Bieganie.pl
https://bieganie.pl/forum/

Frankfurt 2019
https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=10&t=60673
Strona 1 z 2

Autor:  yahaya [ Cz, 17 października 2019, 09:11 ]
Tytuł:  Frankfurt 2019

Cześć szukam "grupy wsparcia" wybierającej się na maraton we Frankfurcie. Może ktoś leci z Warszawy do Frankfurtu w piątek o 17:00?? . Mój kolega złapał kontuzję i niestety lecę sam a wiadomo jak to jest samemu. W kilka osób zawsze raźniej :-) Drugi temat to jakby ktoś szukał miejscówki na nocleg to kolega ma do sprzedania jedno miejsce w hotelu blisko startu. Warunek osoba która nie chrapie. Hotel polecany na forum i sprawdzony : Mercure Hotel Frankfurt City Messe pobyt od 25 do 28.

Autor:  sochers [ Cz, 17 października 2019, 09:34 ]
Tytuł:  Re: Frankfurt 2019

We Frankfurcie będzie znajomy najprawdopodobniej, posypał się zdrowotnie, więc pewnie będzie biegł hobbystycznie ;) zapytam jak coś. Jaki czas obstawiasz??

Autor:  yahaya [ Cz, 17 października 2019, 10:07 ]
Tytuł:  Re: Frankfurt 2019

Biegnę na plus minus 3h

Autor:  sochers [ Pt, 18 października 2019, 08:42 ]
Tytuł:  Re: Frankfurt 2019

Mój ziomek ze swoimi znajomymi jedzie samochodem, on tylko turystycznie, bo zamiast 2:45 będzie 3:30-4:00.

Autor:  mihumor [ So, 19 października 2019, 11:13 ]
Tytuł:  Re: Frankfurt 2019

Biegnę też Frankfurt i żona ma także. Biegnę w sumie hobbistycznie ale raczej na minus 3h i moje otwarcie będzie za szybkie na ok 3h. Ale tam na ok 3h to tłum będzie i masz grupę zapewnioną do mety i to sporą. Rok temu przy tempie 3.59 grupa koło 50 osób zaczęła nam się sypać dopiero po 30km. A była to grupa nieformalna, która się utworzyła za mną i Logadinem jak sobie równo tuptalismy pierwsza połówkę. W piątek pewnie koło 17 tej będziemy w hali po pakiety.

Autor:  yahaya [ N, 20 października 2019, 12:36 ]
Tytuł:  Re: Frankfurt 2019

Ok raczej na spokojnie pobiegnę z pacem na 3h i jak będzie z czego to ostatnie 10km przyśpieszę. W piątek o 17 dopiero wylatuję z Wa-wy. Ale po maratonie z chęcią bym się spotkał, wypił piwo, pogadał z kimś :-) tym bardziej że bardzo dużo Polaków w tym roku startuje...ale może coś na spontanie wyjdzie w zeszłym roku biegłem Berlin i kilku Polaków na mecie spotkałem:-) także licze że tu będzie podobnie. Na expo i po pakiet wybieram się ok 10-11 w sobotę.

Autor:  Sikor [ Pn, 21 października 2019, 13:22 ]
Tytuł:  Re: Frankfurt 2019

mihumor napisał(a):
W piątek pewnie koło 17 tej będziemy w hali po pakiety.

O, to sie powinnismy spotkac! :taktak:
Ja planuje jak zwykle zaraz po pracy odebrac pakiet, wiec kolo 16:30 powinienem byc na miejscu.

Autor:  mihumor [ Pn, 21 października 2019, 17:32 ]
Tytuł:  Re: Frankfurt 2019

O 14 tej lądujemy, hotel mamy koło hali więc spoko o 16.30 możemy się umówić mam nadzieję. Weźmiemy pakiety, walniamy po izotoniku i poszukamy się na muralu zapewne. Czyli widzimy się.

Autor:  Sikor [ Wt, 22 października 2019, 10:05 ]
Tytuł:  Re: Frankfurt 2019

mihumor napisał(a):
O 14 tej lądujemy, hotel mamy koło hali więc spoko o 16.30 możemy się umówić mam nadzieję. Weźmiemy pakiety, walniamy po izotoniku i poszukamy się na muralu zapewne. Czyli widzimy się.

Roger, roger! Telefon wciaz Twoj mam. Jezeli sie nie zmienil (moj nie) to sie zgadamy :taktak:

PS kurde, od ponad tygodnia przeziebienie nie odpuszcza, masakra.
Bylem przekonany, ze dzisiaj to juz bedzie historia, a tu w sumie bez zmian.
Cos mi sie wydaje, ze sobie w niedziele zrobie dlugie rozbieganie, szit :wrr:

Autor:  mihumor [ Wt, 22 października 2019, 14:30 ]
Tytuł:  Re: Frankfurt 2019

Numeru telefonu nie zmieniałem do ko końca epoki brązu.

Autor:  Sikor [ Śr, 23 października 2019, 10:37 ]
Tytuł:  Re: Frankfurt 2019

mihumor napisał(a):
Numeru telefonu nie zmieniałem do ko końca epoki brązu.

:hahaha:

No to bedziemy w kontakcie :taktak:

Autor:  yahaya [ Pn, 28 października 2019, 17:14 ]
Tytuł:  Re: Frankfurt 2019

Jak ktoś się nudzi albo interesuje się bieganiem to zapraszam do lektury krótkiej relacji z:

Frankfurt Marathon 2019

Od czego by tu zacząć? może od tego że pomysł startu pojawił się zaraz po zeszłorocznym maratonie w Berlinie i nabieganej tam życiówce 2:53:41 :-) a że od pomysłu do realizacji zawsze „schodzi” chwila to zapisaliśmy się razem z kolegą na Frankfurt Marathon 2019 w grudniu zeszłego roku.
Mój plan długofalowy był taki żeby trenować tak by móc znowu się poprawić i spróbować powalczyć o czas na mecie 2:48h-2:50h, apetyt rośnie w miarę jedzenia a co.
Pewnie większość z Was „milion” razy już słyszała że plany planami a życie życiem :-)
…ale zacznijmy od początku…. po mocnym wprowadzeniu w trening w grudniu zeszłego roku przyplątała mi się może nie jakaś straszna ale jednak bardzo uciążliwa i nie pozwalająca na 100% zaangażowanie w treningi kontuzja rozcięgna podeszwowego, o ile na początku nie specjalnie się tym przejmowałem i dalej robiłem swoje to na wiosnę po półmaratonie w Warszawie wiedziałem że nie jest dobrze. Kilka szybszych treningów i od razu ból, który powodował przerwę. 2 tygodnie przerwy i powrót i tak kilka razy aż do lipca w którym to objętość treningowa wydawało mi się tak wtedy :-) wróciła na właściwe tory czyli wpadło ponad 400 km w miesiącu, w tym sporo mocnych jednostek i w zasadzie na tym mógłbym zakończyć bo niestety ból powrócił ze zdwojoną siłą i na nic zdawały się wszelkie środki zaradcze o których pełno jest informacji w internecie… z doświadczenia powiem Wam że są tylko dwa najlepsze i w 100% skuteczne środki na tego typu kontuzje są to: przerwa w treningach i sen (czyt. odpoczynek). Więc sierpień miesiąc który miał być decydujący jeśli chodzi o przygotowania i osiągnięcie założonego wyniku to tylko 214 km oraz wakacje gdzie pierwszy tydzień jeszcze coś tam biegałem a drugi to w zasadzie był tydzień pełnego roztrenowania a uwierzcie że we Włoszech nad Adriatykiem można się dobrze roztrenować nawet w tydzień :-)
To był ten czas gdy pogodziłem się z tym że trzeba zmienić cele. Pierwotnie pojawił się zamiar żeby zrezygnować z maratonu ale jak to w życiu nigdy nie wiesz :-) po wakacjach stał się cud a raczej zadziałał jeden ze środków, o których pisałem powyżej i stopa przestała boleć hurra ! no wiec we wrześniu pierwsze dni trenowałem bardzo ostrożnie a z każdym kolejnym tygodniem coraz mocniej, w sumie udało się nazbierać ponad 300 km i pojawił się promyczek nadzieję że może wystartuję i przynajmniej powalczę o złamanie 3h w maratonie.
Październik to już w zasadzie luzowanie (240 km) i tydzień przed startem odpoczynek, regeneracji i takie tam :-)
Nie będę opisywał samego expo, odbioru pakietu, logistyki bo i tak się rozpisałem więc przejdźmy do konkretów czyli dnia startu.
Noc przespana tak sobie ale ogólnie ok, nie czułem co prawda że mam dzień konia ale nie przejmowałem się tym zbytnio. Taktykę na bieg miałem przygotowaną wcześniej wg strategii Marco która wypaliła u mnie na 100% w Berlinie, a która zakłada negative split (wolniej zacząć szybciej skończyć w wielkim skrócie) czyli (+2,3%,1-14km i 1%15-28km, następnie 0,0% i -1,3%). Strategia ta jest o tyle dobra że na każdym z 4 etapów biegu masz określoną górną granicę tętna której nie możesz przekraczać… i jeśli będziesz się tego trzymać to gwarantuję że ukończysz maraton z uśmiechem na ustach a nie na czworakach -:)
Wracając do startu to pogoda była wymarzona 13 stopni C, wiatr 11 km/h, miało co prawda padać ale chyba trochę później. Pół godziny przed startem obowiązkowa rozgrzewka czyli ok 3 km biegu w tym przebieżki itp. 10 minut przed startem zająłem już pozycję w swoim sektorze startowym ASICS, łyk wody, zdjęcie foli ogrzewającej, głębszy oddech i koncentracja… przed sobą w odległości jakieś 50m widzę dwóch zająców na 2:59. Plan zakładał że dogonię ich gdzieś ok 30-35 km jeśli bedą biec równo.
Start pierwsze 3 kilometry wolno zgodnie z planem 4:21/km kolejne do 14 km miały być już po 4:18/km. Niestety tętno już od początku było wyższe niż zakładane co oznaczało tylko jedno ten maraton będzie bolał, już to wiedziałem pomimo że fizycznie czułem się ok. Po raz kolejny potwierdziło się że jak nie jesteś przygotowany to żadna taktyka nie załatwi wyniku. Na 15 km dogoniłem pierwszego zająca na 2:59 a na 16 km drugiego. Od tego czasu postanowiłem biec w grupie z drugim zającem, grupa była dość liczna na oko ok. kilkadziesiąt osób, równe tempo i odliczanie kilometr po kilometrze, połowę dystansu robimy w niecałe 1:29:03 więc póki co za szybko ale dramatu nie ma …na 25 km czuję już że zaczyna się maraton ale nogi wciąż nie są jeszcze ciężkie i lecimy swoje z grupą. Bieg w grupie daje bardzo dużo. 30km i myśl dociągnąć i trzymać tempo do 35 km, uff udało się. W międzyczasie woda, izo na każdym punkcie odżywczym, w sumie zjadłem 3 żele z 4 przygotowanych: na 10, 18 i 28 km. Mega sprawą była podawana na punktach odżywczych ciepła słodzona herbatka w kubeczkach - po prostu bajka :-) Nie chciała mnie Królowa angielska w Londynie (kolejny raz nie udało się w losowaniu do London Marathon) to wypiłem herbatkę u Angeli Merkel co prawda w pośpiechu ale też się liczy :-)
Od 25 km zaczęło lekko padać ale dalej jest ok. Na 35 kilometrze nogi zrobiły się już ciężkie z doświadczenia poprzednich maratonów (Orlen, Kraków) wiem że teraz nie można odpuścić bo nici z wyniku to jest ten czas gdy trzeba „biec” głową jeśli nie jesteś w pełni przygotowany fizycznie. Staram się ocenić sytuację i wiem że albo się uda albo skończę 3:05h-3:10h. Wydaje mi się że pacemaker biegnie nieco za wolno, odrywam się od grupy nieznacznie przyspieszając. Na 36 kilometrze mijam starszego jegomościa - azjata -niewidomy - biegł razem z przewodnikiem…szacun Panie! takie rzeczy zawsze dają mi motywacyjnego „kopa„ żeby nie stękać nad swoim ciężkim losem tylko brać się do roboty :-) Czuję że „zając” jest kilkadziesiąt metrów za mną a ja biegnę ze świadomością że wynik jest na styku… od kilku już kilometrów tętno poszybowało w górne granice i wiem że kwestią czasu jest „odcięcie zasilania” pytanie było jedno czy zdążę dobiec do mety :-)
Zaczęła się walka o pokonanie każdego kolejnego kilometra pomimo że moje tempo delikatnie spadło to wyprzedałem kolejnych biegaczy którzy przeszacowali swoje siły, Ci co zaczęli dużo za szybko na starcie zostali w tyle już na 25 kilometrze … od 35 mijałem tych którym naprawdę niewiele zabrakło, niektórzy przechodzili w marsz generalnie norma, szkoda… tyle wysiłku :-( taka to okrutna a jednocześnie piękna dyscyplina. Od 37 kilometra bieg powrócił do ścisłego centrum miasta więc pojawił się ciągły doping publiczności już do samego końca. Niemcy pod tym względem są bezbłędni, nic im nie przeszkadza i tak naprawdę są dumni ze wszystkich uczestników maratonu. U nas jeszcze trochę wody w Wiśle upłynie, choć powoli jest coraz lepiej pod tym względem. 40 kilometr, szybkie spojrzenie na zegarek i wiem że jeśli nie zwolnię to będzie „sub 3”. Rzucam na głos głośne Come on ! na co w odpowiedzi słyszę zza pleców nieco cichsze Szajse :-). No dobra można i tak…myślę ok! :-) i cisnę dalej. 42 kilometr została prosta jeden zakręt w prawo i hala z metą wszystko juz prawie przed mymi oczami, dobiegam do zakrętu a tu nagle wychodzi na wprost mnie steward w żółtej kamizelce i rozkłada ręce żeby mnie zatrzymać (początkowo nie wiem o co chodzi i wydawało mi się że pokazuje żebym skręcił w lewo, wiecie jak to jest? Na 42 kilometrze przy takim wysiłku mózg ma już tylko jedną włączoną funkcję-dobiec :-)) Mijam go uskokiem z lewej i dopiero kątem oka dostrzegam karetkę pogotowia (siła wyższa -życie ludzkie najważniejsze). Strata 2-3 sekund głośne K….. tym razem po polsku i ostatnie 150 m i upragniona meta. :-) 2:59:39 Zrobione!

p.s.

W rozmowie z zającem juz po maratonie okazało się że stracili na tej karetce ok 15 sekund… i wpadli na metę 2 sekundy przed planowanym czasem :-) dobra robota !
Trasa faktycznie płaska, nawet bardzo -miałem wrażenie że więcej jest zbiegów (jeśli można mieć takie odczucia na płaskiej trasie) na całym dystansie jest ok 29 m różnicy pomiędzy najniższym i najwyższym punktem, nieco bardziej kręta niż w Berlinie i więcej węższych uliczek ale na życiówkę jak najbardziej polecam.
Trochę statystyk:
Maraton Frankfurt 2019 to 14.196 biegaczy z ponad 110 krajów.
112 zawodników narodowości polskiej większość osiągnęła świetne wyniki w tym Anna Bańkowska z domu Gosk, białostoczanka w debiucie nabiegała 2:34:57 i uzyskała klasę międzynarodową ! Gratulacje !
Na koniec chciałem podziękować za wszystkie słowa wsparcia, gratulacje oraz mojej rodzinie za to że wspiera mnie w mojej pasji oraz szczególne podziękowania mojej żonie :-)

Autor:  Sikor [ Wt, 29 października 2019, 11:03 ]
Tytuł:  Re: Frankfurt 2019

Fajna relacja. Gratuluje zrealizowania swoich celow :taktak:

Jedno tylko: jezeli maraton konczy sie z uśmiechem na ustach, to raczej znaczy, ze sie za wolno bieglo moim zdaniem :oczko:

Autor:  yahaya [ Wt, 29 października 2019, 19:55 ]
Tytuł:  Re: Frankfurt 2019

Dziękuję... oczywiście z tym uśmiechem to dokładnie jest tak jak napisałeś bardziej chodzi o satysfakcję z wyniku !

Autor:  Groszek82 [ So, 16 listopada 2019, 23:37 ]
Tytuł:  Re: Frankfurt 2019

Witam
Podłączę się pod wątek . A mianowicie pierwszy raz chcę się zapisać na maraton zagraniczny, i padło na Frankfurt 2020r. I jako laik nie do końca wszystko rozumiem .
O co chodzi z ty miejscem gdzie trzeba zaznaczyć czip.
Dodatkowe usługi
1. Czy masz ChampionChip? * ???
- tak
- Brak chipa do wypożyczenia [+ 12 €]

2. co to jest Kod CIP * ???

Strona 1 z 2 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/