Odwiedziłem w weekend rodziców w Olsztynie i trochę poprzestawiało mi to treningi. W sobotę pobiegłem bieg długi, a w niedzielę spokojne rozbieganie.

Maraton zbliża się wielkimi krokami, już tylko 7 tygodni. Biegi długie stają się więc coraz dłuższe. W moim objętościowo bogatszym planie, od oryginalnego Hansonów, wypadało mi pobiec 30 km (nie przekraczając 25% tyg. kilometrażu).

Trzydziestki nie robiłem od dawna. Naprawdę od dawna. Nie mam pewności, ale wydaje mi się, że ostatni raz to było ~35 km na obozie bieganie.pl w 2010 roku. Dystans sam w sobie jednak mnie nie stresował.

Postanowiłem nie brać z sobą ani wody, ani węgli. Nie robie tego praktycznie nigdy, ale i tak długo zazwyczaj nie biegam. To rodziło pewien niewielki niepokój.

Pamiętając, że to trzecia mocna jednostka treningowa w ciągu 5 dni, postanowiłem trzymać równe tempo bez konkretniejszego parcia w końcówce (to zostawię na kolejne tygodnie). Do 7 km czułem się wyjątkowo swobodnie, wydawało mi się, że niemal truchtam z tempem się poniżej 4’15/km. :) Z czasem dalsze utrzymywanie tej prędkości wymagało coraz większego wysiłku i uczucie „truchtania” zaczęło znikać. Środkowe 10 km było (jak na kujawskie możliwości) bardzo pofałdowane. Nogi dobrze to znosiły. Widać, że trening siłowy przynosi efekty.

Delikatny kryzys przyszedł na 28 km na 500 metrowym podbiegu o średnim nachyleniu 2,5%. Po wypłaszczeniu siły wróciły i nie tylko wróciłem do poprzednich prędkości, ale nawet udało się lekko przyspieszyć w końcówce. Jest siła! :)

Po biegu byłem mocno obolały. Po kilku godzinach przeszło. W niedzielę nie miałem żadnych bolesności. Poszło gładko.

Przebieg treningu

  • 30 km
  • HRśr – 152 bpm (73%)
  • HRmax – 161 bpm (82%)
  • vśr – 4’13/km

Niedziela 28.02

Spokojne, wieczorne wybieganie. Na początku odczuwalna sztywność w lewej łydce.

Przebieg treningu:

  • 12 km
  • HRśr – 137 bpm (70%)
  • HRmax – 146 bpm (75%)
  • vśr – 4’39/km

waga: 75.9 kg

waga poniedziałek do poniedziałku:
78,7 –> 77,8 –> 77.0 –> 77.0 –> 76.2 –> 76,8 –> 76,5 –>76.3 –> 76,5 –> 75,9 –> 75,6 –> x –> 75,9 –> 75.9 kg

Co jakiś czas udaje mi się dokonać małego przeskoku w wadze. Tak mi wychodzi, że to już czas na następny a on na złość nie przychodzi. Może za tydzień?


Podsuowanie tygodnia 22-28 lutego

To był bardzo udany tydzień. Udało mi się wykonać wszystkie treningi. Akcenty weszły gładko. Udało i się tez trochę, poćwiczyć siłowo (choć w weekend już nie starczyło mi na nie chęci). Kilometraż wyszedł rekordowy w mojej karierze i absolutnie mnie to nie przytłacza. Planuję jeszcze dwa tygodnie (za 2 i 4 tyg) z jeszcze większymi przebiegami. To nie powinno stanowić problemu.

Jestem na dobrej drodze do osiągnięcia „porządnego przepracowania zimy”. Tu i tam mogłem zrobić więcej czy lepiej. Niemniej jestem bardzo zadowolony z przebiegu ostatnich miesięcy.

 

22-28 lutego

22-28 lutego

Łącznie : 123 km