Łydki wciąż konkretnie obolałe. Na szczęście bardziej odczuwam to chodząc, niż biegając. Apogeum już chyba za mną, teraz będzie już tylko lepiej.

Zdecydowałem się, że jeszcze odczekam jeden dzień, nim wezmę się za szybkie bieganie. Pobiegłem dziś odrobinę dłuższe wybieganie. Kolejne pokonywane kilometry sprawiały, że czułem się coraz lepiej. Pod koniec, wróciło uczucie sprzed kilku-kilkunastu dni swobodnego, szybkiego biegu bez wysiłku. Kontuzja wykluczyła mnie na tyle krótko, że po zaledwie 4 dniach zacząłem już wracać na właściwe tory. Będzie dobrze!

Po południu 10 minut core na piłce gimnastycznej/fizjoterapeutycznej/medycznej czy jak się ona nazywa. Dobrze wchodzi. Jutro w końcu pobiegam szybciej. :)

Tymczasem zachwycam się nowymi butami Nike Zoom Streak LT 3. Rasowa startówka. Jeszcze w nich nie biegałem, ale nie mogę się napatrzeć i co chwilę wkładam na nogi. Będzie w czym startować na 5 i 10 km wiosną. :)

Przebieg treningu:

Bieg

  • 18 km
  • HRśr – 141 bpm (72%)
  • HRmax – 152 bpm (78%)
  • vśr – 4’34/km

Ćwiczenia siłowe

  • core
  • 10 minut
  • na piłce