Teraz jest Pn, 19 kwietnia 2021, 21:39

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 124 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 9  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Wt, 22 września 2020, 19:58 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): Wt, 4 września 2018, 21:02
Posty: 11
Czolem biegacze!

Kilka danych o mnie: plec: mezczyzna, wiek 35 lat, wzrost 190 cm, waga 92 kg, wydolnosc - dramatyczna.

Jako dziecko/nastolatek uprawialem wyczynowo pilke nozna - wtedy nie wiedzialem nawet, ze bieganie moze meczyc - bylem nie do zajechania.

Pozniej studia, imprezy. Po studiach 20 kg nadwagi. I od tamtej pory zaczalem przygode z bieganiem jako sportem majacym wspomoc odchudzanie. Do 30-stki bylo bardzo przyzwoicie tzn. wraz z treningami byly tez postepy (szybko budowalem forme - zrzucalem kg, z latwoscia budowalem wydolnosc).

Problemy zaczely sie po 30-stce. Biegalem pol roku w wieku 31 lat (wiosna, lato). Biegalem pol roku w wieku 33 lat (wiosna, lato). Za kazdym razem aby zrzucic kilka kg nadbagazu po okresie zimowym, ale tez zeby sie poruszac, poprawic wydolnosc, wzmocnic uklad sercowo-naczyniowy.

Co mam na mysli piszac, ze problemy zaczely sie po ''30-tce''? Fatalna forma wyjsciowa, i bardzo trudna adaptacja do biegania. Przed 30-tka trudne byly tylko pierwsze 2-3 biegi - w pierwszym tygodniu biegania. Od drugiego tygodnia bylem juz w stanie biec ok 20 minut bez zatrzymania. Po 4 tygodniach robilem 5 km tempem 6 min / 1 km. I to mi wystarczalo. Natomiast po ''30-tce'' nie bylem juz w stanie biec ciagiem. Pierwsze 3 miesiace to byly marszo-biegi. Po 3 miesiacach biegalem juz 5 km ale juz czasem 6:30 / 1 km.

Jak jest teraz?? ... Znow zabralem sie za bieganie aby zrzucic nadbagaz (co sie udaje bo schudlem ze 102 kg do 92 kg - pozostaly jeszcze 2 kg) ale tym razem z postanowieniem, ze wytrwam w tym sporcie i bede regularnie bral udzial w zawodach na 5 - 10 km aby utrzymac forme. Biegam regularnie (3 razy w tygodniu - nie opuscilem zadnej sesji treningowej) od 15 tygodni (a wiec nie dlugo zamkne 4 miesiac). Niestety idzie mi to opornie jak nigdy dotad... W dalszym ciagu robie tylko marszo-biegi... Zaczalem od 4 minut marsz / 2 minut bieg. Pozniej zwiekszalem czas biegu kosztem marszu. Na poczatku dodawalem pol minuty biegu tygodniowo kosztem marszu. Pozniej pol minuty co 2 tygodnie (nie bylem w stanie szybko zaadoptowac sie do wiekszej intensywnosci). Doszedlem w koncu do poziomu 5 serii po 6 minut (5 minut bieg / 1 minuta marsz). Wkrotce chce przebiec 5 km jednym ciagiem...

Tak wiec dopiero w 15-tym tygodniu biegania jestem w stanie zrobic zaledwie marszo-bieg 5 minut bieg / 1 minuta marsz x 5 serii (w sumie 25 minut bieg / 5 minut marsz). Do tej pory nie jestem w stanie biec bez przerwy przez 30 minut - mam nadzieje, ze wkrotce mi sie to uda. Tak powolny progres jest strasznie frustrujacy. Nie pale, nie pije, odzywiam sie zdrowo, obecnie nie mam wielkiej nadwagi (tylko te zbedne 2 kg), biegam regularnie - nie opuszczam treningow. Zaznaczam, ze biegne spokojnym tempem (ok 6:15 - 6:20 minut / 1 km).

Pojawily sie u mnie niepokojace objawy po bieganiu. Te objawy byly tez i wczesniej (bieganie po 30-tce). Ale teraz mam wrazenie, ze przybieraja na sile. W trakcie biegania jest jeszcze ok. Bezposrednio po bieganiu tez ok. Natomiast w fazie schladzenia (bezposrednio po bieganiu maszeruje jeszcze przez ok 5 minut) czesto obserwuje u siebie dolegliwosci, ktore mnie niepokoja: robi mi sie slabo, mam uczucie ze trace grunt pod nogami, scisk/bol z tylu glowy, scisk/bol w klatce piersiowej, drzenie calego ciala, wrazliwosc na swiatlo i dzwiek (np. sam halas przejezdzajacych rowerzystow i widok zapalonych rowerowych swiatel powoduja wzmozone drzenie ciala). Dzis po bieganiu (marszo-biegi 6 serii 5 minut bieg / 1 minuta marsz, tempo spokojne 6:18 minut / 1 km) zupelnie mnie odcielo, chcialem dojsc do najblizszej lawki zeby usiasc i odpoczac ale nie bylem w stanie, usiadlem na trawie w srodku lasu, trzesly mi sie rece.

Bede musial skonsultowac to z lekarzem. Ale chcialbym zapytac Was o 2 sprawy:

1. Czy ktos z Was przechodzil podobne katusze?? Co to moze byc???

2. Co moge zmienic w swoim treningu aby efektywniej zbudowac forme/wydolnosc??? Cel to regularne biegi na 5-10 kg. Tak jak pisalem wyzej, trenuje od 15 tygodni, 3 razy w tygodniu, marszobiegi (bieg spokojnym tempem). Niedlugo chcialbym przejsc do biegu ciaglego. Czy powinienem dodac jakies elementy do treningu aby odbywalo sie to szybciej/sprawniej???


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Wt, 22 września 2020, 20:25 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 10 czerwca 2009, 16:59
Posty: 1315
Lokalizacja: Wrocław
Jak się odżywiasz?

_________________
Powroty są ciężkie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Wt, 22 września 2020, 21:05 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): Wt, 4 września 2018, 21:02
Posty: 11
thomekh napisał(a):
Jak się odżywiasz?


Zdrowo:) Staram sie jesc produkty naturalne, nieprzetworzone. W dni biegowe zaczynam dzien od owsianki z mlekiem lub makaronu z truskawkami (weglowodany). Na pol godziny przed bieganiem jem owoce np. banany (weglowodany proste). Bazuje na weglowodanach. Na obiad chude mieso i warzywa. Kolacja to nabial. Odpowiednio sie nawadniam.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Wt, 22 września 2020, 21:31 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 10 czerwca 2009, 16:59
Posty: 1315
Lokalizacja: Wrocław
alex_ali napisał(a):
thomekh napisał(a):
Jak się odżywiasz?


Zdrowo:) Staram sie jesc produkty naturalne, nieprzetworzone. W dni biegowe zaczynam dzien od owsianki z mlekiem lub makaronu z truskawkami (weglowodany). Na pol godziny przed bieganiem jem owoce np. banany (weglowodany proste). Bazuje na weglowodanach. Na obiad chude mieso i warzywa. Kolacja to nabial. Odpowiednio sie nawadniam.



Masz kolego insulinooporność. Jesz praktycznie sam cukier, 0 tłuszczy. Przejdź na low carb / kwaśniewskiego i ciesz się zdrowiem.

_________________
Powroty są ciężkie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Śr, 23 września 2020, 00:46 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): Wt, 4 września 2018, 21:02
Posty: 11
thomekh napisał(a):
alex_ali napisał(a):
thomekh napisał(a):
Jak się odżywiasz?


Zdrowo:) Staram sie jesc produkty naturalne, nieprzetworzone. W dni biegowe zaczynam dzien od owsianki z mlekiem lub makaronu z truskawkami (weglowodany). Na pol godziny przed bieganiem jem owoce np. banany (weglowodany proste). Bazuje na weglowodanach. Na obiad chude mieso i warzywa. Kolacja to nabial. Odpowiednio sie nawadniam.



Masz kolego insulinooporność. Jesz praktycznie sam cukier, 0 tłuszczy. Przejdź na low carb / kwaśniewskiego i ciesz się zdrowiem.


Insulinoodpornosc? Brzmi jak wyrok. Oby nie! Troche sie gubie w tych wszystkich dietach... Jem duzo wegli bo przeciez wegle to energia. Moj znajomy trener personalny zalecil mi zebym jadl weglowodany proste na pol godziny przed bieganiem zeby doladowac sie energetycznie. Mowil zebym jadl banany czy truskawki przed bieganiem, zebym niejako ''dobijal'' cukry tak przed jak i zaraz po bieganiu jako antidotum na moje zjazdy, oslabienia, drgawki po treningu. Ty z kolei sugerujesz redukcje cukrow:) I badz pan madry hehe... Chyba powinienem sie wybrac do lekarza zeby to jakos zweryfikowac... Tak czy siak w moim wieku, przy mojej wadze, zdrowym prowadzeniu sie, regularnych treningach - nie powinno byc az takiej dramy wydolnosciowej... Chryste Panie!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Śr, 23 września 2020, 07:53 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 10 października 2018, 10:40
Posty: 1049
Objawy, które opisujesz po treningu według mnie nie mają wiele wspólnego z jako taką wydolnością organizmu, ale są bardzo niepokojące.
Wskazujesz na wysiłkowy ból z tyłu głowy. To może być objaw np. nadciśnienia tętniczego (zła dieta za dużo soli) oraz miękkie nogi (potencjalne problemy z krążeniem krwi). Całość może być jeszcze okraszona problemami cukrowymi (insulinooporność), dlatego przede wszystkim zrób badania krwi i zrób sobie podstawowe badania (ciśnienie, praca serca itd). Weź również pod uwagę, że może to co opisujesz jako tempo spokojne jest dla organizmu szokiem i tempo 6:15 nie jest tempem spokojnym, tylko szaleńczą walką organizmu o życie. Poza tym idąc na 5 km truchtu nie trzeba się ładować weglami bo tyle z powodzeniem mamy w mięśniach i wątrobie. Powodzenia.

_________________
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=60020
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=60021


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Śr, 23 września 2020, 08:58 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga

Dołączył(a): Śr, 19 czerwca 2019, 18:13
Posty: 181
thomekh napisał(a):
Masz kolego insulinooporność. Jesz praktycznie sam cukier, 0 tłuszczy. Przejdź na low carb / kwaśniewskiego i ciesz się zdrowiem.


Litości od Boga, nie róbmy z tego jakiegoś forum altmedowego. Diagnoza insulinooporności na podstawie opisu odczuć po bieganiu?

Pójdź zrobić podstawowe badania które wymienił kolega w poście wyżej, Twoje objawy nie są normalne (na dłuższą metę) - jeśli masz tak od np. kilku miesięcy i się to utrzymuje to warto skonsultować to z lekarzem.

_________________
Mój biegowy blog
Komentarze do bloga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Śr, 23 września 2020, 09:14 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn, 13 stycznia 2014, 23:52
Posty: 36
Lokalizacja: wwl
alex_ali napisał(a):
Jem duzo wegli bo przeciez wegle to energia. Moj znajomy trener personalny zalecil mi zebym jadl weglowodany proste na pol godziny przed bieganiem zeby doladowac sie energetycznie. Mowil zebym jadl banany czy truskawki przed bieganiem, zebym niejako ''dobijal'' cukry tak przed jak i zaraz po bieganiu jako antidotum na moje zjazdy, oslabienia, drgawki po treningu.


Na 30 minut spokojnego biegu jesz 30 minut przed bieganiem :niewiem: ??


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Śr, 23 września 2020, 09:40 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): N, 28 lipca 2013, 10:11
Posty: 278
na moje oko to nie problem z wydolnością tylko ze zdrowiem. Udaj się do lekarza rodzinnego (i to najlepiej jak najszybciej), zrób morfologie itp.
Jestem praktycznie pewien, że problem nie leży w sferze biegowej (treningu itp.), a zdrowotnej.
Plus jest taki, że jak ogarniesz zdrowie to efekty biegowe powinny drastycznie wzrosnąć :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Śr, 23 września 2020, 14:15 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): Wt, 4 września 2018, 21:02
Posty: 11
Dziekuje wszystkim, ktorzy poswiecili czas aby przeczytac moj dlugi post i odpowiedziec na niego.

Odnoszac sie do Waszych odpowiedzi. Czyli wyglada na to, ze problem lezy stricte w moim zdrowiu, a nie w zle dobranym/wykonanym treningu. Tak zreszta myslalem bo skoro biegajac przed ''30-tka'' szybko adoptowalem sie do wysilku biegowego i np. juz w drugim tygodniu treningow biegalem 3 km ciaglym biegiem po czym wracalem niewzruszony do domu, a teraz aby przebiec te same 3 km musialem trenowac 12 tygodni ( ! ) to cos tu jest nie halo. Co prawda jestem juz starszy pare lat ale mimo wszystko 35 lat na karku to jeszcze nie starosc:) Zwolnie tez tempo biegu bo faktycznie piszac, ze biegam tempem spokojnym (6:15-6:20) mialem na mysli tempo spokojne dla Was:) bo malo jest tu chyba osob, ktore potrzebuja az ponad 6 minut aby zrobic 1 km... Obecnie moje tempo maksymalne bazujac na tescie coopera to ok 5:50 minut / 1 km. Wiec zwolnie tempo do powiedzmy 6:30-6:40 minut / 1 km aby zredukowac moje zdrowotne cierpienia na mecie. Mam nadzieje, ze tempo przyjdzie z czasem. Czyli zostaje lekarz. Problem z lekarzami jest taki, ze oni bagatelizuja objawy widzac osobe mloda, dobrze wygladajaca. Juz to przerabialem na przestrzeni ostatnich 10 lat. Oni widza problem dopiero jak czlowiek jest juz po zawale:) Dziekuje Panowie i pozdrawiam!!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Śr, 23 września 2020, 14:27 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 31 grudnia 2015, 10:24
Posty: 392
Lokalizacja: Wrocław
alex_ali napisał(a):
Problem z lekarzami jest taki, ze oni bagatelizuja objawy widzac osobe mloda, dobrze wygladajaca. Juz to przerabialem na przestrzeni ostatnich 10 lat. Oni widza problem dopiero jak czlowiek jest juz po zawale:) Dziekuje Panowie i pozdrawiam!!


Gdy poszłam do lekarza ogólnego informując go o drastycznym pogorszeniu formy dostałam skierowana na dokładne badania krwi, osłuchana, pomiary ciśnienia, szczegółowy wywiad i coś tam jeszcze było, ale już nie pamiętam. Aż byłam zdziwiona, że lekarz potraktował to poważnie.

Gdy poszłam prywatnie do lekarza sportowego miałam wykonany już całkowity przegląd łącznie z badaniami kardiologicznymi, zapłaciłam 350zł plus zalecone badania krwi. Na pewnych rzeczach się nie oszczędza. Skoro trafiałeś na takich lekarzy to idź prywatnie, poszukaj kogoś o dobrych opiniach. Zdrowie mamy tylko jedno, nie zwlekaj. Powodzenia.

Ps. a o wieku zapomnij, będąc w zdrowiu przez wiele lat możesz jeszcze poprawiać wyniki..

_________________
Obecnie w walce o powrót do poziomu sprzed przetrenowania..

https://www.instagram.com/jnalew/
https://www.strava.com/athletes/19149633

Blog treningowy
Blog - komentarze

5 km 20:11, 09.2018r.
10 km 42:49 12.2018r.
21,097 km 1:39:37, 06.2018r.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Śr, 23 września 2020, 14:28 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 4 września 2019, 12:45
Posty: 388
Lokalizacja: Warszawa
Badania warto zrobić. Zawsze będziesz wiedział więcej i albo znajdziesz przyczynę, albo wykluczysz część domysłów. Jeżeli 5:50 to twoje obecne tempo z testu Coopera, to raczej wolniej powinieneś biegać dłuższe wybiegania niż 6:15-6:20. bo w tej chwili 30 minut to dla ciebie dłuższe wybieganie. Albo wprowadź treningi naprzemienne np. dwa kolejne 30 minut tempem mocno luźnym, po którym nie masz problemów, taki super lekki leniwy trucht, a jeden raz np. coś takiego 3x 3minuty tempem 5:30-5:50 na przerwie 3 minuty marsz. Czyli ćwiczysz i swoją wydolność tlenową i trochę pobudzasz mięśnie do mocniejszej pracy.

_________________
BLOG / KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Śr, 23 września 2020, 14:35 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): N, 28 lipca 2013, 10:11
Posty: 278
Cytuj:
Natomiast w fazie schladzenia (bezposrednio po bieganiu maszeruje jeszcze przez ok 5 minut) czesto obserwuje u siebie dolegliwosci, ktore mnie niepokoja: robi mi sie slabo, mam uczucie ze trace grunt pod nogami, scisk/bol z tylu glowy, scisk/bol w klatce piersiowej, drzenie calego ciala, wrazliwosc na swiatlo i dzwiek (np. sam halas przejezdzajacych rowerzystow i widok zapalonych rowerowych swiatel powoduja wzmozone drzenie ciala)

jak po opisaniu tego lekarzowi nie dostaniesz kompletu badań to zmień lekarza rodzinnego. Poważnie mówię.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Śr, 23 września 2020, 18:23 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 18 września 2019, 21:23
Posty: 437
Lokalizacja: wieś na Mazowszu
alex_ali napisał(a):
Zwolnie tez tempo biegu bo faktycznie piszac, ze biegam tempem spokojnym (6:15-6:20) mialem na mysli tempo spokojne dla Was:) bo malo jest tu chyba osob, ktore potrzebuja az ponad 6 minut aby zrobic 1 km... Obecnie moje tempo maksymalne bazujac na tescie coopera to ok 5:50 minut / 1 km. Wiec zwolnie tempo do powiedzmy 6:30-6:40 minut / 1 km aby zredukowac moje zdrowotne cierpienia na mecie.

Nie wiem, czy jeszcze odpiszesz, ale co oznacza dla Ciebie tempo maksymalne 5:50 z testu Coopera? Robiłeś teraz test 12 minutowego maksymalnie szybkiego biegu (po którym niemal padałeś)i wyszło tempo 5:50? Bo piszesz, że wciąż biegasz 5 min/marsz 1 min, a nie 12 minut ciągiem.
Bo jeśli 5:50 to tempo coopera, to bieg spokojny powinieneś robić na początku nawet wolniej niż 7:00.
Wiem, że to znowu trudne dla kogoś o twoim wzroście, ale tak to wygląda. Kłopoty ze zdrowiem mogą mieć inne podłoże , ale mogą wynikać po prostu ze zbyt dużego wysiłku i być tylko spowodowane zbyt intensywnym , szybkim jak na początek bieganiem.
Sam to przerabiałem zimą tego roku. Niestety nie każdy ma predyspozycje sportowe, ale prawie każdy może biegać, tylko niektórzy nieco wolniej, albo nieco dłużej dochodzić do szybszego biegu.

_________________
Blog Danielesem (nie)tylko dla zdrowia
Komentarze do bloga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: wydolnosciowy dramat - pomozcie !!!
Nowy postNapisane: Śr, 23 września 2020, 19:38 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): Wt, 4 września 2018, 21:02
Posty: 11
''Nie wiem, czy jeszcze odpiszesz, ale co oznacza dla Ciebie tempo maksymalne 5:50 z testu Coopera? Robiłeś teraz test 12 minutowego maksymalnie szybkiego biegu (po którym niemal padałeś)i wyszło tempo 5:50? Bo piszesz, że wciąż biegasz 5 min/marsz 1 min, a nie 12 minut ciągiem.''

Odpisze, odpisze:) Caly czas monitoruje forum na wypadek gdyby ktos podzielil sie zlota mysla:)

Juz doprecyzowuje......

Mam 35 lat. Biegam (w tym roku) od 15 tygodni. Zanim zaczalem biegac bylem swiadomy katorgi, ktora mnie czeka, bylem swiadomy swojej fatalnej formy wyjsciowej. Ta swiadomosc wziela sie stad, ze odkad skonczylem 26 lat (i zaczely sie problemy z przybieraniem masy ciala) biegalem mniej wiecej przez 6 miesiecy co 2 lata (glownie aby wspomoc odchudzanie) - takie zrywy:)
I tak...

26 lat - bieganie 6 miesiecy - moj organizm szybko adoptowal sie do wysilku - w drugim tygodniu treningow biegalem juz ciagiem 3 km - w czwartym tygodniu treningow biegalem juz ciagiem 5 km - i wtedy juz nie zwiekszalem sobie dystansu, zwiekszalem tempo (bez patrzenia na zegarek) - w kazdym razie mniej wiecej po pierwszym miesiacu treningow biegalem juz ''piatke'' zwiekszajac stopniowo tempo, po treningu czulem sie dobrze, dolegliwosci brak, pozniej przyszla jesien/zima i odpuszczalem treningi...;

28 lat - tak samo jak wyzej;

31 lat - nagle pojawil sie problem:) Odkrylem, ze nie jestem juz w stanie biec ciagiem tak jak wczesniej. Walilem glowa w mur starajac sie zlamac te ograniczenia ale nic z tego. Po przebiegnieciu 1-2 km padalem z wycienczenia. Wiec wdrozylem w zycie marszo-biegi i dopiero po kilku miesiacach zrobilem 3 km, a nastepnie 5 km... ale kosztowalo mnie to duuuzo pracy;

33 lata - podobnie jak wyzej tyle, ze od razu zaczalem od marszo-biegow i po kilku miesiacach robilem 3 km a nastepnie 5 km;

Wiec roznica miedzy bieganiem kiedy mialem 26 i 28 lat a bieganiem kiedy mialem lat 31 i 33 ogromna. Po ''30-tce'' po bieganiu czesto bolala mnie tez glowa. Po treningu musialem przysiasc sobie gdzies na laweczce i odpoczac przed marszem do domu.

Wiec obecnie w wieku lat 35 wiedzialem na co sie pisze znow zaczynajac biegac. Tym razem obiecalem sobie, ze nie bedzie to bieganie sezonowe. Chcialbym regularnie brac udzial w zawodach na 5-10 km aby utrzymac motywacje i cialo w formie. Wiem, ze jak tylko przestane trenowac to znow wroce na start z waga i forma (syzyfowa praca). Wiec od 15 tygodni robie sobie znow te moje marszo-biegi. I tak jestem usatysfakcjonowany, ze zrzucilem 10 kg (ze 102 kg do 92 kg przy wzroscie 190 cm) i ze moja wydolnosc i tak jest znacznie lepsza niz byla w czasie wstania z kanapy i rozpoczecia treningow na nowo:) Jednak ten powooolny progres jest nie ukrywam frustrujacy a objawy zdrowotne (ktore przybieraja na sile w porownaniu do lat ubieglych) niepokojace. Jest to frustrujace tymbardziej dlatego, ze jestem moznaby powiedziec bylym sportowcem. Mlodosc (wszystkie szczeble juniorskie) spedzilem na boisku uprawiajac wyczynowo pilke nozna. Studia to silownia (dobre wyniki silowe) i krotka przygoda z boksem. Zawsze bylem aktywny. Po studiach zaczalem szybko przybierac na wadze - praca siedzaca, brak czasu na aktywnosc sportowa. Stad cykliczne odchudzanie i bieganie. Dzisiaj wiem, ze nie mozna odpuszczac diety/sportu nawet kosztem kariery zawodowej i chce/zamierzam prowadzic sie sportowo bezterminowo:) O ile zdrowie mi pozwoli......

Obecnie jestem na etapie marszo-biegow: 5 serii po 6 minut (5 minut bieg / 1 minuta marsz).
2 tygodnie temu (13-sty tydzien biegania) przebieglem 3 km w czasie 18:30 - i nie mialem sily przebiec ani metra wiecej.
Tydzien temu zrobilem test coopera i stad wywodze tetno maksymalne 5:50 minut / 1 km.

Wiec jakis tam progres jest - to cieszy.
Natomiast progres ten jest powooolny i napotyka opor organizmu.
Nie potrafie zrozumiec dlaczego tak ciezko mi progresowac a objawy zdrowotne (slabosc na granicy omdlenia, drzenie ciala, bol z tylu glowy, bol w klatce piersiowej) mnie przerazaja.
Napisales o ''predyspozycjach'' do biegania. Zawsze wydawalo mi sie, ze ow predyspozycje mam bo mam za soba jakas przeszlosc sportowa. Ta zmora przyszla nagle - okolo ''30-tki'' - i proboje sie w tej sytuacji jakos odnalezc - nie rezygnowac z biegania tylko walczyc dalej:)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 124 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 9  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 110 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL