Teraz jest Pn, 19 kwietnia 2021, 20:25

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Pn, 23 listopada 2020, 12:19 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): N, 27 stycznia 2008, 16:29
Posty: 555
Skomentuj artykuł Piątka nie wybacza


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Pn, 23 listopada 2020, 14:35 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): Pn, 12 października 2015, 19:59
Posty: 11
Z perspektywy typowego biegacza amatora, który zaczynał od biegania maratonu i pierwszy uczciwie przepracowany sezon treningowy był treningiem maratońskim podczas którego biegałem Parkrun w Rzeszowie:
Piątka to rzeczywiście specyficzny dystans, ale ja miałem odniesienie zupełnie z innej strony. Amatora, który nie ma przeszłości ze stadionu a bieg na 5km to jedynie trening po drodze do maratonu. Nigdy nie biegałem szybkości, jedyny szybki trening który miałam wtedy w planie to podbiegi i przebieżki, reszta pracy to wytrzymałość tempowa i długie biegi pod maraton. Starty na 5km w ramach parkrun były dla mnie niesamowicie szybkimi biegami, gdzie do końca czułem że brakuje mi prędkości, choć mocy i tlenu mam pod dostatkiem. Nie biegałem wtedy ani interwału, ani zabawy biegowej, ani powtórzeń typu 400m na stadionie. O teście na 1000m nawet nie myślałem. Z tygodnia na tydzień przez okres kilku zimowych miesięcy poprawiałem życiówkę od ~20min do pamiętnych dla mnie 18:03. Chyba 3 tygodnie z rzędu na parkun zrobiłem wyniki 18:03, 18:07, 18:05 ale poniżej 18 min nie zszedłem. Pamiętam że bieganie w granicach 3:35/km było tak szybkie, że bałem się że zaraz nogi się poplączą i się wywrócę. I tydzień po tym jak nie udało mi się złamać 18min na 5km pobiegłem 10km w Krakowie w 36:25, a kolejny tydzień później 1:19:49 w półmaratonie. Wtedy bieganie 10km czy półmaratonu było o wiele prostsze niż 5km i dawało teoretycznie lepszy wynik wg Danielsa, bo mój trening był bliższy dystansom dłuższym.

W sezonach w których porzuciłem maraton i skupiłem się na biegach 5-21km i krótkich biegach trailowych, gdzie w treningu nie brakowało zarówno treningów szybszych, powtórzeń 200m, 400m na pełnym wypoczynku, krótkich i długich interwałów udało się zdobyć zapas prędkości i jako amator zbliżyłem się do 3min/km. 5km okazało się długim biegiem, miałem zapas prędkości więc spokojnie mogłem ruszyć pierwszy kilometr za szybko i pod koniec cierpieć. Spokojnie mogłem biegać szybkie biegi na 5km czy taktyczne biegi gdzie ostatnie 400m wychodziły w granicach 2:50/km Z perspektywy biegacza który jest obiegany na szybkich, krótkich odcinkach 5km jest długie, ale jest na tyle krótkie że wybaczy błędy. 10km natomiast jest wg mnie dystansem trudniejszym - na tyle długi, że ciężko dowieźć do końca wynik kiedy pierwsze kilometry poszliśmy za mocno, jednocześnie na tyle szybki, że biegany na bardzo wysokim zakwaszeniu. Półmaraton jest przyjemniejszy niż 10km bo biegany delikatnie pod progiem mleczanowym nie zakwasza tak mięśni jak 10km, 5km zakwasza i męczy bardziej ale trwa zdecydowanie krócej. A 10km które jest pośrodku między szybkością a wytrzymałością potrafi człowieka sponiewierać.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Pn, 23 listopada 2020, 14:46 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga

Dołączył(a): Śr, 12 sierpnia 2015, 13:40
Posty: 241
5km - kocham i nienawidzę jednocześnie :bum:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Pn, 23 listopada 2020, 16:54 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 4 sierpnia 2007, 23:18
Posty: 9927
Cytuj:
Zbyt wolny lub zbyt mocny początek może skutecznie zaprzepaścić szansę na rekordowy bieg.

Zgada sie. Ale porównując bieg na 800m, gdzie mijając linie 200m o jedna sekundę za szybko albo za wolno można sobie podarować resztę zawodów, to te 5000m juz przebaczy trochę więcej.

_________________
BLOG
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Pn, 23 listopada 2020, 22:52 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 31 grudnia 2015, 10:24
Posty: 392
Lokalizacja: Wrocław
5 km, mój ukochany dystans :). Zawsze najlepiej wychodziły mi starty właśnie na piątkę. Z osobami z którymi nie miałam szans na 10 km czy tym bardziej na HM wygrywałam właśnie podczas tego krótkiego biegu. Wiadomo, że nie obyło się początkowo bez błędów czyli za szybkiego początku, ale jak już zdobyłam większe doświadczenie to lepiej wychodziło rozłożenie sił.
Za co kocham piątkę? Za dynamikę, za to że cały czas coś na nim się dzieje, za to iż bieg trwa na tyle krótko że mogę sobie wyobrazić jak biorę głęboki wdech i zanurzam mocno, po uszy w ból. Tutaj trzeba być cały czas skupionym. Najtrudniejszy zazwyczaj był dla mnie 3 km - już zaczynało boleć, a do mety wciąż jeszcze daleko. Na 4 km czuć już przyciąganie mety, to ostateczna mobilizacja i głębsze zanurzenie w cierpienie. Przy najbardziej udanych biegach koncentracja nie opuszczała mnie od początku do końca, mogłam nic nie widzieć, nic nie słyszeć za to cały czas napierać i koncentrować się tylko na tym by za wszelką cenę trzymać tempo. Zazwyczaj gdy była najlepsza forma, udawało mi się na finiszu wykrzesać dodatkowe siły i bezlitośnie przeganiać panów :hej: . Z paniami gorzej bo albo to stricte top, albo panie za mną. Bieg na 5 km to też taka biegowa agresja, tu trzeba atakować, walczyć, kiedy inni słabną - wyprzedzać, jak drapieżnik. To też agresja skierowana w samego siebie, bo musisz sobie ten ból zadać samemu. Szybką piątkę czuje się we wszystkich komórkach, przeszywa ciało na wskroś, ale podstawowa zaleta - to trwa krótko! Jedna z moich strategii to "branie na przeczekanie" - to jeszcze tylko np. 6 minut wysiłku, to tylko chwila - po prostu takie zawieszenie w próżni.
Po raz ostatni 5 km biegłam 19.01 tego roku. Dopóki nie osiągnę lepszego poziomu (tak, po ponad roku od przetrenowania wciąż baaardzo dużo brakuje do formy sprzed) nie planuję startów nawet jeśli będą możliwe, ale wierzę że kiedy przyjdzie na to właściwy moment, to jeszcze zaatakuję :). Wystarczy że teraz o tym piszę i pojawia się głód startu na tym dystansie :)

_________________
Obecnie w walce o powrót do poziomu sprzed przetrenowania..

https://www.instagram.com/jnalew/
https://www.strava.com/athletes/19149633

Blog treningowy
Blog - komentarze

5 km 20:11, 09.2018r.
10 km 42:49 12.2018r.
21,097 km 1:39:37, 06.2018r.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Pn, 23 listopada 2020, 23:21 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 4 sierpnia 2007, 23:18
Posty: 9927
j.nalew napisał(a):
5 km, mój ukochany dystans :). Zawsze najlepiej wychodziły mi starty właśnie na piątkę. Z osobami z którymi nie miałam szans na 10 km czy tym bardziej na HM wygrywałam właśnie podczas tego krótkiego biegu. Wiadomo, że nie obyło się początkowo bez błędów czyli za szybkiego początku, ale jak już zdobyłam większe doświadczenie to lepiej wychodziło rozłożenie sił.
Za co kocham piątkę? Za dynamikę, za to że cały czas coś na nim się dzieje, za to iż bieg trwa na tyle krótko że mogę sobie wyobrazić jak biorę głęboki wdech i zanurzam mocno, po uszy w ból. Tutaj trzeba być cały czas skupionym. Najtrudniejszy zazwyczaj był dla mnie 3 km - już zaczynało boleć, a do mety wciąż jeszcze daleko. Na 4 km czuć już przyciąganie mety, to ostateczna mobilizacja i głębsze zanurzenie w cierpienie. Przy najbardziej udanych biegach koncentracja nie opuszczała mnie od początku do końca, mogłam nic nie widzieć, nic nie słyszeć za to cały czas napierać i koncentrować się tylko na tym by za wszelką cenę trzymać tempo. Zazwyczaj gdy była najlepsza forma, udawało mi się na finiszu wykrzesać dodatkowe siły i bezlitośnie przeganiać panów :hej: . Z paniami gorzej bo albo to stricte top, albo panie za mną. Bieg na 5 km to też taka biegowa agresja, tu trzeba atakować, walczyć, kiedy inni słabną - wyprzedzać, jak drapieżnik. To też agresja skierowana w samego siebie, bo musisz sobie ten ból zadać samemu. Szybką piątkę czuje się we wszystkich komórkach, przeszywa ciało na wskroś, ale podstawowa zaleta - to trwa krótko! Jedna z moich strategii to "branie na przeczekanie" - to jeszcze tylko np. 6 minut wysiłku, to tylko chwila - po prostu takie zawieszenie w próżni.
Po raz ostatni 5 km biegłam 19.01 tego roku. Dopóki nie osiągnę lepszego poziomu (tak, po ponad roku od przetrenowania wciąż baaardzo dużo brakuje do formy sprzed) nie planuję startów nawet jeśli będą możliwe, ale wierzę że kiedy przyjdzie na to właściwy moment, to jeszcze zaatakuję :). Wystarczy że teraz o tym piszę i pojawia się głód startu na tym dystansie :)

+1 !!

_________________
BLOG
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Wt, 24 listopada 2020, 00:02 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr, 18 lipca 2018, 18:14
Posty: 45
5km jest o tyle fajne, że można pół nocy przed startem nie przespać, nie trzeba tak bardzo pilnować diety czy nawodnienia a nawet pomimo gorszego poczucia przed zawodami, i tak da się pobiec mocno.

Ostatnio, z uwagi na pojawienie się drugiego dziecka w rodzinie, mam nieco mniej czasu na bieganie. Znalazłem taki plan:
https://bieganie.pl/?cat=19&id=293&show=1

Co o nim myślicie? W tygodniu 10-11 w środkowym treningu jest przeskok z minutówek (w poprzednich tygodniach 3- i 2-minutówek) od razu na 2x3km, teoretycznie na tej samej intensywności. Zastanawiam się czy rzeczywiście próbować to pobiec podobnym tempem?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Wt, 24 listopada 2020, 09:14 
Offline
Wyga
Wyga

Dołączył(a): Śr, 29 maja 2019, 09:53
Posty: 107
Piątkę dotychczas biegłem 2 razy i to specyficzną bo ze startu indywidualnego, zawodnicy ruszają co 15 sekund. Z jednej strony startujesz sam, widzisz przed sobą plecy poprzednika i wewnętrzny głos kusi " bierz go " z drugiej strony ta obawa przed spaleniem początku i świadomość rywala za plecami potrafią namieszać w glowie i nogach.
Po dwóch startach wydaje mi się, że mam " zbyt silny " wewnętrzny hamulec, po przekroczeniu mety czuję, że mogłem pociągnąć trochę mocniej , nie ma podpierania kolan itp. jest niedosyt.
5 km będę biegać przy kolejnych okazjach, ciekawi mnie jak się zachowam w biegu ze startem wspólnym, czy będzie trudniej czy łatwiej za to nie mam takiej ciekawości odnośnie maratonu, połówkę biegam ale do maratonu nie ciągnie mnie wcale.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Wt, 24 listopada 2020, 10:24 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 4 sierpnia 2007, 23:18
Posty: 9927
paul napisał(a):
5km jest o tyle fajne, że można pół nocy przed startem nie przespać, nie trzeba tak bardzo pilnować diety czy nawodnienia a nawet pomimo gorszego poczucia przed zawodami, i tak da się pobiec mocno.

No to raczej pobiegłeś ten dystans daleko od maksa.

_________________
BLOG
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Wt, 24 listopada 2020, 12:57 
Offline
Wyga
Wyga

Dołączył(a): Wt, 23 kwietnia 2013, 22:04
Posty: 134
Oj nie wybacza. Można pobiec 2km na kozaku i wydaje się, że jest dobrze. Na 3km często okazuje się, że było za dobrze i krążą najgorsze myśli po głowie by zejść. Aczkolwiek to śliski temat bo kryzys na 3 i 4km jeśli biegniesz optymalnie i tak przyjdzie. Większy lub mniejszy. Potem gdy przetrwasz i czujesz "zapach" mety to nagle cudownie okazuje się, że możesz jakieś tam opary z siebie jeszcze wycisnąć. Dystans fascynujący ale raczej tylko, dla tych którzy lubią się sponiewierać :oczko:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Wt, 24 listopada 2020, 18:44 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 10 października 2018, 10:40
Posty: 1049
Nie mam zbyt dużego doświadczenia z 5 km, bo biegłem raptem chyba z 5 razy i 2 razy solo, ale pamiętam jakieś półtora roku temu jak byłem na poziomie 22:50 jakoś i na pierwszych 400 metrach parkruna odpaliłem na podbiegu 3-4% tempo 4:00. Ale miałem bombę, nawet fakt, że była nawrotka i zbieg nie pomógł. Cierpiałem od chyba 3 minuty do końca tak bardzo, że aż się wtedy tego dystansu wystraszyłem. Teraz jak łamałem 20 minut nie byłem nawet blisko takiego bólu jaki przeżyłem wtedy.

_________________
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=60020
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=60021


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Wt, 24 listopada 2020, 22:56 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 2 listopada 2020, 23:20
Posty: 336
Lokalizacja: zdecydowanie las
Czy piątka nie wybacza, może i tak ale Każdy dystans nie wybacza.
A "najzabawniejsza" jest trójka. :hej:

_________________
Blog - https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&p=1029777#p1029777
Komentarze - https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=62464


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Śr, 25 listopada 2020, 00:39 
Online
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 18 września 2019, 21:23
Posty: 437
Lokalizacja: wieś na Mazowszu
Jak każdy wie, Piątka to mój ulubiony dystans. Biegam od roku, a tak sensowniej po chorobach i kontuzji od kwietnia i tego roku i tego lata i jesienią biegłem najpierw 2 piątki jako sprawdzian na treningu (asfalt i stadion), a potem to już ciąg 8 różnych zawodów (zarówno las, park, asfalt, ulica, stadion, mieszana nawierzchnia). Każdy bieg był właściwie inny, ciągle dobierałem taktykę, raz szybko zaczynałem, potem 3 i 4 km wolniej i ostatni szybko, albo od początku na 100% i niestety na ostatniej prostej ledwo doszedłem na wacianych nogach, mając odruchy wym... itd. , zawsze starałem się biec na maksa, dając z siebie wszystko. Wiele razy na 4 czy 5 km myślałem, po co ja startuję i to ostatni raz, a potem zapisywałem się na kolejne zawody. Zwykle miałem pecha, bo akurat na dzień zawodów był szczyt gorąca, czasami jednodniowy. Nie biegam szczególnie szybko, a w roku covida-19 startujących jak na lekarstwo, więc zwykle ścigałem się z samym sobą, raz tylko w biegu dzika było ponad 200 biegaczy i biegaczek i tam można było rywalizować na trasie, udało mi się przybiec około 25% startujących (czyli na każdych 4 biegnących 1 mnie wyprzedził, a ja 3), a na finiszu stoczyłem "walkę" z jakąś babką z miejscowego klubu, która była mocno zagrzewana dopingiem, było to nawet zabawne, bo dała gazu jakby walczyła o czołowe miejsca, co i mnie dodatkowo zmotywowało.
Jeszcze bardziej od samych zawodów lubię "trening" do piątki, co właściwie jest tożsame z moim bieganiem dla zdrowia. Dystans ten chyba najbardziej łączy wytrzymałość i elementy szybkościowe, więc jest bardzo urozmaicony. Biegam więc zarówno BS (raczej krótsze niż dłuższe), przebieżki, podbiegi, różne biegi progowe, interwały i rytmy. Każdy trening staram się dostosować do aktualnych potrzeb, moich braków, stanu zdrowia, samopoczucia, pogody itd. Chociaż w życiu lubię wszystko planować, to nauczyłem się, że w bieganiu trochę jak na giełdzie, najlepszy plan to brak twardego planu i reagowanie na bieżąco (choć zawsze trzeba wiedzieć jak już wybieram jakiś trening, czemu on ma służyć, może to być tylko dla przyjemności, poprawy samopoczucia).
Jedyne co zmienię w przyszłym roku, to na pewno zmniejszę częstotliwość startów.

_________________
Blog Danielesem (nie)tylko dla zdrowia
Komentarze do bloga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Śr, 25 listopada 2020, 08:37 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 4 sierpnia 2007, 23:18
Posty: 9927
50latek napisał(a):
Jak każdy wie, Piątka to mój ulubiony dystans. Biegam od roku, a tak sensowniej po chorobach i kontuzji od kwietnia i tego roku i tego lata i jesienią biegłem najpierw 2 piątki jako sprawdzian na treningu (asfalt i stadion), a potem to już ciąg 8 różnych zawodów (zarówno las, park, asfalt, ulica, stadion, mieszana nawierzchnia). Każdy bieg był właściwie inny, ciągle dobierałem taktykę, raz szybko zaczynałem, potem 3 i 4 km wolniej i ostatni szybko, albo od początku na 100% i niestety na ostatniej prostej ledwo doszedłem na wacianych nogach, mając odruchy wym... itd. , zawsze starałem się biec na maksa, dając z siebie wszystko. Wiele razy na 4 czy 5 km myślałem, po co ja startuję i to ostatni raz, a potem zapisywałem się na kolejne zawody. Zwykle miałem pecha, bo akurat na dzień zawodów był szczyt gorąca, czasami jednodniowy. Nie biegam szczególnie szybko, a w roku covida-19 startujących jak na lekarstwo, więc zwykle ścigałem się z samym sobą, raz tylko w biegu dzika było ponad 200 biegaczy i biegaczek i tam można było rywalizować na trasie, udało mi się przybiec około 25% startujących (czyli na każdych 4 biegnących 1 mnie wyprzedził, a ja 3), a na finiszu stoczyłem "walkę" z jakąś babką z miejscowego klubu, która była mocno zagrzewana dopingiem, było to nawet zabawne, bo dała gazu jakby walczyła o czołowe miejsca, co i mnie dodatkowo zmotywowało.
Jeszcze bardziej od samych zawodów lubię "trening" do piątki, co właściwie jest tożsame z moim bieganiem dla zdrowia. Dystans ten chyba najbardziej łączy wytrzymałość i elementy szybkościowe, więc jest bardzo urozmaicony. Biegam więc zarówno BS (raczej krótsze niż dłuższe), przebieżki, podbiegi, różne biegi progowe, interwały i rytmy. Każdy trening staram się dostosować do aktualnych potrzeb, moich braków, stanu zdrowia, samopoczucia, pogody itd. Chociaż w życiu lubię wszystko planować, to nauczyłem się, że w bieganiu trochę jak na giełdzie, najlepszy plan to brak twardego planu i reagowanie na bieżąco (choć zawsze trzeba wiedzieć jak już wybieram jakiś trening, czemu on ma służyć, może to być tylko dla przyjemności, poprawy samopoczucia).
Jedyne co zmienię w przyszłym roku, to na pewno zmniejszę częstotliwość startów.

Moge tu na wszystkie wpisy napisać jedno zdanie:
Spróbujcie MD, to dopiero jest urozmaicone i poniewiera.

Ale mam pytanie, dlaczego:
Cytuj:
Jedyne co zmienię w przyszłym roku, to na pewno zmniejszę częstotliwość startów.

Mamy lata w których biegamy z grupa do 30 zawodów w roku.
Przy tym musisz sie nauczyc dzielić zawody na:
- przygotowawcze
- testowe
- na przetarcie
- treningowe
- główne
- plan B

_________________
BLOG
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Komentarz do artykułu Piątka nie wybacza
Nowy postNapisane: Śr, 25 listopada 2020, 09:24 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga

Dołączył(a): Śr, 23 kwietnia 2014, 12:42
Posty: 241
Na piątkę to lubię się podczepić się pod silniejszą grupę i wytrzymać ile się da. Jeżeli pociągnę tak z 3,5km to już jest dobrze. Ostatnie kilkaset metrów, może kilometr dać jeszcze z wątroby, głową dobiegnąć i jest świetny wynik. Przebiegłem kilkanaście piątek, może nawet z dwadzieścia kilka - po asfalcie po ścieżkach gruntowych, przełaje i jakieś miksy ale że nigdy na atestowanej trasie wiec teoretycznie nie mam nawet życiówki z tego dystansu :)

_________________
BLOG
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 96 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL