Drugi raz (pierwszy był na Biegu Powstania Warszawskiego) przekonałem się, jak ważne w treningu biegacza, nawet amatora jest odpowiednie odżywianie. Wczoraj miałem w planach 8 może 9 km drugiego zakresu. Jednak praca od 9 do 20 utrudniła mi plany żywieniowe.  Cały dzień przeżyłem na 5 kanapkach, 3 kawałkach ciasta jogurtowego i dużej ilości płynów (ok. 2,5 l woda i herbata),I tak jak ruszyłem na trening była godzina 21. Na początku 1 km rozgrzewki. Niezłe tempo i niski puls. Było już ciemno, więc nie chcąc ryzykować spotkania z psami, robiłem pętle o długości 1,6km. No i zacząłem mój drugi zakres. Biegnę, tętno zaczyna rosnąć, tempo też. Patrzę na zegarek a tam pojawia się tempo 5:23. Myślę, że muszę zwolnić, ale biegnie mi się dobrze, oddech w normie. Zauważyłem za to inną rzecz. Ja biegłem w jednym kierunku pętlę, biegło mi się trochę ciężko, oddech był ok, tylko nogi tak jakby zamulały, jak wracałem biegło się lekko, nogi spokojne oddech też. Na 6,5 km treningu, poczułem, że dam radę tylko do 7 km. Buntował się brzuch i trochę głowa. Po wszystkim jeszcze kilometr wyciszenia.

Wyszło 7 km w tempie 5:30/km przy średnim tętnie 163 (zanim tętno wzrosło w okolice 170 minęło ponad 2 km drugiego zakresu, mimo że utrzymywałem prędkość praktycznie cały czas w okolicach 5:20-5:30)

Dzisiaj czuję się bardzo dobrze, nogi nie bolą jest naprawdę nieźle.

Za trzy tygodnie pierwszy bój z połówką. 6 Tarczyn Półmaraton. Czy ktoś wie jak trasa będzie przebiegać? Na stronie mapki nie ma, a jak biegłem kiedyś po kawałku starej trasy, to chyba będzie jakaś zmiana, bo na jednym ze skrzyżowań półmaraton skręcał w prawo, natomiast znaki atestacyjne pokazują w lewo.