Już dobrze

Od rana  bolały mnie nogi. W końcu odczułem, że wykonuję wymagajacy trening. :) Z biegiem dnia było jednak coraz lepiej. Wychodząc na rozbieganie, sprawdziłem tętno. Po wczorajszych anomaliach nie było śladu.

Zgodnie z tym co planowałem, pobiegłem spokojnie. W lesie ślisko. Ślady po kołach samochodów kilka razy rozmarzały i zamarzały ponownie. Po śniegu nie ma tam prawie śladu. Jest tylko lód. Po środku ścieżki jest zmarźnięty, twardy śnieg. Z dwojga złego wybrałem lód. Parę poślizgów zaliczyłem. Tragedii jednak nie było.

Pilnowałem tętna. Zwalniałem na podbiegach, odpoczywałem. Relaks. :)

Czytam ‚Maraton Zaawansowny’ i cieszę się, że zdecydowałem się na Hansonów. Plany Pfitzingera są bardziej wymagajace. Może kiedyś po nie sięgnę, ale nie do debiutu.

Przebieg treningu

  • 15 km
  • HRśr – 137 bpm (70%)
  • HRmax – 145 bpm (74%)
  • vśr – 4’45/km

 

 

 

piątek-sobota

Wczoraj rano wybrałem się na wspólny trening z Piotrkiem. To jest dopiero biegowy wariat. Biega ok. 2 lata i obecnie robi po 160-180 km/tydz. Ma duże marzenia o ultra. Za specjalnie mądre tego nie uważam, ale mu nie trułem na ten temat. Już wcześniej przedstawiłem mu moje zdanie (proszenie się o poważną kontuzję). Ma on na co dzień kontakt z lepszymi ode mnie specami od treningu, więc niech to oni mu wybijają z głowy tak szalone pomysły.

W każdym razie biegło się całkiem przyjemnie. Miło jest pogadać na treningu i nie przejmować się tempem. Pobiegaliśmy trochę w trochę głębszym śniegu, ale niewymagające tempo sprawiało, że ogólnie było b. lekko.

Wieczorem wziąłem się za trening siłowy. Trochę mi nie poszedł. Przy martwym ciągu znowu uszkodziłem sobie plecy. Nie umiem robić tego ćwiczenia i więcej nie będę (chyba że na siłce ktoś mi pokaże, co robię źle i jak mam to poprawić). Skończyłem na 10 minutach. Nic poważnego raczej się nie stało. Dziś lekko czuję, ale nie przeszkadza to w swobodnym poruszaniu.

Dziś za to zrobiłem odrobinę szybsze wybieganie po lesie. Niby jest bardzo ślisko, ale biegło się naprawdę dobrze. Szosowe buty dają radę i uślizgi nogi mógłbym policzyć na palcach jednej ręki. Z każdym kilometrem rozkręcałem się i tempo wzrastało. Bardzo przyjemny bieg. Bałem się, że będę kończył po ciemku, a tu okazało się, że po 16 jest w ciąż jasno. Zima w odwrocie!
Po biegu poćwiczyłem z Magdą. 30 minut treningu na całe ciało, a później jeszcze sam dociągnąłem pompki i brzuszki. Grzbiety sobie darowałem, żeby nie obciążać odcinka lędźwiowego pleców.

Przebieg treningu

piątek 15.01

- bieg

  • 16 km
  • vśr – 5’04/km
  • bez pulsometru

trening siłowy

  • nogi
  • 10 minut
  • udało się zrobic tylko jeden obwód, zabolało w plecach

sobota 16.01

bieg

  • 16 km
  • HRśr – 143 bpm (73%)
  • HRmax – 155 bpm (79%)
  • vśr – 4’34/km

trening siłowy

  • trening ogólnorozwojowy
  • 40 minut
  • z Magdą

Ślizgawka

Dziś warunki w lesie były nieciekawe. Przez większość dystansu biegłem środkiem drogi, pomiędzy wyślizganymi śladami pozostawionymi przez samochody. Na odcinku ok. 1,5 kim (który pokonałem 2x) droga była praktycznie cała pokryta lodem i zaliczyłem parę poślizgów. Na szczęście udało mi się uniknąć upadku.

Początkowo byłem ociężały po wczorajszych interwałach i ćw. siłowych. Dopiero gdzieś od połowy dystansu odpuściło i już było normalnie.

Od razu po treningu zrobiłem jeszcze 15 minutową sesję siłową: brzuszki, grzbiety, pompki, planki.

Przeieg treningu:

- Bieg

  • 12 km
  • HRśr – 140 bpm (72%)
  • vśr – 4’57/km

- Trening siłowy

  • brzuch, plecy, klatka
  • 15 minut

© 2017 Bieglog — PLATFORMA BIEGOWA

Do góry ↑