Przygotowania do maratonu idą jak należy, dzięki czemu nie mam czasu na pisanie tu, na blogu. W ramach urozmaicenia treningu postanowiliśmy z kolegami (50km) i koleżankami (25km) wystartować w corocznym ekstremalnym rajdzie na orientację „Włóczykij Trip Extreme”. Więcej na temat tego wydarzenia można znaleźć pod adresem:

http://wloczykij.com/index.php?plik=kategoria_&pokaz_kat=a

Ponieważ jestem zbyt leniwy aby opisać przebieg tegorocznego „Włóczykija”, posłużę się relacją naszego klubowego wieszcza, Stacha. Jego pióro jest lekkie jak startówki Kenenisy Bekele, ostre jak oszczep Tero Pitkämäkiego i celne jak strzała Robin Hooda.

Od wielu lat Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży „Włóczykij” i rozgrywany w trakcie jego trwania Włóczykij Trip Extreme to dla wielu biegaczy oraz amatorów „orienteringu” obowiązkowa pozycja na początku każdego kolejnego sezonu biegowego. Tegoroczna edycja od samego początku cieszyła się dużym zainteresowaniem wśród członków TT Szczecin i ciężko wyrokować czy było to spowodowane pierwszymi w historii nagrodami finansowymi za czołowe lokaty, możliwe…Gdy wystartowały zapisy, pojawiło się wiele znanych i utytułowanych nazwisk. Wszyscy się spodziewali, że zjadą PROsi z całej Polski aby zawalczyć o tytuł „Best Ever Włóczykij”. Oczywiście jak to w TT bywa zaczęła się regularnie podkręcana szydera, która doprowadziła do podziału członków-uczestników na dziewczyny (dystans 25 km) oraz prawdziwych TTwardzieli (dystans 50 km). A że darcie łacha i jawne kpiny to w TT Szczecin chleb codzienny więc było ciekawie i zaczepnie. Wiekszość uczestników opowiedziała się za drużyną „dziewczyn” a nawet Ci którzy wcześniej deklarowali się na prawdziwych kozaków zmiękli i miny im zrzedły.Termin zawodów zbiegł się z porą mrozów więc zapowiadała się ciężka przeprawa. Jak zwykle wielką niewiadomą była trasa, dokąd uczestnicy zostaną wywiezieni podczas tegorocznej edycji. Trafiło na południowy kierunek a start zostal wyznaczony na Dębogórę. Pierwsi na trasę ruszyli ścigacze z dystansu 50 km a dwie godziny po nich ci z krótszego. Urokliwa księżycowa noc, piękne okoliczności przyrody oraz siarczysty mróz dodatkowo uatrakcyjniły przygodę. W ciemności dało sie słyszeć pohukiwanie dzikich sów, wycie drapieżnych wilków oraz ciężki oddech zdezorientowanych i zagubionych biegaczy. Brak umięjętności nawigacyjnych i znajomości kompasu szybko dał o sobie znać. Już na punkcie nr 8, dało się słyszeć komentarze takie jak: „a miałam iść do Greya”, „co ja tu robię”, „na ch.. mi ku… las”, „pierd… wracam”. A jednak determinacja biegacza to niesamowita sprawa, która pcha go naprzód i nie daje się poddać i zatrzymać. Z lepszą lub gorszą starannością każdy na swoje tempo posuwał sie naprzód, zaliczając lub omijając kolejne punkty. Do dużych atutów imprezy niewątpliwie można zaliczyć punkt stop kiedy można złapać oddech. A gdy jesteś zmęczony i zmarznięty wtedy nawet zwykła zupka i naleśniki stają się niezwykłe i „ratują życie”. Jeżeli walczysz o wynik, to właśnie tutaj zaczyna się kalkulacja, wyższa matematyka i szacowanie szans – psychologia sportu. Szybki Pit Stop, uzupełnienie paliwa i można ruszać dalej. Jeżeli dotarło się już tutaj to meta jest tylko formalnością. I faktycznie dalej leci już jak z bicza strzelił, co prawda nogi bolą ale światła miasta Gryfina zapraszają. Finalnie forma TT jak zwykle wysoka, potwierdzają to wyniki. Na dystansie 25 km i 50 km zwyciężyli Nasi Reprezentanci, odpowiednio Marcin Rascal Sikorski oraz Tomek Waszkiewicz – Brawo Panowie, jesteście Naszą Dumą. Na odleglejszych miejscach pojawili się również Stachu, Adam, Radek, Łookasz, Barbados, Dobi, a także wielu innych zaprzyjaźnionych biegaczy. Gratulacje dla wszystkich którzy razem z Nami uczestniczyli i ukończyli tą super imprezę i do zobaczenia podczas kolejnej edycji.

PS. Ponoć jakieś „Dziewczyny” zostały w domu a nie powinny! Więc dla nich podwójne pozdrowienia.

Dodam tylko od siebie, że Stachu zajął drugie miejsce, ale że jest niebywale skromny pominął ten fakt w swojej relacji. Taki to już nasz Mistrz Słowa Pisanego.

Dla uzupełnienia linkuję swój ślad z tej imprezy: Zapis biegu w Endomondo

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+