wolnykaszub vs 20km tygodniowo

Moderator: infernal

wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Pt, 27.03.2026:
Dzisiejszy trening można podsumować dwoma słowami - dzień konia. Taki miły kontrast w stosunku do ostatniego treningu. Tak jak pisałem wcześniej, na poprzednim treningu byłem tak zabetonowany, że nie wiedziałem, czy uda mi się z tego zregenerować do dziś. Ale jak się okazało, poszła fajna superkompensacja i forma wyskoczyła do góry. Na rozgrzewce jeszcze mnie jakoś szczegolnie nie nosiło, ale wiedziałem już, że interwały zrobię. Zacznę od podsumowania z zegarka:
--- 48min, 9.12km (5:16/km[!]), śr. tętno 157.

Do zrobienia było 10x400m/200m, na bieżni 200-metrowej. Czyli dwa kółka szybsze na jedno wolniejsze. Bieżnia mała ale co zrobić, trzeba się cieszyć, że w ogóle jest (do tego łatwo kontrolować tempo co 100m). Wyjątkowo też, zamiast na samopoczucie, to zaplanowałem sobie pobiec te czeterysety Danielsowo, co z kalkulatora dawało tempo 4:18/km dla wyniku 22:00 na 5km. Czyli jakieś 103-104s na 400m. Przerwy w truchcie, już bez kontroli tempa.

Na początek rozgrzewka, 12 minut po 6:18/km na średnim tętnie 136. Potem trochę wymachów, abc, dwie przebieżki i jazda. Poniżej czasy wszystkich czteryset:

1 - 102s
2 - 104s
3 - 103s
4 - 103s
5 - 103s
6 - 102s
7 - 101s
8 - 103s
9 - 101s
10 - 98s

Dosłownie wszystkie odcinki w widełkach albo szybciej. Do tego wszystkie pełna kontrola - myślę, że mógłbym dołożyć jeszcze ze dwie bez żadnych szkód dla organizmu. Przeliczając czasy odcinków, średnie tempo czterysetek wyszło 4:15/km. Przerwy były biegane po 6:06/km. Na koniec około 8 minut schłodzenia po 6:20/km na średnim tętnie 147. Bajka. Myślę, że sub22 na 5k to już formalność, będę starał się do czerwca jak najbardziej zbliżyć się do sub21.

Przebieg tygodniowy - 27.2km (+0.4km)
Aktualny stan wagi - 68.2kg (+0.2kg) - standardowo podaję ważenie z piątku, ale nadmienię, że w sobotę waga pokazała rekordowe 66.5kg. Powinno się udać do tych 65 zbić. Przy wzroście 174cm to już naprawdę sensowna waga.
PKO
wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Wt, 31.03.2026:
Dzisiaj robiony był ląg w tempie easy+, czy tam drugi zakres, czy tam cokolwiek. W każdym razie w tempie szybszym niż zwykłe rozbieganie, ale dalej komfortowym. Dziś wyszło to tak:
--- 60min, 10.19km (5:53/km), śr. tętno 147.
Odczucia moje są takie, że forma cały czas zwyżkuje. Wnioskuję z tego, że trening, który sobie aplikuję, oddaje. Chociaż na moim poziomie to nieważne co bym nie robił, byle regularnie, przynosiłoby efekty.

Przebieg w marcu - 112.7km - rekordowy od około półtora roku. Co jednak ważne zaznaczenia, wynika on jedynie ze zwiększania się prędkości treningowych, nie z dokładania dodatkowych jednostek treningowych ani nawet wydłużania (czasowo) aktualnych.
wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Śr, 01.04.2026:
Już poprzedniego dnia wieczorem poczułem drapanie w gardle. Przy bieganiu to wiadomo, często drapie. Rano niestety ból się znacznie pogorszył. Tętno spoczynkowe niby w normie, samopoczucie jeszcze w miarę ok. Podwyższonej temperatury brak. Wybrałem się więc na 45 minut truchtu, totalnie lekkiego:
--- 45min, 6.91km (6:31/km), śr. tętno 136.
W trakcie i po biegu czułem się przeciętnie, ale poleciałem jeszcze 4 bardzo luźne przebieżki po 60m. Pierwsza 12.7s, reszta po 12s.

Czw, 02.04.2026:
Nie wiem, czy wczorajsze bieganie na to wpłynęło czy nie, ale dzisiaj niestety samopoczucie sporo gorsze. Co prawda ból gardła już prawie ustąpił, ale w ciele czuję dużo większe zmęczenie i niemoc niż wczoraj. Także wygląda na to, że będę musiał odpuścić swój pierwszy trening od niemal pół roku. Niby nic, ale przy jedynie 3 biegach tygodniowo to trochę boli.

Do tego ostatnio powrót do formy sprzed choroby trwał praktycznie cały miesiąc, mam nadzieję, że tym razem nie bedzie tak źle.
wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Czw-Pn, 02-06.04.2026:
Choroba trzymała mnie w najlepsze, więc cały czwartek i praktycznie cały piątek przeleżałem w łóżku. Całkiem sporo spałem. Jedynie w piątek porobiłem lekką siłówkę, co by nie skostnieć zupełnie. W sobotę czułem się już nieco lepiej, więc wykorzystałem te wątłe siły na ogarnianie domu. W niedzielę też jeszcze szału nie było, w poniedziałek natomiast zrobiłem już bardzo konkretną siłówkę + poszedłem na prawie 6km spacer. Przez cały ten czas było mocno jedzone. Co energii podładowałem to moje, ale wynik na wadze dyskretnie przemilczę.

Wt, 07.04.2026:
Dziś rano samopoczucie już naprawdę ok, więc zaryzykowałem bieganie i to wcale nie jakieś lekkie. Wczoraj przy okazji spaceru odkryłem bardzo sensowne trasy do biegania w lesie niedaleko mojego miejsca zamieszkania, więc to była idealna opcja przy aktualnie panującej, urywającej łeb wichurze na zewnątrz. Ostatnie na co miałem ochotę to walczyć z takim wiatrem i żeby jeszcze przy okazji mnie wypizgało po tej chorobie.

Poza wszystkimi plusami jakie ma bieganie w lesie, czyli cisza, spokój, brak wiatru, brak samochodów, to jedynym minusem tego lasu jest naprwadę dość trudny teren. Ścieżki może w połowie są ubite, druga połowa to niestety dość miękki piach. Trzeba sporo się naskakać po poboczach. Do tego ścieżki są bardzo mocno pofałdowane i odczuwalne już dość przewyższenia (około 40m na 11km trasy). Ale frajda była top level.

A co do treningu:
--- 67min49s, 10.79km (6:17/km), śr. tętno 147.

Miałem pewne obawy przed tym treningiem jak zareaguje mój organizm na prawie tygodniową przerwę i w jakim w ogóle będzie stanie po chorobie, ale jest dużo lepiej niż się obawiałem. Po tym obżarstwie glikogen miałem wysycony pod korek i mięśniowo w ogóle mnie ten bieg nie zmęczył, mimo prawie 11km po dużo trudniejszym niż zazwyczaj terenie. Za to oddechowo wiadomo, sapanie. Tętno parę oczek wyżej niż przed chorobą. Ale to takie straty do odrobienia w maks tydzień. Czyli jest naprawdę ok.

Jutro pewnie wpadnie jeszcze jakiś lekki truchcik, a w piątek lecę już normalnie akcent.
wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Śr, 08.04.2026:
Dziś zgodnie z planem - truchtanko. Na dworze ciągle mocny wiatr więc znowu uciekłem do lasu. W sumie cały trening bez historii, trochę czułem wczorajsze 11km w nogach ale poza tym wszystko git.
--- 46min, 7.18km (6:24/km), śr. tętno 142.

Na koniec 4 przebieżki po 60m biegane 12-11s.

Na piątek w planach jest 2x(4x30"/2'30"), p. 4'. Oby szybciej niż 4 tygodnie temu.
wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Pt, 10.04.2026:
Dziś zgodnie z planem robiłem 2x(4x30"/2'30"), p. 4'. Chciałem szybciej niż 4 tygodnie temu, nie udało się. Na pocieszenie - wolniej też nie było. Średnie tempo wszystkich odcinkow wyszło identyczne jak ostatnio. Jakbym na siłę chciał poszukać plusów, to odcinki wyszły chyba trochę równiej niż ostatnio. Ale realia były takie, że pod koniec już byłem tak dojechany, że nie miałem nawet z czego przyspieszyć.

Dobra, ale od początku (chociaż w sumie to bardziej od końca). Najpierw podsumowanie z zgerka:
--- 48min, 6.78km (7:05/km), śr, tętno 145
- na co składało się 15 minut truchtu na rozgrzewkę, trening właściwy i 10 minut truchtu na schłodzenie. Przed treningiem właściwym jeszcze były skipy i przebieżki ale na spauzowanym zegarku.

Poniżej tempa wszystkich 30sekundówek:

1 - 2:49/km - w sumie to weszła całkiem lekko. Noga podawała, mięśniowo zdecydowanie wszystko było ok.
2 - 2:51/km - tu jeszcze ok.
3 - 2:43/km - na tej mnie trochę poniosło, nawet musiałem się podeprzeć na chwilę.
4 - 2:48/km - tu już pod koniec bezlitośnie zaatakował mleczan. Pod koniec podpór, nawet chwila kucaka. Słabo, wcześniej trochę lżej wchodziły te odcinki. Aczkolwiek jeszcze wierzyłem, że drugą połowę treningu dowiozę z godnością.

4minutowa przerwa i jazda z kolejnymi odcinkami:

5 - 2:45/km - wydłużona przerwa pomogła, ale pod koniec odcinka już konkretnie przytykało.
6 - 2:53/km - plan był zluzować, żeby ostatnie 2 odcinki polecieć mocniej, tymczasem ja zacząłem wątpić, że domknę wszystkie odcinki poniżej 3:00.
7 - 2:53/km - po tym odcinku prawie minuta w podporze i na kucaka i zbieranie sił mentalnych, żeby jakimś cudem ostatni odcinek polecieć szybciej.
8 - 2:52/km - pierwszy raz w życiu po odcinku musiałem oprzeć dupę o ziemię. Niby tempo w miarę utrzymane, ale jakim kosztem.

Średnie tempo wszystkich odcinków wyniosło 2:49/km, czyli identycznie, jak 4 tygodnie temu. Natomiast kosztowało mnie to sporo więcej wysiłku niż ostatnio, niestety. Mięśniowo nie było problemu, natomiast już od połowy treningu mleczan kładł mnie na łopatki. Po fakcie stwierdziłem, że mogłem albo wszystkie odcinki pobiec wolniej, po około 3:00, albo po 6 skończyć i zostawić sobie mały niedosyt. No ale zobaczymy, może taka zajezdnia po odpowiedniej regeneracji też odda. Z drugiej strony jestem świeżo po chorobie, więc raczej też nie powinienem oczekiwać cudów na tym treningu.

Przebieg tygodniowy - 25.4km (-1.8km)
Aktualny stan wagi - 68.4kg (+0.2kg) - po świętach dość ciężko mi wrócić na sensowne tory z jedzeniem. Ale chyba pomału idzie ku dobremu. Cel 65kg wciąż aktualny.

Miniony tydzień traktuję jako wychodzenie z dołka po chorobie. Mam nadzieję, że w kolejny przyniesie już trend wzrostowy. :usmiech:
wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Ostatnio pisałem, że mam nadzieję, że ten tydzień przyniesie trend wzrostowy. To jak na razie mamy równię pochyłą.

Wt, 14.04.2026:
Z przeświadczeniem, że już jestem zregenerowany po chorobie, stwierdziłem, że można już wrócić do jakiegoś konkretniejszego biegania. Może założenia były zbyt ambitne, nie wiem. W każdym razie chciałem zrobić sobie moją leśną trasę 10.5km w której po drodze zrobię sobie 2x2km w tempie okołoprogowym. Fakt, że teren jest serio trudny i pewnie powinienem biec to wolniej. No ale wyszło jak wyszło. Pierwsze 2km wyszły w tempach 4:49 i 4:47. Potem 9,5 minuty truchtu i kolejne 2km w 4:47 i 4:43. Całościowo wyszło:
--- 61min33s, 10.46km (5:53/km), śr. tętno 154.

Śr, 15.04.2026:
Wymęczony trucht regeneracyjny. Gdyby nie to, że mam na maksa ściśnięty grafik i żal mi odpuszczać treningów, to bym w ogóle nie wychodził z domu. No ale chciałem coś podreptać, nawet w żółwim tempie.
--- 45min, 6.76km (6:39/km), śr. tętno 139.

Na papierze wygląda to jakbym się cofnął w rozwoju o ponad miesiąc. Fakt, że ten tydzień śpię słabo i mało, więc możliwe, że to tego kwestia. Dziś nogi jeszcze podmęczone. Jutro zdecyduję czy polecę akcent, czy zwykłe easy.
wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Pt, 17.04.2026:
No dobra, jednak może nie tak bardzo na straty poszedł ten tydzień, może dzisiejszy trening był jakimś światełkiem w tunelu. Nie udało mi się do piątku należycie wypocząć, więc na 10x275m/275m się nie odważyłem. I to na pewno była dobra decyzja. Nie czułem się jednak też jakoś bardzo źle, więc poszedłem w to, co najlepiej mi się w takich średnich dniach sprawdza, czyli fartlek. Konkretnie padło na 2x(6x1'/1'), p. 2'. Dokładnie taki trening robiłem 27.02, tydzień przed parkrunem, więc mam jakiś punkt odniesienia. Wszystko standardowo na samopoczucie, bez żadnych widełek ani założeń. Tzn ok, założenia były minuta szybka na minutę wolną. :D Szybsze minuty wyszły następująco:

1 - 4:07/km - pierwsza bardzo ostrożnie, na sprawdzenie jak reaguje organizm.
2 - 4:02/km - było w miarę ok więc poszedłem za ciosem.
3 - 4:14/km - trochę pod wiatr, trochę zeskakiwania na pobocze.
4 - 4:09/km - dalej starałem się biec z rezerwą, żeby dowieźć trening.
5 - 4:02/km - zaczęła się praca.
6 - 4:13/km - znowu zeskakiwanie na pobocze i mocno pod wiatr.

2 minuty przerwy po 6:23/km i zaczynamy walkę:

7 - 3:57/km - dłuższa przerwa więc nowe siły.
8 - 4:04/km - kolejny wolniej, żeby nie spuchnąć.
9 - 3:56/km - udało się kolejny poniżej 4:00, już wiem, że dowiozę.
10 - 3:55/km
11 - 3:50/km
12 - 3:43/km - były siły na przyspieszenie, więc siły odpowiednio rozłożone.

Średnie tempo szybszych odcinków wyszło 4:01/km, czyli niewiele szybciej niż ostatnio (4:05/km). Ale biorąc pod uwagę dyspozycję, to i tak nieźle. Za to przerwy były biegane znacznie szybciej, dziś 6:02/km, poprzednio 6:32/km.

Całościowo z rozgrzewką i schłodzeniem:
--- 48min, 8.77km (5:25/km), śr. tętno 160.

Przebieg tygodniowy - 26.1km (+0.7km)
Aktualny stan wagi - 67.9kg (-0.5kg)

Zobaczymy na ile będzie udawało mi się trenować w najbliższym czasie. Za 10 tygodni ślub, wszystko zaczyna nabierać tempa. Prawdopodobnie jakoś w maju spróbuję zrobić sobie test na dychę, żeby w końcu "oficjalnie" zejść poniżej 50minut, bo raczej jestem w stanie to zrobić z palcem wiadomo gdzie. A potem pewnie powrót do w miarę usystematyzowanego trenowania dopiero jakoś we wrześniu. :D
wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Wt, 21.04.2026:
Dziś w ramach lągo-akcentu zrobiłem sobie mały eksperyment. Zainspirowany filmikiem na yt zrobiłem sobie "czelendż", żeby każdy kolejny kilometr pobiec 10s szybciej od poprzedniego, aż nie będę mógł dalej. W sumie to nie do końca w 100%, bo jednak nie chciałem się wypruwać na maksa, ale założyłem sobie, żeby ostatni kilometr skończyć poniżej 4:50 i żeby zrobić ich chociaż 11. Także kolejne kilometry wypadły następująco:

1 - 6:24
2 - 6:15
3 - 6:06 - do tego kilometra całkowicie easy, rozgrzeweczka.
4 - 5:55
5 - 5:45
6 - 5:34
7 - 5:23 - to tempo to taki sweet point. Już w miarę szybko się biegnie, ale jeszcze to nie jest jakiś okropny dyskomfort.
8 - 5:14
9 - 5:05
10 - 4:53 - tu już na pewno jest dyskomfort.
11 - 4:44
12 - 6:30 - ostatni na schłodzenie ;)

Sumarycznie:
--- 67min50s, 12km (5:39/km), śr. tętno 157.
W sumie mój najdłuższy bieg od bardzo dawna. Czelendż oceniam na całkiem spoko, takie 7+/10. Może kiedyś sobie powtórzę, żeby porównać odczucia.

Śr, 22.04.2026:
Wczoraj po biegu myślałem, że mnie trochę pozamiatał, więc obstawiałem, że dziś będzie podobne drewno jak tydzień temu. Natomiast pozytywnie się zaskoczyłem, nawet w miarę noga podawała. Oczywiście biegane było zwykłe easy.
--- 45min, 7.29km (6:10/km), śr. tętno 143.
Na koniec 4 całkiem żwawe przebieżki po 60m kolejno po 11.2, 11.9, 11.3 i 10.2s
wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Pt, 24.04.2026:
Dawno tak nie wymęczyłem treningu. Mam pewne podejrzenia, czemu było tak ciężko, ale mniejsza o to. Zrobione, lepiej lub gorzej, ale zrobione. Dziś padło na interwały 8x500m/250m, szybsze odcinki Danielsowo, czyli tempem ~4:20/km. Czyli 2:10 na odcinek. Biegane po asfalcie, bo jakoś dziś wybitnie nie miałem ochoty na bieżnię. Jeden odcinek skwasiłem koncertowo, reszta ok. Dzisiejsza dyspozycja raczej 5/10.

Tempa poszczególnych odcinków pominę, średnia wyszła 4:17/km. Przedostatni tylko tak jak wspomniałem, zkwasiłem i wyszło 4:28/km. Za to przerwy bardzo wolniutkie - 7:28/km.

Z rozgrzewką i schłodzeniem wyszło:
--- 54min, 9.54km (5:40/km), śr. tętno 161.

Przebieg tygodniowy - 29.5km (+3.4km) - minimalnie wydłużyłem dwa treningi i prawie zahaczyło o 30.
Aktualny stan wagi - bałem się sprawdzić, szczerze mówiąc.

Nie idzie to wszystko jakoś szczególnie po mojej myśli ostatnio, no ale bywa. Najważniejsze, że dalej chce mi się biegać i dalej sprawia mi to przyjemność. I tak w kontekście formy jestem w zupełnie innym miejscu niż rok temu o tej porze. Aktualnie najważniejsze dla mnie jest chociaż podtrzymanie tego, co dotąd wypracowałem. A co będzie potem - zobaczymy.
wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Ponieważ widziałem, że w ostatnich tygodniach szło słabo i czułem spore przemęczenie, w tym tygodniu postawiłem na same lekkie biegi. Psychicznie też nie miałem na nic więcej ochoty.

Wt, 28.04.2026:
Dłuższe wybieganie, tempo zwykłe easy. Trochę wydłużone, bo przez ostatnie miesiące robiłem 60minut (poza kilkoma wyjątkami ostatnio w sumie), stwierdziłem, że wydłużam do 70.
--- 70min, 11.15km (6:17/km), śr. tętno 142.
Przyjemne bieganie, aczkolwiek nogi niezbyt świeże.

Śr, 29.04.2026:
Dzisiaj też easy, za to krótkie. W sumie to nawet takie easy-, albo regen+. Nogi w dalszym ciągu lekko zabetonowane.
--- 45min, 7.03km (6:24/km), śr. tętno 138.
Na koniec 4 bardzo luźne przebieżki po 60m: 15.7, 12.4, 12.1, 11.9s.

Przebieg w kwietniu - 107.3km (-5.4km) - wypadł jeden trening przez chorobę, więc wyszło mniej niż w marcu. Ale powyżej 100 jest więc jest git.

Jutro, w piątek, ostatnie bieganie w tym tygodniu, pewnie też lekkie. Może wplotę sobie jakieś delikatnie szybsze odcinki na odmulenie ale wszystko w granicach komfortu. Zobaczymy jakie samopoczucie będzie w przyszłym tygodniu.
wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Pt, 01.05.2026:
Piątek wyszedł prawie tak, jak zaplanowałem. Najpierw zrobiłem 5km po 5:55/km ze szwagrem. Z racji, że słońce już nieźle grzało i całą drogę gadaliśmy, tętno wyszło dość wysokie jak na te tempo. Potem już sam zrobiłem sobie 10 50metrowych przyspieszeń (średnio 4:00/km) na przerwie 150m w truchcie. Tak żeby nie było nudno. Na koniec 10 minut truchtu na schłodzenie. Łącznie wyszło:
--- 50min, 8.68km (5:46/km), śr. tętno 156.

Sb, 02.05.2026:
Prawie półtorej godziny rekreacyjnego grania w siatkówkę. Totalnie dla zabawy, ale coś tam nogami człowiek popracował.

Przebieg tygodniowy - 27.5km (-2.0km)
Aktualny stan wagi - 68.4kg (+0.5kg)

Wyszedł z grubsza lekki tydzień, zgodnie z planem. Jutro ląg, zobaczymy, czy nogi odzyskały świeżość.
wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Wt, 05.05.2026:
Pierwsze bieganie po ostatnim tygodniu "regeneracyjnym". Standardowo, jako pierwszy trening tygodnia, padło na "ląga". Ponieważ weekend majowy był mocno imprezowy i w sumie nie zregenerowałem się jakoś wybitnie, to noga jeszcze nie podawała, ale i tak czuła się lepiej niż tydzień temu. Najbardziej co przeszkadzało, to temperatura, 23 stopnie w cieniu, a chmur za bardzo nie było. No i trudno, trzeba się przyzwyczajać, bo raczej będzie tylko cieplej. I tak wolę taką pogodę niż walanie się po śnieżnych zaspach.
--- 70min, 11.33km (6:11/km), śr. tętno 149.

Dla nóg tempo totalne easy, ale całościowo odczucie bardziej easy+ przez tę temperaturę.
wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Śr, 06.05.2026:
Kolejny dzień biegania w cieple. Z jednej strony wg wagi zrzuciłem z siebie proporcjonalnie dużo mniej wody niż wczoraj, za to subiektywnie mam wrażenie, że spociłem się bardziej. Biegane było 45 minut easy. Miał być regen, ale naprawdę starałem się biec najwolniej jak mogłem. Odczucia w trakcie i po biegu słabe. Jednak odwołuję wczorajsze słowa, że wolę taką pogodę niż walanie się po zaspach.
--- 45min, 7.03km (6:24/km), śr. tętno 142.

Na koniec wrzuciłem dla odmiany 5x50m/100m, zamiast 4x60m jak zawsze. Do tej pory przerwy były do pełnego wypoczynku, teraz po prostu 100m w marszu. Wszystkie biegane były średnio po 10s.

Ogólnie mam wrażenie, że od czasu choroby, która przytrafiła mi się miesiąc temu, jestem w dołku treningowym. W kontekście formy czuję stagnację, albo nawet i mały regres. Mimo, że nie dokładam bodźców treningowych, a nawet je zmniejszam lub zdejmuję całkowicie, to mam poczucie, że na treningach jestem niezregenerowany. No cóż. Plan na najbliższy, bliżej nieokreślony czas mam taki, żeby biegać tylko lekkie treningi i czasem wplatać przebieżki.
wolnykaszub
Wyga
Wyga
Posty: 137
Rejestracja: 20 wrz 2023, 11:47
Życiówka na 10k: 51:28

Nieprzeczytany post

Pt, 08.05.2026:
Dziś podobnie jak tydzień temu, czyli - zamiast akcentu - easy przeplecione paroma przyspieszeniami. Najpierw 6,1km rozbiegania, potem 5x100m/100m, szybsze odcinki po ~4:00/km, wolniejsze ~6:20/km. A po wszystkim 1,35km schłodzenia. Łącznie:
--- 50min, 8.36km (5:59/km), śr. tętno 143.
Chłodniejszy dzień, słońce za chmurami i od razu tętno w dół. Samopoczucie takie w miarę. Zdaje się, że wracam do siebie.

Nd, 10.05.2026:
W piątek miało być ostatnie bieganie w tygodniu, ale natrafiła się okazja pobiegać z siostrą i szwagrem, więc szkoda było nie skorzystać. Trzeba pomotywować ich do powrotu do biegania. :usmiech: Poza tym dziś nie ma w planach siatkówki, więc powiedzmy, że to taki substytut. Wpadło 5km z groszami lekkiego biegu, takie akurat na przewietrzenie i dobry początek dnia.
--- 31min09s, 5.15km (6:03/km), śr. tętno 143.

Przebieg tygodniowy - 32.6km (+5.1km) - pierwszy raz od nie pamiętam kiedy 30+. A miało być 20km tygodniowo. :usmiech:
Aktualny stan wagi - 68.8kg (+0.4kg) - jak mawia klasyk - odchudzanie idzie mi świetnie. Z 3kg do zrzucenia zostały mi jeszcze 4.

Ogólnie tydzień w miarę na plus. Sporo kilometrów, praktycznie same lekkie. Jakieś czucie w nogach chyba odzyskuję. Na minus tylko dieta - co widać po kilogramach - stosunkowo radosna.
New Balance but biegowy
ODPOWIEDZ