
To się samo komentuje. Mam nową pasję.
Zła wiadomość, w piątek nastąpiło zdecydowane pogorszenie stanu nerwu/mięśni pośladka. Do tego stopnia
że nie potrafiłem chodzić bez bolącego kłucia w dup...
No niestety musiałem zrezygnować z weekendowych startów. Wielka szkoda mi startu w Kresowych Trail, z powodu rezygnacji chyba już nie zrobię wymaganych 6 startów do klasyfikacji generalnej.
Ale dobra wiadomość w tym jest taka że piątkowe pogorszyło pokazało prawdziwe pierwotne źródło kontuzji, a że nie biegam to wyszło że to moja praca, a dokładnie sposób siedzenia przy konkretnych czynnościach. Dużo by opisywać.
Poranny bieg dołożył swoje i mam. OK, wiem już w czym problem, nie mogę w pracy siedzieć na niskim krzesełku pochylony do przodu.
Jak widać oddaję się pedałowaniu, testuje sobie aplikacje, był kinomap, teraz rouvy a później będzie najpopularniejszy zwift.
Na tym samym tętnie, jest dużo ciężej, pocę się jak mops.
Dodam że we wtorek spróbowałem biegać, po przebiegnięciu 2 km wracałem spacerem do domu, za wcześnie.
Na szczęście mogę pedałować, to mam nadzieję że za dużo nie stracę z wydajności.
Waga pomału spada.







