Trzy tygodnie od maratonu w Łodzi wystarczyło, żeby nabrać do wszystkiego dystansu i zebrać się na podsumowanie. Przerobiłem 18 tygodniowy plan maratoński metodą Hansonów dwukrotnie. Latem 2015 roku szykowałem się do Berlina i złamania 3:15. Tej wionsny plan był na 3:05 w Łodzi.  To moje autorskie przemyślenia, które mogą przydać się w podjęciu decyzji, czy brać się za Hansonów, czy też szukać innej drogi. jestem daleki od tego, żeby wartościować różne metody i środki treningowe. Napisze jak to było ze mną, a wnioski wyciągajcie sami. Nie odnoszę się w tekście do planu dla początkujących. Całość tyczy się planu dla zaawansowanych.

I plan rozpocząłem w ostatnim tygodniu maja 2015 roku i skończyłem we wrześniu 2015

II plan rozpocząłem 21.12.2015 i zakończyłem 17.04.2016

Dlaczego metoda Hansonów? Miałem przesyt metody Skarżyńskiego, która okazała sie dla mnie bardzo korzystna. Ale jak otworzyłem plan na 3:00 to stwierdziłem, że nie mogę na to patrzeć i potrzbuje odpocząć od Jurka. ;-)

Kupiłem dwie książki Hansonów i Danielsa. Wybrałem Hansonów bo miałem tam gotowca, nad którym nie musiałem myśleć. Daniels był bardziej analityczny ale mnie nie przekonał bo byłem za leniwy. Tak to już ze mną jest. Za dużo samodzielnej pracy przy Danielsie.

Dla kogo metoda Hansonów? Moim zdaniem każdy kto planuje biegać maraton wolniej niż 3:15 powinien się poważnie zastanowić nad wyborem Hansonów, ponieważ można ten cel zrealizować zdecydowaniem mniejszym nakładem czasu i sił. Bardzo możliwe, że i z planem na 3:15 jest podobnie. Jest to z pewnością metoda dla tych, którzy lubią i mogą często biegać- 6 razy w tygodniu. Dla mnie dużym plusem były treningi TM (tempa maratońskiego). U Skarżyńskigo tego nie ma. Spodobało mi się trenowanie na docelowej prędkości startowej. Trzeba też lubić bieganie interwałów. W każdym tygodniu (poza pierwszym) taka jednosta występuje. Objętość dochodząca do 100 km/tydzień też nie może Was przerażać.

Co w środku?

6 treningów w tygodniu, na które składają się: 1 trening interwałowy, 1 tempa maratońskiego, 1 long ( na początku planu co dwa tygodnie) i 3 spokojne treningi (w tygodniu gdy nie ma longa dochodzi czwarty 16 km spokojny bieg). Objętość tygodniowa między 70-100 km. Wszystko rozpisane w tabelce na dwóch stronach. Na początku należy policzyć prędkości z jakimi mamy biegać poszczególne jednostki, ja zapisałem je przy tabelce i można zaczynać.

Jak się biegało?

Tak sobie myśle, że dosyć ciężko. Kumulowane zmęczenie, o którym mowa w książce dopadało mnie nie w tych ciężkich tygodnich kiedy objętość sięgała 100km, tylko w kolejnym łagodniejszym tygodniu. Mimo tego nie złapałem podczas 36 tygodni realizacji metody Hansonów, żadnego urazu czy kontuzji. Jest ciężko ale da się wytrzymać. Podobało mi się urozmaicenie treningu co spowodowało, że sie nie nudziłem.

Wątpliwości i modyfikacje

Nie trafia do mnie niechęć Hansonów do realizacji planu bez sprawdzianów po drodze. Lubie weryfikować swoją pracę w startach kontrolnych. Hansonowie raczej to odradzają, niemniej pokazują jak modyfikować plan kiedy taki start sobie zaplanujemy. Ta modyfikacja była dla mnie niewystarczająca. Po niedzielnym półmaratonie nie byłem w stanie we wtorek robić interwałów. Kwestia to indywidualna ale w moim wieku taką mam regeneracje, że nie dawałem rady. Nic poza tym nie modyfikowałem, bo nie jestem od tego i nie mam takiej potrzeby oraz wiedzy.

Efekty:

W Berlinie plan zrealizowałem w 95% pobiegłem 3:14:57. Mam jednak taką świadomość, że byłem gotowy na lepszy wynik ale przespałem tam część biegu i potem było za późno żeby nadrobić. W Łodzi zszedłem z trasy w połowie dystansu ale nie uważam, że to przez źle dobrany trening tylko to nie był mój dzień. Tydzień później zrobiłem życiówkę na 10km. Więc nie byłem zajechany. Jak wyglądały moje postępy w ciągu 12 miesięcy?

10km od 41:11 do 39:50

HM od 1:35:49 do 1:27:36

Maraton od 3:27:04 do 3:14:57

Na koniec

Ja jestem zadowolony. Nie ma sensu gdybanie, czy innym planem osiągnąłbym więcej. Uważam, że to był dobry wybór i wybrałbym tak poraz drugi. Nie wykluczam, że kiedyś do Hansonów powrócę tak jak do Skarżyńskiego ale teraz kolejna zmiana przede mną i Hansonowie wracją na półkę pomiędzy Skarżyńskiego i Danielsa. Zacne to towarzystwo wyjątkowo.