Planowałem na ten tydzień 5 dni treningowych. Wolny poniedziałek i piątek. Dziś jednak miałem chwilę czasu i postanowiłem wyjść na parę kilometrów. Dołożyłem kolejną jednostkę, ale obetnę weekendowe kilometry i ostatecznie wyjdzie podobnie.

W lesie z naprzeciwka nadjeżdżał samochód. Chcąc, nie chcąc postanowiłem ustąpić mu miejsca i przebiec przez najgorsze błoto. Nie udało mi się zrobić nawet jednego kroku. Noga zaraz uciekła mi w bok i leżałem w błocie. Szybko się podniosłem i poleciałem dalej. Noga równo oblepiona, choć w leginsach, wyglądała jakbym wyszedł prosto ze SPA. Uważałem to nawet za zabawne. Do końca biegło mi się wyśmienicie.

W domu już okazało sie, że trochę rozryłem sobie kolano w dwóch miejscach i co chyba gorsze przedziurawiłem spodnie. Do wesela sie zagoi. :)

Przebieg treningu:

  • bieg
    – 10 km
    – HRśr – 139 bpm (71%)
    – HRmax – 147 bpm (75%)
    – vśr – 4’51/km
  • rozciąganie
    – 5 minut