No i nadszedł ostatni dzień przed półmaratonem. Pierwszym półmaratonem w tym roku.
W tym tygodniu zrobiłem BS w poniedziałek i mecz w środę. Tylko że na meczu mi się grać nie chciało. W ogóle w środę byłem jakiś rozbity, źle się czułem. Jak zawsze na meczach daję z siebie wszystko, tak tym razem grałem na pół gwizdka. W czwartek było trochę lepiej. No właśnie, tylko trochę.
Teraz sytuacja wygląda tak, że niby prawie wszystko jest w porządku. Nie czuję osłabienia, nie czuję się rozbity, ale mam cały czas zatkany nos i cięższy oddech. Jakaś flegma mi zalega czy coś takiego. Będę chciał to zbadać, bo coś długo to trwa u mnie. Ale to już po zawodach.

A powyższe sprawia, że nieco się martwię czy dam radę pobiec tak, jak zakładam. Czyli poniżej 1:30:00. Jutro o 10:30 będę już wiedział :)