4 tydzień mezocyklu, o zmniejszonej objętości, czyli tydzień odpoczynkowy (teoretycznie).
Wtorek 26.05 - poranne easy + spokojny rower + wieczorna siłownia
Środa 27.05Bieganie jeszcze ociężałe. Nogi wciąż nabite. Nie jakoś dramatycznie, ale jest to odczuwalne podczas biegania. Generalnie nuda i pilnowanie tętna. Kilka przebieżek na koniec wykonanych na czuja. Ani super, ani źle. Pod koniec już robiło się cieplej. Poranny eVO2max powyżej 50 - i to jest dobra wiadomość.
Fajna siłownia. Trenujemy teraz na stadionie przy Podskarbińskiej, na stacji do kalisteniki (są jakieś drążki, poręcze). Trener przynosi również jakieś swoje sprzęty. Generalnie treningi opierają się o FBW, ale sporo jest pomysłów z treningu zapaśniczego. Takie kształtowanie ogólnej sprawności bardzo mi się podoba.
Czwartek 28.05 (poranne easy z przebieżkami + wieczorna siłownia)luźne gravelowanie w ramach transportu.
Sobota 30.05 (20' easy + fartlek uphill 9x + 10-15' schłodzenia)Początek klasycznie niemrawy. Nogi ciągle podmęczone. Przebieżki wykonałem tym razem w połowie treningu. Rytmicznie weszły fajnie. Ogólne zmęczenie jeszcze nie zeszło, więc to rozbieganie raczej na średnim komforcie. Oddechowo OK. Tętno minimalnie wyższe niż ostatnio.
Siłownia dziś w pomieszczeniu. Trochę byłem bardziej zmęczony niż zwykle. Jeszcze czułem się nie do końca zregenerowany po wtorku, chociaż wyraźnie lepiej niż rano po bieganiu. To już któryś raz obserwuję, że bardzo spokojne bieganie, nawet jeśli jest nie do końca komfortowe, to jednak w przeciągu kilku godzin przyczynia się do poprawy odczuć.
Niedziela 31.05Mega dużo gorsze odczucia niż 2 tygodnie temu na tej samej jednostce. Nogi zajechane. Bez mocy. Tętno w kosmosie. Wszystko przeszkadzało łącznie z butami. Wydaje mi się że siłownia z czwartku jeszcze siedzi mocno w nogach. Nauczka na przyszłość.
Podsumowanie tygodnia:Trening kończący cały mezocykl. Odczucia dużo lepsze niż wczoraj. Lepsza pogoda po deszczu. Na nogach Altra Vanish Tempo. Trening w całości w lesie. W końcówce wrzuciłem 5min mocniejszego tempa. Wyszło po 3'56. Bez zajechania. Od razu przeszedłem do truchtu. Teraz trzeba się zastanowić co dalej.

Podsumowanie miesiąca:

Teraz 2 tygodnie okresu przejściowego, w trakcie którego będę chciał się zastanowić co i jak dalej




