł chodzić, potem jak jako tako mógł, to poszedł do łazienki i elegancko narzygał, a potem to się do rana kręcił i spać nie dawał.
także nocka czuwająca, a do tego uświadomiłem sobie, że piwa już nie piłem że hoho i fiu fiu, także kupiłem se 3 ciechany miodowe i zaczynam kurację. gorzej już nie będzie, może być tylko lepiej.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pn, 14 października 2013, 15:52 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
jako, że nie jestem zwolennikiem pisania na 'odwal" to tylko poinformuję, w sobotę biega na malcie w poznaniu 10,8km w tym dwie proste pod mocny wiatr. zatrzymywało w miejscu dosłownie.
średnia 4:13/km km, dycha w 42:15.
jestem zadowolony. relacja pewnie jutro jak się ogarnę z bieżącymi sprawami.
wczoraj kibicowałem w poznaniu, dziś dzień bezbiegowy.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 15 października 2013, 17:27 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
czyżby w końcu zaczynało puszczać ? w końcu w miarę luźny bieg, byłoby idealnie, gdyby nie wysokie tętno, ale i tak było 3 x swobodniej niż ostatnimi czasy. km po 5:07 i fajno fajn.
a nie chciało mi się dziś wyjść, ale jakoś się przemogłem i niespodzianka, że było tak przyjemnie.
do 11 listopada jeszcze trochę czasu, więc postanowiłem te trzy bieżące tygodnie zdrowo przyłożyć, może się uda w poniedziałek 11stego, coś nakręcić. a jak nie to będę miał przynajmniej wynik do tabelki z czasami wybiegań i akcentów.w niedzielę co prawda połówka w szamotułach, ale polecę ją ewidentnie spokojnie w TM lub tylko ciut szybciej.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 16 października 2013, 18:30 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
luźno, luźno uber alles. znów biegało mi się dobrze, normalnie robi się to podejrzane. za dobrze idzie, znaczy zaraz się zepsuje. no ale skoro jest fajnie, to fajnie, że jest fajnie. z tego wszystkiego nawet nie zauważyłem kiedy wyszło 14 km w tym, 10x100m podbiegu. może dlatego fajnie, iż w końcu normalna pogoda, znaczy +14 i nawet lekka mżawka się znalazła. może. niemniej nastawia mnie to optymistycznie przed nadchodzącym sezonem, tym bardziej, że jak ostatnio wpisywałem plan do kalendarza, to widziałem, że lekko nie będzie, a jak jeszcze dojdzie, śnieg, lód i mróz, to lekko nie będzie silnia. ale to dopiero po 11 listopada. teraz widzę, że coraz mniej osób ze "starych" wyjadaczy-pisarzy, udziela się na pisarsko. fakt, ciężko tak pisać o niczym, jak w planach tylko nudne wybiegania a i jak się codziennie biega to też zaczyna się robić wpisowa sztampa. ale szkoda, szkoda....niemniej ja nie zamierzam się poddawać, będę pisał i macie czytać, czy chcecie czy nie.
fotę dam z trasy maratonu w pozku, okolice 40km (pod mostem) więcej u mnie na stronie foto.
niesamowity gość z fajnej kapeli.

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 17 października 2013, 20:47 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
tyle co przyszedłem do domu i zaczęło lać, fakt lekko kropiło jak kończyłem bieganie, ale teraz to już regularna jesień za oknem. no w końcu niedługo listopad. znaczy czeba wyciągać powoli długie galoty. aczkolwiek kupiłem sobie ostatnio takie gejowskie spodnie adidasa 3/4 - znaczy do minus paru będzie można na krotko śmigać. póki co jednak śmigam na krótko i mam nadzieję, że tak zostanie czas jakiś jeszcze.
trochę nogi ciężkie po wczorajszej sile, nawet rano byłem lekko zdziwiony, co one takie jakieś, ale przypomniało się że toż podbiegi były wczoraj. jak to w wojsku mówili, młody zawsze zdziwiony.
na rozbieganie, zabrałem kumpla, który dopiero zaczyna biegać, więc spokojnie sześć kilometrów plumkalismy powyżej 6/km ależ to fajne tempo. można było pogadać choć przelotnie z biegającymi dziewczynami, a nie tylko zęby na wierzchu i rura do przodu.
jako, że jakiś niewielki akcent przydałby się przed niedzielną połówką 6x400/400 truchta. spokojnie i bez emocji te czterysetki w tempie 3:57/km czyli luss bluzz, aczkolwiek wcale tak luźno nie było. nie żebym tam jakoś specjalnie się zmęczył, niemniej musiałem się z lekka zmuszać coby tempo trzymać. powiem tak, dłużej bym biegał, ale szybciej to już bym się męczył. ale co tam, w niedzielę ta połówka i tak na zaliczenie tylko, obiecałem kumplowi, że pociągnę go na 1:37 więc dla mnie to fajny trening w drugim zakresie powinien być. taka mam nadzieję, bo żeby się nie okazało, że zęby w asfalt i trzeba się będzie nie powiem czym podpierać coby nabiegać te 1:37. nauka radziecka zna takie przypadki.
zaczynam walkę z nadwagą, więc po treningu na kolacje chlebek razowy z masełkiem i pastą pesto, nie ma to jak dietetyka.
koszulka już schnie na niedzielę :)
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pt, 18 października 2013, 20:02 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
dawno nie miałem tak ciężkiego dnia. ale za to jest nowa życiówka, pobita chyba nawet o jakieś 30 minut.
człowiek sam sobie nie zdaje sprawy ile w nim drzemie siły, mimo męki, chwil zwątpienia, totalnego zniechęcenia, otwierania się starych rani błędnego wzroku, udało się. rekord już prawdopodobnie nie do pobicia, nawet nie będę się starał, nie jestem taki silny psychicznie. matko, już wiem jak się czuje gebrasilasie.
2 godziny 6 minut W CENTRUM HANDLOWYM !!!! lobotomia się chowa.
przed tym zabiegiem, 10km po 5;13 i wydawało mi się, że pod ten wiatr dziś wiejący, to jest ciężko, ale kolejne dwie godziny przewartościowały pojęcie ciężko u mnie.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 19 października 2013, 13:33 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
rozruch przed jutrzejszą połówką, mimo, że lecę ją mam nadzieję na spokojnie, tzn na pewno na spokojnie, tylko, żeby te spokojnie to faktycznie było spokojnie, dziś lekki trening.
z małym akcentem, w sumie osiem kilometrów spokojnego truchtania po 5:15 + dodatkowo 1500 metrów tak po 4:04/km celem lekkiego podpięcia mięśni. kompletne wyluzowanie źle na mnie działa, a taki delikatny akcencik może pomóc, okaże się jutro.

kupiłem po raz trzeci już chyba ( dwie poprzednie pożyczyłem, nie pamiętam komu ) trening z pulsometrem friela, no i przeczytałem po raz enty, świetnie się uzupełnia z danielsem, zdecydowanie i serdecznie polecam trzy dychy a wiedzy, ze hoho i fiu fiu.
więcej nie napiszę, bo własnie fona zadzwonił czy na zdjęcia jadę, jadę. wiec znikam.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 20 października 2013, 18:52 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
pisanie o swoich startach, jakkolwiek by nie wypadły to nie jest co lubię.
trening? luźne 10 kilometrów, to mogę epicką opowieść stworzyć, ale opowieści o startach to nie ja.
no ale dobra, piszę już piszę,organizacji nie będę oceniał, nie mnie to oceniać, jednk
półmaraton szajsunga czy jak go tam zwał w szamotułach dzisiaj piszący te słowa biegał. fajnie zorganizowany bieg, mi się tam podobało wszystko chociaż znając życie, trasa była za długa, nie wszyscy dostali pączka na mecie, no i w ogóle, na 167% są lepiej zorganizowane biegi w w europie i na jowiszu. ja tam w każdym razie każdemu polecam tego szaamsungo, chociaż, wiadomo, żem malkontent straszny i nie ma takiej opcji, żeby mi się coś podobało.
to nie ja byłam ewą, to nie ja skradłam niebo...eee, upss sorry o bieganiu miało być.
polecieli my z grzegorzem na 1:36, nie wyszło, znaczy wyszło, grzeskowi bokiem głownie, no ale i tak życiówkę zrobił. w sumie. sumie ciężko żeby nie zrobił, skoro to jego pierwsza połówka była, swoją doga ja swoja pierwszą połówkę zrobiłem z dwoma kolegami w 1986 roku, ale afera była, jak mnie rodzice znaleźli, padłem wtedy jak grzesiek dzisiaj, no ale wtedy to poła połówka vistuli lu bałtyckiej i to dopiero był wyczyn.dziś już nie ma takich półmaratonów, tym bardziej, że z tego co pamiętam, znaczy nie pamiętam ale mi mówili, to był cały maraton na trzech wtedy zrobiony.
znaczy nie ma się czym chwalić, ale a kronikarskiego obowiązku napominam.
ale ad remik, dziś w planach było grześkowi pismajkerować, na te 1:36. i tak było, sobie plumkalismy beż żadnej historii do 15 km po średnio 4;33 i byłoby idealnie, gdyby nie to, że w momencie jak skończył się 16 km skończył sie grzesiek. kurde, może to jakaś rodzina ? w każdym razie no wypisz wymaluj padli jak bank lehman brothers, w jednej chwili, i ani prośba ani groźbą, nie szło napędzić choćby po 4:50/km. i tu wyszedł mój faszystowski charakter, po 500 metrach plumkania z kolegą po 5:45 postanowiłem polecieć sam, o ja szuja, no cóż, nie mam nic na swoją obronę. szarik by został, ja niestety pobiegłem dalej. ale wiadomo, każdy zna mój podły charakter i wredną naturę.
w każdym razie poleciałem od połowy 15 km prawie trzy kilometry po circa 4;12km i tako koło 19 stwierdziłem, że jak na swobodne wybieganie to już będzie dość, mówiąc po lucku, po prostu spuchłem na 19stym i tak sobie tłumaczyłem, że teraz dwa kilometry roztruchtania do mety zostały. te dwa kilometry sobie potruchtały po jakieś 4;30 i była meta, gdzie zrobiłem od razu w tył zwrot i po pobraniu medalu ( bardzo ładny) poleciałem pod prąd po grześka. oczywiście, co chwiladowcipni mi krzyczeli, że nie w tą stronę, ale dowcip im się kończył, jak mówiłem, że wiem, ale jako, że zawaliłem strzelanie, to mam jeszcze 5 km karnej rundy, miny mądralińskich bezcenne. aaa metę zaliczyłem w 1:36:43.
grzegorz jakoś skończył w 1:43, gratuluje, chociaż jak widać na załączonym obrazku mało kontent był:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pn, 21 października 2013, 20:27 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
luźne spokojne osiem kilometrów+ dwa piwa.po.
umówiłem się z kumplem, który zaczyna biegać, pasowało mi idealnie, bo sobie spokojnie za irkiem plumkałem.
po 5:50,.do tego znów na nogach tuningowane saucony, mam nadzieje, że jutro łydki będą jakoś żyły.
na wszelki wypadek od razu po treningu walneliśmy z irkiem po dwa piwa na zakwasy. aż żal, że to ostatnie, no przedostatnie bo se zaraz jeszcze ciechana otworzę, do 11 listopada.do środy jeszcze luz, od czwartku prawie trzy tygodnie konkretu się zaczyna.
uf.wasze zdrowie.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 22 października 2013, 18:18 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
plumkanie w terenie czyli 16 kilometrów tempem konwersacyjnym z michałem znanym tutaj jako mikeweindenbaun. nogi jeszcze podmęczone półmaratonem, ale jak się gadało podczas biegu to nawet nie zwracałem uwagi na kilometry, górki czy też inne ułatwienia. 22 października a ja od razu za miastem ściągnąłem koszulkę i normalnie jak latem prawie. jeszcze tylko jutro luźniejsze bieganie a potem parę treningów w łeb. na papierze wyglądają na luzik i to mnie trochę martwi, bo już nie raz się przekonałem, że luzik luzik, a jak przyszło co do czego to na miętkich nogach do domu wracałem.
no i chyba tyle na dzisiaj, ale jako, że byłem w lesie w sobotę z aparatem to dam zdjęcia, z tras biegowych.
Obrazek
--
Obrazek
--
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 23 października 2013, 16:24 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
jakoś tak mocno dziwnie dzisiaj, niby nie ciężko, a wcale nie lekko, do tego pierwsze pięć kilometrów mocny wiatr w pysk, a mimo, iż z powrotem było w plecy, to nie było wcale lepiej.
tętno latało, jak żyd po pustym sklepie raz góra, raz dół, a jak już się ustabilizowało to tak przy 5min/km było 157-162.
a w niedzielę połówkę po 4:33 z takim tętnem zrobiłem. znam już siebie na tyle iż wiem, że to w sumie dobry znak, tym bardziej, że nie biegło mi się jakoś specjalnie ciężko. raczej się hamowałem ze względu na to mocniejsze tętno, bo od jutro już trochę w łeb będzie. ostatnio biegam głownie sam, więc słucham muzy no i coś mnie podkusiło i zajrzałem na stronę creativa w poszukiwaniu słuchawek do biegania,tak jakbym nie miał z czym biegać, no i jak raz była obniżka, więc zakupiłem sobie aurvana air true, dziś przyszły, ależ fajne, świetnie brzmią, leciutkie, bardzo dobrze się trzymają, wszystko pierywj sort. mój typ jeżeli o jakość i dźwięk w słuchawkach przewodowych do biegania. cena wciąż mało zachęcająca, niemniej i tak taniej niż było.
ps
10km po 5:01 na tętnie 149.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 24 października 2013, 20:02 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
hej hola hola, stadionowa dola. czyli 5 km tempa P czyli po 4:20.
przed tym 4 km rozgrzewki, po tym 2 km schłodzenia.
luźno miło i przyjemnie.
aż zdziwiony byłem, że tak fajnie, aczkolwiek całkiem na luzie to to nie było, nie, nie.
i już.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pt, 25 października 2013, 16:47 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
klin klinem, czyli po wczorajszej piąteczce dzisiaj typowy danielsowski blok.
4x200R/200+3x1km I/200m+2x400R/400
nowe słuchawki na uszy, do uszów gintrowski i po czwóreczce lu na stadion, czy też raczej orlika dwustumetrowego.
z założenia tabelkowego te dwusetki po 45 sek, a pierwsza jakoś tak wyszła w 41, następne zwolniłem do 42-43.
za lekko nie szło, nogi trochę wczorajsze po wczorajszej piąteczce, niemniej dwie pierwsze kilometrówki poszły po 3:54, za szybko, ale jakoś tak poszło. trzecią zwolniłem, to wyszła w 3:56 złachany byłem dobrze, ale nie zamęczony.
no i dwie czterysetki, nie powiem, że to czysta przyjemność była, niemniej jakoś poszły w 88-89 sekund.
wniosków żadnych nie będzie, bo jakie tu wnioski wysnuwać ? fajnie, że poszło jak miało pójść, to najważniejsze.
jutro luźniutkie plumkanie, w niedzielę znów w łeb.
z fotomaratonu kupiłem foty z połówki w szamotułach.
i tu będzie wniosek taki, że wyścig wyścigiem, ale grunt to mieć dobre imago.
jakieś 2 km przed metą:

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 26 października 2013, 18:30 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
11,5 kilometra pitu pitu w terenie, jako, że było nas paru, to czas leciał miło i przyjemnie na gadaniu, głownie o bieganiu. np bo bo i o czym ? o babach ? eee to już lepiej o bieganiu, to jakby tak, bardziej przewidywalne.
padało, ale ciepło, że hoho i fiu fiu, jak ten głupek, wziąłem koszulkę z długim rękawem i mimo średniego tętna 124 to płynęło lepiej zemnie niż z nieba deszcz. jutro znów lekkie świniobicie, fajnie, mam nadzieję, że nogi odpoczęły.
z rzeczy biegowych, to po zakupie słuchawek, postanowiłem również żonie kupić słuchawki, bo chciałą do komputera, a co niech ma, żeby nie było, że jej żałuję, to kupiłem jej takie piękne z odtwarzaczem ipod nano6. odtwarzacza nie potrzebuje, to sobie wziąłem do biegania, znaczy wezmę jak przyjdzie, a ona ma słuchawki droższe od moich. nie moja wina, że do moich nie dawali odtwarzaczy no nie ? :)

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 27 października 2013, 16:40 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4459
Lokalizacja: zzewszont
kolejny mocny trening za mną.
pojechałem do brata do zielonej góry, pobiegać z nim.
mieszka przy samym lesie, także pierwsze 3 km rozgrzewki po lesie a potem poszliśmy na asfalcik.
u mnie od rana lało, 4okm dalej tylko lekko mżyło, a potem wyszło słoneczko.
pierwsza część setu to 4x1600 po ca 4:20 lecimy drogą krajową, lekko nie jest, ale jakoś specjalnie ciężko też nie.
tyle, że czuć, iż nie jest płasko no i wiaterek, wieje całkiem zdrowo, najgorzej, że tak raczej bocznie, więc nie ma wytchnienia. za to wyszło słońce i po pierwszej 1600 tce zdejmujemy koszulki. parno jak w dżungli się :)
kolejne 3 odcinki też jakoś idą bez większych problemów, przynajmniej u mnie, bo braciszek rzeźbi już nieźle, co jest o tyle dziwne, że zawsze był szybszy ode mnie. no ale jakbym ważył 63 kg to też byłbym szybszy. w każdym razie ja spokojnie, on zęby na wierzchu. 3 min przerwy ( powinna być minuta, ale tomek nie daje rady ) i 2 x 1 km po 3:57 tak średnio, za lekko nie poszło, ale też jak poprzednio, bez dramatu żadnego, znów przerwa w truchcie i ostatnie 4x200/200 coby nie kombinować ustalamy, że robimy 45sek na 1:30 no i lu, i znów jak poprzednio, zmęczenie się nakłada, ale jest dobrze, przynajmniej ze mną, bo brat zęby po asfalcie ciągnie, niemniej dokręca ze mną wszystko.
także wyszło w sumie 18km a cały tydzień 86 do tego 3 solidne treningi. fajnie.
widzę, że może jakiejś rewelacji nie ma, ale robię się jak tur, może nie za szybki ale silny. wiatr, górki, nic mnie nie rusza. trochę tego intensywnego biegania i waga też pójdzie w dół, tym bardziej, że widzę, iż w planie pod maraton będzie co biegać, oj będzie.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 413 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18 ... 28  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL