Sędzia mający wybiegane

Moderator: infernal

Morderca_z_głębi_lasu
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 530
Rejestracja: 02 lis 2016, 14:48
Życiówka na 10k: 35:42
Życiówka w maratonie: 2:54:22
Lokalizacja: Nienack

Nieprzeczytany post

Rzadko mam czas, to coś uzupełnię.

Po 4x2km odczucia nawet niezłe, ale widzę w dzienniczku że biegałem to już w lepszym stylu.

06.03
BS 11.37km; 53.19

Tydzień 54km

08.03 pon
7.64km, w tym 3x200m 3x100m 3x50m z grupą BBL każdy w swoim tempie. Padał śnieg akurat, ale bieżnia jakoś trzymała.

10.03 śr
4.21km [20.26 HR126!]+5km [18.33. HR 160]+1.57km dobieg

Ale to lekko weszło. Moje serce nie chciało bić. 126bpm przy tempie około 4.55/km i to zakończonym kilometrowym podbiegiem to pełen relaks. Wiedziałem, że trening wejdzie lekko.

3.57
3.42
3.46
3.36
3.32
Razem 5km 18.33


12.03 pt
BS 12.12km; 58.41
t.4.51/km; HR 130bpm (63% HRmax)

14.03 nd
14.77km; 1.10.39
t.4.47/km HR 132bpm

Na Maniacką nie pojechałem. Słabo przespana noc, do tego pizgało złem więc stwierdziłem, że nie jadę.

Tydzień: 45.3km

15.03 pon
11.60km; 53.05, w tym 7x1'/1'tr
Minutówki zupełnie na samopoczucie. Raz szybciej, raz wolniej, wiadomo gdzieś trzeba przez ulicę przebiec itp.

17.03 śr
4.1km [20.13; HR122bpm! 59%HRmax]+5km [18.29]HR 158!+1.58km dobieg
Trening jak przed tygodniem. Warunki idealne a ja sobie płynąłem. Bez ciśnienia na poprawę przed tygodniem. Wiedziałem, że jak pierwszy pobiegnę ciut szybciej to całość wyjdzie szybciej.

3.50
3.48
3.42
3.35
3.34
Razem 5km 18.29

18.03 czw
8.86km podczas egzaminów sędziów.

20.03 sb
13.16km; 1.00.59
t.4.38/km HR 142bpm

21.03 nd
19.20km; 1.31.40
t.4.47/km HR 137bpm

22.03. pon
6.90km +7x1'/1'tr+1.5km dobieg
HR na rozbieganiu przed minutówkami 125bpm.
Dwie minutówki to chyba pobiegłem poniżej 3.00/km strasząc po drodze przechodniów. A co tam, dreszczyk emocji wskazany jest w życiu.

23.02 wt
14.62km, w tym 6x1km ~4.00. Prowadziłem komuś trening stąd takie tempo.

26.03 pt
12.67km;1.03.23
t.5.00/km; HR 129bpm

28.03 nd
Nadszedł TEN DZIEŃ. Stwierdziłem, że skoro wieczorem mecz, dzień później wolne, to ja na pewno sobie wypiję więc postanowiłem zrobić sprawdzian na 5km.

Najpierw z panną i młodym pojechaliśmy do lasu na Barbarkę w okolicę startu. Niedziela, spacer, wiadomo jest fajnie. Potem szybkie przebieranko w aucie i zostałem zrobić trening. Gdzieś tam minąłem dwójkę znajomych, pokręciłem się, porozciągałem i ruszyłem w stronę miejsca startu.

Patrzę jedzie ktoś na rowerze. Okazało się, że znajomy i że biegacz. O żesz Ty! Zatrzymałem, pogadałem i ...miałem pacemakera na rowerze:) Co za fart! W środku lasu na ścieżce rowerowej. Dzień był wietrzny. Wiadomo w lesie wieje mniej, ale o tej porze nie ma liści i te przeciągi w lasach są odczuwalne. Początek miałem lekko z górki, ale pod wiatr. Taki może lekko boczny powiedzmy "z godziny 14-tej". 3km powiedzmy neutralny a ostatnie dwa z wiatrem w plecy. Otwarcie w 3.26,9. Rok wcześniej ruszyłem niecałe 2s szybciej. W planach było trzymanie tempa około 3.30/km a jak sił wystarczy na ostatnim spróbuję przyspieszyć.

Najpierw słyszę zza pleców czy to...[moje imię i nazwisko]...Mijał mnie sędzia asystent Extraklasy z żoną na rowerze. Wspaniały facet. Służyłem mu radą podczas debiutu maratońskiego. Założył sobie ukończenie maratonu na 40 urodziny.
Dalej jakiś facet jak mijał nas rowerem to się pytał o tempo. Nie za bardzo mogłem mówić, ale chyba coś nawet logicznego skleciłem.

I tak zbliżałem się do 5km. Wiadomo nie widać mety, nie wiadomo za bardzo kiedy przyspieszyć do odcinki. Często spoglądałem na zegarek, aby zobaczyć ile zostało. Zegarek strzelił. Ostatni km 3.15,7 i New Personal Best!!! 17.08,8

Ogólnie to nie zasługiwałem na ten rezultat. A może inaczej. Wiele razy włożyłem dużo pracy aby biegać szybciej, ale nie było szybciej.

Dla mnie to wielka radość. Z takiego małego kilometrażu. Coś tam sam sobie rzeźbiłem i wyszedł niezły rezultat.

Szczegóły poniżej na zdj:
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
5k-16.57 (Toruń 22.08.21) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0
Morderca_z_głębi_lasu
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 530
Rejestracja: 02 lis 2016, 14:48
Życiówka na 10k: 35:42
Życiówka w maratonie: 2:54:22
Lokalizacja: Nienack

Nieprzeczytany post

Dawno mnie nie było, ale żyję :) Coś tam się działo a i miałem serię niesamowitego farta...niekoniecznie biegowego, ale po kolei...

Opiszę jedynie akcenty biegowe od 1 kwietnia. Udawało się wychodzić 2-4 razy w tygodniu.

Marzec zakończyłem na 213km.

01.04 czw
Long BNP 10km 47.02+5km [20.31]+5km [19.08]
Wszystko po lesie+dobiegi. Razem 23.2km t.4.21/km HR 147bpm

13.04 wt
3kmBS+8km [31.41, t.3.58/km HR 160]

20.04 wt
2kmBS+10km [39.54, HR 154]+15x100m/100tr

22.04 czw
2kmBS+16x200m/300m tr
Wszystko 38-36s

28.04 śr
2kmBS+8km [31.51, 3.59/km HR 159]

Kwiecień 223km

04.05 wt
4.1kmBS+3x3km /3.50/km+1.2km BS
Tempa: 11.11; 11.29; 11.28

11.05 wt
2km BS+2x4km [15.59+15.52]+1.5km BS

12.05 śr
2kmBS+4x500m/3.20/km+4x500m/3.10km/+1kmBS
Wszystko zrobione minimalnie szybciej.

27.05 czw
1.3kmBS+7km [27.56]+10x150m/27s/p.200m tr

28.05 pt
2.1kmBS+6x1km p.4'tr+1km
Kilometrówki kolejno:
3.26
3.27
3.25
3.26
3.26
3.05 :spoczko:
Pierwsze pięć ot normalna robota. Ostatni pobiegłem na lekkiej zadyszce bez patrzenia na zegarek.

Maj 175km

01.06 wt
Test 1000m - 2.47.5 New PB

4 czerwca uczestniczyłem w sztafecie biegowej z okazji urodzin Bronisława Malinowskiego. Przebiegłem prawie 35km w słońcu. Fajna sprawa taki bieg. Biegło też kilka dziewczyn z WOT-u. Nie powiem zajebiste laski, dziarki, płaskie brzuchy, zgrabne tyłki, ładne buzie, ale po 3km po 5.40/km dętka. Cytując Franka Dolasa z Jak rozpętałem II wojnę światową: "To ma być wojsko czy ...?".

09.06 śr
1kmBS_8km [30.59, t.3.52/km]+1kmBS

12.06 sob
Parkrun Toruń - 17.21 New PB na tej trasie

Nie było się z kim ścigać. Poznałem jednego zawodnika, który ustawił się w 1 lini startu. Nie wiem czy on mnie poznał. Wiedziałem że biega około 18.30. Pierwszy km jest po bardzo dobrym leśnym szutrze. Tak sobie spokojnie biegłem. Zegarek pokazywał 3.25-3.30. Kolega trzymał się mnie, a nawet wyszedł na prowadzenie. Po kolejnych 200-300m tempo spadło na 3.40. W sumie w lesie nie ma co przywiązywać do tego wagi. Postanowiłem kolegę zostawić i pobiegłem swoje bez napinania się. 3.0-4.0 km parkrunu to szeroka szutrowy leśny trakt, po którym czasami jeżdżą samochody. Dziury, piachu na 5cm i slalom w poszukiwaniu najlepszej ścieżki. Męczarnia. Ostatnie 1km już po dobrej szutrowej nawierzchni sporo szybciej ale bez sprintu. Wynik 17.21 bardzo mnie satysfakcjonował. PB poprawione o 7s.

16.06 śr
1.3km+4km[15.14]+4km[15.17]

24.06 śr
3kmBS+8km [30.57]+1km

Czerwiec 133km

Właściwie na tym koniec. Gdzieś planowałem jakieś starty, ale raz że bardzo mało biegałem, dwa: podczas Euro trochę sobie piwka popiłem, na roczku syna ciut więcej, a to był urlop i forma uciekła. Jeszcze 10 lipca pobiegłem Parkrun Jez. Górne Kętrzyn w 18.21. Umierając pod koniec przy tempie 3.48-3.50.

To teraz trochę Farta :hahaha: :hahaha:
Grałem w fantasy Ekstraklasę ze znajomymi na 30 osób...w przedostatniej kolejce wyszedłem na prowadzenie i wygrałem... no trochę grosza wpadło (open byłem 97 na około 50000 drużyn). Grałem w typera Euro na prawie 30 osób... wyszedłem na prowadzenie w fazie pucharowej...wygrałem. No nic, postanowiłem kupić sobie w końcu jakieś buty biegowe. Ale po kolei... Pojechałem po kilkunastu latach na działkę nad jezioro, gdzie mieliśmy spotkanie rodzinne. Chciałem aby dziadkowie zobaczyli 1 raz w życiu swojego prawnuka. Serce Mazur, tuż przy lesie, coś pięknego. Zagadałem do chrzestnego: wujek a gdzie pomost? nie ma? "o tam teraz jest taki mały pomost. Wstałem, poszedłem, patrzę...wędka, kukurydza. W siatce na ryby jedna mała płotka. Szybka obczajka 360 stopni czy nie ma nikogo :hej: :hahaha: . Wziąłem wędkę, zarzuciłem i bum, wędki mało mi nie wyrwało. Raz dwa i lin 37cm zameldował się. Rzut nr 2....jeb znowu to samo, znowu lin...już mam podbierać, ale urwał przypon. No nic w sumie fart jak cholera, no jak w filmie. Wróciłem z rybą i wędką bez przyponu. Mówię: wuja a czyja to wędka? "A to z sąsiedniego domku. Poszedłem, ogarnęliśmy temat. Od słowa do słowa i jego babcia i mój dziadek to rodzeństwo. Razem ze swoją rodziną zostali zesłani z Wołynia na Syberię w lutym 1940r. Potem ona, jako że starsza o 12 lat została wcielona do wojska...a dziadek wrócił dopiero w 1947 roku do Polski. No nic poznałem kogoś z rodziny w wieku 35 lat. Ale chwilę pogadaliśmy. Zarzuciłem trzeci raz i jeszcze leszcza 33cm wyjąłem. No nic. To nie koniec farta.

Finał Euro. 2 szybkie piwa i o 20.58 na FB wysłałem wynik w jakimś konkursie 1-1 i wygrana Włochów w serii rzutów z punktu karnego. No i wygrałem replikę piłki meczowej adidasa i gadżety. Synu, kiedyś tata Ci opowie jak na Jackowie stawiał pierwsze kroki... wróć jak to było z tą piłką. No nic, jedziemy dalej, trzeba totka puścić....uprzedzam nie trafiłem szóstki:) ale trójkę pierwszy raz może od 15 lat. Ale to też jeszcze nie koniec. Miałem kupić buty biegowe, w końcu tak zacząłem ten wątek. Jako, że trochę kasy wpadło a już mierzyłem NB FuelCell Prism w cenie ok 250 czy 280zł, to miałem na drugi dzień jechać kupić. Wszedłem na fb, ktoś wystawił je za 150zł, używane parę razy, ale za wąskie niby, mój rozmiar...a że przy okazji wystawił też Hoka One One Carbon x2 za 350zł, to resztę można sobie dopowiedzieć :spoczko:

Żeby nie było za kolorowo, to między Achillesem a piętą od środka, czuję kłucie gdy palce zadrę do dołu. Nie wiem od czego to, od nadmiaru biegania na pewno nie, może będzie dobrze.

Pobiegałem w NB oraz w Hoka...
NB - miłość od pierwszego włożenia.
z Hoka muszę się jeszcze dotrzeć.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
5k-16.57 (Toruń 22.08.21) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0
Morderca_z_głębi_lasu
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 530
Rejestracja: 02 lis 2016, 14:48
Życiówka na 10k: 35:42
Życiówka w maratonie: 2:54:22
Lokalizacja: Nienack

Nieprzeczytany post

Dzisiejszy test nowych pantofli wypadł całkiem nieźle. Przy 25+ stopniach sądziłem, że 3.35->3.30km będzie mocno odczuwalne. Zresztą złapałem się jeszcze z kolegą na bieżni, który skończył 5x1km po 3.40 i wspominał, że rzeźba.

U mnie było tak: 5x1km p.600m tr (ok. 3'30s)
Kolejno: 3.21; 3.25; 3.25; 3.23; 3.16

Poza ostatnim nawet całkiem przyjemnie.

Nie wiem czy niosą, ale jeśli w coś bardzo wierzymy, to z pewnością nam pomaga.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
5k-16.57 (Toruń 22.08.21) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0
Morderca_z_głębi_lasu
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 530
Rejestracja: 02 lis 2016, 14:48
Życiówka na 10k: 35:42
Życiówka w maratonie: 2:54:22
Lokalizacja: Nienack

Nieprzeczytany post

Lipiec zamknąłem liczbą 202km.
To dobry wynik. Dawno tyle nie przebiegłem. 22 sierpnia miałem zaplanowane zawody na 5km. Patrząc na rezultat parkrunu w Kętrzynie (18.21), czasu na zbudowanie formy nie było wiele.

02.08 pon
11.28km; 52.20, t.4.38/km HR 141bpm

03.08 wt
3.09kmBS1+8x400/400tr
1.11 1.17 1.19 1.17 1.17 1.15 1.15 1.09 - oj fajnie to weszło

05.08 czw
BS 10.1km 48.35; t.4.49/km HR 133bpm

06.08 pt
3km BS+8km 30.46 /3.50/km+1.17km
HR odcinka tempowego: 158bpm. To bardzo niska wartość przy tym tempie.

08.08 nd
13.33km; 1.00.00 :hahaha: t.4.30/km; HR 139bpm
Tydzień: 56km

10.08 wt
10.09km; 48.06; t.4.46/km; HR 132bpm

11.08 śr
Sprawdzian na 5km.
Najpierw 3.65km truchtu +rozgrzewka. Umówiłem się z kolegą Piotrkiem. Wybraliśmy trasę po ścieżce rowerowej i chodnikach, bez świateł, gdzie 3 razy musieliśmy przebiegać przez dosyć ruchliwą drogę (od razu dodam, że trzykrotnie trafiliśmy idealnie i nie było samochodów). Start w najwyższym punkcie, na skraju podbiegu/zbiegu. Najpierw 1.3km płasko, potem nawrotka, 1000m dużego zbiegu (-25m!) i dalej płasko.

Piotrek chciał pobiec w okolicy 18.00. Zatem miałem poprowadzić pierwsze 2km po 3.36/km. I tak faktycznie było obydwa km co do sekundy :taktak: Po kolejnych 600m (do początku zbiegu) Piotrek zaczął lekko odstawać i krzyknął mi abym biegł swoje. Tak też zrobiłem i ostatnie 3km pokonałem kolejno w 3.34 3.24 i 3.22. Całość 5km 17.32 Pobiegłem to w Hoka One One Carbon x2. Wydawały mi się dosyć ciężkie pod koniec, ale to moze moje subiektywne odczucie.

13.08 pt
10.91km 52.55; t.4.51/km; HR 129bpm

15.08 nd
13.07km; 1.04.36; t.4.57/km; HR 128bpm

17.08 wt
13.64km; 1.01.45; t.4.32/km; HR 140bpm
Dostałem za zadanie poprowadzenie komuś 10km treningu po 4.30/km i tę dychę zrobiliśmy niemalże w 45.00 więc wszystko super.

20.08 pt
5kmBS+6x100/100+1km - rozruch przed zawodami.

22.08 niedziela X Run Toruń 5km
ZAWODY - pamiętaj aby dzień święty święcić!
Najpierw o godzinie 11.00 startował bieg na 10km, gdzie kibicowałem wielu znajomym. Było świetnie ich znowu zobaczyć. Tuż po starcie udałem się na linię startu 5km (które to było piątym kilometrem dyszki. Wszystko blisko, bo raptem 700m do przejścia. Tam zagadałem się ze znajomymi. Jednym kolegą z drużyny, biegającym już w swoim życiu poniżej 16 minut i drugim, który pełnił rolę spikera a i też tak szybko biega. Wiedziałem, że bieg będzie bardzo mocno obstawiony i o miejsce w Top 10 będzie bardzo trudno. Liczyłem na 3 miejsce w kategorii mieszkańców Torunia. "A może drugie?" - zapytał spiker. Wiesz, musiałoby coś odwalić braciom bliźniakom (jeden biegł dyszkę, drugi piątkę). Są kompletnymi freakami, co poruszałem na blogu wielokrotnie i nigdy nie wiadomo czego się po nich spodziewać. Wypaliłem: "Może mu odbije i pobiegnie początek po 3.00 z faworytami a ostatni km w 4.00?". Minęło kilkanaście minut i ujrzeliśmy czołówkę dyszki. W okolicy 5km (mojego miejsca startu) był kilkusetmetrowy podbieg. Patrzymy a jeden z freaków biegnie na 2 miejscu....po czym zatrzymuje się....zawraca! :hahaha: i zabiera się już z zawodnikami lecącymi na 36' :hahaha:

Co do samej trasy 5km to początek to 1km prostej w cieniu ale mimo wszystko pierwsze paręset metrów po górę. Pomyślałem, że jeden podbieg będę mieć z głowy. O ile rano było przyjemnie chłodno, o tyle o 12.15 zrobiło się bardzo ciepło. Plan miałem prosty. Trzymać się dwóch braci Seby i Krzyśka. Z tym pierwszym nie miałem prawa wygrać, a drugi biega w okolicy 17.30 więc miałem się go trzymać i jak starczy sił pod koniec wyprzedzić.
Ustawiłem się w 2-3 linii za zawodnikami biegnącymi nawet na 15.00 a tuż obok pani biegnącej na 30 minut :taktak: :echech: Od początku biegłem swoje, bez szarpania. Po kilkuset metrach wyprzedziłem kilka osób, którzy pomylili zawody na 5km z wyścigiem na 1000m :hej: Trzymałem się blisko prawej strony. Niestety w okolicy 1km był wykop w drodze i należało go obiec z lewej. Także tam straciłem, ale niewiele, może 1s. Strzelił 1km - 3.26 Pomyślałem, że bardzo dobrze. Jeszcze 2km płaskie lub nieco z górki a dalej będę umierać na podbiegach. A był to piękny dzień na umieranie. "Najlepsze tempo to zabójcze tempo a dzisiaj jest piękny dzień aby umierać" - powiedział kiedyś Steve Prefontaine.

Po 1km krótki fajny zbieg po zakręcie w prawo, ale bez wytracania prędkości i następnie w lewo na długą prostą przez park. Na chwilę wyprzedził mnie Seba, ale zaraz ja, rozpędzony, po prostu go minąłem i biegłem dalej swoje. Nie wiem w ile pokonałem 2km (ostatecznie na zegarku 3.24). Gdzieś w połowie dystansu był punkt z wodą. Nie skorzystałem z niego, a musiałem zbiec (zresztą jak wszyscy) na lewą stronę na chodnik, aby nie biec po kocich łbach pamiętających jeszcze Prusaków. Po kilkudziesięciu metrach należało przebiec na prawą stronę na wąski chodnik. I tu fart, zmieściłem się idealnie, wstrzelając między zaparkowane auta a i po chodniku nie szedł nikt do kościoła czy z psem na spacer. Z fartem dalej! Dogoniłem paru zawodników i czekałem na najtrudniejszy fragment trasy. Około 3.0km był pierwszy konkretny podbieg, ale wszedł jeszcze dobrze, przy ogłuszającym dopingu osób z dyszki (okolice mety). Następnie zbieg i zaraz za mostem drogowym (dosłownie to pod) zaczynał się paskudny podbieg i czuć było lekki, ale przeszkadzający wiatr w twarz. Oj ciężko mi było, tempo chwilowe spadło do 3.40/km. Jakoś wgramoliłem się na górkę. Dalej lekki zbieg....nawrotka i podbiegiem zaczynałem piąty kilometr. A tam....1km drugi z braci freaków odpadł od czołówki, obraził się i zaczął iść :hahaha: Miałem niezłą bombę. Niewiele pamiętam. Tzn pamiętam, że ktoś na pasach wszedłby mi pod nogi, ale dziewczyna go zatrzymała. Dotarłem do wierzchołka góry, jak to już sobie wyobrażałem. Mając 700m do finiszu miałem rozpędzić się na zbiegu, dalej wbiec na alejki na bulwarze i co sił pędzić do mety. Słyszałem kapitalny doping wielu osób. Niosło mnie to niesamowicie. W ogóle wcześniej gdzies po drodze wyprzedziłem jeszcze paru zawodników. Ostatniego po nawrotce. Ostatnie 400m to już ciemno przed oczami. Ostatnie 200m poniżej 34s Ostatni km w 3.14 i nowy rekord życiowy - 16.57!

Padła magiczna bariera. HR na finiszu dobiło do 200, a z 20m nadwyżki w długości biegu...Garmin wyliczył długość kroku 2.03m...no niezłe susy:).

Ostatecznie 7/343 Open
2 spośród mieszkańców Torunia.
3.26
3.24
3.22
3.30
3.14
dobieg
New PB - 16.57


Marzenie spełnione.
5k-16.57 (Toruń 22.08.21) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0
Morderca_z_głębi_lasu
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 530
Rejestracja: 02 lis 2016, 14:48
Życiówka na 10k: 35:42
Życiówka w maratonie: 2:54:22
Lokalizacja: Nienack

Nieprzeczytany post

Chcesz rozśmieszyć Boga? Opowiedz mu o swoich planach.

Dziękuję za bardzo miłe słowa ze strony forumowiczów. Cieszę się też, że relacja była ciekawa i emocjonująca.

Wymyśliłem sobie, żeby pobiec półmaraton. Zupełnie bez spiny, na Podlasiu w małej miejscowości. Okazało się, że trasa to pętla którą znam na pamięć i jeżdżę tam od 30 lat co roku!. No jak tu nie skorzystać? Plan był prosty. 2 mocne jednostki w tygodniu (lub jedna średnia a druga bardzo mocna) + 2 mecze sędziowane w weekend zamiast wybiegań i spokojnie te 1.23 sobie pobiegnę. No ale po kolei...

Najpierw kilka treningów po Run Toruń.

24.08 wt
12.32km; 1.02.26; t.5.04/km; HR 132

27.08. pt
11.73km; 55.35; t.4.44/km; HR 129bpm

Sierpień: 150km

01.09 śr
10.07km; 46.39; t.4.38/km; HR 139bpm

02.09. czw
1km trucht +3km [12.27]+2km [8.07]+1km [3.40]+3x300m
Poprowadziłem ten trening koleżance. Był dla niej bardzo trudny, ale zrabialny. Daje mi ogromną satysfakcję prowadzenie komuś zajęć, szczególnie gdy widzę, że danej osobie bardzo zależy. Co ciekawe, zawodniczka po 3 dniach, w niedzielę, poprawiła rekord życiowy na 10km o kilkanaście sekund. A warto podkreślić, że od poprzedniego rekordu dzieliły ją nie tylko lata, ale i dwie ciąże. Następnym jej celem jest rozmienienie 40 minut. Wierzę, że za radę.

Kilometrówki biegaliśmy razem, ale 3x300m to już każdy swoje...i dałem sobie w palnik: 50.0s; 47.6s; 48.0s. 48s - to już tempo 2.40/km. Koleżanka biegała to 1.00-1.02.

5.09 nd
3.46kmBS+10km [37.51]+2.68km
HR tempa: 167bpm

To mój najmocniejszy ciągły w życiu. 5.5-6km spośród 10 ...po lesie. Tętno fajne...i BUM

W poniedziałek gorączka, telepało mną jak jakimś epileptykiem. Wziąłem tabletki, 3 godziny do wyra i wstałem prawie zdrowy. Na tyle zdrowy, że lekarka na drugi dzień nic mi nie dała, a zaleciła brać witaminę C. A jak mnie w gardle drapało.... Minęły 3 dni i u tej samej lekarki byłem. Antybiotyk, wyro, zwolnienie, początki zapalenia oskrzeli. No i chuj z formą. Trzeba wyzdrowieć. Półmaraton pewnie pobiegnę, na słabszy wynik. Ale nie będzie konkurencji dużej. Może dobre miejsce da mi jakiś komfortowy bieg na 1.25, a może odpalę?

Na koniec kilometry z ostatniego Run Toruń. Nie uważam, żebym się obijał na pierwszych 4km. Ja po prostu kilkaset metrów do mety potrafię przyspieszyć, ostatnie 300m zahamować odruch wymiotny i przejść do sprintu sporo poniżej 3.00/km. Ot tak mam, ale to dobra cecha, pozwala wygrywać na finiszu.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
5k-16.57 (Toruń 22.08.21) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0
ODPOWIEDZ