Strona 1 z 1

Przygotowanie do maratonu

: 08 mar 2010, 15:49
autor: marek81
Mnie też się wszystko sypać zaczęło - mamy z patatajcem podobny wiek, zaczęliśmy biegać mniej więcej w tym samym czasie, niemal identyczne rekordy i mamy podobne plany. Po prostu przedobrzyłem. Samo bieganie było ok ale po dodaniu siłowni i core stability, przyszedł kryzys. Mnie pomogło zostawianie zegarka. Okazało się, że mogę robić wybieganie w 5.25-5.30 i to będzie easy ale w środę po ostrym jak dla mnie wtorkowym treningu easy to już 6.20. Po tygodniu przemęczenie włąściwie zeszło.to był 7 tydzień treningu i dopiero pierwszy który udało się przepracować zgodnie z założeniami i zachować przy tym frajdę z biegu. I teraz tak się zastanawiam czy to wina braku siły, wytrzymałości, kiepskiej techniki czy też źle przepracowanej zimy. :niewiem:

Re: Danielsowskie tempo/tętno - rozbieżność

: 08 mar 2010, 16:27
autor: marek81
Pytanie: Po wtorkowym treningu interwałowym mam właśnie bieg w easy. Te 50 min należny traktować jako kolejne kilometry, po prostu czas spędzony w ruchu czy bardziej jako "recovery"?
W sobota kolejne 8-12km w easy - to kilometraż, który wraz z niedzielnym wybieganiem mający przyzwyczajać organizm do obciążenia czy jest to jakaś samodzielna jednostka treningowa?

Re: Danielsowskie tempo/tętno - rozbieżność

: 08 mar 2010, 16:36
autor: Qba Krause
Zależy jak się czujesz. Prawidłowo wyznaczone Easy powinno samo w sobie być "easy" - więc nie jest to trudny trening. Jeżeli się czujesz zmęczony po mocniejszym treningu poprzedniego dnia to trochę zwalniasz.

Re: Danielsowskie tempo/tętno - rozbieżność

: 08 mar 2010, 16:43
autor: marek81
Qba Krause pisze:Zależy jak się czujesz. Prawidłowo wyznaczone Easy powinno samo w sobie być "easy" - więc nie jest to trudny trening. Jeżeli się czujesz zmęczony po mocniejszym treningu poprzedniego dnia to trochę zwalniasz.
W czwartek lepiej się czuję jeśli w środę przebiegnę powiedzmy 8km w tempie 6.20 niż jak bym został w domu i odpuścił trening. Dlatego nazwałem sobie ten bieg "recovery".
Przy czym, nie chodzi mi o zmęczenie ogólne, wysokie tętno itp. co o skrajne wykończenie łydek - po prostu spinają się, zaczynają boleć i koniec.

Re: Danielsowskie tempo/tętno - rozbieżność

: 08 mar 2010, 18:23
autor: Adam Klein
marek81 pisze:Pytanie: Po wtorkowym treningu interwałowym mam właśnie bieg w easy. Te 50 min należny traktować jako kolejne kilometry, po prostu czas spędzony w ruchu czy bardziej jako "recovery"?
W sobota kolejne 8-12km w easy - to kilometraż, który wraz z niedzielnym wybieganiem mający przyzwyczajać organizm do obciążenia czy jest to jakaś samodzielna jednostka treningowa?
A jaki Ty Marek robisz trening? Jakiś z naszej strony czy inny?

Re: Danielsowskie tempo/tętno - rozbieżność

: 08 mar 2010, 18:46
autor: marek81
Za dużo masła. Zapomniałem, ze mam to wpisane nie ta a run-logu :hej:
Realizuje to: http://bieganie.pl/?show=1&cat=90&id=1283 14 tygodni, 5x w tygodniu. Plan jest bomba, ma 2 lżejsze odmiany co pokazuje jego podatność na modyfikacje.

Re: Danielsowskie tempo/tętno - rozbieżność

: 08 mar 2010, 21:36
autor: Adam Klein
To jest samodzielna jednostka (te treningi easy).
Ten trening jest zbudowany wokół trzech ważnych treningów w tygodniu. Interwałów, biegu z intensywnościa maratońską i biegu długiego.
Teoretycznie - easy - ma być easy - lub bez biegania w ogóle. Jeśli się nie czujesz mocno - to odpuść. Naprawdę krzywda Ci się nie stanie, wielokrotnie, ciągle są takie przypadki że ktoś biega lepiej po przerwie. Więc u Ciebie - też źle nie będzie. Może te bóle łydek są związane z nawierzchnią po jakiej biegasz? teraz jeszcze leży śnieg, lód.

Może musimy sie przenieść do innego wątku, żeby to roztrząsać, jeśli coś tu jeszcze napiszesz to ja to pewnie wytnę do nowego wątku, żeby Patatajcowi nie brudzić w jego Danielsie. :)

Re: Danielsowskie tempo/tętno - rozbieżność

: 08 mar 2010, 21:51
autor: marek81
Adam Klein pisze:To jest samodzielna jednostka (te treningi easy).
Ten trening jest zbudowany wokół trzech ważnych treningów w tygodniu. Interwałów, biegu z intensywnościa maratońską i biegu długiego.
dokładnie o to mi chodziło.
Adam Klein pisze:Teoretycznie - easy - ma być easy - lub bez biegania w ogóle. Jeśli się nie czujesz mocno - to odpuść. Naprawdę krzywda Ci się nie stanie, wielokrotnie, ciągle są takie przypadki że ktoś biega lepiej po przerwie. Więc u Ciebie - też źle nie będzie. Może te bóle łydek są związane z nawierzchnią po jakiej biegasz? teraz jeszcze leży śnieg, lód.
Mnie się lepiej biega w czwartek jesli w środę biegam ale wolniej niż easy(zegarek do kieszeni i biegnę tak żeby mieć uśmiech na twarzy). :hejhej: . Jeśli zostanę w domu to w czwartek jest ciężko. Ba, w środe po takim lekkim rozbieganiu czuje się lepiej niż przed nim. Może organizm po prostu domaga się aktywnego wypoczynku, nie kolejnego treningu?
Adam Klein pisze:Może musimy sie przenieść do innego wątku, żeby to roztrząsać, jeśli coś tu jeszcze napiszesz to ja to pewnie wytnę do nowego wątku, żeby Patatajcowi nie brudzić w jego Danielsie. :)

Myślę, że nowy wątek to dobry pomysł - ten plan nie ma swojego - może warto zęby się go dorobił.
Poprawka - znalazłem Temat. Ale z jakiegoś powodu nie ma linka pod planem.

Re: Danielsowskie tempo/tętno - rozbieżność

: 08 mar 2010, 23:41
autor: Adam Klein
marek81 pisze: Mnie się lepiej biega w czwartek jeśli w środę biegam ale wolniej niż easy(zegarek do kieszeni i biegnę tak żeby mieć uśmiech na twarzy). :hejhej: . Jeśli zostanę w domu to w czwartek jest ciężko. Ba, w środe po takim lekkim rozbieganiu czuje się lepiej niż przed nim. Może organizm po prostu domaga się aktywnego wypoczynku, nie kolejnego treningu?
1. Z czego masz swoje easy wyznaczone/
2. Może popływaj trochę czasem

Re: Danielsowskie tempo/tętno - rozbieżność

: 09 mar 2010, 00:17
autor: marek81
Adam Klein pisze:
1. Z czego masz swoje easy wyznaczone/
2. Może popływaj trochę czasem
ad 1/. Z bieżnie mechanicznej, bieg na 10km na 1%grad. z biegu na 5km na bieżni wychodzi podobnie. Ale już zakładałem wcześniej temat o pomiarze czasu na bieżni mechanicznej i ustalimy, ze i tak brać troszkę większą wartość(na mechanicznej mam po 43.30 na 10km i pon 21min na 5km). W piątek lecę na tartan i zrobimy pierwszy w tym roku pomiar w normalnych warunkach.
kurcze, może łydki mi szaleją od biegania na pochyleniu?
ad 2/. Niestety nie pływam. Moja pływalność wg. instruktora z inflanckiej w skali 0-10 wynosi -1 :hejhej: W pozycji embrionalnej idę na dno :usmiech:
Podejrzewam, że przyczyną tego był fakt, iż kiedyś uprawiałem kolarstwo - małe płuca, słaby korpus ale potężne i zbite mięśnie nóg, pewnie z winy braku gimnastyki. Może spróbuję w wakacje. Ale na dzień dzisiejszy ochoty na naukę nie mam. Te płuca to od fajków oczywiście :oczko: