Dzisiaj po tradycyjnym trzydziestokilometrowym wybieganiu pożegnałem kolegów i dokręciłem 2 km w drugim zakresie. O dziwo po tej przebieżce czułem się świeżo. Jutro powinienem wyjść na 10 km ale brakuje mi ok. 11,5 km do setki w tym tygodniu. Czy rozsądek i plan będzie silniejszy od magii liczb?

runner-728219_1280Wracając do dzisiejszego treningu to tradycyjniebyło przednio. Pośmialiśmy się z nieobecnych, spiliśmy po browarze, pogoda nam dopisała. Bezcenny był widok, kiedy pani ekspedientka poproszona przez „Pięknego” Oleya o otwarcie piwa zrobiła to opierając kapsel o skrzynkę na piwo i pięścią podważyła metalowe zamknięcie (otwieracz oczywiście i tak leżał tam gdzie zawsze…).Pod tablicą stawiło się nas dziewięciu, co nie jest jakimś niesamowitym wynikiem ale jak sobie przypomnę czasy, kiedy kilka lat temu „siedmiu wspaniałych” to był rekord nad rekordy?

Tydzień przepracowałem solidnie, nie licząc dnia dzisiejszego pobiegałem dwa akcenty: interwały i tempówki na szybkości progowej (na progu mleczanowym). Przyszły tydzień zamierzam rozegrać bardzo podobnie a 3 maja start w półmaratonie.