Teraz jest Wt, 2 czerwca 2020, 14:22

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Magda biega
Nowy postNapisane: So, 25 stycznia 2020, 13:42 
Offline
Wyga
Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 stycznia 2020, 21:20
Posty: 55
Witajcie,
na wstępie chciałam podziękować wszystkim za cenne rady w pierwszym moim temacie na forum. :tonieja:

Dzisiaj rano weszło dość krótkie jak na ostatnie tygodnie wybieganie 13 km (tempo narastające od bardzo powolnego 6'36'' do 4'54''- swoją drogą fajnie mi to wychodzi :bum: , Każdy kilometr samoczynnie nauczyłam się biec szybciej od kolejnego i właściwie tak jest praktycznie na każdym treningu co buduje moją głowę, bo wiem, że stać mnie zawsze na więcej) Wiem, że to prędkości śmieszne, ale jeszcze rok temu nie byłam w stanie nawet jednego kilometra przebiec poniżej 5', także w jakimś sensie progresuje. Treningi zazwyczaj robię na czczo i chcę to również zmienić w najbliższych tygodniach - bo nawet po takim powolnym truchcie kilka km, ciężko potem wskoczyć na wyższe prędkości.

Podsumowanie ogólne (przebieg) ostatnich tygodni:

16.12-22.12: 82,7 km
23.12-29.12: 71,5 km
30.12-5.01: 83 km
6.01-12.01: 91 km
13.01 - 19.01: 44,5 (ból stopy, ciekawe dlaczego?? :hahaha: :ojnie: )
20.01 - 26.01: 75 km

jak widzicie coś mi nie poszło dobranie planu pod maraton Danielsa, zgodnie z Waszymi poradami i ze względu na swoje obecne prędkości, zrozumiałam, że jest to bezcelowe. Czułam się przytłoczona, zmęczona, spięta - rozciąganie i rolowanie nie pomagało, strzykało mi wszystko, wychodziło np że biegam prawie 9 godzin tygodniowo. Ze stopą na szczęście nic się nie dzieje i czuję już tylko lekkie "swędzenie" :oczko:

muszę się pozbierać do kupy z tym wszystkim i zrobić nowy plan na najbliższe tygodnie, tak żeby w czerwcu być gotowa na maraton w 3:45.
Obecnie czuję, że moje tempo progowe to 5'/km - przy średnich warunkach atmosferycznych czyli wiatr w twarz itd.
5'20 / km - przy super warunkach bezwietrznych jest komfortowe, ale nie super lekkie.
Moje tempo komfortowe to 5'38-5'55''
To wszystko na podstawie odczuć, bez pulsometra.
Z uwagi, że mam trasę najczęściej w okolicach pól - tam wiatr jest praktycznie na każdym treningu, a jak nie ma to zastanawiam się czy to normalna sytuacja :hej: , czuję, że stać by mnie było może i na lepszy czas w maratonie, ale jest to debiut i nie wiem czego mam się spodziewać, dlatego wybrałam po prostu cel poniżej tych 4 godzin, 3:45.

Aha, nie dodałam jeszcze najważniejszego - większość treningów jakościowych na chwilę obecną szło na bieżni elektrycznej, więc trochę łatwiej niż w terenie, mimo wszystko i tak kilometraż mnie "zabił". Długie wolniejsze biegi typu 20 km i więcej zawsze robię w terenie, a na bieżni szły jednostki 'J' z Danielsa.
Jak już świat się trochę nam rozjaśni na wiosnę to oczywiście większość tych szybszych będę realizować w terenie.

Pozdrawiam wszystkich, a teraz lecę w moim zeszycie kreślić nowe plany bo nie cierpię nie być przygotowana na nowy tydzień :ble:

_________________
BLOG
KOMENTARZE

5K - 23'17''
Obrazek 13.06.20: Nocny Maraton Kanału Bydgoskiego w 3:45


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Magda biega
Nowy postNapisane: So, 25 stycznia 2020, 16:14 
Offline
Wyga
Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 stycznia 2020, 21:20
Posty: 55
a jeszcze, że tak uczepię się Danielsa, to zerknijcie mając chwilę na ten plan i czy ewentualnie coś typu 2-3 jednostki spokojne w tygodniu i 2 te jakościowe ze zdjęcia to dobry pomysł czy w dalszym ciągu okazują się bez sensu dla kogoś kogo celem na maratonie jest 3:45? Czy w ogóle mam o tym Danielsie zapomnieć i skupić się na biegach progowych, BNP, wzmacnianiu? Powiem szczerze, że mam jeszcze mętlik - boję się układać sobie sama takie jednostki szybsze - wiem, że daliście mi już kilka porad jak taki trening mógłby wyglądać, ale ciężko mi to jakoś poukładać ile tej jakości w stosunku do wolnych biegów ma być. Trening typu 30 minut biegu spokojnego + 25 minut tempa progowego to dobry pomysł czy z kolei za mało tego biegania na jedną jednostkę? :bum:


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
BLOG
KOMENTARZE

5K - 23'17''
Obrazek 13.06.20: Nocny Maraton Kanału Bydgoskiego w 3:45


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Magda biega
Nowy postNapisane: N, 2 lutego 2020, 20:36 
Offline
Wyga
Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 stycznia 2020, 21:20
Posty: 55
Witajcie.
Jutro dopiszę podsumowanie tygodnia. Ale siedzę teraz i znalazłam swój zeszyt treningowy z okresu wrzesień-listopad i niestety mam mały dylemat.. Fakt że chcę trenować pod maraton ale sytuacja wygląda tak:
We wrześniu kupiłam bieżnie (niestety jeden z tańszych modeli) ale prędkość można ustawić do 17 km/h. Zaczęłam wtedy z maksymalna życiowka na 5 km 25 minut, trenować do biegu listopadowego. Trenować to za dużo powiedziane bo większość treningów wymyślałam czyli skladalam w kupe informacje z neta. Robiłam interwały, BNP, treningi typu "3x1.2 km z przerwami 3 minuty +4x600+ 5x300" albo "10 km biegu+ 800m + 600 m+ 400m + 200 m+ 600m+ 500m + 300m+ 150m" - prędkości tych treningów są kosmiczne bo np. 800 metrów biegalam predkoscia na bieżni 15.4 km/h.
W ogóle nie zwracalam na to uwagi tylko uwazalam ze im szybciej ją nastawie tym lepiej. Raz zrobilam BNP w ten sposob: 2 km po 5'/km,
2 km po 4'48, 2 km 4'37, 2 km 4'17, 2 km 4'.
Po tych z czapy wzietych treningach poprawilam czas na 5 km do 23'17. Ale do czego zmierzam:
Czy ta bieżnia może źle pokazywac predkosc czy ze mną jest cos nie tak ze w terenie nie potrafie tak biegac? W sensie nie wyobrażam sobie teraz wyjść i trzasnac 800 metrow tempem poniżej 4 minut..
I druga sprawa -widzę w porownaniu z obecnym dzienniczkiem ze bardzo na tej bieżni spowolnilam tempo na treningach i zaczynam mieć wątpliwości czy to dobrze. Po prostu ta bieżnia jakoś mnie nie męczy i mogę na niej realizować każdy trening, gdzie w terenie czasami po jednym kilometrze tempem 4'30 zaczynam zdychac. Co myślicie? Ktoś mi napisał że chyba za mało w siebie wierzę i po prostu ta taśma pozwala mi wymuszać odpowiednie tempo i się go trzymać, ale z drugiej strony taka rozbieżność w samopoczuciu między biegiem w terenie a na bieżni? :niewiem:
+jak założę pulsometr to na bieżni tempo 5'/km to ledwo 1 zakres.
Ewentualnie mogę Wam kiedyś nagrać jak ona śmiga i może ktoś fachowym okiem to oceni :hej:

_________________
BLOG
KOMENTARZE

5K - 23'17''
Obrazek 13.06.20: Nocny Maraton Kanału Bydgoskiego w 3:45


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Magda biega
Nowy postNapisane: Pn, 3 lutego 2020, 21:48 
Offline
Wyga
Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 stycznia 2020, 21:20
Posty: 55
27.01 bieżnia:
BS 8 km, przebieżki 6x100/100, 1 km bs
Łącznie 10.27 / 65 minut

2: trening stability core 30 minut z Kasią Bigos :ble:

28.01 bieżnia:
BS 3 km, 10x400/400 przerwy trucht, BS 2 km
Łącznie 13 km, 77:30

29.01 bieżnia:
BS 9km ,56:32

2: stability core 30 minut

30.01 bieżnia:
BD 23 km (10 km tempo 6'18, od 10 do 18 tempo 5'21, 19 km w 5'08, 20-23 tempo 6'18)

Łącznie 23, 2:15

1.02:
2 km rozgrzewka na szutrowej drodze, 10.45 km kros po lesie dość wymagająca pętla 4x

Łącznie 12.45 , 1:16

Podsumowanie tygodnia:
* KM: 67.72
* CZAS TRENINGÓW: 6h50min
* NAJTRUDNIEJSZY: czwartkowy długi na bieżni zniszczył mi psychikę :hej:
* NA MINUS: zaniedbalam rozciaganie w tym tygodniu
* NA PLUS: stopa już się nie odzywa i wszystko jest ok

W tym tygodniu trochę zmienię system bo jednak czuję, że jakby za mało się zmęczyłam. Tzn na pewno tempo wolnych biegów na bieżni było trochę jednak zbyt wolne i długo też myślałam co stanowi moj największy problem to chyba jednak brak wytrzymalosci na jakieś mniej komfortowe tempo podczas długich biegów. I na tym muszę się też skupić.
Dziś miałam sen: biegnę maraton i ciągle na zegarku widziałam że jeszcze 12 km i byłam przerażona :hej:
Dzisiaj zrobiłam 4x2 km na bieżni ustawiając prędkość trochę na górkę i już dość mocno weszło bo przy ostatnim powtórzeniu było ciężko. Chcę potem to jakoś zmieniać na coś typu 3x4km albo 8 ciągiem itd

_________________
BLOG
KOMENTARZE

5K - 23'17''
Obrazek 13.06.20: Nocny Maraton Kanału Bydgoskiego w 3:45


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Magda biega
Nowy postNapisane: So, 8 lutego 2020, 20:56 
Offline
Wyga
Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 stycznia 2020, 21:20
Posty: 55
3.02 bieżnia:
BS 3km, 4x2 km /3' (tempo 4'27, ostatnie dwa powt.4'25), BS 2 km
Łącznie 14.3 km, 75 min 10s

Uwagi: było ciężko
+ 30 minut rozciąganie

4.02 bieżnia z nachyleniem na "pół":
BS 3 km, 8 km tempo 5'27
Łącznie 11 km, 63:20

uwagi: było bardzo ciężko mimo tego tempa, nie wiem nadal jakie to nachylenie ale odczucie jak w terenie tempo 4'30"-40"
+ 30 minut rozciąganie i rolowanie

5.02 bieżnia:
BS 8.22 km, 52 min
Po spokojnym biegu samopoczucie lepsze

6.02 bieżnia:
BS 5 km, przebieżki 6x100/100, 2x1 km/1' trucht tempo 4'17 tych km, Podbiegi 5 x150m na max nachyleniu bieżni
- tu przyznam że trochę zawaliłam bo chciałam więcej powtórzeń
Łącznie 9.8 km, 63min


8.02 teren:
BD 26.02 km -> średnie tempo 5'33"
(pierwsze 5 km - 5'56, kolejne 5'30, kolejne 5'27, czwarta piątka 5'25, ostatnia piątka 5'28, ostatni km 5'35)
Łącznie 26.02, 2:24 i35s

- nie będę się usprawiedliwiać ale zwolniłam na końcówce bo żołądek zaczął dawać o sobie znać. Niestety zjadlam na noc ciastka i żurek z białą kiełbasą :hahaha: z tej okazji pobiegłam rano po kawie i w sumie trochę zaczęło mnie odcinać po 20 km a właściwie jelita zaprotestowaly :bum:

Uwagi: dużo przemyśleń-muszę zamiast wymyślać jakieś treningi-biegac dużo kilometrów po prostu bo trochę przeraża mnie, że po dzisiejszym biegu po kilku godzinach zaczęło się rwanie pleców i nóg, nie zakwasy tylko takie uczucie jak ból stawów od zimna czy coś w tym stylu. Porozciagalam to i jest już ok, mimo wszystko mam coraz więcej pokory w sobie bo dystansu maratonskiego. Wiem że dzisiaj wypadło do dupy jeżeli chodzi o komfort biegu bo wczoraj źle zjadłam, oddechowo jest wszystko w najlepszym porządku ale ogólna słabość ciała jest niestety odczuwalna. Druga sprawa moja dieta pozostawia wiele do życzenia. Dbam o to co jem na co dzień więc czasem pewnie z jakiejś takiej zachcianki przecholuję wieczorem. Muszę trochę to ogarnąć. Ogólnie te ciastka przygotowane były właśnie na poranny bieg, miałam sobie ładnie lekko zasnąć, ale wyszło jak wyszło. Zeżarła treningowe paliwko i jeszcze ten żurek ;)

Ale podsumowując zrobiłam co miałam w planie, uczę się na błędach i biegnę dalej. :taktak:

_________________
BLOG
KOMENTARZE

5K - 23'17''
Obrazek 13.06.20: Nocny Maraton Kanału Bydgoskiego w 3:45


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Magda biega
Nowy postNapisane: N, 16 lutego 2020, 20:58 
Offline
Wyga
Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 stycznia 2020, 21:20
Posty: 55
Tydzień wszedł w nogi dobrze. Łącznie ponad 80 km. Ale tylko wczoraj pierwszy raz z ponad 30 km wybieganiem.

Pierwszy raz :ble: Wycieczka biegowa:

Tempo średnie 5'53".
Zaczęłam baardzo powoli, dużo powyżej 6'/km. Na 14.6 km miałam już półtorej godziny za sobą i spory luz w nogach. Od 15 km zaczęłam przyspieszać, więc druga połowa wyszła narastająco. 31 km najszybszy. Od 22 km poczułam totalne wypłukanie energetyczne, ciężkie nogi,lekkie zawroty glowy, zawężanie się obrazu jak to u siebie określam, otępienie i patrzenie w czerń mojej kurtki do biegania bo światłowstręt mi się załączyl. Całość 31.05 km pokonana z dużym zapasem mimo wszystko bo stan który opisuje zdarzal sie już wcześniej i zwykle biegnę potem jak zombie, ale biegnę, powtarzajac "lewa...lewa..lewa.." :hej: pilnując tylko postawy i rytmu kroków. Po powrocie pierwszy posiłek tego poranka, mimo braku apetytu i totalnego otępienia. Jedynie duma -że nic nie boli, że utrzymałam postawę aż 3h, że jest cholerny postęp. W tym wszystkim podczas biegu przeszło mi przez myśl,że mogę przecież biec dalej i ciekawosc: zobaczmy co będzie dalej..ale zatrzymałam się zachowawczo bo po pierwsze nie miałam przy sobie nic nawet wody i bałam się że może kilka km dalej zaslabne a wokół nikogo;) Po drugie pilnuje stopy i wiem że mój poprzedni największy dystans to 26 km więc 40 to chyba by było szaleństwo i to na czczo.
Mimo wszystko po powrocie przelezalam pod kocem, słuchając Comy i gapiac się otępiala w sufit. Po godzinie wrocilam do żywych, zjadłam i miałam już siłę przebierać nogami. Jestem dobrej mysli i mimo że może tempo żółwie, to takie właśnie miało być, -ta wycieczka pogłębiła moją miłość do dystansu.. Pokonywania samotnie kilometrów-mojej rutyny: poranek, czarna kawa, zero stopni, świeżość, setki myśli, zwierzaki uciekające przede mną przez pole,cisza tylko ja i zawężająca się później rzeczywistość. To uczucie wolnego i w pełni komfortowego biegu,ale który i tak ograbia mnie energetycznie-no chce tego więcej. Jestem szalona i obawiam się czy mój pierwszy maraton nie odbędzie się w samotnosci. ;) długie dystanse oczyszczają mnie całkowicie z syfu. Półtora roku temu siedząc na tarasie działki z papierosem i warką jakby mi ktoś powiedział że dam radę machnąć tą trzydzieche to popukałabym się w czoło. I pierwsze 900 metrów w dresie, wszyscy znajomi którzy śmiali się ile zrobiłam przerw na papierosa po drodze.. Kurczę, jak się chce to można wszystko.
Czuję że wycieczki biegowe na stałe wpiszą się w moją sobotnią rutynę.

_________________
BLOG
KOMENTARZE

5K - 23'17''
Obrazek 13.06.20: Nocny Maraton Kanału Bydgoskiego w 3:45


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Magda biega
Nowy postNapisane: So, 22 lutego 2020, 12:03 
Offline
Wyga
Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 stycznia 2020, 21:20
Posty: 55
Podsumowanie 17.02-23.02:

Wtorek:
BS 70 Min, 10.8 km bardzo powoli ciężkie nogi

Środa:
BS 3 km, 3x1.6km po 4'51"/km na minute truchtu, 3x3 min /2 min trucht tempo 4'31"/km, 4x200m /200m trucht tempo 4'10"/km, BS 1.8km
Łącznie 14.6 km, 80 minut

Tutaj mnie to męczy że na bieżni tętno chyba zbyt niskie- tętno przy BS 121, Tętno przy powtórzeniach po 1.6 km- max 158, Tętno po 3-minutowych: 162, tętno max 165.
Tętno na koniec po tym 1.8 bs - 135.
Muszę chyba faktycznie zacząć ją nachylać.

(Mam taki zegarek z decathlonu z opaska ale nie mam możliwości wyciągnąć z niego tak jakby tętna średniego tylko musze na bieżąco je kontrolować i patrzeć-jakbym wiedziała to bym nie kupiła bo nie ma kompletnie żadnej opcji prócz pokazywania chwilowego tętna, trochę męczące bo ciągle się tam gapię :) )

Czwartek:
85 minut BS, 5 minut przebieżki na koniec łącznie 90 minut 15 km.
Tętno średnie wyszło 130, max 136.


Sobota:
Miał być progowy bieg w terenie, ale od samego rana zapowiadali silne wiatry. Wyszlo 15 km na tętnie które już na rozgrzewce dobijalo pod 150. W sumie tu juz bez różnicy nawet jakbym szła to by pewnie było zawyżone. Wiatr tak jebitny, że praktycznie chcial zatrzymać w miejscu..
Kilometry wyszły tak:
1- 6'41"/km, 2- 6'25", 3- 6'13", 4- 5'59", 5- 5'38", 6- 5'32", 7-5'28"
(tutaj byl jakis znosny wiatr a po 7.5 km Byla nawrotka i caly czas juz sciana wiatru, tetno 170-176 do konca)
8- 5'23", 9- 5'15", 10- 5'28", 11- 5'47", 12- 5'37", 13- 5'20", 14- 5'15", 15km- 5'15"

Niestety nie udalo się przyspieszać miarowo i kilka km wyszło wolniej, biegam po takiej ścieżce częściowo utwardzonej w środku pola, potem mijam rzekę i tam jest po prostu huragan.. Myślę że dziś i tak wpadł dobry trening bo bardziej siłowo powalczylam i udało się mimo wszystko przyspieszać. Zatoki też przeczyszczone :))

Podsumowując tydzień wyszło 55,4 km, 5h25min
W porównaniu do poprzednich 80 trochę sobie odpoczęłam. Jutro może coś spontanicznie wpadnie.

Ostatni tydzień lutego, potem zacznę realizować więcej biegów w terenie, muszę się też rozejrzeć za butami bo mam tak dziurawe, że pewnie niebawem rozlecą się gdzieś po drodze..

_________________
BLOG
KOMENTARZE

5K - 23'17''
Obrazek 13.06.20: Nocny Maraton Kanału Bydgoskiego w 3:45


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Magda biega
Nowy postNapisane: Pn, 9 marca 2020, 12:21 
Offline
Wyga
Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 stycznia 2020, 21:20
Posty: 55
24.02-1.03:
Łącznie 61,2 km, 5h48 min biegu,
Poniedziałek 13,4 km tempem narastającym,
Środa "Zabawa biegowa" łącznie 17,5 poprzedzona truchtem 20 minut, potem odcinki po 4'31"/km (1 min, 2,3,4,5,6,7,5,3,1,) na koniec 10 minut trucht,
Czwartek 20 km wolnego biegu, tętno max 145
Sobota w terenie ciągiem 5 km po 6'27"/km + 5 km po 5'/km - tętno pokazało na końcu 180, ale ta 'szybsza' piątka niestety znów pod wiatr, więc generalnie chyba jest ok. Kilka miesięcy temu zanim zrobiłam życiówkę 23'17 na piątke - maksymalnie w terenie miałam właśnie 25 minut, a wtedy prawie się porzygałam. Tutaj był to naprawdę bieg męczący, ale czułam, że biegnę tak jak chciałam czyli nie na maxa, po prostu wichura robiła swoje.


2.03-8.03:
Łącznie 64,5 km, 6h 20min

+ ze zmian: Nachyliłam bieżnię - wkleję zdjęcia jak to u mnie wygląda, może ktoś wie jaki to może być stopień mniej więcej ? Bo dopiero teraz faktycznie poczułam "że żyję" :trup:
mimo że wydaje się to nachylenie mizerne, ale straszliwie się męczę..]

Poniedziałek:
10m,2 km - bieżnia z tym nachyleniem na pół czyli nr 2 na foto - 5 km Biegu spokojnego, 10x200m szybko z przerwami w truchcie,

Wtorek:
ciężkie nogi, 10 km śr tempo 6'/km

Czwartek:
łącznie 14,3 km - 4 km bieg spokojny, 2x4 km w tempie 4'55/km z przerwą między czwórkami 4 min w truchciku., potem na koniec ponad km bieg spokojny
- ogólnie bardzo, bardzo ciężko było, ciężej niż w terenie myślę na tym nachyleniu, tętno max 180.

Sobota
proszę mnie nie "hejtować" 30 km biegu spokojnego, ale narastająco
wyszło więcej niż w sumie było w planach bo znalazłam trochę inną trasę i ciekawość mnie prowadziła na tą wycieczkę. :hejhej:
śr tempo 5,57'/km (I 5 -> 6'14'/km, II 5 -> 6'12''/km , III 5 -> 6'/km, IV 5 -> 5,52'/km, V 5 -> 5'44''/km, VI 5 -> 5'38''/km )
na 18 km zjedzona paczka herbatników :hahaha:

co najlepsze po tych wycieczkach dłuższych czuję się dobrze, lepiej niż po czwartkowych czwórkach po których samopoczucie do piątku było raczej słabe.
Z plusów też brak bólu po długich biegach, mimo dość zróżnicowanego terenu, z minusów to ciągle mam problemy z zaburzonym widzeniem po 20 kilku km, niby przyspieszam, a jednak mam jakieś lęki, że coś zaczynam "odpływać" ? Ciężko to ująć, po drodze mijałam się na polu z ciągnikiem i musiałam wbiec na takie wzniesienie, żeby mógł sobie spokojnie przejechać i wtedy mnie właśnie zarzuciło jakoś - tak jakby z błędnikiem coś się działo bo nie jest to słabość do mdlenia, tylko trochę zaburzony kontakt z rzeczywistością, ktoś miał coś podobnego ? Po biegu jest wszystko ok.

Ostatnio dużo improwizuję i w sumie dałam sobie na luz-a w związku z ostatnimi wydarzeniami na świecie, nie możemy być pewni czy nasze docelowe zawody nie zostaną odwołane/przełożone, chyba że sytuacja się trochę w ciągu kolejnych miesięcy ogarnie. :ojoj:

Mnie cieszy obecnie, że moje ciało przystosowuje się do wysiłku, nogi są sprawne, a co będzie to będzie, nie mam już parcia na jakieś wymyślne treningi z książek, ani stresu czy uda mi się w ogóle połamać 4h na maratonie. Myślę, że się uda, że wszystkie wybiegane kilometry w swoim czasie zaprocentują, ale jak będzie,zobaczymy.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
BLOG
KOMENTARZE

5K - 23'17''
Obrazek 13.06.20: Nocny Maraton Kanału Bydgoskiego w 3:45


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Magda biega
Nowy postNapisane: Cz, 14 maja 2020, 19:26 
Offline
Wyga
Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 stycznia 2020, 21:20
Posty: 55
Długo mnie tu nie było, ale nie porzuciłam oczywiście mojej biegowej pasji. Po odwołaniu maratonu stwierdzilam, że to czas dla mnie, na bieganie dla przyjemności, a nie zamartwianie się czy osiągnę zamierzony czas na tym debiucie. Tak więc tygodnie mijały swobodnie. Było biegane nie mniej niż 52 km tygodniowo, więc aż tak się nie posypalam :D ale były to biegi na samopoczucie, jak chciałam to zrobiłam danego dnia 5 km szybko, a nastepnego czlapalam 2 godziny. Jakieś dwa tygodnie temu dostaliśmy mailowo propozycje przebiegnięcia maratonu "wirtualnie", oczywiście jak to ja, wystarczy coś podsunąć i nie potrafię odmówić. Problem pojawił się kilka dni później kiedy się ostro ponownie zestresowalam i efekty są takie:
- próba długiego biegu z nawodnieniem skończyła się po 18 km ostrą biegunką (ledwo doczlapalam do chaty..) pojawil się strach przed piciem podczas biegu
- kolejne biegi po tym doświadczeniu to jakby ktoś mi napchal ołowiu w nogi i tak w sumie jest do teraz, co wychodzę to czlapie po 6'20"/km
- postanowilam się odmulic i robilam jakies 500 m w terenie. Zrobiłam kilka powtorzen poniżej 4'/km i umieralam dalej kolejne dni
- we wtorek wyszłam na planowane 15 km spokojnego biegu, wrocilam po 3.9..
Cos tu nie gra..
Wczoraj więc nastawiłam budzik na 5 i po kawie poszłam rozbiegać ten cały syf i utraconą wiarę w siebie.. momentami pukałam się w czoło- to ta co chciala po 5'20 przebiec maraton a teraz zdycha po 3 kilometrach.. no ale nic, udalo mi się zrobić 20 odprężających kilometrow po 6'/km i czułam że mogłabym przeć na czczo dalej. Wróciłam do domu i myślę sobie co mi jest.
Zamowilam jakieś żele na wypróbowanie na planowany już ostatni długi bieg , jeśli zamierzam w czerwcu ten maraton ogarnąć. Muszę przetestować cokolwiek bo z wodą której nigdy wcześniej podczas biegu nie piłam, skończyło się jak wyżej.
Może była za zimna bo leżała cała noc w samochodzie, nie wiem. Kupiłam w każdym razie jakieś żele co ich popijać nie trzeba. :bum:
Dzisiaj po tych 20 km zrobiłam 11 km w lesie i tak po drodze rozmyślałam co mi właściwie dolega.. taka niemoc ogólna. Oddechowo sobie radzę, ale ja serio boję się czy w ogóle dobrne do końca tych 42.2 w 4:12.. zaczęłam tracić wiarę i nie wiem jak to rozegrać. Macie jakieś pomysły?
Nogi mam jak kłody, bolą mnie łydki w ten sposób jak bolą kiedy łapią skurcze, takie uczucie tuż przed skurczem towarzyszy mi bez przerwy. Dodatkowo ból dwugłowych obu nóg no i plecy koszmar. Na dodatek nadal nie mam pomysłu na trasę. Mam taka swoją ulubioną pętlę ale dosłownie nie pamiętam biegu na który wychodzę, żeby nie wialo.. wieczny wiatr u mnie i też na pewno to ma wpływ na wieczne zmęczenie. Z drugiej strony w lesie gubię sygnał z zegarka i okaże się że będę robić więcej niż powinnam.
Zgodnie z jakimś tam regulaminem mam podane widełki czasowe i nie muszę biec 13 czerwca, ale chcialabym w sumie tego dnia którego miał się odbyć maraton pierwotnie. Co zrobić w tych ostatnich tygodniach ? Jakiś sprawdzian? Nie wiem czy mam biec na te 4h żeby złamać, skoro nie jestem już pewna nawet tego? Mam niezły mętlik... Przykładowo patrzac na moje biegi dluzsze to widze ze mam potencjal, ale dlugo się rozkręcam i czasem mi wpada pierwsze 5 km powyżej 32 minut, potem jakos sie odmulam i kończę np.ostatnia piatke z 25 km wybiegania po 5'20. Ale czy to coś znaczy? Mam problem z tym ze długo się odmulam i początkowe kilometry są dla mnie jakieś trudne, męczę się. Po 15 czy 20 jest mi już wszystko jedno i przyspieszam. To głowa słaba czy jak?

_________________
BLOG
KOMENTARZE

5K - 23'17''
Obrazek 13.06.20: Nocny Maraton Kanału Bydgoskiego w 3:45


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Magda biega
Nowy postNapisane: So, 23 maja 2020, 19:07 
Offline
Wyga
Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 23 stycznia 2020, 21:20
Posty: 55
Kupiłam ostatnio Garmina vivoactive 3. Ogólnie polubiłam się z tym zegarkiem, ale nie wiem czy wskazania tętna z nadgarstka są ok.
Piszę bo potrzebuję szczerej porady. Sytuacja wygląda tak że nie mam pomysłu na ten wirtualny maraton , chodzi mi o trasę. Nie mam tu ulicy z choćby poboczem jakimkolwiek i nie uśmiecha mi się biec po płaskim, ale z co chwilę pędzącymi wokół samochodami. Wybrałam więc trudniejszą trasę, ma parę wzniesień, piach, wiatr w około 90% przypadków jak wychodzę. No nie jest fajnie. Proszę Was o radę czy mam ruszyć na złamanie 4 godzin czy to nie wyjdzie.
Ostatnie moje biegi od poniedziałku:
* 5 km, 26:17 , od 5'34"/km do 4'59"/km tętno średnie 146, max 180.
Krótko, trochę ciężko, deszcz wiatr pogoda totalnie roznosiła

* 12 km po 5'58"/km i uwaga tetno średnie 169 a max 186. Słaby dzień i bardzo słabe samopoczucie.

* 4 km z psem po 5'09"/km i tętno średnie 145 a max 160. Dobre samopoczucie, potem psina odmówiła współpracy i została bieżnia w domu więc dobiegane 12 km po 5'59 i tętno w domu 149, max 170.

* Dzis 30,22 km średnie tempo 6'03 a tętno sr 167 , max 186.
Wypróbowany żel sis - ohydny, na dodatek woda która zostawilam na 10 km, sturlala się do rzeki i niestety brnelam to o suchym pysku do końca. Bardzo, bardzo chcialo mi się pić. Do 10 km bieglam grubo powyzej 6'. Od 15 km przyspieszalam, ale najmocniejszy kilometr wyszedl tylko po 5'30. Zjadłam jeszcze paczkę żelek cola z kofeina i te weszły mi genialnie. Po biegu mieszane uczucia, wypita cala prawie butla wody i wrażenie ze 5 km jeszcze bym jakos doczlapala. Teren dość ciężki bo piach, duzo wzniesien nie jakis tam wysokich ale męczą, ogólnie pola i może 3 km asfaltu, dość wietrznie na nawrotce.

Co o tym sądzicie? Czy ja w ogóle ogarnę maraton po 6'/km? I czemu przy krótszych szybszych biegach tętno jest jako tako niskie a tu dziś mi pokazał garmin ze bieglam praktycznie 2h i 13 minut w strefie 4 od 154-175 tętna.?

Co mogę zrobić żeby się ogarnąć? :) szkoda że tak wszystko spapralam, ale ostatnio wydaje mi się że moja dieta też pozostawia wiele do życzenia. Dziś jak wróciłam to tylko JAJKA w mojej glowie i serek wiejski. Po tym ohydnym żelu chcialam tylko białka :) i zjadłam w sumie serek wiejski, kanapki dwie z jajkiem, salatke z ananasem i kurczakiem i czuję się ok, ale jak czytam o tych doladowaniach węglami to myślę, że coś robię nie tak i ta energia kończy się zbyt szybko, największy problem to utrzymanie tempa na dłuższym biegu. Bo o ile 15 przebiegne po 5'40 to coś się dzieje ze mną ze jestem strasznie wypruta z mocy... Sama nie wiem po tej trzydziestce dzis co robić ze sobą. Nie chcę wciąż biegać bez celu bo miesiącami nic się nie poprawia. O ile bardziej jestem pewna że 5 km pobieglabym bijąc życiówkę to maraton wypełnia mnie strachem.

_________________
BLOG
KOMENTARZE

5K - 23'17''
Obrazek 13.06.20: Nocny Maraton Kanału Bydgoskiego w 3:45


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: cichy70 i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL