Trzeciego maja, zgodnie z planem, przystąpiłem do sprawdzianu. W zasadzie to były zwykłe zawody na dystansie półmaratonu lecz nie walka o lokatę była dla mnie najważniejsza. Chciałem przebiec cały dystans równym tempem, przyspieszając na końcówce w miarę możliwości. Na miejsce sprawdzianu już dawno obrałem półmaraton w Gryfinie, odbywający się w ramach 2. Festiwalu Biegowego przy okazji Dni Gryfina. Blisko ze Szczecina, dobry dojazd, można się wyspać i pojechać z rodziną. O samej imprezie być może się rozpiszę innym razem, dla mnie najważniejsze jest aby na gorąco, ale bez emocji opisać wrażenia z samego biegu. Przyda się na przyszłość aby zaplanować i przygotować się do kolejnych startów.

DSC_2968crop

Zdjęcie pochodzi z galerii użytkownika Andrzej Tom z serwisu Picassa Web Albums

Przed zawodami dwa dni praktycznie nie biegałem – odpoczywałem. Start w samo południe, ok. 20 stopni, dość słonecznie, zachmurzenie na poziomie 50%. W mieście lekki wiatr. Plan w głowie ułożony: zacząć po 3’50/km i reagować tempem na zmiany samopoczucia. Walczyć o złamanie 1:20’00. Start i wszyscy lecą jak wariaci. Myślałem, że biegnę za wolno bo wszyscy mnie wyprzedzają. Ale ufam swojemu czuciu tempa. Pierwszy kilometr: 3’37. Za szybko dla mnie, zwalniam. Lekko wieje od rzeki. Drugi kilometr: 3’46. Dobrze, czuję się świetnie, trzymam tempo. Powoli zaczynam doganiać mistrzów pierwszego kilometra. Trzeci kilometr: 3’49. Tempomat ustawiony, oddech ok, nogi się nie kwaszą. Lecę. Czwarty i piąty kilometr: po 3’50 jak w mordę strzelił, trasa pofałdowana, raz w górę raz w dół, szósty kilometr: 3’48. Wbiegamy do lasu, lecimy ścieżką rowerową. Biegnę z jednym zawodnikiem, gonimy (jak się dowiaduję od rywala) zwycięzcę sprzed roku. W tym na pewno nie wygra, przed nim biegnie jeszcze 3 zawodników ale są daleko, nie widać ich. Czasami widać trzeciego biegacza w niebieskiej koszulce. Kilometr siódmy: 3’55 a oddech jakby cięższy – raz w górę, raz w dół. Siła zimą była odrobiona ale fizyki się nie oszuka. Decyduję się nie patrzyć na zegarek do półmetka. Coraz bliżej mi do kolegi w niebieskiej koszulce. Wbiegamy do Gartz, 10. kilometr. Niebieska koszulka na wyciągnięcie ręki. Kibic mówi że jestem czwarty. Dodaje mi to skrzydeł, na półmetku jestem 3 sekundy przed niebieską koszulką. Czas: 39’59. Idealnie. Nawrót i lecę. Pierwsza dwójka leci razem, są ok 400m przede mną. Nie dogonię ich. Ale nie o to chodzi, robię swoje, staram się trzymać tempo. Znając już profil trasy znowu korzystam z zegarka. Górki przestają już mi przeszkadzać, teraz moim przeciwnikiem jest wiatr wiejący od rzeki na odkrytych fragmentach trasy. Oznaczenia kilometrów pokrywają się ze wskazaniami mojego GPS z dokładnością do 10 metrów. To dobrze, mam większą kontrolę na tempem biegu i szacowaniem wyniku na mecie. Tabliczki mijam w następujących odstępach czasu: 3’38, 3’39, 3’40 ale to jest za szybko, karcę się za uleganie emocjom. Zwalniam. 3’45, 3,46. Teraz najgorszy podbieg na powrocie. Czapeczkę naciągam na oczy żeby nie widzieć górki, patrzę pod nogi, skracam krok i biegnę. 3’52. Jest dobrze, oddycham równo. Nogi już bolą. Lekko z górki, już widać Gryfino. 3’39, 3’40, wbiegam na most graniczny. Widzę czołówkę. Są bliżej. 3’40. Wyprzedzam zawodników biegnących na 10km. Jest tłoczno, trzeba krzyczeć aby zrobili miejsce. Biegniemy po bruku. Bolą stopy. 3’41. Coraz lepiej widzę motocykl prowadzący bieg. Chłopaki słabną. Są ze 200m przede mną. Do mety kilometr z hakiem. Nie ma szans ich dojść. Ale są szanse na złamanie 1:19. To jeden z zapisów Cyrografu. Muszę biec po ok 3’40 i powinno być na styk. Nie patrzę już na zegarek, skupiam się na krętej końcówce dystansu i wymijaniu biegaczy z dychy. Dobiegam do mety. Na zegarku 1:18’53. Udało się. Jestem skonany ale chłopaki co przybiegli przede mną wyglądają gorzej. Udało się. Oficjalny czas to 1:18’56.

Dostałem medal, puchar i statuetkę i bona do sklepu NB. Fajnie.

U Danielsa awansowałem z VDOT 55 na 59. Teraz trzeba będzie mocniej trenować.

Zapis mojego biegu w: Endomondo.

W odniesieniu do mojego wpisu: Jak to jest z tym Negative – splitem? podaję czasy pierwszej i drugiej połowy dystansu: 39’59 i 38’57 (Split: -1’02).