Ulewa

Rozpiska na ten tydzień
BS / Wolne/ SP1 / SP2 / Wolne / BS / BD

Dziś biegłem drugi akcent – progowe. Jakoś długo zbierałem się do wyjścia, a jak wyszedłem, to zaczęło kropić i zaraz się rozpadało. Wróciłem do domu. Nie rozbierałem się, tylko czekałem z nadzieją, że zaraz się wypogodzi. No i zaraz deszcz ustał, więc wyszedłem. Zacząłem biec i zaraz zaczęło kropić i padać coraz mocniej. Miałem myśl, żeby wrócić, ale jednak pobiegłem. Po 1,5km deszcz był słabszy i myślałem, że będzie tylko siąpić. Ale nic z tych rzeczy. A po 2km BS przyspieszyłem do 4:00 na 20min. progowego.
Tempo git, wszystko git, a zaraz znów zaczęło mocniej padać, aż było oberwanie chmury czy coś takiego. Cały przemokłem. Koszulka przykleiła mi się do ciała, wszystko mokre (w butach też) i nieco cięższe. Ale biegłem. Nie dałem rady patrzeć w przód, musiałem więc biec z głową pochyloną do przodu.
20min. przeleciało mi szybko. Nawrót i 4min. truchtu.

Zrobiło mi się na tej przerwie nieco zimno. No to jeszcze 10min. progowego. To mnie znów rozgrzało. Po tym zostawiłem sobie 4km BS na powrót. Ale weszło wszystko elegancko. Progowe wlazły w 3:58, więc prawie idealnie. Ostatnio znów czuję moc i energię.

Wróciłem do domu, rozciągnąłem się, patrzę przez okno. Przestało padać.

Czwartkobiegowe pluskanie w wodzie

Wybiła 18:00 i zgodnie z prognozą lunął deszcz. Myślę sobie, że jeszcze godzina do Czwartkobiegu więc na pewno się pogoda wyklaruje. Co prawda Meteo nie przewidywało takiej opcji, ale przyjemnie jest pomarzyć. ;) Na moment dotruchtania do sklepu nieco zelżyło, siąpiła taka delikatna mżawka, prawie nie przeszkadzała. Chwilę poczekaliśmy na do 19 i klasycznie lunęło jak z cebra. Uzbrojony w cienką wiatrówkę, dobry humor i towarzystwo ruszyliśmy spod sklepu na przekór paskudnej pogodzie. Oczywiście wszystko momentalnie przemokło, ale 21 st.C powodowało, że nie było dyskomfortu termicznego. Ot taki letni deszcz.

Z uwagi na aurę Zimmi postanowił skrócić trening. Więc ja w pewnym momencie odłączyłem się od grupy by zrobić założenia treningowe. Obiegając Zajęcze Górki, spotkałem funfli Ulę i Pawła, którzy zabezpieczeni z odzież deszczo-ochronną wyprowadzali swojego pieseła, z uśmiechem pozdrowiliśmy się i pobiegłem na stadion gdzie była już ekipa Czwartkobiegu.
Miałem do zrobienia 10 przebieżek 200/200m w tempie bardziej spokojnym niż ostatnio.

Wbiegając na Stadion Miejski przywitał mnie (a także pozostałych) hymn zwycięzców „We Are The Champions” Queenu. Miło. Nie wiedziałem za co, ale miło. :D Ulewa już mi w cale nie przeszkadzała, byłem tak mokry, że było mi wszystko jedno czy będę jeszcze biegał godzinę czy pół, a może dwie. ;) Bardziej zmoknąć nie mogłem.
Podczas ćwiczeń dynamicznych ekipa świetnie się bawiła pluskając się w zalegającej wodzie na bieżni. :) Zimmi kilka razy niespodziewanie zaatakował mnie falą wody, przez chwilę poczułem się jak nad morzem. Najwięcej wody gromadziło się na wirażach – na pierwszym torze było po kostki jak nie więcej. Po takiej zalanej bieżni jeszcze nie biegałem. Było śmiesznie. :) Przebieżki wychodziły jakoś po 37″, bez spiny, choć brodząc w wodzie znacznie ciężej się wybijało.

Po treningu pomyślałem sobie, że rozbieganie zrobię na trawie, która wydawała się być lepsza do biegania od bieżni. Szybko okazało się że to złudzenie, w dodatku było bardzo śliska. Myślę, że spokojnie można by urządzić zawody w ślizgu po trawie. ;)

Truchtając na koniec do domu myślałem, jak bardzo byłoby zabawnie zrobić zawody mokrego biegowego mistera i miss. ;P Po powrocie szybko wskoczyłem do wanny, zdjąłem ociekającą wodą ubranie, a z butów wylałem wodę. Szybka, kąpiel, warzywna kolacyjka i można było zasiąść do filmu z ciepłą wodą, imbirem i miodem. Pycha. :D

 

Całość: Rozgrzewka 4,13km + Pr 10x 200m/p.200m + Rozbieganie 3km

© 2019 Bieglog — PLATFORMA BIEGOWA

Do góry ↑