Czy samo bieganie ma sens?

Biegowe "citius, altius, fortius": miejsce dla tych którzy chca biegac dalej i szybciej.
zhiqiang
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 31
Rejestracja: 08 mar 2015, 21:58
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Hej. Trochę biegałem, trochę ćwiczyłem, trochę siłownia, trochę bieganie. Generalnie nazwałbym się dość wysportowaną osobą pomijając fakt, że sztywny jestem strasznie, bo nie dbałem za młodu o mobilność, temu złapał mnie ITBS, z którego 2 razy wychodziłem masażami i ćwiczeniami.

Jeśli chodzi o bieganie to moje "największe" suckesy to:
1km w 3:16 na bieżni
10km w 43min
5km w 21min

Kiedyś przebiegłem pół maraton w okół domu i było z 1:56, a przez tydzień mnie stawy i nogi bolały.

Ogólnie wszystkie te rekordy i testy były w innym czasie, bo sumarycznie biegam od gimnazjum, a teraz mam 25 lat, naliczyłbym w ciągu takie 1-2 lata biegania, dużo przerw na siłownie czy na kalistenike czy basen się pojawiało.


Teraz wróciłem znów do biegania po niedawno wyleczonym ITBS u fizjo masażami i ćwiczeniami, ale sam do końca nie wiem czego chce od biegania. Z jednej strony chciałbym brać udział w biegach ulicznych, bo nigdy w takich nie brałem udziału (max półmaraton). Brałem udziałw wielu Runmageddonach itp biegach z taplaniem się w błocie.

Obecnie biegam sobie jakimiś planami dla początkujących + dorzucam do tego drążki, planki, pompki i ćwiczenia wzmacniające na ITBS (wymachy nogami aby wzmonić pośladki i cało to pasmo ITBS).

Cały trening schodzi mi prawie 2h, z rozgrzewką, biegiem, treningiem na drążkach, rozciąganiem. I zaczęło mnie to irytować, bo wydaję mi się, że to za długo, a już do tego mam inne aktywności.

Do sedna: Czy samo bieganie + planki i ćwiczenia wzamacniające o których pisałem zdają radę by pozostać zdrowym i wysportowanym gościem? Boję się, że jak odrzucę drążki/pompki na poręczach to będę wyglądał jak chuchro (a już dość szczupły jestem).
Świeżak
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 258
Rejestracja: 19 cze 2019, 18:13
Życiówka na 10k: 10k to za długo
Życiówka w maratonie: Pobiegnę po 40tce.

Nieprzeczytany post

zhiqiang pisze:Jeśli chodzi o bieganie to moje "największe" suckesy to:
1km w 3:16 na bieżni
10km w 43min
5km w 21min
Bardzo fajne wyniki, bo i czas na 1km dobry i 10km solidne. Jest potencjał. :)
zhiqiang pisze:Do sedna: Czy samo bieganie + planki i ćwiczenia wzamacniające o których pisałem zdają radę by pozostać zdrowym i wysportowanym gościem? Boję się, że jak odrzucę drążki/pompki na poręczach to będę wyglądał jak chuchro (a już dość szczupły jestem).
Zdrowym i wysportowanym - tak (chociaż oczywiście określenie "wysportowany" jest subiektywne, bo zależy od celów). Czy będziesz wyglądał jak chuchro jak zupełnie zrezygnujesz z ćwiczeń siłowych - ciało dostosowuje się do obciążeń jakie mu fundujesz, więc jak nie będziesz regularnie obciążał górnej połowy ciała to siłą rzeczy masa mięśniowa z tych okolic zostanie zapewne zredukowana.

Pytanie tylko czy faktycznie musisz rezygnować całkowicie z kalisteniki - tutaj na podtrzymanie siły i ogólnej sprawności "górnej połowy ciała" wystarczą Ci 2 solidniejsze treningi w tygodniu nawet i po 30-40 minut jeśli się przyłożysz. Jak będziesz dbać o to co i ile jesz, to powinno dać się to pogodzić (piszę to na swoim przykładzie - budowa ciała à la "chuchro", przeciętny tygodniowy przebieg w zakończonym już sezonie letnim to było u mnie ok. 50km, a czas na treningi wzmacniające typu podciąganie czy pompki rezerwowałem sobie z 1-2 razy w tygodniu - to wystarczy na podtrzymanie znośnej sylwetki i siły). :)

Podsumowując - da się połączyć te dwa światy, tylko pilnuj regeneracji i solidnej diety. Nie wszystko na raz, nic na siłę, zdrowy rozsądek przed ambicją.

Powodzenia!
zhiqiang
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 31
Rejestracja: 08 mar 2015, 21:58
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Dzięki za tak szybka odpowiedz.

Tak jak pisalem zyciowki byly s innych okresow czasowych. Trenowalem ogolnie to nabiegalem 43min na 10km a potem trenowalem na 1km i zrobilem to 3:15.


Zastanawiam sie, bo mieszkam w Krakowie. Biegacie jak jest smog? Jakies maski polecacie? Co robic w takiej sytuacju? Mieszkam w samym centrum...niby biegam bez maski obecnie i nic mi nie jest, ale za x lat? Kto to wie
Świeżak
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 258
Rejestracja: 19 cze 2019, 18:13
Życiówka na 10k: 10k to za długo
Życiówka w maratonie: Pobiegnę po 40tce.

Nieprzeczytany post

zhiqiang pisze:Zastanawiam sie, bo mieszkam w Krakowie. Biegacie jak jest smog? Jakies maski polecacie? Co robic w takiej sytuacju? Mieszkam w samym centrum...niby biegam bez maski obecnie i nic mi nie jest, ale za x lat? Kto to wie
Zabawne, bo ostatnio zadałem to samo pytanie na forum. Bieganie w masce to ponoć dość karkołomna przygoda (kolega sochers miał przyjemność próbować w masce od Xiaomi). Sam nie mam doświadczenia, jednak laryngolog mi odradzał choćby ze względu na infekcje gardła.

Ostatnio zacząłem obserwować poziom zanieczyszczeń w mojej okolicy i widzę że rano jest dużo lepiej - może dla Krakowa jest tak samo?

Odpowiadając na spekulację z Twojej odpowiedzi - "niby biegam bez maski obecnie i nic mi nie jest, ale za x lat" - może warto rozważyć czy nie jest to zbyt duże ryzyko, bo zdaje się że można sobie narobić diabła. Nietrudno znaleźć opracowania na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie układu oddechowego - osobiście kojarzę takie prace nt. ogólnej populacji, nie chcę myśleć o ile gorsza musi być sytuacja biegacza który swoimi płucami filtruje dużo większe objętości powietrza (w tej samej jednostce czasu, np. w ciągu godziny treningu w porównaniu z godziną spaceru) i wciąga je gwałtowniej.
ODPOWIEDZ