Bieganie.pl
https://bieganie.pl/forum/

Amator chce w maraton, ostatnie 6 tygodni - coś nie tak?
https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=12&t=60117
Strona 3 z 3

Autor:  Ricardo [ Śr, 31 lipca 2019, 12:28 ]
Tytuł:  Re: Amator chce w maraton, ostatnie 6 tygodni - coś nie tak?

Peter Coe, ojciec i trener Sebastiana Coe powiedział "long slow distance running makes long slow distance runner". Więc jeśli twoim celem jest przetrwanie maratonu, a nie skupienie się na krótszych dystansach przed przejściem do dłuższych, zwiększanie prędkości, poprawa techniki, itd to wszystko robisz "dobrze".

Autor:  jorge.martinez [ Śr, 31 lipca 2019, 12:29 ]
Tytuł:  Re: Amator chce w maraton, ostatnie 6 tygodni - coś nie tak?

marek84 napisał(a):
Żeby się nie sypać, to by trzeba stopniowo zwiększać ogólny kilometraż i jak dojdziesz bezpiecznie do 180-200km/miesiąc to wtedy powoli wydłużać najdłuższe wybieganie aż osiągnie ono 28-30km. To robota na kilka miesięcy, a nie "z czapki".


Podpisuję się pod tym rozsądnym głosem.

Dyskusja o kilometrażu i długich wybieganiach, to niekończące się prężenie muskułów. Jedni przeginają mówiąc, że tłuką wielkie kilometraże lub o zgrozo długie wybiegania, które trwają po 3 godziny i stanowią nierzadko po 50% albo więcej tygodniowej objętości. A inni z kolei szczycą się tym, że pobiegli maraton z treningu pod 10km.

Ja sam w przygotowaniach do maratonu tylko 4 razy pobiegłem powyżej 20km, w tym 1 to był start kontrolny w półmaratonie. A tak to regularnie kręciłem wybiegania między 15-20, rzadko dłużsZE niż 1,5 godziny.

Na maraton w czasie odpowiadającym półmaratonowi nie wystarczyło, ale za to nie zaliczyłem żadnej kontuzji lub przeciążenia, które zwykle ścigały mnie, gdy za szybko wchodziłem w kilometraż. Danielsowe wybieganie to max 25-30% dystansu tygodniowego traktuję jak świętość, na równi z tym (no to może mniej na równi), by dystans zwiększać o 10% co 4 tygodnie.

Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że trzeba było się wstrzymać z maratonem jeszcze z rok lub dwa, budując z sezonu na zeson adaptację do zwiększonego kilometrażu bez utraty potencjału szybkościowego.

Oznacza to, że gdybym chciał biegać 30-stki, to bym musiał dobić 100km, a na to nie mam ani czasu, ani zdrowia.

Przy małym kilometrażu, gdy nie zdążyliśmy zbudować odpowiedniej bazy przez lata biegania takie 30-stki to masakra jest. WIększe straty niż zyski. Bo po takim treningu to dochodzimy do siebie ponad tydzień i wszelkie jakościowe treningi biorą w łeb. Spalimy kalorie, zmasakrujemy sobie kości i stawy, upewnimy się, że umiemy tak dużo pobiec, ale forma nie wzrośnie proporcjonalnie do wysiłku.

30-stka to nie magiczna pigułka, która połknięta doprowadzi do sukcesu w maratonie. To jedna z jednostek, która samotna może zaszkodzić.

Autor:  Rolli [ Śr, 31 lipca 2019, 12:30 ]
Tytuł:  Re: Amator chce w maraton, ostatnie 6 tygodni - coś nie tak?

Robi sie z tego temat:
kto gorzej umie sie przygotować do maratonu.

Autor:  Rolli [ Śr, 31 lipca 2019, 12:34 ]
Tytuł:  Re: Amator chce w maraton, ostatnie 6 tygodni - coś nie tak?

jorge.martinez napisał(a):
30-stka to nie magiczna pigułka, która połknięta doprowadzi do sukcesu w maratonie. To jedna z jednostek, która samotna może zaszkodzić.

Ale nie musi zaszkodzić.
Lepiej 30stki jak walić interwały, jak juz nie chce sie trenować.

Cytuj:
Danielsowe wybieganie to max 25-30% dystansu tygodniowego traktuję jak świętość

Świętość, która niczym nie jest poparta.

Autor:  Pixa [ Śr, 31 lipca 2019, 12:53 ]
Tytuł:  Re: Amator chce w maraton, ostatnie 6 tygodni - coś nie tak?

Ricardo napisał(a):
Więc jeśli twoim celem jest przetrwanie maratonu, a nie skupienie się na krótszych dystansach przed przejściem do dłuższych, zwiększanie prędkości, poprawa techniki, itd to wszystko robisz "dobrze".


Generalnie to skupiam się właśnie na krótszych dystansach - 10 km, 21 km. Maraton to jest dodatek, który w zasadzie chcę zaliczyć w przyzwoitym czasie (4-4.15h). Będzie to pierwszy i ostatni zarazem. Potem wracam do szlifowania czasu na dyszkę i raz-dwa razy w roku jakiś półmaraton. Nie mam tyle czasu, żeby trenować pod maraton.

jorge.martinez napisał(a):
Dyskusja o kilometrażu i długich wybieganiach, to niekończące się prężenie muskułów. Jedni przeginają mówiąc, że tłuką wielkie kilometraże lub o zgrozo długie wybiegania, które trwają po 3 godziny i stanowią nierzadko po 50% albo więcej tygodniowej objętości. A inni z kolei szczycą się tym, że pobiegli maraton z treningu pod 10km.

Ja sam w przygotowaniach do maratonu tylko 4 razy pobiegłem powyżej 20km, w tym 1 to był start kontrolny w półmaratonie. A tak to regularnie kręciłem wybiegania między 15-20, rzadko dłużsZE niż 1,5 godziny.

Na maraton w czasie odpowiadającym półmaratonowi nie wystarczyło, ale za to nie zaliczyłem żadnej kontuzji lub przeciążenia, które zwykle ścigały mnie, gdy za szybko wchodziłem w kilometraż. (...) Przy małym kilometrażu, gdy nie zdążyliśmy zbudować odpowiedniej bazy przez lata biegania takie 30-stki to masakra jest. WIększe straty niż zyski. Bo po takim treningu to dochodzimy do siebie ponad tydzień i wszelkie jakościowe treningi biorą w łeb. Spalimy kalorie, zmasakrujemy sobie kości i stawy, upewnimy się, że umiemy tak dużo pobiec, ale forma nie wzrośnie proporcjonalnie do wysiłku.

30-stka to nie magiczna pigułka, która połknięta doprowadzi do sukcesu w maratonie. To jedna z jednostek, która samotna może zaszkodzić.



Otóż to, myślę, że trzeba znaleźć jakiś złoty środek adekwatnie do posiadanego wolnego czasu. Ostatnio czytałem w jakimś magazynie, że żeby UKOŃCZYĆ połówkę to dobrze biegać 200 km na miesiąc. Ręce opadają. W Polsce jest kult zapieprzania. Im więcej kilometrów tym lepiej. A chyba też nie o to chodzi, tylko, żeby trenować efektywnie. Moje 140-150 km na miesiąc pod maraton to pewnie za mało, żeby ukręcić 3h30min, ale myślę, że o 4 godziny mogę powalczyć mając połówkę na 1h42min.

Autor:  Phalandir [ Śr, 31 lipca 2019, 13:07 ]
Tytuł:  Re: Amator chce w maraton, ostatnie 6 tygodni - coś nie tak?

Ja znam takie osoby, które z biegania 30 km tygodniowo zrobiły Maraton w czasie mniej niż 4 godziny.
Na tych samych zawodach ja po robieniu 60 km tygodniowo ledwo złamałem 5 godzin po 20 km lecąc marszobieg.
Także nigdy nic nie wiadomo... Każdy jest inny.
Ale oczywiście polecam wypić trochę pokory... ja jej się nachlałem po 2 próbach i generalnie szczerze wątpię w złamanie przeze mnie 4 godzin, ale staram się trenować solidnie. Kieruje mną strach.

Autor:  krabul [ Śr, 31 lipca 2019, 15:41 ]
Tytuł:  Re: Amator chce w maraton, ostatnie 6 tygodni - coś nie tak?

Pixa napisał(a):
Otóż to, myślę, że trzeba znaleźć jakiś złoty środek adekwatnie do posiadanego wolnego czasu. Ostatnio czytałem w jakimś magazynie, że żeby UKOŃCZYĆ połówkę to dobrze biegać 200 km na miesiąc. Ręce opadają. W Polsce jest kult zapieprzania. Im więcej kilometrów tym lepiej. A chyba też nie o to chodzi, tylko, żeby trenować efektywnie. Moje 140-150 km na miesiąc pod maraton to pewnie za mało, żeby ukręcić 3h30min, ale myślę, że o 4 godziny mogę powalczyć mając połówkę na 1h42min.

Jest dokładnie przeciwnie. Nie ma kultu zapiep.rzania, a raczej kult człapania. Ludzie generalnie nie chcą wychodzić ze swojej strefy komfortu. Wolą wyjść, zrobić za każdym razem w tempie 6min/km swoje (nawet duże przebiegi) i tego nie urozmaicają.
Żeby dobrze biegać maraton to trochę tego drugiego zakresu, BNP czy mocnych ciągłych trzeba pobiegać. A to boli. I bardzo dobrze.

Autor:  Pixa [ Śr, 31 lipca 2019, 16:16 ]
Tytuł:  Re: Amator chce w maraton, ostatnie 6 tygodni - coś nie tak?

Akurat ja staram się urozmaicać trening. Nie jest to żmudne klepanie kilometrów. Dzisiaj np 10 km BNP od 5.15 do 4:40min/km plus jeszcze 5x100 metrów sprintów. Jeden taki trening zawsze w tygodniu mam, poza tym wybieganie w tempie około 5:30 i jako trzeci trening krótszy bieg ze skippami/podbiegami.

Strona 3 z 3 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/