Ciągle biegamy :D

Jednak studia potrafią człowiekowi wypełnić czas. Szczególnie w okresie przedświątecznym, kiedy zaczyna się okres zaliczeń. Ale na bieganie zawsze znajdzie się czas ;). Teraz tak krótko i zwięźle o tym jak wyglądał mój ostatni tydzień pod względem biegowym :D

Wtorek – 8km wybiegania

We wtorek u mnie jak zwykle luźny 1 zakres. Niestety z powodów czysto logistycznych treningi w tygodniu realizuję na siłowni. We wtorek weszło 8 km średnio po 7:04min/km ze średnim tętnem 143 bpm. Każdy bieg na bieżni na siłowni realizuję jako bardzo małe BNP, więc np startuję po 7:08/km po 4 km przyśpieszyłem do 7:03/km a po kolejnych dwóch do 6:58/km. Do tego po biegu porządna sesja rozciągania i rolowania. Stwierdzam fakt: rolowanie boli. Ale rzeczywiście po rolowaniu moje nogi czują się lepiej.

Czwartek – 6 km 1-ego zakresu + ćwiczenia siłowe

Czwartek to dzień w którym łączę bieganie z siłownią. Najpierw 6 km luźnego biegu tym razem średnio po 7:02/km przy średnim tętnie 136 bpm. Po bieganiu trochę ćwiczeń na przyrządach. Czułem, że powoli zaczynam przyśpieszać w końcu do Półmaratonu Warszawskiego już mniej niż 100 dni ;)

Piątek – 3 km rozgrzewki + 6x (3min po 6min/km , 3min truchtu)

Na piątek miałem zaplanowane trochę szybsze bieganie. Oczywiście też siłownia, ale tu bieżnia ma moim zdaniem lekką przewagę, bo na bieżni mogę utrzymywać zadaną prędkość, przez cały odcinek. 3 km rozgrzewki poszły szybko, więc zacząłem główną część treningu. Tu też poszło sprawnie. Szybsze odcinki biegałem po 5:52/km a wolniejsze po 7:13/km. Łącznie wyszło 8.55 km. Po treningu czułem się bardzo dobrze, choć byłem lekko zmęczony

Niedziela – 16 km dłuższego wybiegania

Cały weekend jestem w domu, więc trening niedzielny zawsze robię na świeżym powietrzu. Ponieważ 16 km to już jest coś, postanowiłem podczas biegu przetestować żel, który mam zamiar użyć na połówce. Pierwszą pętlę zakończyłem w okolicach domu, aby móc wziąć dość ciepłą wodę do popicia, bo na dworze nie było zbyt ciepło. Drugą pętlę troszkę wydłużyłem tak aby zrobić te 16 km. Całość zajęła mi 1h51min i 58s. Czyli tempo równo 7min/km. Przy średnim tętnie 148 bpm

W tygodniu zrobiłem całe 38,5km. Jestem bardzo zadowolony. Zacząłem przyśpieszać, biega mi się naprawdę dobrze, mam chęć dalej trenować, aby spełnić mój cel – jak najlepszy wynik na połówce w Warszawie, najlepiej tak koło 1h50min :D

Ach jedzenie i skutki treningowe

Drugi raz (pierwszy był na Biegu Powstania Warszawskiego) przekonałem się, jak ważne w treningu biegacza, nawet amatora jest odpowiednie odżywianie. Wczoraj miałem w planach 8 może 9 km drugiego zakresu. Jednak praca od 9 do 20 utrudniła mi plany żywieniowe.  Cały dzień przeżyłem na 5 kanapkach, 3 kawałkach ciasta jogurtowego i dużej ilości płynów (ok. 2,5 l woda i herbata),I tak jak ruszyłem na trening była godzina 21. Na początku 1 km rozgrzewki. Niezłe tempo i niski puls. Było już ciemno, więc nie chcąc ryzykować spotkania z psami, robiłem pętle o długości 1,6km. No i zacząłem mój drugi zakres. Biegnę, tętno zaczyna rosnąć, tempo też. Patrzę na zegarek a tam pojawia się tempo 5:23. Myślę, że muszę zwolnić, ale biegnie mi się dobrze, oddech w normie. Zauważyłem za to inną rzecz. Ja biegłem w jednym kierunku pętlę, biegło mi się trochę ciężko, oddech był ok, tylko nogi tak jakby zamulały, jak wracałem biegło się lekko, nogi spokojne oddech też. Na 6,5 km treningu, poczułem, że dam radę tylko do 7 km. Buntował się brzuch i trochę głowa. Po wszystkim jeszcze kilometr wyciszenia.

Wyszło 7 km w tempie 5:30/km przy średnim tętnie 163 (zanim tętno wzrosło w okolice 170 minęło ponad 2 km drugiego zakresu, mimo że utrzymywałem prędkość praktycznie cały czas w okolicach 5:20-5:30)

Dzisiaj czuję się bardzo dobrze, nogi nie bolą jest naprawdę nieźle.

Za trzy tygodnie pierwszy bój z połówką. 6 Tarczyn Półmaraton. Czy ktoś wie jak trasa będzie przebiegać? Na stronie mapki nie ma, a jak biegłem kiedyś po kawałku starej trasy, to chyba będzie jakaś zmiana, bo na jednym ze skrzyżowań półmaraton skręcał w prawo, natomiast znaki atestacyjne pokazują w lewo.

Jak nie należy biegać zawodów, czyli mój Bieg Powstania Warszawskiego

Po pierwsze dziękuję Ewelinie za opiekę po biegu. Gdyby nie ona nie wiem, co by się ze mną działo.

Po drugie, sam bieg  oceniam bardzo pozytywnie pod względem organizacji przed, w trakcie jak i po biegu. Ale do rzeczy:

Pakiet na bieg odebrałem tydzień wcześniej w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Duży plus za miejsce odbioru pakietów w bardzo dobrze skomunikowanym miejscu Warszawy. Z samym odbiorem nie było problemów.

Za to problem był z moimi treningami… Przez trzy tygodnie przed biegiem biegałem tylko dwa razy w tygodniu: w czwartek i w niedzielę. Czwartkowe treningi były różne, w niedzielę zawsze to były rozbiegania. W czwartek, dwa dni przed biegiem, zrobiłem ostatni trening: 20 min truchtu plus 4 przebieżki, aby rozruszać nogi. Po treningu czułem się nieźle, ale wiedziałem, że nie dam rady pobiec na 100% możliwości.

W dniu biegu wszystko poszło nie tak. Zamiast odpoczywać, cały czas miałem coś do zrobienia i nogi były dość zmęczone. Na dodatek miałem problem z odżywianiem, co miało się objawić już po samym biegu.

Tak wyglądaliśmy jeszcze przed biegiem

W Warszawie pojawiliśmy się półtorej godziny przed biegiem. Zanim doszliśmy do miejsca startu z CH Arkadia zajęło to nam ok. pół godziny. Jeszcze wizyta za potrzebą i możemy ustawić się w strefie startowej. Błąd nr 1 – ustawienie się w niewłaściwej strefie startowej. Ale po co się ustawiać w swojej strefie startowej jak można ustawić się w szybszej strefie. Jednak po 4 km przekonałem się, że popełniłem istotny błąd. A mogłem ustawić się za pacemakerem na 57:30 i myślę, że równym tempem dałbym to radę zrobić. A tak to pojawił się błąd nr 2 – „spalenie początku” czyli rozpoczęcie za szybko. O ile na początku, do 4 km udało mi się utrzymać tempo w okolicach 5:30-5:45 to potem zaczęły się prawdziwe męki i próba utrzymania średniego tempa poniżej 6 min/km. Błąd nr 3 – niezapoznanie się z profilem trasy. Oczywiście ten błąd też popełniłem. Trasa przez pierwsze 3-4 km prowadziła z górki to już potem z górki nie było, poza zbiegiem do tunelu, a wręcz przeciwnie: podbieg przy wybieganiu z tunelu, potem długa prosta i finisz też pod górę od 9 km. I na końcu – błąd nr 4 – złe odżywianie przed biegiem. To u mnie tym razem padło na całej linii. Po biegu odebrałem medal, wodę  i banana i czekałem na znajomą. Czułem się bardzo zmęczony, ale byłem świadomy. Kiedy znaleźliśmy się ze znajomą, coś zaczęło się dziać. Zacząłem się czuć słabiej. Znajoma kazała mi usiąść i zjeść banana. Zjadłem całego, popiłem wodą. Zanim poczułem się nieźle, zajęło to z 10 minut. Zanim wróciliśmy do domu było po północy.

Ale plan minimum wykonałem.

Po zatrzymaniu zegarka na mecie zobaczyłem na nim 59:59 i lekko się zaniepokoiłem, czy na pewno udało mi się pobiec poniżej godziny. Dopiero sms z wynikiem uspokoił mnie. Od dziś moja nowa oficjalna życiówka na 10 km wynosi 59:52 :D

13699976_850597911737622_1951184912904915503_n

A tu już po biegu ;)

Teraz do mojego startu w 6. Tarczyn Półmaraton zostało niewiele ponad miesiąc i mój plan na złamanie 2h postanowiłem przekształcić w plan na pobiegnięcie w okolicach 2:05-2:10. Zostało zbyt mało czasu, żeby aż tak się poprawić.

Ciężki trening

Dzisiejszy trening od początku zapowiadał się na ciekawy. W planie było 8 min biegu, 1 min marszu powtórzone 5 razy. Po około 5 minutach biegu zaczęła łapać mnie kolka. Zwolniłem prawie do marszu, przestało boleć. Później spotkanie z psami i szybka zmiana trasy, I może byłoby wszystko dobrze, gdyby nie ból z prawej strony na wysokości brzucha. Boli praktycznie przy każdym ruchu. Mam nadzieję, że to nic poważnego i uda mi się biegać dalej. Następny trening w nadmorskiej scenerii Zatoki Gdańskiej. Chyba zafunduję sobie bieg brzegiem morza ;)

Koniec tygodnia i dobry początek następnego

Końcówka poprzedniego tygodnia to 9 minut biegu i 2 minuty marszu powtórzone 4 razy. Średnie tempo 7:04 min/km, więc całkiem przyzwoite i jak na mnie normalne. Po biegu przebieżki i dobre samopoczucie :)

Dzisiejszy bieg to 20 minut ciągłego biegu. Podszedłem do tej próby niepewnie, nie byłem przekonany, że uda mi się. Ale po treningu mogę powiedzieć, że było bardzo dobrze. Pierwszy kilometr 7:12, taki trochę rozgrzewkowy, kolejny 6:59, i ostatnie 900 m w tempie 6:23 min/km. Po dzisiejszym treningu jestem bardzo szczęśliwy i zmotywowany do dalszego działania ;)

© 2017 Bieglog — PLATFORMA BIEGOWA

Do góry ↑