Bieganie.pl
https://bieganie.pl/forum/

Od zera do bohatera, czyli 10 km w 45 min
https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=12&t=57523
Strona 28 z 28

Autor:  thomekh [ N, 3 marca 2019, 22:08 ]
Tytuł:  Re: Od zera do bohatera, czyli 10 km w 45 min

Nie wiem kiedy mają się przygotować. Niech się przygotowują kiedy chcą. Stwierdziłem tylko, że szybkie bieganie ala interwały, jak rozumiem coś koło kilometrówek w ilościach 5-6 na niepełnym wypoczynku, w zimie na mrozie to niezła odwaga. Mi by było szkoda płuc. Zrozumie to ten co miał już w życiu zapalenie płuc :lalala:
Ale fakt trochę się pośpieszyłem z analizą. Kolega przecież nie stwierdził co to za interwały, a różne dziwolągi i interpretacje czytałem już na tym forum.

Autor:  kkkrzysiek [ N, 3 marca 2019, 22:12 ]
Tytuł:  Re: Od zera do bohatera, czyli 10 km w 45 min

Interwały ostatnio to 3' po 3:20, przerwa 2', było ok. 1 stopnia. Przy interwałach najzimniej było ok. -13, ale wtedy trochę wolniej. Start docelowy mam za dwa tygodnie i niestety interwały wypadają na styczeń/luty. Na zimowy trening w ciepłych krajach mnie nie stać, więc zostaje orka u nas.

Autor:  infernal [ Pn, 4 marca 2019, 09:04 ]
Tytuł:  Re: Od zera do bohatera, czyli 10 km w 45 min

thomekh napisał(a):
Nie wiem kiedy mają się przygotować. Niech się przygotowują kiedy chcą. Stwierdziłem tylko, że szybkie bieganie ala interwały, jak rozumiem coś koło kilometrówek w ilościach 5-6 na niepełnym wypoczynku, w zimie na mrozie to niezła odwaga. Mi by było szkoda płuc. Zrozumie to ten co miał już w życiu zapalenie płuc :lalala:
Ale fakt trochę się pośpieszyłem z analizą. Kolega przecież nie stwierdził co to za interwały, a różne dziwolągi i interpretacje czytałem już na tym forum.


Ja tylko dodam, że również całą zimę przepracowałem robiąc interwały czy biegi ciągły na wyższych obrotach. Żadna choroba mnie nie złapała - zaś jakiś PB i owszem :oczko:

Autor:  Arek Bielsko [ Pn, 4 marca 2019, 09:59 ]
Tytuł:  Re: Od zera do bohatera, czyli 10 km w 45 min

jest coś takiego jak periodyzacja treningu, makro mezo i mikro cykle,
akurat zima jest idealnym okresem (szczególnie dla nas amatorów) na robienie tzw. bazy tlenowej i siły,
nie ma sensu cały rok klepać interwałów, bo po jakimś czasie one już nie działają tak jak powinny, organizm sie przyzwyczaja do takiego bodźca, następuje przetrenowanie męśni i układu nerwowego czyli stagnacja,

no a tak właśnie jest, jeśli mamy zbyt dużo startów w roku (co 1-2 mce) i do każdego chcemy robić życiową formę, tak się po prostu nie da...

Autor:  kkkrzysiek [ Pn, 4 marca 2019, 19:22 ]
Tytuł:  Re: Od zera do bohatera, czyli 10 km w 45 min

Nie biegam interwałów cały rok. Czytałeś, co napisałem? Start docelowy mam 17 marca. Wybrałem plan, według niego interwały wypadły akurat na styczeń/luty. Dlaczego akurat ta data? Poprzednio wiosenny start docelowy był w połowie maja, ale jak na moje preferencje cieplne niestety zbyt duże ryzyko, że przygrzeje i się spalę w takim biegu. Stąd decyzja, że w tym roku atakuję jeden z pierwszych możliwych terminów, akceptując ryzyko problemów z wykonywaniem jednostek szybkich.

Autor:  marek84 [ Pn, 4 marca 2019, 22:51 ]
Tytuł:  Re: Od zera do bohatera, czyli 10 km w 45 min

Ale teraz poważnie: jak ktoś mieszka w terenie, gdzie dłużej jest zimno, to ma nie robić szybszych akcentów przez 4 miesiące w roku? Wtedy praktycznie wszystkie starty 5-10km w okresie marzec-kwiecień wypadają. Czyli wypada połowa wiosny, zostaje majówka + może coś w czerwcu.
Dlaczego ma na mrozie nie biegać interwałów? Jeśli uznamy, że te interwały to de facto trening powtórzeniowy w tempie T5 to co? Parkruny masa ludzi biega i żyją. Minutówki, wszelkie zabawy biegowe etc. Wiadomo, że jak jest ujemna temperatura to nie biega się sprintów i bardzo szybkich powtórzeń - no ale bez przesady. W takich warunkach, jakie opisał Krzysiek to przecież nawet BC2 czy TMu się nie zrobi... Klepiąc całą zimę tylko BS-y niewiele osiągniemy, zresztą przy sensownym zaplanowaniu i dobrym ubiorze wcale nie ma się od razu zapalenia płuc - biega się wtedy nieco wolniej + można oddychać przez jakiegoś buffa czy kominiarkę i gra.

Autor:  funthomas.com [ So, 9 marca 2019, 22:19 ]
Tytuł:  Re: Od zera do bohatera, czyli 10 km w 45 min

no to chyba mam bieganie z głowy na jakiś czas.
tydzień na treningu kickbokserskim kopnąłem tak nieszczęśliwie, że trafiłem palcami i śródstopiem w kolano kolegi. zabolało mocno, ale po chwili przeszło, więc dokończyłem normalnie trening.
na następny dzień (sobota tydzień temu) stopa spuchła lekko przy środkowych palcach, ale nie bolało tak bardzo, że postanowiłem pobiegać. wróciłem jednak po 200 metrach do domu, bo ból się zwiększał.
do wtorku opuchlizna zeszła, ból prawie ustąpił, więc pobiegałem 9 km. bez żadnych problemów i bólu.
niestety, coś jest chyba nie tak, bo stopa boli i co ciekawe najgorzej nie jest, gdy chodzę, ale wtedy, gdy prowadzę auto (naciskanie sprzęgła). ból budzi mnie też w nocy i czuję, że stopa pulsuje.
ruchomość palców jest ograniczona bólem, opuchlizna delikatna. w poniedziałek idę do lekarza, ale lekko zwątpiłem, bo poczytałem, że to może być pęknięcie kości śródstopia.

miał kiedyś, ktoś? i może się podzielić doświadczeniami?

Autor:  sultangurde [ N, 10 marca 2019, 10:46 ]
Tytuł:  Re: Od zera do bohatera, czyli 10 km w 45 min

Mój znajomy, który trenuje judo miał niedawno podobną przypadłość na treningu. Kostka wygięła się dosłownie w drugą stronę po ostrym podcięciu.
Kość mu nie pękła, ale ponadrywało się chyba wszystko co mogło. Tego samego dnia miał nogę w usztywnieniu i przez miesiąc był unieruchomiony.
Miał chyba 2 miesiące przerwy, a z tego co słyszałem w zeszłym tygodniu znowu śmigał na treningi. Głowa do góry i jak najszybciej do lekarza bo jak się krzywo coś zrośnie to tylko gorzej będzie.

Autor:  funthomas.com [ Cz, 14 marca 2019, 10:22 ]
Tytuł:  Re: Od zera do bohatera, czyli 10 km w 45 min

zrobiłem zdjęcie rtg.
nie ma pęknięcia ani złamania.
a opuchlizna już prawie zeszła całkowicie.

niby nic już mi nie jest, ale pan doktor zaordynował 10 dni odpoczynku od aktywności sportowej i chodzenie w ortezie.
"weźmie pan ortezę, na nfz kosztuje 500-600 zł, ale zapłaci pan 50 zł. tam są takie fajne dziewczyny, wszystko załatwią, wystawiam to panu na własną działalność gosp."
lekarze to jednak mendy:-)

ale odpoczynek od biegania zrobię.
szkoda, bo w następny weekend mam zawody, pierwsze w tym roku i chciałem zrobić jakiś fajny wynik.
no nic, w piątek dzień przed polecę tylko małą rozgrzewkę i zobaczymy, co będzie.

Autor:  funthomas.com [ So, 23 marca 2019, 00:16 ]
Tytuł:  Re: Od zera do bohatera, czyli 10 km w 45 min

94.5 kg, czyli 5 kg do celu.

Autor:  filmix [ N, 31 marca 2019, 17:54 ]
Tytuł:  Re: Od zera do bohatera, czyli 10 km w 45 min

filmix napisał(a):
thomekh napisał(a):
filmix napisał(a):
Ja się nie wstydzę! Trzepię kilometrów co niemiara, od grudnia po blisko 70 w tygodniu, (od wakacji ponad 50), wolne, szybkie, do tego wyłącznie po lasach czy pagórkach i te 47/48 jak było tak jest :bum: Do tego kupa ćwiczeń ogólnorozwojowych, od dzieciaka zawsze jakiś sport, mała waga i jeszcze nie rzadko tenis wpadnie, rower, orbitrek czy inna koszykówka. Nawet samochodu nie mam i do pracy na piechotę. Cóż, nie każdy musi być biegaczem. Ja chyba raczej się nie zapowiadam :bum: Ahoj!


Są 3 możliwości:
- Biegasz za dużo i pewnie za szybko na treningach
- Na zawodach nie idzies w trupa, nie wierzysz w swoje możliwości
- Po każdym kilometrze zagadujesz panienki

Podaj przykładowy tydzień łącznie z czasami. A najlepiej linki do treningów.


Druga opcja raczej odpada. Startuje rzadko, ale zawsze prawie "do zerzygania", tyle że nie wiele z tego poświęcenia wychodzi. Jeśli chodzi o treningi to tak z grubsza:

- BS-y (6'30 - 5'50)
- tempówki (5'40 - 5'15) - głównie kilometrówki albo dwójki czasami jakieś trójki czy piątki
- przebieżki - najczęściej 30sek - 90sek (5'10 i szybciej) - czasami pod górkę, czasami w dół, w sumie najrzadziej po płaskim, bo ciężko takowe kawałki u mnie znależć.
- długie wybiegania między 1h15 a 2h15 a zdążają się i dłuższe

Tempa raczej orientacyjne, bo biegam głównie bez GPS-a. Raz, że mi się zepsuł, a dwa, że w tym lesie to i tak słabe rozwiązanie. Są miejsca, gdzie tempo potrafi spaść o pół minuty na kilometr bez najmniejszej zmiany prędkości. Z tego też względu, bieganie według planów zakładających ściśle wyliczone tempa nie ma większego sensu, a na chodniku biegać za bardzo nie przepadam. Dlatego trenuję praktycznie wyłącznie na samopoczucie. Ciężko będzie coś z tego wybiegać, ale do tam. Zawsze mogę zwalić na genetykę :bum:

Ze mną jest też taki problem, że ja bardzo lubię chodzić do tego swojego lasu. No i jeśli mam na siłę nie iść, bo tego wymaga trening, to...i tak pójdę :bum: Znacznie lepiej dzień mi się wówczas układa. Mogę iść nawet na świński truchcik z przerwami na marsz, byłem bym poszedł. Słowem, trudny przypadek :bum: Jeszcze życiówek by się w tym wszystkim chciało. Weź tu bądź mądry i pisz wiersze :oczko:

Tak się czasami zastanawiam, że mogę być takim przypadkiem, który nie zrobi nigdy progresu, bo za bardzo lubi biegać... Tego chyba jeszcze nie grali :oczko:

Zresztą, gdzieś tam się wala mój blog pt.: Półmaraton na 100 minut i na 100 procent. Życząc wszystkim miłego dnia, serdecznie zapraszam!
Sorry za bezpośredniość: Panie, biegasz pan bez ładu i składu - sukcesu z tego nie będzie, raczej przypadkowo coś trafisz (albo i nie).
Z Twojej rozpiski to wygląda na to, że tempówki biegasz z jednej strony czasem w tempie BS-ów, a z drugiej w tempie przebieżek...Do tego nie wiesz ile km i w jakim tempie, bo wszystko na pałę bez kontroli tempa.

BS-y -> tempo to kwestia dyskusyjna, ale biegasz to po lesie więc powiedzmy że ok. Tyle, że w ciągu dnia powinno to być max 10km tym tempem na tym poziomie.
Tempówki (5:40 -> 5:15) to żart? Czy serio nazywasz tempówkami coś, co biegasz niewiele szybciej niż BS? Przecież to 2 zakres jest. Kilometrówki to powinieneś biegać w tempie T10 lub nawet T5 (czyli jak biegasz na 10km 45 minut, to po 4:30; jak 50 minut to po 5:00). 2km powinieneś biegać treningi w stylu 3-4x2km w tempie T10 (a wcześniej rozgrzewka, później schłodzenie). Do tego jeśli to ma mieć sens to musisz pilnować temp, bez tego to bieganie na pałę. Jak biegasz po lesie, pewnie masz stałą ścieżkę to oznacz sobie raz dystans 1-2km np. co 200 metrów na drzewach (jadąc przykładowo rowerem) i zwykły stoper Ci wystarczy.
Przebieżki -> po 90 sekund? LOL, przebieżki czy tam rytmy to max po 100m, czyli ok. 15-20 sekund MAXYMALNIE i to ma być szybko (nie patrz na tempa). A nie 5:15...
długie wybiegania -> a po Ci long powyżej 2h w tym momencie?

Walisz do pieca, a cała para w gwizdek. Trenuj lżej, ale mądrzej.
Zrób sobie naprawdę prosty trening w stylu 4 treningi w tygodniu (prosty przykład z czapki, bez aptekarskiej dokładności):
1) BS (8km) + 10 przebieżek (po 10-15 sekund)
2) 2km BS + ćwiczenia (skipy etc) 6km BC2 + 2km BS
3) 2km BS + zabawa biegowa (minuta szybko / minuta wolno i tak 10x, w nast. tygodniu 12x, potem np. 8x 1,5 minuty szybko i minuta wolno)
4) Wybieganie (long): 14-16km, w tym w 2 części kilka km BC2 (np. ostatnie 5)[/quote]


Dzięki Marek właśnie za bezpośredniość :taktak: W tym tygodniu jeszcze robiłem po swojemu, ale od kwietnia mam zamiar zastosować się do Twojej rozpiski. Zacznę trochę spokojniej niż proponujesz, bo jestem zajechany po poprzednich tygodniach. Może coś do jesieni się ruszy. Hej!

Strona 28 z 28 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/