Teraz jest Pt, 23 sierpnia 2019, 11:15

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 371 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 25  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 29 listopada 2012, 19:58 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
no i na koniec listopada, w końcu przyszedł listopad, czyli 1 stopień C, zacinający śnieg z deszczem, ciemno i wiatrzycho 26km/h cóż chcieć więcej ?
szybko i na temat 9km raptem ale, jak to u mnie, z góry na dół, na dzień dobry jakieś 1,5km podbiegu z 6-7% potem zbieg znów pod górkę i z powrotem, w sumie na 9 km 87m UP-barometrycznie - bo 405tka pokazuje hahah 554 m :)
4:52/km - znaczy czuję się jak bohater :)
popisałbym więcej, ale foty na www wybieram, zapraszam za chwilę - będzie trochę cmentarnych klimatów.
a muzycznie cały dzień chodziło to za mną
genialne niezmiennie, mimo upływu lat.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pt, 30 listopada 2012, 15:39 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
Pan ma dzisiaj wywczas.

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 1 grudnia 2012, 18:21 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
podbiegi dzisiaj były, mam wrażenie, że cały trening to był jeden wielki podbieg. w każdym razie płasko nie było.
pierw dobiegu po polach lasach i łąkach 7,4 km potem clou programu czyli 10x200 na przerwach w zbiegu. oj niełatwa ta górka, niełatwa. dobrze, że kumpel mi wybił z głowy me chęci na 10x300 bo pewnie do tej pory bym wracał. ciężko, aczkolwiek, wszystko równo, różnice na odcinkach sekunda dwie, ostatni zrobiony na maxa okazał się raptem 2 sekundy szybszy. a łatwo ta góreczka po której biegam to przyjazna nie jest, kamienie, uskoki, rynny wyżłobione przez wodę, nie ma możliwości zachowania jednego rytmu biegu, praktycznie cały trening to jedna wielka arytmia, ma to swoje plusy, ale w trakcie nie pomaga. oj nie pomaga. tętno max 165 -strasznie nisko, po dwóch minutach zbiegu w granicach 120 też nisko.
na koniec 5km do domu i nie wiadomo kiedy wyszło 16,5km grubo ponad 250m UP
listopad zamknął mi się 265 km z tym dwa pierwsze tygodnie były po czterdzieści parę na tydzień.
fotka nie z dzisiejszego biegania, ale tez taki widoczek był.
teraz piwo na zakwasy, drugie za michała i dzień treningowy zaliczony.
podsumowanie tygodnia i drugiego i pół miesiąca biegania zrobię jutro. ile to kogoś w ogóle interesuje.
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 2 grudnia 2012, 19:26 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
w końcu jakieś spokojne wybieganie. równo miesiąc wstecz biegałem na tej samej trasie i zrobiłem ledwo ledwo po 5:30 na kilometr z tętnem 164. dziś te same 21 km wyszło po 5:20 na tętnie 136 i mogę powiedzieć, ze była to plaża. ot takie spokojne senne rozbieganie, naprawdę mnie to cieszy, widać ewidentnie postęp. ten tydzień znów 80 km w tym dwa dni solidnej siły biegowej, jeszcze 2 tygodnie takiego w miarę luźnego biegania i zaczynam konkretną robotę. 29 bieg sylwestrowy na malcie, coś powie o mnie, o ile jakiś lód czy śnieg nie przeszkodzi.

Obrazek
no i WAGA !!! aktualnie 78 czyli -2kg od początku listopada.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pn, 3 grudnia 2012, 19:00 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
poszło dzisiaj jak kurwie w deszcz, 10km po 5:05 zrobione, ale bez życia i polotu, tętno też nie za niskie 148, ewidentnie miewałem lepsze dni. noga niby silna - górki które mam na standardowej prostej-bo biegam w te i nazad- nie robiły większego wrażenia, ale jakbym miał przyspieszyć to nie wiem, natomiast dłużej to bym dał radę bez problemu. królik zjedzony na godzinę przed biegiem, tez pewnie nie pomógł, jednak jakiegoś węgla trzeba chwycić przed treningiem. dzień jakiś taki szarobury i nijaki dobrze chociaż, że zimna kąpiel po bieganiu smakowała jak zawsze czyli dobrze. myślę że powoli zamulam się samymi takimi jednostajnymi treningami, ale już niedługo, jeszcze dwa tygodnie i będę płakał za taki swobodnym bieganiem :) zima idzie w łysinkę wieje, trzeba było się przeprosić z czapeczką crafta, notabene serdecznie polecam z tym windstoperowym panelem z przodu. na silne mrozy rady nie daje, ale na taka pogodę jak teraz idealna.
aha na 10km 80m w pionie-dużo to czy mało ? jak to jest u was ? mówię o wysokości barometrycznej bo garmin 405 to mi pokazuje 442m up:)

a zdjęcie se wstawiem na poprawe nastroju a co:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 4 grudnia 2012, 20:30 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
podbiegi na miękko, czyli dzisiaj na spokojnie. przynajmniej w założeniach, bo jakoś tak się na dzień dobry napędziło rozgrzewkę do 4:54 km cuś koło 8 km, o dziwo trasa ta sama co wczoraj, raptem 2 uderzenie serca więcej średnio a szybkość już jednak całkiem inna - znaczy, dzisiaj było lepiej. no ale wczoraj biegałem nocą, znaczy po ciemku i chyba jednak cuś w tym jest, że po ciemku biega się wolniej i ciężej - musi księżyc tak hamuje, niecnota jedna.
potem były podbiegi, 10x 100/100 ot takie tam michałki, w sumie luźno i przyjemnie, góreczka płaska, równa, sama słodycz. 21 sekund na 100m sztuka w sztukę. potem do domu i już. żeby chociaż jakiś dzik chciał po drodze zaatakować, albo sarna przebiegła, no nic normalnie. jak nie trzeba to cholera pałętają się całymi stadami pod nogami. nawet koty mnie dziś w nocy nie budziły.ja pierdzielę, ależ marazm.
ooo to może zrobię dobry uczynek i zarekomenduję bardzo fajny program do treningów.
może nie aż tak strasznie funkcjonalny jak sporttrack, ale ze to całkowicie darmowy, a co najważniejsze działa na linuksie.
na windzie i maku zresztą też. bierze wszystkie pliki, nazywa się toto cudo mytourbook
i po skonfigurowaniu pod siebie jest naprawdę rewelacyjny. cza się trochę pobawić w ustawienia, ale jak już się ustawi, to normalnie klękajcie narody.
O!
jako, że zimno i słota to jeszcze analogowym latem pojadę:
czyli plon niesiemy plon, w gospodarza dom
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 5 grudnia 2012, 19:44 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
kolejny nijaki trening w tym tygodniu, wygląda na to, że cały tydzień mam taki biegowo. wciąż ciężko i bez polotu, jakbym biegał w kisielu. widać swoje trzeba wymęczyć i odcierpieć. ale tak z drugiej strony, to też nie ma co, za bardzo narzekać bo miewałem zdecydowanie gorsze dni, pogoda dzisiaj jak wszędzie pewnie, zimno, wiatr mocny do tego. z rozpędu to nawet ubrałem rękawiczki, leciutkie i cieniutkie jak renta z zusu, ale po kilometrze już ściągałem - i plułem se w brodę na cholerę je brałem, w standardzie to ja do -5 nic nie ubieram na łapy, a dzisiaj -1 i rękawiczki - jak ten ciepły koleś normalnie. także miało być dłuższe luźne rozbieganie a wyszło dłuższe niekoniecznie luźne niewiadomo co. jutro tylko jakaś dziesiątka i cały piątek wolny...czuję, że zamulam się takim jednostajnym klepaniem coraz bardziej - do tego wtorek, sobota siła też nie pomaga na odmulenie...ale jeszcze tylko przyszły tydzień takiego dłubania jednostajnego...
coś w powietrzu wisi jak nawet polotu do pisania brak...
z kronikarskiego obowiązku 14km 5:0/km tętno 79 Hrmax czyli strefa kompletnie nieużyteczna wg danielsa :)
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 6 grudnia 2012, 19:56 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
dziś miało być ewidentnie wypoczynkowo i byłoby gdyby nie śnieg. biegałem głownie poza miastem, po ścieżce rowerowej gdzie było po kostki śniegu, niestety najgorszego rodzaju, takiego rozmemłanego przez ludzi, ciężko i już. chciał nie chciał znów wyszła lekka siła, ale za to było powoli 10km po 5:35 i świadomość tego, że dziś luźne bieganie swoje zrobiło. i tu ciekawostka czy jak to tam zwać - biegałem z kumplem, którego -achtung- znam 35 lat a 33 mieszaliśmy na jednym osiedlu. powiedzenie, że znamy się jak łyse konie ma tu akuratnie zastosowanie mimo, że jacek ma z 9 włosów więcej ode mnie. aczkolwiek nie mogę powiedzieć o nim, że znam go całe życie :)
alllleeee, co tam bieganie - po bieganiu to dopiero na bogato, 3 kilogramy soli kamiennej + gorąca woda do wanny + to co trzeba. ja wiem, że dziewczyny coś tam o jakiejś pachnącej soli pisały, ale przecież [urlhttp://www.youtube.com/watch?v=Aaz1c4hZMNg]nie będziem tu tracić gotówki na jakieś majonezy [/url] w bonusie...łażące koty po wannie sztuk dwie :) a na koniec lodowaty prysznic. i jak tu nie lubić biegania ?
zdjęcie niestety nie analogowe, ale za to jeszcze ciepłe :)

Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pt, 7 grudnia 2012, 16:46 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
dzisiaj mój pan, jak ja-cały dzień brzuchem do góry.
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 8 grudnia 2012, 14:10 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
od rana walka z samym sobą, tak piękna pogoda na zdjęcia, aż mnie skręcało, chrzanić bieganie i do lasu na foty, ale jakoś się przemogłem i wylazłem jednak pobiegać, opcja bieganie popołudniu odpada, bo mam spotkanie kolarskie, koleś jakiś maraton rowerowy zaliczył w alpach, stawia piwo i pokazuje zdjęcia, znaczy jutrzejszy trening nie będzie pewnie łatwy :)
a dziś ? dziś -11C od rana, piękne słoneczko, i śnieg.
poszliśmy w teren 16 km po ca 5:08 mimo trudnego podłoża biegło się całkiem przyjemnie.
grzesiek walnął fotę w trakcie biegania
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 9 grudnia 2012, 20:30 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
powiedzmy sobie szczerze, wczorajsze spotkanie kolarskie, ewidentnie nie wpłynęło na dynamiczny skok formy. co prawda w domu już byłem o 22:30 przyprawiając tym Panią małżonkę o potężne zdumienie, zadaje się, że prognozowała z dziećmi okolice 2 w nocy, niemniej jednak nawodniony i tak byłem odpowiednio :) dobrze, że się z kumplem i bratem umówiłem na dziś, to nie stękałem rano nad sobą, tylko zabrałem dupę w troki i na trening. a łatwo dziś nie było, oj nie było. bieg wyjazdowy, dziś w łagowie ( tam gdzie lubuskie lato filmowe) tylko, ze łagów oprócz LLF ma jeszcze najwyższe wzniesienie na ziemi lubuskiej-227m npm i duuużo górek, oj dużooo. polecieliśmy tzwaną -od dziś przeze mnie- gwiazdę śmierci czyli na dzień dobry 3km pod górę potem zbieg 3 km potem znów pod górę powrót do tego samego miejsca i znów zbieg 3 km i podbieg 3 km z powrotem. i tak do 20km. po prostu masakra, jak dla mnie dzisiaj przynajmniej. najgorszy był ostatni podbieg ponad 2 km pod górę, średnio 8% do tego końcówka na bukowiec, czyli ten najwyższy punkt w lubuskiem średnie nachylenie 14% max 26 :) kuźwa, rowerem tam się łatwiej mi wjeżdżało. na szczycie myślałem, ze zdechnę :) na samej górze jest ławka plus zeszyt do wpisów dla zdobywców "góry" + pamiątkowa pieczątka, którą oczywiście się opieczątkowaliśmy, chciałem na łysinie, ale bałem się, iż spłynie od potu.
potem z górki do samochodu, tam piwo w bagażniku i jakoś przeżyłem :)
wyszło 20km po circa 5:25 z tętnem 148 w górę prawie 400m na w sumie jakichś 8-9km max.
o takich drobiazgach, jak mróz, śnieg nierówno pod nogą to nawet nie wspominam.
tydzień zamknął mi się 82 kilometrami.
gwiazda śmierci:
Obrazek

pieczątkowy men:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Pn, 10 grudnia 2012, 20:20 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
o jak miło dzisiaj na podwórku, nawet moje koty nie chcą nosa na balkon wystawić. jak czytam wszyscy mają podobnie, wiec za bardzo nie ma co płakać, niemniej u mnie aktualnie wygląda to tak:
minus cztery, elegancki wiatr coś koło 20km/h i do tego takie fajne cuś co pada z nieba i na pewno nie jest to śnieg, stawiałbym na lodowate igiełki, cudnie po prostu. to, że przez 8 km z 10ciu robiłem skip a to praktycznie nie robiło różnicy, bo śniegu po kostki na ścieżce rowerowej gdzie biegam. do tego takiego fajnego skotłowanego przez ludzi, więc dodatkowo elegancko rzucało na boki, tak mnie więcej w rytmie bokserskim : kiwka w prawo, kiwka w lewo - skip do przodu, poślizg do tyłu. jeszcze paręnaście takich treningów i szybszy to ja nie będę, ale nogę będę miał taką, że się z koniem będę mógł kopać.
wstawiam fotkę letnią, bo chyba zimy to nie chcecie ?:)
z kronikarskiego obowiązku 10km 5:45 tętno średnie 148
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 11 grudnia 2012, 17:54 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
dziś dwa treningi, rano zrobiłem teoretycznie baardzo spokojną piąteczkę, piszę teoretycznie, gdyż ze względu na wiadome podłoże wyszło mi tempo 6:30 na tętnie 132 a jeszcze dwa tygodnie wstecz robiłem półmaraton po 5:20 na tętnie 136. widać wyraźnie jak jest na dworze.
po południu spokojna dyszka, o ile znów można mówić o spokoju, bo breja co leży pod nogami nie pozwala na żadne spokojne bieganie. ale co tam. wiadomo, że nie ma szans na jakieś żwawsze treningi, przynajmniej jeżeli o tempo chodzi, bo tętno to można sobie teraz bez problemu podnieść.
także, nie patrzę na nic tylko jak ten czołg robię swoje.
drugi trening 10km / 5:30 km tętno średnie 139 ale to tylko cyfry. ważne, że poukładałem sobie to wszystko w głowie i bez ciśnienia robię swoje.
dziś fotka letnia, lipiec 32 w cieniu :)
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 12 grudnia 2012, 19:36 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
jak mi się dzisiaj nie chciało rano wyjść na rozruch, ło ranyyyy, nie żeby jakiś specjalny powód, ale jak spojrzałem na tą breję za oknem to odebrało chęci do wszystkiego, niemniej wyszedłem i nie żałuję bo biegało się bardzo sympatycznie. zobaczymy jak jutro, ale myślę, że pierwsze dni najgorsze.
dziś znów identyczna piątka jak wczoraj ale hoho szybciej, po całe 5:71 min/km także elegancko poszło.

drugi trening 12 kilometrów, po okazuje się odśnieżonej ścieżce rowerowej, nie że całkiem idealnie, jednak w porównaniu do tego co było, to nie ma porównania. całkiem inne bieganie, od razu inne tempo.
aczkolwiek jakoś tak strasznie lekko nie było, ale to chyba zamulenie dopadło od tego klepania po śniegu.
w każdym razie widzę, że będzie gdzie można zacząć śmigać od poniedziałku, może nie tempa, ale jakieś krótkie zabawy na tej ścieżce na pewno.
popołudnie 12 km po średnio po 5:05 na tętnie 151

czekam tylko kiedy mnie z domu wypędzą, bo biegając dwa razy dziennie, to wszędzie wiszą i suszą się moje ciuchy, mam ich trochę - delikatnie mówiąc, ale i tak idzie teraz tego, że hiho i fiu fiu. za to w końcu widzę, po co mam tyle par butów, nie trzeba suszyć na siłę - a ja mogę sobie ciągle suche zakładać. także niech ktoś mi teraz fiknie, że 16 par butów do biegania to przesada, jak przesada? to konieczność :)

fotka jeszcze letnia, bardzo ją lubię, mam nadzieję, że i wam będzie się podobała:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 13 grudnia 2012, 20:01 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 3970
Lokalizacja: zzewszont
rano minus piętnaście, znów krótka wygrana walka ze sobą i wychodzę, niemniej przez ten mróz jakoś tak szybciej wyszło niż chciałem, ale okulary mi nie przymarzły do nosa za to, no prawie :)
5 km po pięćtrzydzieści coś tam.

po południu dyszka, tą samą drogą co rano ale dalej, za to jaka różnica w temperaturze, koło czternastej wylazłem z fabryki, myślę - ale ciepło- rany, odwilż przyszła - patrzę w aucie a tam, minus cztery pokazuje, to jest własnie ta relatywność względna, pomyślałem sobie. dyszka jak dyszka, chodnik przyzwoicie odśnieżony, w sumie ciepło, biegło się przyjemnie, ale czułem powoli mijający tydzień w nogach. od soboty zrobiłem parę kilometrów i jutro bardzo chętnie zrobię sobie przerwę. dziś zresztą już zdążyłem poleżeć w wannie z gorącą wodą i solą + piwo-w końcu jutro nie biegam mogę sobie pozwolić :) ale i tak najlepszy z tego leżenia był zimny prysznic na koniec.
niemniej...niemniej nie jest źle, kilometry się jakoś tak same robią, nie czuję się przemęczony czy zarżnięty, od poniedziałku w końcu zaczynam akcenty, a piwo smakuje dzisiaj, oj smakuje - jak raz były ostatnie cztery sztuki w tesco ciechana niefiltrowanego :)
także jutro tylko czytam jak się męczycie :)
aha - 10km po 5:09 hr 151 up 167 czy coś koło tego. płasko w każdym razie nie było, ale u mnie to żadna nowość.
kto biegał ostatnio świebodzińską dziesiątkę wie o czym mówię, ja podobnie mam na każdym treningu :)
fotograficznie ciąg dalszy letniej serii:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 371 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 25  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: marmw, Siedlak1975 i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL