Teraz jest Wt, 26 stycznia 2021, 10:43

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 423 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12 ... 29  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 9 kwietnia 2013, 21:42 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
w końcu sobie pobiegałem jak prezydęt, czyli niechcem, ale muszem :)
dyszka zrobiona, bez żadnych przygód, ciekawostką było może to, iż biegałem z kumplem po sadach.
tuz koło mnie są sady owocowe, czy też raczej były, ciągną się na ładnych parę kilometrów wzdłuż drogi która biegam i jak raz była brama otwarta, więc sobie polataliśmy po ścieżkach miedzy drzewkami lub między miejscami po drzewkach.
trening raczej z obowiązku, bo listopad w kwietniu, to słaba rzecz i nawet po południu jak wróciłem z fabryki to pospałem sobie trochę tak mi się dziś wszystkiego chce. a racze nie sypiam w dzień, ale jeden kot wlazł mi pod koc, drugi wlazł na mnie na koc i tak muliliśmy razem z dobra godzinę :)
także bez emocji na spokojnie, z parą buchającą z ust 10km po 5 ;05 na niziutkim tętnie 138.
fotograficznie będą dwie mulatorki dzisiejsze.
---
Obrazek
---
Obrazek
---
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 10 kwietnia 2013, 18:16 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
kolejny trening z obowiązku, czy jakkolwiek to nazwać. w ogóle dziś dzień z serii "do niczego" bywa i tak. bieganie na spokojnie, tak jak wczoraj po sadzie, tyle, że polecieliśmy z kumplem w inne miejsce i wbiliśmy się w rozjeżdzoną, przez ciężki sprzęt "drogę" więc trochę było jak po czołgowisku. pociesza mnie tylko to, że kogo nie zapytam, to też nikomu nic się nie chce, wiec cza to przetrwać i już. wstawiłem dziś swój rower do warsztatu, trzeba kasetę wymienić i klocki hamulcowe, pewnie zrobiłbym samemu, żeby mi się chciało, ale się nie chce, chrzanię, niech kumpel parę groszy zarobi.
w niedzielę jak będzie pogoda to machnę ze 40 po bieganiu, o ile mi zrobi rower do tego czasu.
w sumie wyszło 12 km po 5:16 na tętnie 138. sadu i okolic było 11,300, ale zrobiłem jeszcze 4x100/100 na odmulenie.
spadam, idę rozrabiać wywoływacz do filmów, bo przyszedł, ale co ja będę nim wywoływał ? skoro film w aparacie, a żadna klatka jeszcze nie została zrobiona ?
ech....do dupy dziś to wszystko.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 11 kwietnia 2013, 17:37 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
dziwne, albo i nie dziwne, ale wstałem dzisiaj z kompletnie innym nastawieniem do biegania, i chyba coraz lepiej mi z tym. słabo ostatnio idzie, i jakoś nie mogę się przełamać. także stwierdziłem, że skoro duszę na chama i nie idzie, to teraz będę luzował i niczym się nie przejmował, chrzanić wyniki, zrobię poniżej 40 min w tym roku, świetnie - nie zrobię ? jeszcze lepiej, bo chyba coś nie tak ostatnio ze mną, za duże ciśnienie na wynik, za małe na zabawę. także zmieniam podejście, nie idzie, odpuszczam, nie że nie biegam, natomiast nie duszę i nie cisnę, ma być cały czas luz. w granicach rozsądku oczywiście, ale luz, to priorytet. szczególnie jak przestawiłem sobie klapkę we łbie z napisem wyniki, na klapę, jeszcze zdążysz swoje nabiegać. także wychodziłem na trening dziś bez żadnej koncepcji. teoretycznie miałem w planie 3x 10 min po 4;18 na 2 minuty przerwy, ale kumpel biegał 10km na standardowej bieżni 200metrowej. to pomyślałem, że jak będzie szło to zrobię z nim, z 6 km, a jak nie będzie szło, to schodzę i porobię po 2 km na przerwach 2 minutowych.
w sumie to tylko 50 kółek :) 4 km rozgrzewki, potem na stadion, jak fajnie, deszczyk lekki siąpi, ale można spokojnie na krótkie gacie i koszulkę, plus dwanaście, w końcu wiosna. pierwsze 2 kilometry luźne, fajno fajn, biegnie się spokojnie, kolejne dwa tez nie najgorzej, znaczy jakoś idzie, tylko te kółka, masakra 5 na jeden kilometr, ale plan jest dobić do sześciu kilometrów, a potem zobaczymy. i ma to być w miarę na luzie, bez napędzania i męczenia., wiadomo, że nie jest to trucht, ale cały czas ma być swobodny bieg. do szóstego tak w sumie jest, raczej nudno niż ciężko. w takim razie lecę dalej z myślą w głowie, że jak tylko zacznę się męczyć to kończę, żeby nie było chamstwa. ma być kenijski luz to będzie. i tak siódmy i ósmy tuptamy po 4;16-18 i mimo lekkiego znużenia, wciąż idzie luźno. najgorszy dziewiąty, tz najbardziej się dłuży, ale wciąż swobodnie, dopiero ostatni, dziesiąty lekko daje się we znaki, z naciskiem na lekko.
w sumie to powinienem skończyć po ośmiu, byłoby idealnie, ale do ideału mi strasznie daleko, więc niech tam. nie zamęczyłem się. dyszka wyszła 42:57 czyli 4:18/km na tętnie 166. tydzień wyjdzie słabo, raptem 65 km ale co tam, tak wychodzi to tak będzie. za to jak zrobią mi rower to planuję w niedzielę z 50 trachnąć rowerem po lesie. a jutro zamiast biegania na foty, więc troszkę sobie pochodzę i rozchodzę zakwasy :)

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 13 kwietnia 2013, 18:53 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
taaa dopiero mi sie przypomniał, żesz przecież biegałem dzisiaj, ale tak to jest jak się nad zdjęciami siedzi, co to się wczoraj na nich było. odebrałem sobie dzisiaj rower z warsztaty, jutro bieganko, a potem ze 30 rowerem po lasach by wypadało zrobić, a dziś sobie polatałem na stadionie, ale nie za dużo, aczkolwiek intensywnie. 4 km rozbiegania, ależ wiatr, powiem tak, jak byłem się wysiurać pod płotem, to se plecy osikałem, tak dmuchało :) na stadionie zaś jak już polery wyschły 3x 1 km + 2 x 500m na 3 minutach przerwy. kilometrówki po 3:43 a pięćsetki po 3:40 i 3:30. nawet wszystko to poszło o dziwo, chociaż ostatnie 500 na lekko mięttkich nogach. potem kilometr rozbiegania i już po treningu.
w mordę, całe 9 km, ale jak zabawa to zabawa.
a tu parę fot z wczoraj, jak to mówią, wsi spokojna, wsi wesoła...
1.
Obrazek
2.
Obrazek
3.
Obrazek
4.
Obrazek
5.
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 14 kwietnia 2013, 19:08 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
siódma rano pobudka szybka kawa i na czternaście kilometrów rozbiegania, lecimy na nowo budowaną s-trójke, lekko chłodno, ale słonecznie od rana, więc nie dość, że na krótko, to w ogóle zdejmuję koszulkę i w samych gaciach biegnę.
tempo wsobodne, spokojne, nawet bardzo spokojne rozbieganie, niemniej tętno mnie zadziwia, przy średnim tempie 5:18 tętno 131, nie pamiętam kiedykolwiek z takim tętnem biegałem. powrót do domu, szybki prysznic i na rower, ale typowo wycieczkowo, czyli pierw nad jezioro, tam piwo, foty, poluję se w brodę, że znów nie pomyślałem o ręczniku, można było popływać, chociaż woda zimna, przy brzegu normalnie lód jeszcze, cienki bo cienki, ale lód. także wpadło jeszcze 25 kilometrów na rowerze + dwa filmy wypstrykane po drodze. i to wszystko na kawie, no potem dwóch piwach, ale wracaliśmy terenem, więc nie było zagrożenia katastrofy w ruchu lądowym. zdjęcie z ajfona, normalne będą jutro/pojutrze.
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 16 kwietnia 2013, 20:49 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
walczę z kompem, więc będzie krótko.
12 km po lasach polach i zagonach, w blasku słońca, cieniu chmur...jak to pan śpiewał.
aha, do tego tez padało, dawno nie biegałem po tylu górkach, u jurka skarżyńskiego, już bym sobie zaliczył krosa pasywnego, a tak niestety zwykłe wybieganie było. 12,5 km po 5:05.
aaa zapomniałem, rano coś tam pobiegałem bez zegarka, ot 4 km na pobudkę.
spaaadam...jutro będzie dłużej.
ps
z niedzieli:
Obrazek
---
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 17 kwietnia 2013, 19:14 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
dzisiejszy dzień to w zasadzie klon wczorajszego, pierw urwanie, nie powiem czego w pracy, potem bieganie po trasie identycznej jak wczoraj, znaczy las i góra dół, dół góra. w sumie fajnie, cieszę się, że w końcu można biegać w terenie, bo już powoli dość miałem asfaltu, i tych samych tras treningowych. poza tym, jakby nie patrzyć, w terenie biega się ciężej, trzeba wyżej podnosić nogę, wiadomo, nierówne podłoże i inne takie przyjemności. no i w końcu ciepło, za ciepło bo u mnie duszno jak w sierpniu przed burzą, ale nie narzekam, mam tej cholernej zimy dość. także 12,5 km po średnio 5/km zaliczone. jutro jakiś stadion, bo w niedzielę start, 10 kilometrów w spreewaldzie, więc lekki żwawszy akcent się przyda, trochę mało kilometrów robię, chyba sobie dowalę od przyszłego tygodnia, nie patrząc kompletnie na to co nabiegam we wrześni 28 kwietnia, bo dużo tych startów, a biegać swoje trzeba. a jak się często staruje to za bardzo nie ma kiedy robić kilometrażu. aha po terenie, 4x100 metrów /100 metrów rytmy na bieżni.
kota dawno nie było:
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 18 kwietnia 2013, 19:03 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
Krzychu M napisał(a):
Ale gorąco!20 stopni na plusie i bezchmurne niebo.


ucałuj termometr, ze tylko tyle pokazuje :)
dziś u mnie w cieniu 29C i tak jak 10 minut przed burzą, jedna wielka glątwa i gleja wisi w powietrzu, po prostu klei się wszystko.
edit zajrzałem, 19:02 w cieniu za oknem na wschód tylko +25,2, idzie ochłodzenie :)
na mnie taka pogoda działa destruktywnie, zawsze tak było, także to, że dziś nie szło nie było żadnym zdziwieniem.
4 km rozgrzewki, dobiegam na stadion i nie mam siły zrobić paru rytmów, ale jakoś robię, potem 4 km po 4:19 nie idzie kompletnie, tętno po drugim kilometrze mam już 175 gdzie po 10tym ostatnio miałem 172. ale robię, natomiast nie robię więcej i to, że nie dusze na siłę, uważam za swój osobisty sukces, nic na siłę, i wcale mnie to nie martwi, bardziej mnie cieszy moje nastawienie, niż martwi średnio udany trening. bo jeszcze trochę wstecz, plułbym sobie w brodę, że nie wyszło, a tu zaczynałem z nastawieniem, że jakby kompletnie nie szło, schodzę i się nie przejmuję. niestety coś tam szło i tak całkiem nie dało się zejść. nie widzę siebie w niedzielę na dychę w taką pogodę, już raz biegałem w spreewaldzie w 2010 gdzie rano było -3 a na starcie, + 33 i słońce bez chmur, wtedy chyba nabiegałem w połówce 1:29 i uważałem to za porażkę, ech młodość, naiwność :) teraz jak tak będzie zrobię sobie rozbieganie na 21 km :)
fotograficznie droga po której biegam, dolot do "terenu" stan z niedzieli, teraz ciut suszej :)
1.
Obrazek
2.
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: So, 20 kwietnia 2013, 19:11 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
rano 15 km rowerem, jak zwykle spokojnie do tętna 100.
po południu 6 km w terenie, rozruchu, 5:22 km tętno 133 + 5x 60 m rytm, mocno żwawy.
cytując klasyka, nogi są ciężkie jak z waty, a w powietrzu brakuje już płuc.
ale co tam, piwo zakupione w bagażniku leży, jedziem podbijać niemcy, w życiu nie udało mi się tam nic sensownego nabiegać, albo bo to powód do zmartwień ? :)
wczoraj byłem an fotach w wariatkowie, wielki kompleks leczący nerwowo i psychicznie chorych + narkomani, alkoholicy itd... fajne miejsce, wpadłem tylko rekonensacyjnie, ale wiem, ze wrócę tam z powrotem.
także fotograficznie, lot nad kukułczym gniazdem, part 1 i 2
cześć nieużywana, chyba...

Obrazek
---
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 21 kwietnia 2013, 20:46 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
czasowo słabo 42:02, nawet jakby z górki było i w tunelu aerodynmicznym nie złamałbym dziś 40 min.
czas na 5 kilometrze to 20;24 chyba, potem wiatr w pysk i to by było na tyle, niemniej i tak mocy nie miałem od początku, wiec nie ma się co tłumaczyć. nie poszło i już.
reszta jutro, niemniej jedno muszę napisać, co za przypadek spotkałem Anaid na biegu :) kto by się spodziewał, że nie ma misia w paszporcie :) :) :)
nabiegała pięknie :)
tak poza tym było świetnie :)
aha 30 miejsce open na 733, 4 w M40, czas zwycięzcy 34:49.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 24 kwietnia 2013, 20:03 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
dwa dni wywalone z życiorysu, przynajmniej biegowego, ale czasem jak dopadnie to na maksa. tydzień póki co mocno taki se, wciąż pod górę, do tego okazuje się, że nie uda się pobiec we wrześni, no mocno niekontent jestem. co prawda mała szansa jest, ale póki co nie wygląda na to. do tego, coś muszę zmienić w swoich treningach, to pewnie, jakiś zarys mam tego wszystkiego, niemniej o tym następnym razem, bo tyle co do domu wleciałem. i tak, 10,5 km po lesie, tak zaraz po 14stej, na luźno i spokojnie tyle, że wiało, oj wiało, ale jako, że nie byłem nastawiony na nic, to se plumkałem luźniutko po 5:15 chyba średnio, ot tak spokojne rozbieganie, no i dobieg do lasu po szczerym polu i czuć słoneczko, szczególnie koło 15stej, grzało w łysinę aż miło. wpadłem do domu, przebrałem się, i na rower, a jako, że okazało się, że w mojej szosówce, nie ruszanej od jesieni, szlag trafił oponę, to jeszcze akcja klejenie. szosówka=góra syna, co to waży z 17 kg a tylko ma cieniutkie opony założone. jeździłem z kumplem, ten na regularnej kolarce, do tego zasuwa już od ponad miesiąca, i trzeba było się sprężać coby nie wyjść na cieniasa :hej: byłoby naprawdę przyjemnie, gdyby nie wiatr, wiało tak, że marcin mi mówił, że nie pamięta żeby tak w tym roku wiało, ale tyle to i ja bez niego wiedziałem. niemniej wpadło 45 km ze średnia 26km/h. a jako, że od rana zalatany byłem, potem to koło to wszystko na 2 kromkach chlebka z rana + 2 kawy w fabryce , aha i trzy łyki wody z bidonu. bo te dwa piwa po rowerze, to już nie się chyba nie liczą ?

jako, że słowo się rzekło, to wklejam foty z zawodów, no w sumie to było po :hej: :hej: :hej:

1.
Obrazek
2.
Obrazek
3.
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Ostatnio edytowano Cz, 25 kwietnia 2013, 21:38 przez cichy70, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Cz, 25 kwietnia 2013, 21:31 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
znaczy dziś powtórka z wczoraj, ino ciut dłużej i szybciej. znaczy kapitan* powiedziałby tak, znaczy pierw było bieganie, 16,5 km w terenie a jakże, bez napinki żadnej, ot takie plumkanie wyszło po 5:12 w sumie 16,5 km. nijak się biegało, ani ciężko, ani lekko, niemniej się biegło. aa, tym razem, mądrzejszy o wczorajsze doświadczenia, oprócz śniadania, koło 13stej zjadłem w pracy jogurt z muesli. po bieganiu szybki prysznic, 40 minut przerwy i na rower. tym razem z dwoma kumplami, którzy na kolarkach postanowili sprawdzić moją formę po zimie, no rewelacja, szczególnie, że ja na góralu, ale co tam, za dużo się cwaniaki nie nasprawdzali, chociaż nie powiem, czuć było w nogach bieganie. w każdym razie dziś wiało trochę mniej niż wczoraj i bez większych problemów średnia wyszła prawie 28km/h przy 45 kilometrach przelotu. aaa zabył, ja kompletnie , rano o 6:30 jeszcze 13 km na rowerze, ale to na śpiąco, 17km/h do tętna 100, aby tylko nogę rozjechać, niemniej to też ponad 40 min jazdy było. po rowerze popołudniowym, nie szło się wykręcić od dwóch piw z kumplami, zresztą nawet przez myśl mi nie przyszło coś podobnego :bum: także, dzień zaliczony. jutro wolne, tzn, jak nie będzie padać to jakieś 15-20 rano rowerem zrobię, ale to jak zwykle na śpiąco więc w sumie się nie liczy.

a fota będzie ni z gruchy ni z pietruchy, ale innej nie ma, znaczy mam, ale będzie ta:
zawsze można do niej ideologię dorobić np: mój zamknięty świat, albo: gdzieś jest klucz do mnie, czy też bardziej tajemniczo i filozoficznie, że się dantem posłużę: Lasciate ogni speranza voi ch'entrate...
Obrazek

ps
* znaczy kapitan - kto czytał ten wie, kto nie czytał, kijem nie napędzę, ale nadrobić może.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: N, 28 kwietnia 2013, 14:08 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
w locie i na szybko.
dziś 22 na spokojnie po 5:05 w terenie, średnie tętno 137 czyli luz.
droga którą biegam :
1.
Obrazek
2.
Obrazek
3.
Obrazek

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Wt, 30 kwietnia 2013, 18:55 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
miejmy nadzieję, że wolny weekend się zaczął, bo ostatnio na nic czasu nie miałem, a jak miałem to chęci zero na cokolwiek, a na pisanie najmniej. niemniej, taka pewnie kolej rzeczy, że lekkie zmęczenie materiału nastąpiło, jeżeli o blog chodzi, co nie znaczy, że zamierzam przestać biegać, bo nie zamierzam -w prost przeciwnie. tyle, że póki co zamierzam długo i powoli, czyli zrzucamy wagę. także dziś 16,5 kilometra po lasach bez większych emocji i wrażeń, chociaż tętno mocno wysokie, cholera wie czemu, może przez ten makaron co go zjadłem na pół godziny przed biegiem ? bo tempo to raczej geriatryczne było, średnio po 5:20, ale cieszy mnie, że nie szaleję póki co. fakt, że jakoś nastawiony jestem na długi i spokojnie, więc nie szaleństwa mi w głowie. w każdym razie docelowa dyszka to dopiero 23 czerwiec więc, plan jest taki przez maj tłuc kilometry i wagę, potem podostrzyć i nie powinno być najmniejszych problemów ze złamaniem 40 minut. a kilometry mi potrzebne do maratonu na koniec sierpnia.
wracam do skanowania zdjęć, matko jakaż to nudna robota :grr:

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 35 na dychę czyli bulbuliera
Nowy postNapisane: Śr, 1 maja 2013, 20:10 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 sierpnia 2001, 14:06
Posty: 4532
Lokalizacja: zzewszont
miałem tłuc kilometry, to tłukę na wolno i spokojnie, chociaż jak to w terenie, wiadomo biega się ciężej niż po asfalcie, za to nieporównanie przyjemniej. jakiegoś upału strasznego nie było rano, za to duszno i owszem, więc całą trasę sobie przeleciałem bez koszulki, tylko ostatnie kilkaset metrów po mieście przeleciałem ubrany, coby kałdunem nie straszyć. biegło się nijak, ani źle ani dobrze, nie patrzyłem, na zegarek, nie napędzałem tempa, na luzie miało być - powiedzmy, że było, bo tętno wciąż jakieś wysokie. wyszło 18,6km po 5:11 na tętnie 146.

po południu natomiast wpadło paręnaście kilometrów rowerem, dokładnie 45, ze średnia 25, żeby nie wiatr, to w ogóle bym nie czuł, że jadę, aha, nom może tyłek jeszcze jak po balu u jednego posła, nie jest lekko.
wracam do zdjęć, jutro coś wrzucę.

_________________
TV Strava
blog
koment


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 423 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12 ... 29  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: spaw i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL