20180512_PARKRUNZ trudem, ale udaje mi się biegać (truchtać raczej) 2 razy w tygodniu. Na razie bez spektakularnych efektów w postaci poprawy kondycji – na parkrunie ociupinę tylko lepiej 31:17, czyli wciąż poniżej punktu przyzwoitości, który dla mnie wynosi 30′. Z dobrych wieści – waga 62,4 kg.

Z jeszcze lepszych wieści – od sierpnia zmieniam pracodawcę, pracę, miejsce pracy i wiele związanych z tym okoliczności. Cieszę się przeogromnie. Nie wiem jak ta zmiana odbije się na mojej aktywności sportowej, ale liczę na to, że będzie lepiej niż dotychczas.

Na studiach podyplomowych już zdobyłam kilka zaliczeń w tym semestrze. Kilka jeszcze przede mną. Cieszę się, bo każdy dzień zajęć na tej uczelni wzbogaca mnie, rozwija. Decyzja o rozpoczęciu tych studiów była znakomita.

Muszę postarać się o paszport, który ostatnio nie był mi wcale potrzebny, bo wszędzie wystarczał mi dowód osobisty członka państwa Unii Europejskiej. Niezobowiązująco planuję podróż do Indii zimą 2018/2019. Oczywiście podróż związana z jogą.

A tymczasem w czerwcu krótki wypad na 3 dni do Rzymu, a reszta urlopu w górach – naszych, polskich, które kocham przeogromnie.

A Wy gdzie planujecie spędzić wakacje?

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+