Teraz jest Cz, 15 listopada 2018, 04:07

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 203 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: Pn, 22 października 2018, 10:44 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1278
Lokalizacja: Warszawa
19.10.2018

Plan WOLNE

Syn na weekend i w sobotę z rana wyjazd do Olsztyna, więc całkowicie i 100% wolne i odpoczynek :) Dom, Netlifx, maczek :)

20.10.2018

Plan 10km easy

Biegane tuż po przyjeździe koło południa w Olsztynie. Z domu w kierunku Kortowa i później leśną ścieżką do torów kolejowych tam wypada akurat połowa dystansu i zawrtoka.
Wyszło 10km śr. tempem 4:31min/km - trochę szybko ale chciałem się trochę przewietrzyć. Trasa jak to Olsztyn typowo przełajowa +/-108m.

21.10.2018

Plan 2km easy + 12km@3:55 + 1km easy

Ojjj ciężko było się zberać. Wpierw odpadła opcja rano, bo w sobotę impreza i do 4:30 człowiek na mieście. Później czas z rodzinką i z małym wyskoczyliśmy na Hotel Transylwania 3. Dalej już obiad i w auto do Warszawy. I już właściwie klasyka na powrotach - wypadki przy Strzegowie i zamiast 2:30 to 3:10h za kierownicą. Gdy odstawiłem auto i wszełem do mieszkania była już 21:30. No praktycznie już TV włączane i na kanapę relaks i jakąś kolację zamówić z myślą, że dzisiaj będzie wolne i sobei przełożę trening.
Ale jednak wpadł plan na ten tydz. i dzisiaj czeka kilkanaście km truchtu, więc to zadecydowało i ruszyłem do Warsaw Spire (24h).
Na dzień dobry 2km roztruchtania po 5:00min/km - oj ciężko, nogi zamulone, napięta lewa łydka. No czuć zmęczenie fest. Był plan by zrobić samo easy, a następnego dnia ten trening ale zdecydowałem się spróbować.
Zmiana prędkości na 3:49min/km i wio!
Pierwsze 500m i chciałem kończyć ale stwierdziłem, żeby chociaż km dokręcić. Po kilometrze pomyślałem, no dobra policzę sobie do 600 i akurat zamknę drugi i tyle. Po drugim zaś wskoczyłem w trans i szło jak złoto!
Działał ładnie pulsometr tym razem i ładnie to wyglądało:
12km @ 3:49min/km zmęczeniowo komfortowy dyskomfort takie 8/10 - mogłem i spokojnie ciągnąć dalej. Po prostu jak wóz z węglem, miarowo, stabilnie. Puls siedział w widełkach 168-174, bez dryfu tętna. Gitara.
Na koniec 1km easy po 6:40min/km i mogłem z misją spełnienia na twarzy wskakiwać na Veturilo i wracać do domu :)

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: Cz, 25 października 2018, 16:12 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1278
Lokalizacja: Warszawa
22.10.2018

Plan 13km easy

Ostatni dzień alkoholowy przed Frankfurtem to i ostatni raz trasa z pracy przy Wiśle, do stadionu i Skaryszaka z meta przy palmie De Gaulle'a. Równo 13km średnim tempem 4:53min/km. Dodatkowo jako, że pogoda słaba to i większy plecak, by wszystko pomieścić - można założyć, że waga była w okolicy 8kg + zamiast kamizelki biegowej typowy plecak szkolny.

23.10.2018

Plan 2km easy + 3km2@3:52/4min trucht + 3x 1000m@3:40/3min trucht + 1km easy

Wybrałem się na siłownię i na mechanika (zwłąszcza, że jeszcze fryzjer czekał i zakupy). Nie miałem chęci latać z plecakiem ani wcześniej wracać do domu i z chaty ruszać. Na początek 2km truchtu po 5:00min/km. Następnie od razu ruszyłem w ciągły 3km w tempie 3:46min/km.
4min przerwy po 6:40min/km i dalej interwał -> 3x 1000m w tempie 3:34min/km po każdym 3min przerwy po 6:00min/km.
Na sam koniec 2km schłodzenia po 5:00min/km.
Strasznie leciutko to wchodziło. Ale to jednak bieżnia mechaniczna, więc nie ma co się za dużo nad tym ekscytować.

24.10.2018

Plan 10km easy

Pogoda zło. Zero chęci na latanie po dworze. Drugi dzień Arkadia i bieżnia mechaniczna. 10km po 4:50min/km i finito. Bez historii.
Dzisiaj zapewne wybiorę się na Agrykolę, by ją w końcu po remoncie zobaczyć (zwłaszcza, że pogoda się poprawia) + w planach 600-tki.

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: Pt, 26 października 2018, 10:18 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1278
Lokalizacja: Warszawa
25.10.2018

Plan 2km easy + 6x 600(2:06)/2min trucht + 1km easy

Ostatnie bieganie przed maratonem :) Więc nie mogło być inaczej niż skoczyć wypróbować Agrykolę. Nie wiem tylko czemu ubzdurało mi się 2km truchtu, oryginalnie było 8km :D No ale już i tak czy to będą dwa, cztery czy dziesięć nic nie zmieni.
Jako, że pogoda we Frankfurcie szykuje się iście zła to postanowiłem się troszkę w tej naszej pohartować, by później zimno nie było :D
Obrazek
Na start 2.2km truchtu po 4:35min/km. Później chwilka przerwy i ustawienie się na znaczniku startu i wio:
2:02.4/1:56.7
1:58.9/1:57.1
1:57.4/2:00.7
1:57.9/1:59.3
1:56.9/1:59.5
1:53.4/2:02.6
Takie trochę progresywne te 600-tki wlazły + za szybko. Ale jako, że to ostani dzień to chciałem przewietrzyć płuca. Rezerwy predkościowe i wytrzymałościowe jeszcze spokojnie były (ostatnie powtórzenie bym po te 3:08 spokojnie dowiózł do tysiaka gdyby była taka potrzeba).
Na koniec 1.6km truchcik po 5:44min/km i finito.
Dzisiaj już odpoczynek i o 17 lot do Frankfurtu. Jutro lenistwo (chyba, że będzie chwila ze słonkime to wyjdę na lekki rozruch) no i w niedzielę walka do wyrzygu :)

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: Śr, 31 października 2018, 12:04 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1278
Lokalizacja: Warszawa
26.10.2018

Plan WOLNE

Dzień wylotu do Frankfurtu, czyste lenistwo. No i troszkę picia było, bo wiadomo co dwa dni przed startem to się zregeneruje :)

27.10.2018

Plan WOLNE

WIzyta na Expo. Spotkanie się z mihumorem i obgadanie jak ruszymy podczas maratonu czy tez jak się znajdziemy :) Całą grupą jakieś 10-12km spaceru po mieście i jako, że już Włoch bokiem wychodził to obiad tajski. Wieczorem jeszcze rozmowy w pokoju i można było iść spać.

28.10.2018

Plan Frankfurt Marathon

No i nadszedł dzień zero. Cały rok czekania na ostateczną próbę dobiegł końca(wpierw wtopa chociaż nie był to start docelowy w Bostonie, później konrtolny start we Wrocławiu i jeszcze większa porażka).
Pobudka trochę po 7, pierwsze wyjście na balko i PIŹDZI :) Ale drzewa raz stoją w miejscu, raz srogo się majtają - dla mnie plus bo jednak wiatr mimo, że był silny to kręcił, malał etc. A zawsze wolę dynamiczny niż stały z jednego kierunku (hello Boston, hello Orlen).
Na śniadanie jakieś maślane bułki z czekoladą zalane miodem + kawka i kilka wizyt w toalecie (tym razem chyba skończyło się na 5). Z chłopakami nasiadówa w pokoju, rozmowa jak się kto ubiera i mieliśmy na recepcji spotkać się o 9:20 (trener jako, że startuje z elitą i musiał gnać po naklejkę na nr. wpadł do nas zbić piątki i życzyć powodzenia około 8).
Ciuchy startowe jak zwykle, spodenki z kieszonkami (nie lubię biegać z pasem na nr. poza biegami ultra - zboczenie, że to za mało pro :D), maratoński singlet, rękawki oraz lekkie rękawiczki (kolega miał dwie pary to pożyczyłem drugą by się nie męczyć dogrzewaniem palców na pierwszych km), na nogach Adios 2, które dostałem na prowadzeniu MW'19. Na to wszystko bluza z kapturem, którą później oddałem naszym dziewczynom oraz bostońskie ponczo (takie podbite polarem od wew. jednak nie takie ciepłe jak to co dawali parę lat temu na maratonie Warszawskim).
Wychodzimy z hotelu i ZIMNICA. Spodziewałem się, że przywali złem ale cholera mocno dawało. Im bliżej startu tym i podmuchy wiatru większe. Dodatkowo wiedząc, że tam mało toi-toi zatrzymaliśmy się przy pierwszych jakie zobaczyliśmy i trochę się tam wystaliśmy, więc zimno jeszcze bardziej dokuczało.
Dodatkowo przez to spóźniłem się na umówione spotkanie pod wejściem do 1 strefy z mihumorem :/
Z chłopakami ostatnie foto i powodzonk, wierzchnia warstwa oddana dziewczynom i o 9:50 łąduję się do strefy.
Przez chwilę myślałem, że tam luźno ale to tylko zwodnicze obrazy końcówki strefy :( Chciałem się docisnąć jak najdalej, jednak utknąłem jeszcze zanim dobiłem do flag na 3:00.
Na szczęscię w takim tłumie ludzi miło się stoi bo ciepło :) Ostatnie chwile na złapanie sygnału GPS, sprawdzenie czy wszystko jest ok z RacePace i czy żelik który dostałem w ostatniej chwili od kumpla jest w kieszeni (jakoś na expo zapomniałem kupić, stwierdziłem, że jak dają jakieś żele na 20km i 30km to zjem od nich a do 20-tki dojadę bez - jednak, że kolega miał cztery i był pewien, że wszystkich nie zje to odstąpił jednego SiS'a :)).
3, 2, 1... START
1-5km > ruszam z całą falą ludzi. Czuję, że wolno. Co chwila jakieś zatrzymanie. Szukam miejsc na wymijanie ale niestety ciężko, pobocza obłożone barierkami i kibicami, a ludzie biegną szpalerem.
No nic przynajmniej nie przestrzelę ze startem. Mimo to chcę docisnąć jak się tylko trochę rozrzedzi, bo jestem pewien, że mihumor musiał się dopchać dalej i jak nie przegapię to uda mi się go dojść i dalej będziemy już cisnąć razem.
Tak też się udaje w okolicy 3-4km :) Okrążenia łapię na oznaczenia organizatora - jest nieźle.
Pierwszą piątkę mijamy w czasie 19:52min.
5-10km > tutaj świetna robota z mihumorem. Biegniemy ramię w ramię, czas leci szybko bo cały czas kluczymy po centrum. Łapiemy jeden dłuższy podbieg ale oczywiście z myślą, że przecież później dostaniemy zbieg.
Wiatr no cóż jest ale jest uczciwy. Czasem w twarz, czasem w bok, czasem w plecy. Więc nie ma co za bardzo narzekać. Dodatkowo nie pada i nie jest zimno (organizm się łądnie dogrzał).
Druga piątka wskakuje w 19:58min. i pierwszą dyszkę zamykamy w 39:49min. Wszystko zgodznie z planem.
10-15km > łapiemy zbieg do mostu. Fajny, długi i nie za stromy, można się lekko puścić (akurat też na nim pkt. z wodą - tutaj wielkie dzięki dla mihumora, który dzielił się wodą do chwili naszego odseparowania się po połówce :) dzięki temu ja nie musiałem schodzić do punktów i spokojnie mogłem biec na lekkim dystansie i nie ryzykować, że na kogoś wpadnę).
Idzie jak złoto. Cały czas ramię w ramię, cały czas prowadzimy całkiem zacną grupę - wszyscy grzecznie za naszymi plecami, przed nami kilkadziesiąt metrów przerwy, a dalej kolejna grupa.
Piątka wpada w 19:37min. najszybsza w całym biegu.
15-20km > właściwie NIC CIEKAWEGO - czyli tak jak powinno być! Robimy po prostu swoje. Ciągniemy ekipę i tyle. Tutaj już powoli wiatr się pojawia agresywniejszy.
Piątka w 19:55min. Cały czas wsio zgodnie z planem.
20-25km > tutaj niestety drogi moja i mihumora się rozchodzą. Ja dalej jadę swoje, Michał chwilę biegł obok ale po czasie został wchłonięty przez grupę (do tego czasu wspólny bieg RE WE LA CJA! tak to możemy zawsze biec :) Wszystko pod kontrolą, tempo co km. siedzi jak należy, bajka). Wspólnie pokonujemy jeszcze połówkę. U mnie wskoczyła zapewne szybciej, bo jednak od startu te pierwsze km goniłem Michała i wyszła w 1:23:42h zatem nawet lepiej niż bym zakładał przed startem.
Dodatkowo zapomniałem by z pkt. capnąć żel jednak jakiś miły biegacz złapał dwa i się podzielił :) (żel całkiem spoko, konsystencja prawie stała i słodka ale mała paczuszka to szybko się zjadło - dodatkowo smak owoców leśnych, więc dla mnie idealny).
Tutaj jednak odcinek, gdzie mocno brałem na siebie prowadzenie i akurat pod dosyć spory wmordewind. Pod koniec piątki na szczęście dostałem zmianę i nawet podziękowania od zmiennika, za dobrą robotę. Postanowiłem się troszkę schować w 'stadzie' i wypocząć.
Ta piątka wskakuje w 19:51min.
25-30km > fajnie, że już się biegnie nie od, a do mety. Mały plusik, a cieszy. Za długo jednak nie wytrzymałem w środku grupy i znów chciałęm prowadzić (chyba to te nawyki z pace'owania). Samopoczucie petarda - ale też i takie miałem we Florencji, a tam jednak spuchłem. Więc tłumaczyłem sobie, żeby czegoś nie odjebać i nie zaczynać 'finiszu' :)
Szło bardzo ładnie, zaczęliśmy nawet dochodzić grupę przed nami - a coś takiego zawsze dodaje morale.
Piąteczka w 19:54min, wszystko pod pełną kontrolą.
30-35km > SUPER! Nigdy tak fajnie się nie czułem na tym odcinku trasy. Tutaj nastąpiło rozwalenie grupy (co jednak było do przewidzenia, taki moment, że jedni już złapią zadyszkę, a drudzy trochę przyśpieszą). Wyszło nas trzech - z czego pamiętam, że jeden trzymał się mnie i Michała od samiutkiego początku, dodatkowo wysoki jak siatkarz, więc idealnie jak to ja będę się chował :)
I tak ciągniemy naszą furmankę. Innych mijamy jakbysmy byli TGV przy parowozach. Ładna praca, to jedne wyskoczy i pociągnie to drugi, to trzeci.
Rewelka i piątka w 19:44min!
Nistety na 30km zapomniałem złapać żelik :(
35-40km > a my dalej ciśniemy! Przed nami już żadnych grup tylko pojedyńcze osoby. Tempo ładnie siedzi. Myślę czy może nie dokręcić ale jednak to jeszcze kawałek + jadę cąły czas na jednym żelu i połówce bananka, dodatkowo zacząłem omijać pkt. z nawodnieniem by nie tracić sił na łapanie kubeczka.
Ale za to idzie piętknie. Piątka wpada w 19:43min!
40-META > dopiero tutaj pojawiły się troszkę cięższe nogi oraz dwa najwolniejsze km (40km + 41km > 4:04min/km oraz 4:04min/km) ale też i najszybszy (42km > 3:52min/km). Ten ostatni dodał wiary, że tam to wypadek przy pracy :D. Ostatnie 200m wiadomo, że leciałem jeszcze szybciej. Ale kurcze mam lekki niedosyt, że jednak ostatnie 2.2km nie przycisnąłem mocniej (chociażby tak jak Wrocław - nie chodzi o tempo, a o zajechanie organizmu - tam była mega walka i dociskanie śruby, tytaj szybko ale cały czas pod kontrolą, bo się bałem, że coś zepsuję - ale co można zepsuć na 'długim finiszu').
Tym niemniej wbiegam na metę z nowym rekordem życiowym w czasie 2:47:09!!! Stary z Florencji poprawiony o ponad 4min!
Dodatkowo druga połówka w czasie 1:23:27h zatem negative split. Pierwszy w życiu :)
Za linią mety nawet nie było co przystawać i kłaść rąk na uda - no petarda. Postałem chwilkę tylko po to by podziękować obu partnerom, z którymi się oderwaliśmy po 30km i ruszyłem w stronę medali.
W holu stanąłęm już na spokojnie i czekałem na Michała - mimo, że troszkę zwolnił to dalej 2:50! zrobione (mam nadzieję, że mimo iż bloga obecnie nie prowadzi to o opis swojego startu się pokusi i opowie jak było, toteż ja zatrzymam się tylko na tym i jeszcze raz podziękowaniom za spotkanie i wspólny bieg :)).
Później to już historia. Parę piwek (tzn. to coś co ma 0,0%), troszkę marźnięcia, oddanie chipu, spotkanie Juana, który także zrobił życiówkę. Następnie dotarły dziewczyny to i można było się przebrać. Niedługo po wpadł Filip (niestety drugi raz zabiły go skurcze i nie mamy za bardzo pomysłu, dlaczego się w ogóle pojawiły).
Trener w debiucie świetne 2:40 (fakt, że 2:30 nierozmienione ale to maraton i czasem najlepsze przygotowania to będzie za mało + debiut, więc na bank na następnym już plan będzie zrobiony :)).
Hotel -> prysznic -> świętowanie!!!
To był dobry bieg :)
Teraz jeszcze 10km podczas Biegu Niepodległości oraz półmaraton w Maladze i KONIEC SEZONU.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: N, 4 listopada 2018, 14:23 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1278
Lokalizacja: Warszawa
29.10.2018

Plan WOLNE

Całkowicie wolne :) Ciało w super kondycji, zero zakwaszenia praktycznie.

30.10.2018

Plan WOLNE

Tutaj już nie potrafiłem drugi dzień z rzędu nic nie robić i wyskoczyłem na godzinę siłowni - klasyka na górne partie.

31.10.2018

Plan 10km easy

W końcu coś potruchtać :) Wyskoczyłem na siłownię i tam spokone 10km w tempie 5:00min/km. Luzik.

01.11.2018

Plan 2km easy + 4x 100/100 + 10x 200(nie szybciej niż 37sek)/200 tucht + 2km easy

Dzień wolny, w planach było wczesne wstanie i kręcenie na Agrykoli... Dzień przed impreza do białego rana i taki kac gigant, że do 18 pod kołdrą w domu. Jakimś cudem zmusiłem się i po 20 ruszyłem do Warsaw Spire i Calypso, by to zrobić na bieżni mechanicznej.
Zatem na dzięń dobry 3km easy po 5:00min/km, a następnie:
10x 200m w tempie 3:00min/km, przerwa 200m w tempie 6:40min/km
Fajnie wpadły. Na koniec 2km schłodzenia znów po 5:00min/km.

02.11.2018

Plan 10km easy

Tym razem już po dworze. Jednak prosto z pracy i z plecakiem +6kg. Klasyczna ścieżka po praskiej stronie do Poniatowskiego i pod palmę, tam już byłem umówiony :)
Wyszło troszkę mocniej niż bym chciał po 10km po 4:39min/km. Poza tym bez większej historii. Jedynie otarcie na szyi przez ten cholerny szkolny plecak.

03.11.2018

Plan 8km easy + 8x 100/100 (mocno)

Miała być bieżnia na Agrykoli jednak pogoda brzydka to wygrała siłownia w Arkadii.
8km truchtu po 5:00min/km, następnie odpalenie dwóch bieżni i odpowiednio:
bieżnia nr1 100m w tempie 3:00min/km nachylenie 5% (niestety bieżni szybciej nie ustawię, więc musiałem utrudniać nachyleniem - czego nie lubię bo to jednak już się robi podbieg, zamiast mocnego biegania po płaskim - a na Agrykoli chciałem setki robić po 14sek).
bieżnia nr2 100m w tempie 6:40min/km
Osiem powtórzeń wskoczyło szybko i ładnie, mocniej dychałem dopiero na ostatnich dwóch.
Dzisiaj z kolei czeka mocne 14x 500m w tempie 3:20min/km -> ale pewnie, że wyskoczę na siłownię (już teraz czekam na NYC maraton w telewizji, więc nie wychodzę, a jak się skończy to już i ciemno i dalej szaroburo) to te 500-tki będę biegał po 3:14-15min/km, więc czeka trochę mocnej walki coś czuję, zwłaszcza biorąc pod uwagę ilość powtórzeń :)

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: Pn, 5 listopada 2018, 12:50 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1278
Lokalizacja: Warszawa
04.11.2018

Plan 2km easy + 4x 100/100 + 14x 500(1:42)/2min trucht + 2km easy

Rano pogoda słaba. Popołudniu maraton w NY. Więc wieczorem opcja na siłowni nie brzmiała źle :) Zwłaszcza, że i zakupy po czekały i rolowanie w trakcie ([url]https://www.instagram.com/p/BpxVQOkCVm1/ tak się nogi bronią przed wałkeim :D[/url].
Zatem na start i rozruch 3km w tempie 5:00min/km i mogłem ruszyć danie właściwe. Zdecydowałem się na jedną bieżnię i zmienianie prędkości (przy tak długich odc. ładnie działa zmiana prędkości i czasowo nawet lepiej wychodzi):
14x 500m@3:14min/km -> 300m@6:40min/km
Każdy odc. wpadał między 3:35-3:37min.
Ogólnie szły świetnie. Nogi trzymały jak trzeba, oddech zaczynał się lekko skracać przy ostatnich 50-75m na dalszych powtórzeniach. Dobra, solidna praca.
Na koniec 2km schłodzenia po 5:00min/km.
Po ww. rolowanie i na dom.

05.11.2018

Plan WOLNE

Dzień z siłownią. Wyskoczę po pracy na klasyczny godzinny zestaw + extra 30min na rolowanie i stabilizację na piłce do pilates i berecie. Może też wznowię dyganie od yacool'a.

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: Śr, 7 listopada 2018, 11:32 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1278
Lokalizacja: Warszawa
06.11.2018

Plan 2km easy + 4x 100/100 + 8x 800@3:30/2min trucht + 2km easy

Trochę szybkości przed Biegiem Niepodległości. Tym razem już ładnie Agrykola i bieżnia :) Ogólnie ładnie szło. Już 2.2km w truchcie pokazały lekkość i wskoczyły po 4:38min/km. Po 100m marszu do linii startu i cztery przebieżki 100/100, segment w 3:52min -> szybko musiało iść, zawsze to dobry prognostyk przed szybszym bieganiem jak przebieżkowy blok mam poniżej 4min. Po ostatniej 100m marszu do linii startu i ruszyłem 800-tki, przerwy w truchcie wychodziły w okolicy 270-290m:
2:43.7/2:00.3
2:43.9/1:59.8
2:41.7/1:58.9
2:42.5/1:59.0
2:43.3/2:00.2
2:41.5/1:56.5
2:42.2/2:00.4
2:40.5/1:57.0
Tiaaaa, za kurwa szybko :D No ale jak pierwsza zamiast po 2:48 wpadła lekko i miło po 2:43 to już grzech zwalniać. A że idzie BN to i miło zobaczyć czy da się też i troszkę przyśpieszyć :) Fajnie wchodziły, czułem rezerwy. Przy każdej serii na ostatnich 200m mogłem jeszcze sekund odejmować. Takie zmęczeniowe 8/10.
Po 800-tkach jeszcze 2km schłodzenia i też odziwo mocno bo po 4:33min/km.
Później ruszyłem na ławekczę się przebrać i jeszcze spotkałem forumowego nestora! :) Ma odświeżyć swój blog :) Pozdro!
Jedyny minus to TŁUM! no koszmar. Jeszcze jak była tylko jedna grupa to jak cię mogę ale jak już powpadali i Staszewscy i Rebook i grupa Jacka Gardenera to się zrobił taki młyn, że hej. Wychodzi na to, że trening trzeba zaczynać około 17:30 tak by o 19 już dawno schodzić.

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Logadin - dzienniczek treningowy
Nowy postNapisane: Pt, 9 listopada 2018, 12:25 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 20 kwietnia 2013, 14:07
Posty: 1278
Lokalizacja: Warszawa
07.11.2018

Plan 12km easy

A wyskoczyłem na siłownię, bo i plecak wielki i jakoś chciałem się też porolować po. Wyszło 12km w tempie 4:45min/km. Następnie niecała godzinka ćwiczeń na górę oraz rolowanie na sam koniec. Bez większej historii.

08.11.2018

Plan 2km easy + 4x 100/100 + 3x 1000m@3:25/4min trucht + 3km easy

Czwartek zatem trening grupowy na Agrykoli. Wyskoczyłem jednak paręnaście min. wcześniej niż zwykle, bo po treningu mieliśmy ruszyc po pakiety na BN (wyszło standardowo, nei ruszyliśmy :D).
2.15km rozruchu wpadło po 4:38min/km. Następnie 100m marszu do startu i segmencik z przebieżkami - czas łączny 3:58min, więc nieźle. Kolejne 150m marszu na uspokojenie i mogłem jechać z tysiakami:
3:22.4
3:19.1
3:17.1
Mocno ale nie w trupa :) Na każdych ostatnich 200m mogłem spokojnie po parę sekund jeszcze zabrać z wyniku. Takie 8,5/10. Długa przerwa i mało powtórzeń to nie było co się jakoś straszliwie chamować. Odpoczynek to półtora kółka po zew. czyli około 630-650m w okolicy 4min każde.
Na koniec 3km schłodzenia po 5:17min/km i fajrant, można iść na long island :)
Dzisiaj easy i siłownia by dodać ćwiczenia oraz rolowanie, jutro zapewne nic (czyt. stanie z godzinę jak nic po pakiet :D) no i w niedzielę orka. Jadę all-in sub36 albo nic. będę chciał się trzymać w przedziale 3:34-3:35 na km. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Liczę po cichu, że będzie z kim biec.

_________________
Blog treningowy -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=55138
Komentarze do bloga -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=55139


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 203 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL