Ostatni tydzień z akcentami. Dziś w planie było to samo, co tydzień temu, czyli tempo maratońskie 14km + BS2km. Na początek 1km BS na rozgrzanie i jazda. Nogi jakieś nieco ciężkie, więc od początku odczuwałem mały dyskomfort. Ale tempo trzymałem. W lesie tylko trochę cienia, bo droga odsłonięta jest. Temperatura wysoka i odczuwałem to coraz bardziej. Tętno wysokie, cięższy oddech, większe zmęczenie, więc postanowiłem się nie zajechać i zmniejszyłem dystans akcentu do 11km. To i tak było za dużo, bo tempo wyszło 4:21 zamiast 4:17.

Forma jest, ale przy wyższej temperaturze bardzo spada mi wydolność. Chociaż jak patrzę na rok wstecz, to i tak się nieco to poprawiło. Ale kurde, jak tak będzie za tydzień w niedzielę, to nie widzę szans na złamanie 1h30min. Po prostu szanse wtedy spadną do minimum. Wydolność przy tych 25-30 stopniach spada mi bardzo i… co zrobić. Akceptuję to :) Tak wyglądam na tę chwilę.
A co będzie za tydzień, to się okaże za tydzień.