Teraz jest Cz, 6 maja 2021, 07:48

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 276 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 15, 16, 17, 18, 19
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: MatiR - Rolli team
Nowy postNapisane: So, 27 marca 2021, 19:57 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 12 lipca 2017, 22:48
Posty: 1123
SOBOTA 27.03.21
16x1’/1’ luźno

Wykonanie: 5,68km ~ 4’14” [24:00]
https://connect.garmin.com/modern/activity/6501854803

Luźny bieg w stylu luźno, ale w miarę żwawo/wolno…
Na zegarek nie patrzyłem… Większość biegu dokuczał wiatr.

Tempo tak wolne że spięło mnie w plecach tylko minimalnie…
Mentalnie jestem gruzem…
Powinienem cieszyć się, że biegam, a ja nawet nie wiem teraz co chcę biegać i jak trenować…

Rozsądek mówi bym ogarnął plecy, bo sytuacja się za często powtarza. Bez pełnej sprawności to tylko sobie szkodzę i nie zrealizuję tego co powinienem w treningu. W końcu i tak biegam tylko i wyłącznie dla siebie.

Z drugiej strony lubię biegać i muszę biegać choćby dla samopoczucia, choć jak mam zamulać no to nie tędy droga…
Najchętniej bym się wyżył i pobiegałbym coś szybciej… Znowuż te szybciej to i tak będzie nieporównywalnie wolniej do tego co biegałem na lato co i tak uważałem za poniżej moich możliwości…

Piszę głupoty… Czas zmienić nazwę bloga z powrotem na „bieganie w teorii”, bo więcej tu lania wody niż treningu…

_________________
BLOG

KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: MatiR - Rolli team
Nowy postNapisane: N, 11 kwietnia 2021, 21:58 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 12 lipca 2017, 22:48
Posty: 1123
Trochę czyszczenia pliku WORD. Stety lub niestety za dużo tego nie ma...

PONIEDZIAŁEK 29.03.21
Luźno cokolwiek

Wykonanie: 10,3km ~ 4’56” [50:50]

Jak się sam nie ogarnę to będę tak kaleczyć i będę się tylko wkurzać, a to jest niepotrzebne.
Wracam do podstaw.

Priorytetem regularny trening (codzienny), dobra baza, szybkość i przede wszystkim zdrowie i głowa.
Bieganie ma mnie przede wszystkim cieszyć.
Dalej zobaczymy. Muszę obrać jakiś cel. Priorytetem MD, ale baza bez celu ssie…

Co do biegu. Bez większej historii. Lekkie spięcia w plecach (na początku) i coś czułem w kolanie i achillesie. Bóle bez większej historii.
Jestem w takiej dupie z bieganiem, że nie wiem jak to się właściwie stało.

WTOREK 30.03.21
10km luźno

Wykonanie: +/- 10,2-10,3km [48:43]

Bez GPS, bo po co… Nie chciało mi się czekać aż złapie sygnał.
Biegane w lesie na jednej pętli… +/- 18-20 stopni, lekki wiaterek, błękitne niebo i słońce…
Żal było kończyć to człapanie. Naprawdę żal !

Będę to podkreślać teraz często. Bieganie ma cieszyć. Będzie radość, będzie sprawność, będzie później i baza, a na końcu treningi przygotowujące pod konkretne dystanse.

ŚRODA 31.03.21
13-14km luźno

Wykonanie: 13,85km ~ 4’56” [1:08:25]
https://connect.garmin.com/modern/activity/6532346587

Piękna pogoda to podjechałem nad jeziorko do Wielenia (wielkopolskie).
Lubię to miejsce, a chęć do biegania najlepiej łapać biegając jeśli nie szybko to chociaż w ładnych miejscach. Wieleń jest spoko. Choć Wieleń na przełomie marca/kwietnia to jak po Armagedonie, takie pustki…

Bieg przerywany i tempo średnie trochę zaniżone, bo po drodze trafiły się różne przeszkody.
Parę sekund na siku, parę sekund na powrót na trasę (ostatni raz biegałem tu prawie 4 lata temu) czy niestety najważniejsze… Na 11km zaczynałem czuć ból w pięcie, a mając już wcześniej lekko zbite m.płaszczkowate to już wiedziałem co się kroi, więc przeszedłem do marszu… Jak ból ustał to wróciłem już do szurania żeby skończyć bieg…

Wycieczka na plus, ale uraz achillesa (na szczęście odpukać – póki co mniej poważny niż 2 lata temu – niestety również prawa noga) trochę mnie przystopuje z moim planem odbudowy. Mogłem sobie biegać luźno i budować objętość + wdrażać odcinki krótkie, ale szybkie, a teraz nici z jakiegokolwiek biegania na te parę dni… Bez problemu mogę chodzić, ale achilles jest tkliwy i nie ma co świrować…

Reasumując:
Infekcja i przerwa od treningów wyzerowała mi całkowicie wypracowaną bazę…
Pierwsze treningi w marcu to butla i do dzisiaj (1.04) jeszcze czuję minimalnie że płuca nie pracują z siłą taką jaką powinny…
Przy intensywniejszych wysiłkach spina mnie w plecach, od jakiegoś czasu spina nawet i przy wysiłkach umiarkowanych… Biec ciężko… Teraz jeszcze achilles…

Jak zacznę uzupełniać bloga i za jakiś czas wrócę do tych wpisów to będę doceniać jaką drogę przeszedłem by wrócić do przyzwoitego biegania…


DO 10.04.21 PRZERWA

Nie podejmuję żadnej biegowej aktywności. WPADŁY WYCIECZKI ROWEROWE I ĆWICZENIA W DOMU.
Aktualny stan biegowy nazwijmy jako głębokie roztrenowanie.
Od 01.04 walczyłem z achillesem by go przywrócić do stanu używalności - W sobotę 10.04 czekał mnie mecz na linii.

Plus w tym minusie taki, że mimo urazu nie było jakieś opuchlizny, a i chodzić mogłem bez problemu.
Także noga w lepszym stanie niż 2 lata temu, ale lepiej nie szarżować, bo i tak jestem w dupie, więc na jakiś czas warto się w niej urządzić zanim z niej wyjdę :bum:

VOLTARENY + KĄPIELE LODOWE NÓG + ODCIĄŻENIE NÓG = przygotowanie do meczu...


SOBOTA 10.04.21
Dzień meczowy

Wykonanie: Mecz na linii...

Ciężko wrócić do sędziowania gdy się nie ma rytmu meczowego (ostatni mecz miesiąc temu).
Dzięki walce z PLANdemią w Polsce prowadzone są rozgrywki tylko i wyłącznie "zawodowców", bo oni nie zarażają koronką...
Dwa... No... Jestem w stanie tak średnio używalnym bym powiedział...

Mecz posędziowaliśmy OK. Drużyny zadowolone, my oraz obserwator, więc gitara.
Pierwsze 20' przez tą przerwę nie ogarniałem, że jestem na meczu, ale na szczęście w ważnej decyzji w końcówce meczu nie dałem ciała... Gdybym miał cięższe sytuacje na linii to pewnie dałbym dupy, bo brak mi rytmu meczowego...
Ciężej też o wychwycenie linii spalonego gdy na boisku brak pasów...

Łydka cała... Na drugi dzień pierwszy raz po meczu bolały mnie nogi i to dość solidnie...
Z rzeczy ważnych to od wczoraj spełniam wymogi, które należy spełnić (masło maślane :bum: ) dla kandydata na sędziego asystenta szczebla centralnego (II liga wzwyż)...

Mogliby mnie wysłać... Zdać bym zdał, a i spokojnie sędziowaniem dałbym radę...
Jeśli mogę mówić o jakiś celach to sędziowanie na 2, 1 lidze czy kiedyś na ekstraklasie to czułbym się częściowo spełniony...

Realia są jakie są... Ale może... kiedyś...

Wracam do roztrenowania...

Lód, rower, voltareny... Ćwiczenia uzupełniające... Łydka musi być na tyle sprawna bym mógł biegać kiedy chcę, a nie szykować ją tylko i wyłącznie na mecze...
Ciąg dalszy nastąpi...

_________________
BLOG

KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: MatiR - Rolli team
Nowy postNapisane: So, 17 kwietnia 2021, 17:06 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 12 lipca 2017, 22:48
Posty: 1123
PONIEDZIAŁEK 12.04.21
NIC

Wykonanie: -

WTOREK 13.04.21
NIC

Wykonanie: -

ŚRODA 14.04.21
30-35’ luźno

Wykonanie: 6,02km ~ 5’01” [30:10]

Potruchtane. Pilnowałem łydki, trochę spinało w lędźwiach i tyle.

CZWARTEK 15.04.21
NIC

Wykonanie: -

PIĄTEK 16.04.21
30-35’ luźno

Wykonanie: 6,71km ~ 4’55” [33:00]

Potruchtane. Jak w środę. Poza tym bez historii.

SOBOTA 17.04.21
30-35’ luźno

Wykonanie: 5,99km ~ 5’03” [30:15]

Lekko czuję m. płaszczkowaty. Realizuję nadal swój plan, ale ustawię się na wizytę do fizjo.
Wydaje mi się, że problemem nie jest achilles, a sam mięsień.
Maltretowanie tego mięśnia myślę, że przyniesie efekt.

NIEDZIELA 18.04.21
NIC

Wykonanie: - Pewnie wjadą ćwiczenia uzupełniające.

Obrazek
12.04.21 – 18.04.21

Miałem nie wrzucać wpisów bo wstyd, ale nie chce mi się też trzymać tony tekstu w pliku Word.
Od przyszłego tygodnia będzie trochę więcej ruchu, bo wracają mecze, a i wracają też zajęcia w nogę, więc też trochę pokopię szmaciaka…

Treningi wprowadzam stopniowo. Póki nie jestem w 100% sprawny (łydka i przede wszystkim plecy) to nie będę na siłę przyspieszać powrotu. Biegam bez ciśnienia i na niskiej intensywności głównie po to by nie obciążać aparatu ruchowego no i złapać jakąkolwiek rutynę wyjść na bieganie. Za miesiąc przyjdzie mi z 2-3 razy pobiec nieco mocniej, ale to właściwie tyle.

Mam doświadczenie w powrotach z otchłani biegowej także powinno być dobrze.
Myślę raczej już o przyszłym "sezonie", a ten poświęcę na naprawę. Przy okazji wygram roczną rywalizację w pandemicznym i to właściwie tyle.

_________________
BLOG

KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: MatiR - Rolli team
Nowy postNapisane: N, 25 kwietnia 2021, 23:15 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 12 lipca 2017, 22:48
Posty: 1123
PONIEDZIAŁEK 19.04.21
30-35’ luźno

Wykonanie: 6,78km ~ 5’03” [34:10]

Wcześniej kopanie szmaciaka.
Nad biegiem nie ma co się rozwodzić. Pełen chill.
Łydka stabilnie (delikatne bóle w prawym kolanie), no i plecy git.
Pogoda na plus. Potruchtałbym dłużej, dużo dłużej, ale spokojnie.
Przyjdzie czas.

WTOREK 20.04.21
40-45’ luźno

Wykonanie: 8,63km ~ 4’55” [42:30]

Biegane w lesie. Fajnie ciepło. Bieg luźny bez specjalnej historii.
Na tempo za bardzo nie patrzę. Czasem majtało sygnałem w lesie.
Dobra zabawa. Jutro fizjo.

ŚRODA 21.04.21
NIC

Wykonanie: Trening z czortami…

.
CZWARTEK 22.04.21
30-35’ luźno

Wykonanie: 6,6km ~ 4’58” [32:46]

Przed pokopałem szmaciaka… Trochę zrywów także z achillesem jest rzeczywiście w porządku (wczoraj była wizyta u fizjo dla przypomnienia).
Dzisiaj luźno – udało się ukończyć bieg przed sporymi opadami deszczu.

PIĄTEK 23.04.21
NIC

Wykonanie: NIC. Chwilę poćwiczyłem w domu i tyle.


SOBOTA 24.04.21
Dzień meczowy

Wykonanie: Na linii jakieś 6,2km…
Bardzo ciężki mecz… Bardzo…

NIEDZIELA 25.04.21
Dzień meczowy

Wykonanie: Dzisiaj jeden mecz. Na środeczku.
Zrobione około 9km. Biorąc pod uwagę przerwę i to, że trochę odzwyczaiłem się od meczy na środku to było naprawdę nieźle… Szkoda obu drużyn.
Brak treningów był aż nadto widoczny.

Obrazek
19.04.21 – 25.04.21
Kolejny tydzień odhaczony. Bieganie wygląda jak wygląda, ale celowo wracam bardzo, ale to bardzo pomału.
Nigdzie mi się nie spieszy choć mimo wszystko warto sobie postawić jakiś cel na ten rok, mimo że powiedziałem sobie że dam sobie na luz i w tym roku postaram się naprawić to co mogę = głównie plecy. Niech celem będzie nawet te 2:45-50/1000m i 10km na treningu sub36’, strzelam… Zobaczymy… Zawsze coś…

W przyszłym tygodniu dorzucam przebieżki. Myślę, że po 09.05 ten trening będzie wyglądał normalniej.
Wiem że się ze sobą cackam, ale wierzę w to co robię.

_________________
BLOG

KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: MatiR - Rolli team
Nowy postNapisane: N, 2 maja 2021, 18:14 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 12 lipca 2017, 22:48
Posty: 1123
PONIEDZIAŁEK 26.04.21
40’ luźno

Wykonanie: Najpierw szmaciak z czortami, potem rozbieganko…

7,45km ~ 4’48” [35:46] + 4x15s/45s

Spoko… Rozbieganie głównie pod wałach przeciwpowodziowych…
Fajnie mięciutko… Luźne bieganko, pogoda też ok.
No i powrót do przebieżek… Mocno, po asfalcie. Krótka, ale dobra zabawa.


WTOREK 27.04.21
NIC

Wykonanie: Tylko czorty i szmaciak…
Auto się zepsuło to dojdzie trochę jazdy na rowerze. Praktycznie codziennie.

ŚRODA 28.04.21
Dzień meczowy + 30’ luźno

Wykonanie: Bieg to 6,01km ~ 4’18” [25:47]

Na meczu około 8km. Na początku pierwsze 10’ naprawdę sporo biegałem, ale potem mecz wyglądał jak wyglądał… Gra do jednej bramki, więc włączył się stojanow, bo i pogoda sprzyjała (słoneczko, że ulala).

Co do biegu to początek lekko z górki…
Zacząłem w okolicach 4’30” i tak jakoś się kręciłem…
Ostatni km w 3’41” i biorąc pod uwagę obuwie (które utrudnia nieco szybsze szuranie) i moje bezformie to tak jeszcze 10s/km szybciej i byłaby odcina.

Całkiem niezła kadencja… Całość 163kr/min, a przy tym 3’41” na poziomie 171kr/min…
Dzisiejszy bieg to póki co trochę taki wygłup. Wracam do spokojnego człapania.
Aktualnie prezentuję poziom taki, że miałbym problem złamać 18:30 na 5km dlatego też się nie spieszę.
Za dużo urazów, za duże konsekwencje przebytej infekcji by świrować. Cieszy mnie to, że biegam i nie chcę się zniechęcać przez wygórowane ambicje.

.
CZWARTEK 29.04.21
NIC

Wykonanie: Kopanie szmaciaka…


PIĄTEK 30.04.21
40’ luźno

Wykonanie: 8,4km ~ 5’02” [42:20] + 4x15”/45”

Bez historii. OK.


SOBOTA 01.05.21
Dzień meczowy

Wykonanie: Meczyk na linii.
Niby z 5,7km.


NIEDZIELA 02.05.21
40’ luźno

Wykonanie: 8,01km ~ 5’02” [40:20]

Cały dzień padało… Przestało po 17. Ja wyszedłem gdy kropiło naprawdę nie znacznie.
Przebieżki olałem, bo buty całe mokre od wody, a jutro meczyk, więc tam zrobię pewnie parę zrywów.

Obrazek
26.04.21 – 02.05.21
Biegowo tydzień bez historii. Pleców nie czuję (jak czuję to minimalnie), za to czuję zewnętrzną część prawego kolana (na szczęście tylko delikatnie). Tuptam sobie, tuptam. Biegam w różnych miejscach żeby się nie przyzwyczajać, bo biegam podobnym tempem. Szuram, bo szuram. Biegam z gwizdkiem i chorągiewką. Bawię się.

Biegam luźno, ale brakuje siły w płucach. Prędzej czy później się odbuduję, cieszę się bieganiem, ale jakakolwiek próba żwawszego biegania aktualnie zakończyłaby się kompromitacją.

Za tydzień przyjdzie mi pojechać na zawody biegowe jako statysta. Najchętniej bym nie jechał, ale już obiecałem.
Około 4,5km w terenie (nie wiem jakim, ale raczej płaskim, kwestia nawierzchni). Sądzę że tempo 3’55”- 4’00” mnie mocno zmęczy. Jeśli uda mi się podkręcić coś na ostatnim kilometrze czy chociaż 500m to będę zadowolony.
Na zawody na stadion jako statysta nie pojadę. Na takie 800m wyzionąłbym ducha, a 2:15 w tym momencie bym nie nabiegał, bo musiałbym wejść pod respirator po 600m… Nie będę sobie wstydu robić. Mam sędziowanie, które jest dobrą ucieczką od tej gównianej formy biegowej i póki jest sezon to walczę. Mam do złapania „trzy sroki”.

Muszę niebawem obrać jakiś cel. Właściwie to już mam, ale z tym na spokojnie. Jutro chyba odblokuję Garmina i Stravę, bo pomału przestaje się wstydzić swojego biegania.

Z przemyśleń własnych:
1. Plecy ograniczają mi żwawsze bieganie. Pierwsza rzecz, którą należy się zająć. Jedyny ból podczas biegania musi wynikać ze zmęczenia, a nie z urazów. Jeśli teraz mam problem z lędźwiami (no i ograniczony zakres na lewe biodro) to co będzie za te 15-20-25lat.
2. Bóle w klatce piersiowej wynikają najprawdopodobniej z zasiedzenia, a nie z przebytej infekcji. Widzę po sobie, że jest raczej tak jak pisze. Za dużo przebywania w pozycji siedzącej w pozycji „zamkniętej”. Aczkolwiek główny powód moich rekreacyjnych biegów jest taki, że w płucach jest kaplica.
3. Szybkość jakąś tam mam, z wytrzymałością jest ogromny problem. Muszę zadbać o dobrą bazę chociażby dlatego żeby w szybszym tempie regenerować się na przerwach pomiędzy szybkimi odcinkami czy w szerszej perspektywie między treningami. Teraz chcąc szybciej biegać, przebiegłbym jeden odcinek, dwa i by mnie zatkało na amen. Chciałbym znów potrafić regenerować się samym bieganiem. Wyjść z rana zrobić sobie 40’ luźnego biegu, który mnie podładuje + kilka ćwiczeń po tak by być gotowy na późniejszy akcent…
4. Póki nie ogarnę aparatu ruchowego nie tknę treningu siłowego, a w tym widzę spore pokłady możliwości…

To tak w… skrócie.

_________________
BLOG

KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: MatiR - Rolli team
Nowy postNapisane: N, 2 maja 2021, 19:43 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 4 sierpnia 2007, 23:18
Posty: 9995
MatiR napisał(a):
4. Póki nie ogarnę aparatu ruchowego nie tknę treningu siłowego, a w tym widzę spore pokłady możliwości…

Trening siłowy może tobie pomóc. A przede wszystkim trening czysto ekscentryczny.

_________________
BLOG
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 276 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 15, 16, 17, 18, 19

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL